Forum

Asystent AI
Magia w domu bez po...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w domu bez poświęcania całego pokoju

Strona 5 / 7

Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zimna woda na nadgarstki to jest coś co słyszę od lat i sama stosuję, ale zastanawiam się czy to nie jest zbyt gwałtowne przed rytuałem. Nie chodzi mi o temperaturę, ale o to że to jest dość szorstki bodziec fizyczny. Czy nie wyprowadza cię z jakiegoś delikatniejszego stanu zamiast do niego wprowadzać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Lipka u mnie nie wyprowadza, bo nie staram się wchodzić w żaden delikatny stan bezpośrednio przed tym. Zimna woda kończy tryb pracy, a potem dopiero buduję coś innego. To są dwa osobne etapy. Może kwestia kolejności.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

To mi otwiera głowę trochę. Bo ja zawsze próbowałam przejść z pracy bezpośrednio do rytuału jak przez bramkę. A może problem jest właśnie w tym że między nimi nie ma żadnego buforu. Że to jest za gwałtowna zmiana trybu bez żadnej przerwy.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Blanka, ja miałam dokładnie ten sam problem. I dla mnie tym buforem okazało się mycie naczyń. Nie żartuję. Jest w tym coś mechanicznego i kończącego, i po tym zupełnie inaczej siadałam. Nie wiem czy to ma głębsze znaczenie czy to po prostu mój mózg potrzebuje jasnego sygnału zamknięcia jednej rzeczy zanim otworzy kolejną.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@runika74)
Połączone: 2 lata temu

Izoldka, a czy to nie jest trochę tak jak rytuały przejścia w sensie antropologicznym? Tzn. żeby wejść w inny stan, najpierw trzeba symbolicznie zakończyć poprzedni. Czytałam kiedyś o tym w kontekście obrzędów w różnych kulturach i tam zawsze jest ten element zamknięcia zanim coś nowego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Runika74 o, to jest ciekawy trop. Van Gennep to chyba opisał, te fazy przejścia. Wyłączenie z jednego stanu, stan liminalny, włączenie w nowy. Może to co wy opisujecie jako bufor to jest właśnie ta faza liminalna i ona jest po prostu konieczna strukturalnie?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

No i właśnie tu teoria spotyka się z praktyką. Bo niezależnie czy to nazwiemy fazą liminalną czy buforem czy resetem, chodzi o to samo. Zmiana stanu nie dzieje się skokowo. Potrzebuje przejścia. I to co mnie uderza w tej rozmowie to że każdy z nas wypracował to samodzielnie, inaczej, bo kawałek mięty, mycie naczyń, zimna woda, ale wszyscy doszli do tej samej konkluzji że to jest konieczne.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Ja nie wypracowałem jeszcze nic takiego i teraz się trochę czuję jakbym opuścił jakiś ważny krok. Ale mam pytanie, bo mnie to naprawdę interesuje. Czy ten bufor musi być zawsze ten sam? Czy może być różny w zależności od dnia, od nastroju?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Marcelii myślę że na początku powinien być ten sam, bo budujesz skojarzenie. Potem jak już działa automatycznie, masz więcej swobody. Ale to jest moja obserwacja, nie reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam wrażenie że cała ta rozmowa kręci się wokół jednej rzeczy której nikt wprost nie nazwał. Że problem z pracowaniem w jednej przestrzeni do wielu rzeczy nie jest problemem przestrzeni, tylko problemem tożsamości. Tzn. twój umysł w tej przestrzeni nie wie kim jest w danym momencie. I wszystkie te bufory i zakotwiczenia to są sposoby żeby mu powiedzieć: teraz jesteś kimś innym niż pięć minut temu.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Lipka, to jest sformułowanie które mi zostanie. Tożsamość w przestrzeni. I teraz rozumiem czemu czuję że te warstwy się nakładają, bo dla mnie to jest wciąż ta sama ja w tym samym miejscu, niezależnie co robię. I może o to chodzi, żeby przez rytuał samego przejścia stworzyć choć chwilowo kogoś innego. Albo przynajmniej wejść w inny tryb.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to ja się jednak przyznam że ta rozmowa mnie trochę zmieniła w patrzeniu na to. Byłam sceptyczna wobec całej idei rytuałów w kawałku pokoju gdzie też jesz i pracujesz, ale argumenty o buforach i zakotwiczeniach są dla mnie bardziej przekonujące niż gdybyście mówili o energii miejsca. To drugie jest dla mnie abstrakcyjne. To pierwsze rozumiem. Pytanie tylko czy to w ogóle działa jeśli nie wierzysz w magiczną część.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@runika74)
Połączone: 2 lata temu

