Mam ostatnio dziwną sytuację i nie wiem, co o tym myśleć. Moja siostra od jakiegoś czasu dziwnie się zachowuje, jak rozmawiamy o czymkolwiek, co mi idzie dobrze - awans, nowe auto, cokolwiek. Czuję, że po takich rozmowach coś mi ciąży, jakby energia odpływała. Nie chcę od razu myśleć źle, ale zastanawiam się, czy można jakoś zabezpieczyć się przed zawiścią bliskich, nie robiąc przy tym nic złego tej osobie. Słyszałam, że są jakieś przedmioty, które mogą w tym pomóc, ale nie wiem od czego zacząć.
To co opisujesz z tą energią po rozmowach brzmi znajomo. Zanim przejdziemy do przedmiotów - czy to jest tak, że po konkretnych rozmowach z tą osobą fizycznie czujesz się gorzej, czy raczej zaczynają ci się psuć sprawy?
Zbieg okoliczności być może, ale warto się zabezpieczyć tak czy inaczej - szczególnie jeśli sam kontakt z daną osobą daje ci to poczucie. Co do przedmiotów, to jest kilka kierunków. Oko proroka, czyli hamsa albo nazar, to jedno z bardziej rozpowszechnionych rozwiązań i ma długą historię w kulturach basenu Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu. Ale uwaga - samo kupienie breloka z tureckim bazaru to nie to samo co świadome użycie symbolu. Materiał ma znaczenie. Szklane nazary robione ręcznie działają zupełnie inaczej niż plastikowe chińskie kopie, bo w tradycji tureckiej samo dmuchanie szkła przez rzemieślnika jest częścią intencji włożonej w przedmiot.
Szczerze - nie pracowałam świadomie z żadną czakrą. Medytowałam trochę ogólnie, ale nie skupiałam się na tym. Czy możesz powiedzieć więcej co to znaczy 'wyciek przez czwartą czakrę'? Bo to brzmi poważnie.
Przepraszam, że wchodzę w słowo, ale trochę mnie to zastanawia. Sól absorbuje wilgoć - to fakt chemiczny. Ale jak to przeskakuje do 'pochłaniania negatywnej energii'? To brzmi jak post hoc rationalization, gdzie bierze się coś co działa fizycznie i dokłada do tego interpretację magiczną. Pytam szczerze, bo chcę zrozumieć jak to działa w praktyce według was.
Rozmaryn to dość ciekawa roślina pod tym kątem. W tradycji śródziemnomorskiej, szczególnie greckiej i włoskiej, wiązano go z pamięcią i czystością, ale też z odpieraniem złego spojrzenia - mal'occhio we Włoszech. Suszone gałązki wieszano nad drzwiami wejściowymi. Ale to co mnie bardziej zastanawia w całej tej rozmowie - czy chodzi o ochronę przestrzeni w domu, czy o ochronę osobistą kiedy jesteś przy tej osobie? Bo to trochę różne podejścia.
Przy ciężkości którą opisujesz po kontaktach z konkretną osobą - jest jedna rzecz, o której jeszcze nikt nie wspomniał, a mam z nią dobre doświadczenia. Chodzi o to co się robi po takim kontakcie, nie tylko przed. Sól w kąpieli albo samo mycie rąk z intencją po wyjściu od tej osoby. Brzmni prosto, ale to właśnie prostota jest tu kluczem. Mycie jako oczyszczenie ma bardzo głębokie korzenie - od starożytnego Egiptu przez judaizm po Japonię. Misogi w shintoizmie, netilat yadayim. To nie jest coś wymyślonego - to jest wzorzec który pojawia się niezależnie w wielu kulturach.
Szczerze? Nic. Wróciłam, byłam zmęczona i smutna, i tyle. Nawet nie wiedziałam, że coś takiego jak oczyszczanie po kontakcie istnieje. Czyli rozumiem, że mogłam przez lata kumulować to u siebie?
możliwe. Choć nie powiedziałabym 'kumulować' w sensie dosłownym, żeby nie straszyć. Chodzi bardziej o to, że napięcie energetyczne po trudnych kontaktach nie znika samo z siebie automatycznie, a to czyszczenie jest właśnie świadomym zamknięciem kontaktu. Zioła przy takim oczyszczaniu po - szałwia jest klasyczna, ale piołun działa mocniej. Piołun jest przy tym nieprzyjemny w zapachu dla wielu osób, więc nie każda wytrzyma.
Czekaj, piołun? Myślałam, że to jest do rytuałów przepowiedni, do snów, coś w tym stylu. Nie wiedziałam, że używa się go do oczyszczania.
Dobra, tu wchodzę z pytaniem. Czy ktoś kiedyś próbował porównać - te same sytuacje, z ziołem i bez? Bo to jest jedyna metoda żeby stwierdzić czy efekt jest realny czy to po prostu lepsze samopoczucie przez placebo. Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam.
To jest ważna obserwacja, że to specyficzne dla jednej osoby. Może to oznaczać, że powiązanie emocjonalne wzmacnia odczucia. Ktoś obcy ci energetycznie może coś wysłać i po prostu nie złapie - siostra traf ia w coś głębszego. Kamień przy takiej sytuacji to nie jest tylko amulet, to jest też punkt skupienia dla własnej intencji. Mam pytanie - czy kiedy byłaś ostatnio u siostry, miałaś przy sobie cokolwiek, co traktujesz jako swoje?
Biżuteria po bliskiej osobie to zupełnie osobna kategoria. Z jednej strony niesie ze sobą coś z tej osoby, z drugiej - jeśli babcia była ci bliska i miała mocny charakter, to może być całkiem sensowna naturalna ochrona. Są tradycje, które mówią że przedmioty po zmarłych bliskich odpychają zawiść od żywych, bo łączność z przodkami działa jak wzmocnienie. Nie wiem jak to jest w twoim przypadku, ale warto to wziąć pod uwagę zanim zaczniesz szukać nowych rzeczy.
A czy miałaś ostatnio te kolczyki przy sobie kiedy ciężkość była najmocniejsza, czy akurat nie? Bo to by powiedziało coś więcej o tym czy działają czy nie.
Może nie chodzi o to żeby całkowicie zablokować to odczucie, tylko żeby je skrócić? Znaczy - przychodzisz, czujesz ciężkość, ale po wyjściu mija po godzinie zamiast siedzieć z tobą dwa dni? Ja przy takich obserwacjach zaczęłam mierzyć czas, nie intensywność i to mi dało lepszy obraz.
Babcia była bardzo religijna, ale jednocześnie zawsze miała te swoje 'sposoby'. Wieszała nad drzwiami suszone zioła, trzymała przy łóżku szklankę wody na noc, odmawiała coś szeptem jak komuś działo się coś złego. Nigdy nie nazywała tego magią, ale teraz kiedy tak patrzę wstecz, to jednak coś tam było. Czy to ma znaczenie dla tych kolczyków, że ona sama coś praktykowała, nawet jeśli o tym nie mówiła wprost?
