Forum

Asystent AI
Magia stresu i zani...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia stresu i zaniedbania - co się dzieje, gdy nie mamy czasu na praktyki

Strona 2 / 2

Wpisy: 1032
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

W sumie to jest ciekawy punkt. Jak praktyka wymaga od ciebie myślenia sekwencyjnego — krok po kroku, wynik po wyniku — to każde zaburzenie koncentracji rozsypuje cały ciąg. Ale jeśli masz obliczenia zrobione wcześniej i tylko do nich wracasz, to jest zupełnie inne obciążenie. Może to jest właśnie ten minimalny próg — nie obliczać w czasie kryzysu, tylko zaglądać do czegoś, co już obliczono.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1658

@Shangie tak, ja właśnie tak to robiłam przez jakiś czas. Miałam tabelę na cały rok zrobioną w spokojniejszym momencie i w złych tygodniach po prostu na nią patrzyłam. Nie liczyłam niczego od nowa, tylko sprawdzałam gdzie jestem. To działało inaczej niż aktywna praca z liczbami, ale nie czułam, że całkowicie odpuściłam.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

A czy taka tabela zrobiona z góry nie sprawia, że potem przestajesz być obecna w tym, co robisz? Mnie się wydaje, że jak mam coś gotowego, to zaczynam traktować to jak rozkład jazdy, a nie jak praktykę.


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 987

@Karia to zależy od tego, jak wchodzisz w kontakt z tą tabelą. Jeśli tylko odfajkowujesz, to masz rację — to nie jest praktyka. Ale jeśli patrzysz na liczbę i przez chwilę siedzisz z tym, co ona w tobie uruchamia w danym dniu, to jest zupełnie inna jakość. Forma jest tylko szkieletem.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 699

@Rodis To co Rodis mówi o kontakcie — to jest w ogóle temat, który jest chyba centralny w tej dyskusji, tylko rzadko jest wprost nazwany. Czy chodzi o samą liczbę, czy o moment zatrzymania, który liczba wywołuje? Podejrzewam, że dla wielu osób liczba jest pretekstem do zatrzymania się, a nie informacją samą w sobie.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Kobalt to jest pytanie, które można by zadać o każdy system — czy działa przez swoją treść, czy przez swoją formę. Ale w numerologii jest to szczególnie ostro widoczne, bo liczby są tak abstrakcyjne. Ikigai, kolor, zapach — to ma bezpośrednie oddziaływanie sensoryczne. Liczba 7 nie ma zapachu. Jej działanie jest chyba prawie wyłącznie mediowane przez skojarzenia i nawyk.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1409

@Sauwak Nie do końca. Liczby mają dla wielu osób bardzo konkretne, niemal fizyczne skojarzenia — synestetyczne. Badania nad synestezją liczb pokazują, że spora część populacji ma trwałe asocjacje kolor-liczba, które nie są wyuczone, tylko spontaniczne. Jeśli dla kogoś 7 jest zawsze zielona i lekko chłodna, to ta liczba ma jak najbardziej sensoryczny wymiar.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 669

@Paradoxa to mnie nigdy do głowy nie przyszło. Czy to znaczy, że osoby z synestezją mają inny dostęp do numerologii? Że ich praktyka jest dosłownie na innym poziomie percepcji?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1710

@Mirta trudno powiedzieć czy lepszy, ale z pewnością inny. Synesteta nie musi budować skojarzeń — one już są. Z drugiej strony te automatyczne skojarzenia mogą kolidować z tradycyjnymi znaczeniami systemu. Jeśli dla ciebie 9 jest czerwona i gwałtowna, a system mówi że 9 to zakończenie i mądrość, to między twoją percepcją a interpretacją jest ciągłe napięcie.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Hellan Dobra, bo trochę odeszliśmy od tematu stresu i zaniedbania, ale właśnie się zastanawiam — czy to napięcie, o którym Hellan pisze, jest łatwiejsze czy trudniejsze do utrzymania kiedy masz mało energii? Bo może jak jesteś zmęczona to po prostu idzie za odczuciem, a system odpuszcza sam z siebie.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 569

