dobra ale mam inne pytanie bo myślę o tym od kilku wpisów - czy ktoś z was w ogóle pyta weta o takie rzeczy? bo wyobrażam sobie tę rozmowę i nie wiem jak by to wyglądało. "przepraszam, czy kadzidło szkodzi kotu podczas rytuałów"
ja pytalem weta o olejki eteryczne przy psie i sie zdziwil ze pytam, ale odpowiedzial. powiedzial zeby uwazac na citrus i kilka innych. moze te pytania sa dziwne ale lepiej spytac niz nie spytac
a to mi przypomina jeszcze jeden kąt tej rozmowy który pominęliśmy - czy samo skupienie człowieka podczas rytuału zmienia jego zachowanie wobec zwierzęcia? bo kot czy pies reaguje na nas, na nasz oddech, tempo ruchów. i może właśnie to jest to "uczestnictwo" o którym rozmawialiśmy - nie że zwierzę coś "czuje magicznie", tylko że czuje spokojniejszego człowieka
to jest chyba najbardziej sensowne wyjaśnienie z całego wątku. i nie odbiera niczego z tej praktyki - zmiana w tobie jest realna, reakcja zwierzęcia jest realna. nie trzeba tego więcej tłumaczyć
to by było przewrotne - że zwierzę jest lepszym wskaźnikiem twojego stanu niż twoje własne przekonanie. ale nie wiem czy to nie jest za daleko idące. pies może się wiercić bo chce jeść albo bo coś usłyszał za oknem. jak to odróżnić?
i tu wracamy do sedna całego wątku - bo to jest właśnie pytanie o pracę w dzień. w dzień masz więcej bodźców, więcej zakłóceń, pies słyszy sąsiadów, coś się dzieje za oknem. więc może o wiele trudniej wychwycić tę subtelną zmianę w jego zachowaniu kiedy ty się skupiasz.
albo wlasnie latwiej, bo masz punkt odniesienia. w nocy jest cisza i pies spi, nie ma po co niczego obserwowac. w dzien pies jest aktywny, reaguje na srodowisko, i mozesz zobaczyc czy cos sie w tym zmienia kiedy siadasz do rytualu. przynajmniej w teorii
właściwie to nie musimy tego rozdzielać żeby praktyka miała sens. bo jeśli pies podchodzi i kładzie się obok kiedy siedzę spokojnie - nieważne czy to przez mój oddech, ciepło ciała czy cokolwiek innego - to ten moment jest czymś. i to wystarczy chyba?
może to brzmi przyziemnie ale nie wiem czy to musi być jedno albo drugie. ciepłe miejsce i twój spokój mogą działać jednocześnie. i nawet jeśli on przychodzi po ciepło, to i tak leży obok i ten kontakt jest realny.
i to jest właśnie ta praktyczna strona pracy w dzień o której mało się mówi - wszystko jest bardziej widoczne, otwarte okno ma sens wentylacyjny, a nie tylko "energetyczny". w nocy często zostawiamy okna zamknięte, kotarę zasuniętą, i nie myślimy o tym że powietrze się nie wymienia.
myślę że w dużej części z estetyki i popkultury. filmy, książki fantasy, Halloween - to wszystko koduje nam że magia = noc, ogień, czerń. ale jak sięgam pamięcią do opisu dawnych praktyk to np zbiory ziół w tradycji słowiańskiej były często o świcie albo w południe, nie w nocy.
to jest dla mnie nowe - że to może być XIX-wieczny mit a nie coś starszego. masz jakieś przykłady tej dziennej pracy bo chętnie poczytam? albo skąd o tym wiesz?
a ja się zastanawiam czy zwierzęta też mają swoje "pory". bo mój kot jest aktywny o świcie i o zmierzchu, w dzień śpi. czy to znaczy że moje rytuały o świcie mogłyby być dla niego bardziej angażujące niż te w południe kiedy on jest w trybie snu?
to jest naprawdę dobre pytanie i nie mam pojęcia jak to sprawdzić w praktyce. ale mi się to podoba - że może dostosowanie pory rytuału do rytmu dobowego zwierzęcia w domu to jeden z tych pomysłów który nie musi mieć żadnego ezoterycznego uzasadnienia żeby być sensowny
to jest trochę jak z obserwacją gwiazd - musisz być w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze żeby w ogóle cokolwiek zobaczyć. może te "warunki" do rytuału to nie jest kwestia mroku i tajemniczości ale po prostu tego czy wszystko wokół sprzyja skupieniu. i przy otwartym oknie w dzień, z kotem który akurat jest przytomny - może to jest ta konfiguracja której szukasz.
to ciekawe bo nigdy tak tego nie postawiłem - że nocna "energia" to może być po prostu mózg w trybie wyciszonym bo nie ma dźwięków, świateł, ruchu. pytanie czy to w ogóle zmienia cokolwiek w samej praktyce czy tylko w tym jak ją odbieramy