To co Lipka napisała o tożsamości w przestrzeni jakoś mi nie wychodzi z głowy. Zastanawiam się czy to nie tłumaczy też dlaczego niektóre osoby w ogóle nie mają problemu z pracą bez dedykowanego miejsca, a inne czują że nic nie wychodzi. Może to kwestia tego jak bardzo dana osoba jest przywiązana do zewnętrznych markerów stanu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Runika74 możliwe, ale mam wrażenie że to nie jest tylko kwestia przywiązania do zewnętrznych rzeczy. Są osoby które mają bardzo rozwinięte wewnętrzne zakotwiczenie i im w sumie nie jest potrzebne ani miejsce ani bufor. Tylko że to nie jest coś co się ma od razu. To się wypracowuje latami i przez konkretne praktyki, nie przez samo postanowienie.


Odpowiedz
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Jarek83 a co rozumiesz przez wewnętrzne zakotwiczenie? Że jesteś w stanie wejść w odpowiedni stan bez żadnych zewnętrznych bodźców? Bo to brzmi jak coś co jest dla mnie zupełnie poza zasięgiem teraz.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Marcelii mniej więcej tak. Że przestrzeń fizyczna robi się coraz mniej ważna bo stan jest zbudowany od środka. Ale żeby do tego dojść, przez długi czas musisz pracować właśnie z zewnętrznymi markerami. Najpierw miejsce, świeca, zapach, bufor, i z czasem mózg zaczyna kojarzyć te elementy z konkretnym stanem tak mocno, że wystarczy wewnętrzny sygnał. Przynajmniej tak to u mnie działało.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

To mnie trochę uspokaja, bo miałam poczucie że wszyscy tutaj opisują jakieś bardzo czyste i bezbłędne przejścia między trybami. A ja mam po prostu chaos. Ale jeśli zewnętrzne markery to coś co poprzedza to wewnętrzne, to może jestem we właściwym miejscu, tylko na wcześniejszym etapie tej drogi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Storczyk61 i to jest chyba zdrowsze podejście niż oczekiwanie od siebie że od razu będziesz wchodziła w stan bez żadnego przygotowania. Ja przez pierwsze lata naprawdę potrzebowałam fizycznych rzeczy żeby to działało. Dopiero z czasem zaczęłam rozumieć co tak naprawdę te rzeczy robią, a nie tylko że działają.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Eugenka, a czy był jakiś moment kiedy zorientowałaś się że te zewnętrzne rzeczy zaczynają być opcjonalne? Że możesz bez nich, ale nie musisz? Bo mnie interesuje jak to przejście wygląda w praktyce, nie w teorii.


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

był. I wcale nie był spektakularny. Po prostu raz nie miałam przy sobie nic z tego co zwykle biorę, zrobiłam coś w pośpiechu, i ku mojemu zaskoczeniu działało. Nie tak samo, ale działało. Wtedy zdałam sobie sprawę że przez lata nie budowałam zależności od świecy czy kadzidła, tylko budowałam coś w środku, a te rzeczy były scaffolding.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Scaffolding to dobre słowo. Rusztowanie które zdejmujesz jak budynek stoi. Tylko że część ludzi nigdy nie zdejmuje rusztowania i potem myśli że bez niego budynek się posypie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 150

@Lipka ale czy to jest problem? Znaczy, jeśli ktoś zawsze potrzebuje tych zewnętrznych rzeczy i one działają, to po co to zmieniać? Rozumiem wartość niezależności od przedmiotów, ale zastanawiam się czy to nie jest jednak kwestia osobistego stylu, a nie jakiejś hierarchii.


Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 467

@Whisperia no właśnie tu mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony zgadzam się, każdy ma swój rytm. Ale z drugiej jeśli jesteś tak przywiązana do konkretnych warunków, to co robisz gdy tych warunków nie ma? Podróże, choroba, przeprowadzka. Całkowite uzależnienie od zewnętrznych elementów może sprawić że praktyka staje się krucha.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co z tym że niektóre rytuały po prostu wymagają określonych przedmiotów czy miejsca? Nie dlatego że jesteśmy od nich zależni, ale dlatego że są częścią struktury rytuału? Pytam bo mam wrażenie że mieszamy dwie rzeczy, uzależnienie psychologiczne i celowe użycie elementów jako części praktyki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Izoldka75 to jest ważne rozróżnienie i cieszę się że to powiedziałaś. Są rytuały gdzie konkretny przedmiot jest nośnikiem intencji, symbolem albo wręcz fizycznym elementem działania. I tam nie chodzi o stan umysłu, tylko o fizyczną obecność danej rzeczy. To jest inna kategoria niż bufor wejścia w stan skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

To znaczy że możemy mówić o dwóch różnych funkcjach przedmiotów w rytuałach? Jedne pomagają wejść w stan, a drugie są częścią samego działania? Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Marcelii dokładnie. I ważne jest żeby wiedzieć z którym przypadkiem masz do czynienia. Bo jeśli świeca jest dla ciebie buforem wejścia, to z czasem możesz ją zastąpić czymś innym albo niczym. Ale jeśli świeca jest elementem działania, np. piszesz na niej intencję i ją spalasz, to jej obecność jest kluczowa nie psychologicznie, ale strukturalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

To mi otwiera zupełnie nowy sposób myślenia o tym co zbieram. Mam skrzynkę różnych rzeczy których używam i dopiero teraz zaczynam się zastanawiać czy je stosuję dlatego że je potrzebuję do konkretnego działania, czy dlatego że przyzwyczaiłam się do nich jako do wejścia w stan. Chyba nigdy tego nie rozróżniałam.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@runika74)
Połączone: 2 lata temu

Blanka, a jak będziesz to sortować, to byłoby ciekawe wiedzieć co wychodzi. Podejrzewam że większość z nas nie wie tego o własnych praktykach.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

To jest może głupie pytanie, ale jak właściwie sprawdzić do której kategorii należy dany element? Czy to jest kwestia eksperymentu czy jest jakiś sposób żeby to ocenić z góry?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Storczyk61 dla mnie sprawdzianem jest pytanie: czy rytuał bez tego elementu nadal ma sens strukturalnie, czy tylko czuję się nieswojo bez niego? Jeśli nieswojo, to marker wejścia w stan. Jeśli rytuał traci logikę albo cel, to element działania. Ale to naprawdę trzeba sprawdzić w praktyce, nie w głowie.


Odpowiedz
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Eugenka to jest naprawdę pomocne podejście, dziękuję. Mam teraz poczucie że dużo rzeczy w tej rozmowie ułożyło mi się inaczej niż przed chwilą. Wróciłem do tytułu tego wątku i myślę że odpowiedź na pytanie Blanki jest właśnie w tym, że bez dedykowanego pokoju można pracować, ale trzeba najpierw wiedzieć co robi każdy element który masz.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Jeszcze wracając do tego co napisałeś wcześniej, Jarek, o dwóch funkcjach przedmiotów. Mam pytanie praktyczne: co jeśli jeden przedmiot pełni obie funkcje jednocześnie? Tzn. jest i markerem wejścia, i elementem działania? Czy to w ogóle możliwe czy jednak muszą być rozdzielone?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Marcelii możliwe i bardzo częste. Weź świecę którą piszesz intencją i odpalasz na początku pracy. Ona robi obie rzeczy jednocześnie. Tylko że wtedy trudniej to rozdzielić analitycznie i trudniej potem powiedzieć co tak naprawdę było niezbędne, a co można było pominąć.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

To mnie zatrzymuje przy tej skrzynce o której mówiłam. Mam tam świecę którą kupuję zawsze tego samego koloru, zapalam ją zawsze na początku i zawsze wracam do niej w połowie rytuału żeby przypomnieć sobie intencję. W takim razie ona chyba jest tym podwójnym przypadkiem o którym mówi Jarek?