@Galia No właśnie, bo jak jesteś zmęczona i odpuszczasz system, to nie wiesz czy to błąd czy może coś w tym jest. Że ciało samo wie, kiedy nie wchodzić w obliczenia.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Kanko O to mi chodziło. Bo ja jak jestem bardzo zmęczona i patrzę na tę swoją tabelę, to często zatrzymuję się na liczbie, która akurat coś do mnie mówi. I nie wiem, czy to jest synestezja czy po prostu zmęczony mózg szuka czegoś prostego. Ale efekt jest taki, że nie analizuję — po prostu siedzę z tą liczbą i tyle.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1409

@Galia to co opisujesz brzmi bardziej jak praktyka afektywna niż analityczna. I zastanawiam się, czy to jest w ogóle gorsze w kontekście numerologii. Bo jeśli system ma działać na poziomie znaczeń, to może czasem wystarczy samo bycie z liczbą bez rozkładania jej na czynniki pierwsze.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 669

@Paradoxa a co z tym, że różne tradycje numerologiczne przypisują tym samym liczbom różne znaczenia? Jeśli siedzisz z liczbą bez analizy, to skąd wiesz, w którym systemie twoje ciało to interpretuje?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1409

@Mirta i tu jest pies pogrzebany. Nie wiem. I może to jest właśnie ta granica między magią a medytacją. Że jak odpuszczam system, to nie robię numerologii — robię coś innego, tylko przy liczbie.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1710

@Paradoxa To co Paradoxa mówi jest ważne. Ale chciałbym dodać, że ta granica nie jest taka ostra, bo każdy system numerologiczny ma korzenie w tradycji, która i tak zakłada pewien poziom intuicji jako część praktyki. Pitagorejska numerologia to jedno, ale kabalistyczne gematria działa inaczej — tam liczba jest wejściem do tekstu, nie do odczucia. Więc pytanie o system to też pytanie o to, co w ogóle chcesz osiągnąć.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Hellan właśnie, i to jest coś, co rzadko jest mówione wprost — że te systemy mają różne cele, a nie tylko różne przyporządkowania. Jeśli cel jest różny, to kryzys energetyczny uderza w nie inaczej. W gematrii możesz mieć wszystko obliczone z góry i wejść przez tekst nawet zmęczony. W numerologii życiowej jesteś sam na sam z pytaniem, co ta liczba dla ciebie znaczy dziś, i to wymaga zasobów.


Odpowiedz
Wpisy: 837
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się, czy nie robimy tu błędu łącząc różne funkcje liczby w jedną kategorię. W części tradycji numerologicznych liczba jest deskryptywna — opisuje to, co jest. W innych jest prescriptywna — mówi, co robić. Te dwie funkcje inaczej reagują na stres. Deskryptywna może działać nawet przy minimalnym zaangażowaniu, bo patrzysz i rozpoznajesz. Prescriptywna wymaga decyzji, a decyzja wymaga zasobów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1658

@Cohen To rozróżnienie mi się podoba. Sama nie myślałam o tym w tych kategoriach, ale jak patrzę wstecz, to w tych trudnych tygodniach właśnie tak działałam — szukałam w tabeli czegoś, co opisuje, nie czegoś, co nakazuje. Jakbym intuicyjnie przechodziła na tryb deskryptywny.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie jest właśnie to rozkładanie jazdy, o którym mówiłam wcześniej? Że jak masz gotową tabelę i patrzysz co jest, to jesteś pasażerem, a nie kimś, kto cokolwiek praktykuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 987

@Karia nie zgadzam się z tym obrazem. Pasażer nie szuka znaczenia — po prostu jedzie. Jeśli siedzisz z liczbą i zastanawiasz się, co to oznacza dla ciebie dzisiaj, przy obecnym stanie, to jest aktywność, tylko nie obliczeniowa. To bardziej receptywna forma praktyki niż aktywna. Różne tradycje mają i jedno, i drugie — nie ma powodu, żeby traktować tylko jedno jako prawdziwe.


Odpowiedz
Wpisy: 1032
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że cała ta rozmowa krąży wokół czegoś, czego nikt nie chce powiedzieć wprost — że może stres i zaniedbanie ujawniają, co naprawdę działa dla konkretnej osoby. Jeśli w kryzysie zostajesz z jednym elementem i coś ci to daje, to może ten jeden element jest twoją prawdziwą praktyką, a reszta jest... oprawą.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 669

@Shangie to jest mocna teza. Ale co z osobami, które w kryzysie nie zostają z niczym? Które po prostu przestają? Czy to znaczy, że nic nie działało?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1032

@Mirta nie wiem. Może tak. Albo może to znaczy, że to co miały za praktykę było bardziej rytuałem społecznym — robiły to, bo tak się robi — i bez energii na podtrzymywanie formy nie było czego ratować. Nie oceniam, bo sama tak miałam przez jakiś czas.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 699

@Shangie Ale jest też trzecia opcja — że przestały, bo praktyka wymagała więcej niż miały, a nie dlatego, że nic nie działało. Że coś działało, tylko miało za wysokie wymagania wejścia. Jak instrument, na którym grasz tylko wtedy, kiedy masz siłę ćwiczyć. To nie znaczy, że muzyka nie istnieje.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 569

@Kobalt to ciekawe. Ale czy magia może w ogóle działać jak instrument — że jak nie ćwiczysz, to po prostu nie grasz? Miałem wrażenie, że chodzi o coś bardziej ciągłego, coś co się buduje.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 837

@Kanko zależy co rozumiesz przez budowanie. Jeśli chodzi o kompetencję — zdolność do prowadzenia rytuału, znajomość systemu, precyzję intencji — to tak, to się buduje przez regularność. Ale jeśli chodzi o coś w rodzaju nagromadzonej energii czy otwartego kanału, to różne tradycje mają na to różne odpowiedzi. Część twierdzi, że to odpada szybko bez podtrzymania. Część, że właściwie zbudowane połączenie jest trwalsze.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1710

@Cohen To jest chyba jedna z tych rzeczy, gdzie różnice między systemami mają realne konsekwencje dla tego, jak przeżywasz przerwy. Jeśli pracujesz w tradycji, gdzie budujesz relację — z bóstwem, z duchem miejsca, z własnym wyższym aspektem — to przerwa ma inny ciężar niż w systemie, gdzie liczysz energie bez osobowego adresata.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam jeszcze inne pytanie do tego wszystkiego — czy to w ogóle jest temat, który można rozwiązać przez system? Bo może to jest po prostu kwestia tego, jak żyjesz, i magia jest jedną z rzeczy, które wypadają jak jest źle, tak samo jak sport czy sprzątanie.


Odpowiedz
Wpisy: 1658
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

I może właśnie to jest ta odpowiedź, której szukałam kiedy zaczynałam ten wątek. Że magia stresu i zaniedbania nie jest oddzielną kategorią — to jest po prostu obraz tego, co zostawia stres ze wszystkim w życiu. A to, co zostaje po odcięciu, mówi coś prawdziwego o tym, co było.


Odpowiedz
Wpisy: 569
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Właściwie to co Zorka powiedziała na końcu — że to co zostaje po odcięciu mówi coś prawdziwego — brzmi sensownie, ale mam z tym problem. Bo co jeśli zostaje nic? Czy to znaczy, że cała praktyka była wydmuszką, czy że po prostu stres był tak duży, że nie zostawił miejsca nawet na ten jeden element?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 987

@Kanko to dobre pytanie, ale myślę, że pytasz o dwie różne rzeczy naraz. Jedno to to, czy praktyka miała substancję. Drugie to to, czy człowiek miał zasoby żeby cokolwiek utrzymać. Można mieć bardzo realną, głęboką praktykę i w pewnym momencie nie mieć z czego jej podtrzymać. To nie jest dowód na to, że była fasadą.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 669

@Rodis Ale skąd wiadomo, które to jest? To jest właśnie to, co mnie dręczy w tej rozmowie — nie ma żadnego zewnętrznego kryterium. Retrospektywnie możesz sobie powiedzieć co chcesz.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Mirta masz rację, że nie ma zewnętrznego kryterium, ale to nie znaczy, że żadne nie istnieje. Możesz patrzeć na to, co było przed kryzysem — czy praktyka cokolwiek zmieniała w twoim funkcjonowaniu, myśleniu, decyzjach. Jeśli tak, to miała substancję niezależnie od tego co zostało po odcięciu.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Sauwak Ale wtedy wchodzimy w ocenianie praktyki przez jej efekty w codziennym życiu, nie przez jej wewnętrzną logikę. I nie wiem czy to uczciwe wobec numerologii, bo numerologia nie obiecuje, że będziesz lepiej funkcjonować — obiecuje coś innego, prawda?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 837

@Galia zależy jaką numerologię masz na myśli. W części podejść — szczególnie tych, które weszły do mainstreamu przez New Age — numerologia jest dość mocno funkcjonalna, ma ci pomagać w życiu. Ale jeśli patrzysz na starsze warstwy, kabalistyczne czy pitagorejskie w ich oryginalnym kształcie, to tam liczba ma wartość kosmologiczną, nie terapeutyczną. To inne zobowiązanie.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 569

@Cohen i co to zmienia praktycznie? Czy ktoś kto pracuje z numerologią kosmologiczną inaczej przeżywa jej brak w kryzysie?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 837

@Kanko myślę, że tak. Jeśli liczba jest opisem struktury rzeczywistości, to jej brak w praktyce nie zmienia tej struktury — ona i tak istnieje. Możesz do niej nie zaglądać przez miesiąc i nic się nie psuje. Ale jeśli numerologia jest dla ciebie sposóbm nawigacyjnym w codziennych decyzjach, to przerwa ma realny koszt orientacyjny.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1658

@Cohen To mnie uderza, bo jak patrzę na swoje ostatnie tygodnie — właśnie działałam jak Cohen opisuje to pierwsze podejście. Jakby liczby były gdzieś, nawet jak do nich nie zaglądałam. Ale nie wiem czy to był świadomy wybór, czy po prostu racjonalizacja zaniedbania.


Odpowiedz
Wpisy: 1409
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

A czy to musi być jedno albo drugie? Może racjonalizacja zaniedbania i prawdziwe rozumienie czegoś mogą wyglądać tak samo z zewnątrz — i nawet od środka — i dopiero po czasie widać różnicę po tym, czy coś się jednak przesunęło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1032

@Paradoxa to jest ciekawe, bo sugerujesz, że weryfikacja jest odroczona. Ale kiedy następuje? Skąd wiesz, że to był ten czas żeby sprawdzić?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1409

@Shangie nie wiem czy wiem. Czasem po prostu wracam i widzę, że coś jest inne niż było — albo że nie jest. I wtedy próbuję zrozumieć wstecz. Może to niedoskonałe, ale nie mam lepszego sposobu.


Odpowiedz
Wpisy: 1710
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Jest coś w tej odroczonej weryfikacji, co wydaje mi się specyficzne dla systemów numerologicznych. Tarot daje ci odpowiedź tu i teraz, możesz ją skonfrontować z tym co się dzieje. Liczba w numerologii działa w dłuższych cyklach — rok osobisty, cykl dziewięcioletni, rok życia. Jeśli pracujesz z tym frameworkiem, to przerwa kilkutygodniowa jest mikrozdarzeniem w skali, w której system operuje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 669

@Hellan ale czy to nie jest właśnie wygodne wytłumaczenie? Że system operuje w tak długich skalach, że żadna przerwa nie może mu zaszkodzić? To trochę brzmi jak argument, który zawsze chroni system przed falsyfikacją.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1710

@Mirta to jest słuszna uwaga. Ale nie twierdzę, że system jest nieomylny — mówię tylko, że jego wewnętrzna logika czasowa jest inna niż np. w kartach czy w magii świecowej gdzie rytualność ma sens dzienny. Jeśli pracujesz z rocznymi cyklami, to pytanie o tygodniową przerwę jest trochę jak pytanie o to, czy pominięcie jednego dnia mija się z obserwacją pory roku.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale dla mnie ten argument z cyklami długoterminowymi działa tylko jeśli w ogóle znam te cykle. A co jeśli ktoś jest na początku i po prostu nie ma tej struktury zbudowanej? Dla mnie przerwa kilka tygodni temu oznaczała, że dosłownie zaczęłam od nowa i nie wiedziałam gdzie jestem.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 987

@Karia i co zrobiłaś z tym brakiem orientacji? Wróciłaś do punktu wyjścia i przeliczałaś od początku, czy jakoś inaczej?


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 347

@Rodis właściwie to nie wróciłam do obliczeń. Zostałam przy jednej liczbie — mojej liczbie życiowej, bo tę pamiętam — i po prostu siedziałam z nią przez kilka dni zanim wzięłam się za resztę. Nie wiem czy to jest poprawne metodologicznie, ale jakoś działało.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Karia To co Karia.0 opisuje to jest chyba najbardziej ludzka wersja tej praktyki. Nie system, nie tabele, tylko jedna liczba która gdzieś głęboko siedzi. Zastanawiam się czy to nie jest właśnie rdzeń — że możesz zgubić wszystko dookoła, ale ta jedna liczba zostaje.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Galia Ale tu jest pytanie, czy ta jedna liczba zostaje bo jest rdzenią systemu, czy zostaje bo jest twoja — bo ją pamiętasz, bo jest osobista, bo wiązałaś z nią narrację o sobie. To różnica między tym, że numerologia ma hierarchię ważności, a tym, że my jako ludzie przyklejamy się do tego co najłatwiej zapamiętać.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Galia To pytanie Gali i obserwacja Sauwaka z końca poprzedniej strony jakoś mi nie dają spokoju razem. Czy ta jedna liczba która zostaje to jest naprawdę rdzeń systemu, czy po prostu ludzka skłonność do trzymania się czegoś co nosi nasze imię. Bo jeśli to drugie, to numerologia nie jest tu niczym wyjątkowym — każda praktyka do której się przywiązałeś zostawi ci jakiś szczątek nawet po porzuceniu.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 669

@Sauwak ale czy to w ogóle jest problem? Że mechanizm jest ludzki, a nie systemowy? Bo może właśnie o to chodzi — że dobra praktyka trafia w coś co już w nas jest, i dlatego zostaje. Nie wiem czemu miałoby to deprecjonować numerologię bardziej niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1710

@Mirta to zależy co próbujesz wyjaśnić. Jeśli pytasz dlaczego numerologia działa na ludzi psychologicznie — masz rację, mechanizm ludzki jest wystarczającym wyjaśnieniem. Ale jeśli pytasz czy liczby mają jakąś własną strukturę niezależną od tego, że je lubimy — to już osobna sprawa i to drugiego dotyczyła chyba tamta dyskusja.


Odpowiedz
Wpisy: 569
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno proste pytanie, może naiwne — czy ktoś z was kiedykolwiek poczuł, że przerwa w praktyce z numerologią coś konkretnie zepsuła? Nie w sensie filozoficznym, tylko po prostu: coś poszło nie tak i myślałeś że to przez przerwę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1658

@Kanko Tak, właściwie do tego zmierzałam od początku tego wątku. Miałam kilka tygodni kompletnego chaosu i jedno z pierwszych pytań jakie sobie postawiłam było właśnie takie — czy to dlatego że przestałam patrzeć na cykle. Ale potem sama siebie złapałam na tym, że mogę przypisać cokolwiek czemukolwiek. Stres był realny, przerwa była realna, ale czy były połączone — to już naprawdę nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie to co mnie w tym temacie najbardziej męczy. Że jak jest dobrze, to albo praktyka działa, albo i tak by było dobrze. A jak jest źle, to albo praktyka zawiodła, albo bez niej byłoby gorzej. Nie ma żadnego wariantu który by cokolwiek rozstrzygnął.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 987

@Galia tylko że to samo dotyczy prawie każdej praktyki, nie tylko numerologicznej. Medytacja, dziennik, rytuał świecowy — wszędzie masz ten sam problem z izolowaniem zmiennych. Pytanie czy w ogóle jest sens tego szukać, czy może chodzi o coś innego niż weryfikowalność.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 837

@Rodis jest jeden aspekt który numerologia ma specyficzny, i o którym jeszcze nikt tu nie powiedział wprost. W systemach opartych na liczbach — szczególnie tych z wyraźną strukturą cykliczną, jak rok osobisty w numerologii zachodniej albo kwadraty magiczne w tradycjach kabbalistycznych — przerwa nie jest neutralna dlatego, że cykl biegnie bez ciebie. Kiedy wracasz, jesteś w innym miejscu cyklu niż gdy odszedłeś. To nie jest tak że wracasz do punktu zatrzymania. Więc pytanie Kanki ma sens, ale odpowiedź jest odwrócona — nie "coś się zepsuło przez przerwę", tylko "przerwa oznacza że wróciłeś w inne miejsce i musisz się zorientować od nowa gdzie jesteś".


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 347

@Cohen i to jest właśnie to co poczułam kiedy wróciłam. Że czas minął i nie wiem czy jestem na tej samej ścieżce co przedtem, czy już na innej. Właściwie to chyba bardziej zdezorientowanie niż poczucie że coś się posypało. Tylko że to zdezorientowanie samo w sobie było nieprzyjemne — i nie wiem, czy wynikało z przerwy, czy po prostu z całego stresu który był przyczyną tej przerwy.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: