To jest chyba najtrudniejszy moment w całej tej rekonstrukcji - metafory, które miały sens tylko dla kogoś, kto już wiedział, o co chodzi. 'Jak przy odpływaniu wody' - to może być opis kierunku ruchu, tempa, napięcia mięśniowego, może stanu uwagi. Albo wszystkiego naraz. Jak to odtworzysz?
Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, które nie daje mi spokoju. Czy w ogóle jest możliwe, żeby gest - sam ruch ciała, bez żadnego kontekstu - nie robił niczego? Mam na myśli na poziomie czysto fizycznym: każdy ruch zmienia napięcie, oddech, może krążenie. Czy to nie jest jakiś minimalny 'efekt gestu', który istnieje niezależnie od wszystkiego innego?
To rozdwojenie mnie nie dziwi, bo wiele tradycji celowo nie rozróżnia tych dwóch poziomów. W ajurwedzie na przykład pranajama jest jednocześnie techniką oddechową i praktyką duchową - i nie ma sensu pytać, który aspekt jest 'prawdziwy'. Obie warstwy są. Problem pojawia się dopiero, kiedy próbujesz oderwać gest od jego systemu i ocenić go w izolacji.
Ale Cyprian, to trochę zamknięte koło, nie? Jeśli gest ma sens tylko w swoim systemie, a my nie mamy dostępu do systemu, to możemy się kręcić wokół notatek Hortensji w nieskończoność i nic nie powiemy. Nie twierdzę, że masz złą odpowiedź, tylko że ona właściwie zamraża problem zamiast go otwierać.
To pytanie mnie zatrzymuje. Bo faktycznie - przez kilka tygodni ćwiczyłam dwa z tych gestów, tych z dokładnym opisem, i coś się zmieniało w skupieniu. Nie wiem, czy to efekt gestu, czy samego faktu, że rano robiłam cokolwiek z intencją. Ale zmiana była. Tylko dalej nie wiem, czy pracuję z czymś żywym, czy z moją własną projekcją na martwy zapis.
Czytam cały ten wątek od początku i jakoś nie mogę się zdecydować, co myślę. Ale to zdanie o 'martwym zapisie' mnie uderzyło. Mam kilka rzeczy po babci, w tym stary modlitewnik z dopiskami na marginesach. Nie wiem, co te dopiski znaczyły dla niej, a jednak jak go otwieram, to jest jakieś poczucie kontaktu. Może to tylko moje, ale czy to wyklucza, że coś tam jest?
