Ostatnio wróciłam do tematu przedmiotów używanych w pracy magicznej i zastanawiam się nad czymś, co od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie. Mam kilka figurek i miseczek rytualnych, część ze spiżu, część z drewna, i szczerze mówiąc nigdy nie zadawałam sobie pytania czy materiał naprawdę robi różnicę, czy to tylko kwestia estetyki i tego co 'czujesz' trzymając to w ręku. Chodzi mi konkretnie o pracę z nawykami, własnymi albo cudzymi, bo ostatnio próbowałam robić coś w rodzaju symbolicznego 'zakotwiczenia' intencji zmiany pewnego przyzwyczajenia i sięgnęłam po drewnianą czaszę, bo akurat była pod ręką. Ale potem pomyślałam, że może spiż byłby lepszy, bo jest 'trwalszy'. I tu się zatrzymałam, bo w sumie nie wiem czy ta trwałość materiału ma w ogóle przełożenie na cokolwiek poza moją głową. Co wy na to?
Pytanie jest dobre, ale myślę że zanim w ogóle zaczniemy rozmawiać o spiżu kontra drewno, warto by ustalić co rozumiemy przez 'ma znaczenie'. Bo jeśli pytasz czy material fizycznie oddziałuje na jakąś energię niezależnie od praktykującego, to jest jedna rozmowa. Jeśli pytasz czy wybór materiału działa poprzez intencję i skupienie, to zupełnie inna. Sama używam spiżowych mis dźwiękowych od jakiegoś czasu i naprawdę czuję różnicę w skupieniu, ale nie powiem ci uczciwie że wiem, czy to spiż 'działa', czy po prostu sama inaczej się nastawiam gdy sięgam po cięższy, chłodniejszy przedmiot.
Dobre pytanie z tym rozróżnieniem. Ja bym jeszcze dorzuciła trzecią możliwość, że materiał ma znaczenie czysto tradycyjne i symboliczne, to znaczy wynika z systemów, w których był używany historycznie, i ta historia przekłada się na to, jaki ładunek ze sobą niesie. Spiż ma konkretne korzenie w alchemii i metalurgii, łączono go z Marsem albo ze Słońcem zależnie od tradycji, drewno też ma własne przyporządkowania zależnie od gatunku. Więc może zamiast pytać 'czy materiał działa', lepiej pytać 'z czym ten materiał jest kojarzony w danym systemie i czy to mi pasuje do intencji'?
Masz rację, żelazo jest klasycznym metalem Marsa, spiż to starsza historia. W Mezopotamii i wczesnym Egipcie spiż był metalem wojennym zanim żelazo stało się powszechne, więc ta martyjska symbolika przeszła na niego przez skojarzenie z bronią i tarczami. W części tradycji hermetycznych spiż jest zresztą przypisywany Wenus, bo miedź to metal Wenus, a spiż to stopy miedzi, więc zależy kompletnie od autora i tradycji. To trochę chaotyczne jeśli szukasz spójnej odpowiedzi.
Dobra ale to wszystko brzmi jak teoria, mnie interesuje praktyka. Czy ktoś realnie próbował robić ten sam rytuał z drewnianym a potem metalowym przedmiotem i porównał efekty? Bo bez porównania to jest tylko filozofia.
Właśnie, Tolek.pl pyta o coś, co mnie też nurtuje, ale Reginka ma rację że to trudne do izolowania. Chociaż... ciekawe jest to co Janeczka napisała o drewnie jako czymś 'żywym'. Sama tak o tym nie myślałam, ale to trafne. Drewno było żywym organizmem, spiż nigdy nie był organiczny. Przy pracy z czymś tak organicznym jak nawyk, może to ma znaczenie?
Przepraszam że się wtrącę ale właśnie czytam wasz wątek i mam pytanie trochę z boku: czy jak piszecie o spiżu to mówicie o dowolnym stopie czy to musi być konkretny skład? Bo spiż to głownie miedź i cyna, ale proporcje bywają różne. Zastanawiam się czy to ma jakieś znaczenie czy w praktyce magicznej liczy się bardziej ogólna 'kategoria' materiału.
Ja dopiero zaczynam i słucham tej rozmowy z uwagą. Mam małą figurkę z drewna lipowego i zastanawiam się właśnie do czego ją używać. Po tym co czytam, wychodzi że lipa to dobre drewno na rzeczy związane ze spokojem? Czy to tradycja słowiańska?
To jest ciekawy wątek, historia przedmiotu. Bo tu się trochę rozmywa to co jest 'właściwością materiału' a co 'ładunkiem od człowieka'. Jeśli drewniana figurka od dziadka działa inaczej niż nowa z e-comerce, to może to nie drewno robi różnicę, tylko to że ktoś trzymał ją w rękach przez lata. W takim razie pytanie o materiał jest wtórne wobec pytania o historię i intencje poprzednich użytkowników, nie?
Przeczytałam cały wątek i mam pytanie trochę z innej beczki: czy ktoś z was pracował spiżową misą do dźwięków przy pracy z czakrami? Bo słyszałam że mis spiżowych nie powinno się używać przy górnych czakrach, a drewniane czy ceramiczne są bezpieczniejsze. Nie wiem skąd to pochodzi, ale kilka osób mi to powtarzało. Czy to ma jakieś uzasadnienie czy to legenda?
No dobra, Reginka, rozumiem że ciężko zmierzyć, ale czy nikt tu nie robił choćby luźnego porównania? Nie mówię o laboratorium, tylko o subiektywnym odczuciu. Sama Dziedzilia pracowała z czaszą spiżową, czy próbowałaś kiedyś tego samego z drewnianym przedmiotem dla kontrastu?
Ale właśnie to jest interesujące, że wy wszyscy szukacie dowodu w obserwacji zewnętrznej. A może różnica między spiżem a drewnem jest po prostu fenomenologiczna, czyli w tym jak pracujący czuje się w kontakcie z danym materiałem, i to jest jedyna dostępna nam miara? Nikt tu nie powie co 'naprawdę' działa, bo nie mamy do tego dostępu.
Właśnie ta rozmowa trochę kręci się w kółko między 'materiał ma właściwości' a 'to placebo'. Mam wrażenie że to fałszywa dychotomia. W tradycji hermetycznej materia jest jakby skrzepniętą formą energii, więc materiał ma właściwości, ale te właściwości są dostępne tylko przez świadomego praktykującego. Sama materia bez intencji jest inertna. Czy to nie rozwiązuje tego konfliktu?
Przy masowej produkcji mi się od razu pojawia pytanie o to czy intecja może być potem 'wpisana' przez właściciela. Tzn, kupujesz pusty przedmiot, pracujesz z nim odpowiednio długo, i to on ją otrzymuje. Czy tak to rozumiecie?
A wracając do tego spiżu i drewna przy pracy z nawykami, bo mnie to wciąż ciekawi, czy materiał ma może jakieś znaczenie w tym sensie że na różne nawyki pasuje co innego? Tzn, jeśli pracujesz z nawykiem bardzo głęboko zakorzenionym, długoletnim, to może metal jest lepszy, a jeśli z czymś świeżym to drewno? Czy to w ogóle ma sens to co mówię?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i jestem dość sceptyczna wobec całego tematu, ale jedno mnie zastanawia. Ta symbolika spiżu jako 'zakorzenionego', 'struktury', a drewna jako 'wzrostu', to skąd ona pochodzi? Czy ktoś gdzieś to opisał systemowo, czy to jest raczej suma intuicji poszczególnych praktyków?
Ten przykład z ziołami jest dobry, bo zioła też mają właściwości udowodnione fizykochemicznie, a jednocześnie mają symbolikę magiczną która z tą chemią niekoniecznie się pokrywa. Pytam siebie czy spiż i drewno są podobne, tzn. materiał ma mierzalne właściwości fizyczne, twardość, przewodność, temperaturę, i może te właściwości fizyczne po prostu wpływają na nasze odczucia w pracy, bez żadnej metafizyki?
No właśnie, ja tak to rozumiem od początku. Ciężki zimny metal w dłoni to nie jest neutralne doświadczenie. Siłą rzeczy inaczej się skupiasz. Nie potrzebuję żadnej teorii energetycznej żeby to uznać za sensowne.
A właściwie to ktoś kiedyś próbował? Bo to brzmi jak eksperyment do zrobienia, wziąć dwa podobne przedmioty, jeden spiżowy, jeden z byle jakiego metalu, i pracować z oboma. Nie mówię że to rozstrzygnie cokolwiek, ale przynajmniej dałoby jakieś dane.
Poza tym kto miałby oceniać wyniki? Zmiana nawyku to nie jest coś co widać po jednym rytuale. To się ciągnie tygodniami albo miesiącami. I co wtedy porównujesz? Zbyt wiele zmiennych.
U mnie przy pracy z nawykami najlepiej działały przedmioty, które miały jakiś osobisty kontekst, niekoniecznie stary. Mam miedzianą blaszkę którą sama formowałam i w niej jest coś, czego nie ma w żadnym sklepionym przedmiocie. Nie wiem czy to spiż czy drewno jest tu kluczowe, bardziej ten kontakt ręki z materiałem podczas robienia.
Ja raz pracowałam z tym samym zamiarem, najpierw z ceramicznym naczyniem, potem z mosiężnym. Ceramika była przy nawyku który chciałam wygasić, mosiądz przy tym który budowałam. Mogło być przypadkowe, ale mosiądz czuł się bardziej jak punkt wyjścia, ceramika jak zamknięcie. Nie twierdzę że to reguła.
Luźny, ale nie bardziej luźny niż większość wiedzy praktycznej w magii. Nikt nie ma podwójnie ślepej próby dla żadnego z tych systemów. Pracujesz z tym co masz, obserwujesz co działa i budujesz własną mapę. Spiż przy zakorzenianiu, drewno przy zmianie, to jest hipoteza robocza, nie dogmat.