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Blanka, i co robisz jeśli tej świecy nie masz? Pytam serio, bo to chyba najszybsza odpowiedź na pytanie którą z tych funkcji pełni.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Lipka szczerze? Jeszcze nie sprawdziłam. To znaczy zawsze mi jej nie brakuje, bo dbam o zapas. Ale teraz jak tak pytasz, to sama jestem ciekawa co by się stało. Może powinnam to sprawdzić celowo, zamiast czekać aż los mnie do tego zmusi.


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

To co Blanka opisuje to jest dokładnie ten moment przed przejściem o którym mówiłam wcześniej. Człowiek dba żeby element był, bo jeszcze nie wie czy go potrzebuje. Ja też przez długi czas robiłam zakupy świec jak gdyby od tego zależało życie, a potem okazało się że to był lęk, nie konieczność.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to złe że dbasz o to żeby mieć? Rozumiem że Eugenka mówi o lęku, ale z zewnątrz to wygląda po prostu jak dobra organizacja. Jak mam odróżnić troskę o praktykę od uzależnienia od konkretnych rzeczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Storczyk61 dla mnie różnica była w tym jak się czułam gdy coś brakowało. Dobra organizacja nie generuje paniki. Gdy zorientowałam się że brak jednej świecy dosłownie blokuje mi cały wieczór i wywołuje coś w rodzaju niepokoju, to wiedziałam że coś poszło nie tak. Ale każda musi to poczuć sama, nie da się tego opisać regułką.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie samo co Storczyk, ale od innej strony. Czy to możliwe że ta granica między troską a uzależnieniem jest po prostu subiektywna i różna dla różnych ludzi? Bo co dla jednej osoby jest blokerem, dla innej może być po prostu silnym preferencją i żadnym problemem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 81

@Whisperia ale jeśli mówimy o praktyce która ma być skuteczna, to czy subiektywność tu nie przeszkadza? Chodzi mi o to, że możemy sobie mówić że to kwestia stylu, ale jeśli ktoś kompletnie nie może działać bez konkretnych warunków, to wydaje mi się że to jednak jest ograniczenie, nie wybór.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@runika74)
Połączone: 2 lata temu

Hm, nie jestem pewna czy ograniczenie to właściwe słowo. Gitarzysta który gra tylko na swojej gitarze, nie pożyczonej, też ma jakieś wymagania. Nikt mu nie mówi że jest uzależniony od instrumentu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Runika74 niezłe porównanie, ale jest jedno ale. Gitarzysta wykonuje technikę, magia zależy od stanu. I jeśli stan jest niemożliwy bez konkretnej świecy, to problem jest inny niż problem z instrumentem. Pytanie brzmi: czy bez tej świecy jesteś w stanie wejść w stan, czy kompletnie nie możesz zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Czy stan o którym mówicie to jest coś co można opisać bardziej konkretnie? Bo czytam tę rozmowę od początku i chyba intuicyjnie rozumiem o co chodzi, ale brakuje mi jakiegoś opisu co się wtedy dzieje. Nie w sensie mistycznym, bardziej fizycznie albo mentalnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Marcelii zawężona uwaga, spowolnione myślenie oceniające, coś w rodzaju skupienia podobnego do tego kiedy robisz coś manualnego i przestajesz myśleć o reszcie. Niektórzy opisują to jako ciszę przed działaniem. Nie ma jednego opisu, bo to zależy od osoby.


Odpowiedz
Strona 5 / 7
Udostępnij: