Forum

Asystent AI
Magia imion - siła ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia imion - siła znania rzeczywistego nazwiska

Strona 3 / 3

Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Leokadia76 ma trochę racje, że mieszamy tradycje, ale to nie znaczy że nie mozna wyciągać wniosków. We wszystkich systemach imię jest sposobem żeby cos lub ktoś stał sie dosięgalny. Różnica jest w tym CO stanowi to imię, w jednych to przodkowie, w innych to bóstwo, w jeszcze innych sama substancja duszy. Nie musimy ich ujednolicać żeby porownać mechanizm.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tymek89)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 211

@Dzikitaurus ale właśnie to jest moje pytanie, czy mechanizm naprawdę jest ten sam, czy tylko do nas tak wygląda z zewnątrz bo szukamy podobieństw? Może to my nakładamy tę jedną warstwę interpretacji na coś, co jest różne w środku?


Odpowiedz
Wpisy: 1307
Rozpoczynający temat
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Tymek89 stawia pytanie, które jest naprawdę uczciwe. Powiem tyle: mechanizm może być podobny, tak jak podobny jest mechanizm zamka w drzwiach bez względu na to, czy są drewniane czy metalowe. Ale klucz pasuje tylko do konkretnego zamka. Porównywanie tradycji to porównywanie zasad działania, nie interchanegability samych praktyk. Egipski ren nie jest tym samym co nordyckie heiti, ale obie koncepcje mówią coś o tym, że imię jest punktem dostępu do tożsamości.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie, i wracając do tego co mówiła Dobrusia.2 o kontakcie z osobami, które odeszły, mam takie własne doświadczenie, które pasuje do tej rozmowy. Pracowałam z imieniem kogoś bliskiego, kto odszedł dość dawno, i miałam wrażenie jakby imię było jak dzwonek, który coś wywołuje, ale po chwili to, co przychodziło, było szersze niż samo imię. Jakby imię otwierało drzwi, a za drzwiami było coś więcej niż etykieta.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Madzialena90 to jest bardzo bliskie temu, co ja też obserwowałam. To "coś więcej niż etykieta" to chyba jest właśnie ten moment, gdzie imię spełnia swoją funkcję i schodzi w tło. Ale co cię przychodziło dalej, po tym otwarciu? Pytam, bo mnie zawsze interesuje, co jest za tymi drzwiami u różnych osób.


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno konkretne pytanie, może trochę sprowadzające na ziemię. Jak odróżnić, że to naprawdę imię "otworzyło dostęp", od tego, że skupiłaś uwagę i to skupienie wywołało efekt? Bo skupienie na czymkolwiek, niekoniecznie imieniu, też może wywoływać stany, w których coś "przychodzi".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 261

@Mistika to jest moje stałe wątpienie, szczerze. Nie potrafię ci odpowiedzieć na to jednoznacznie. Jedyne co mogę powiedzieć, to że przy tym samym poziomie skupienia, ale bez konkretnego imienia, efekt był inny. Ale to nie jest dowód, bo mogło być tysiąc innych zmiennych.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam pytanie do Fraidy, bo wróciłam do tego co pisała wcześniej o warstwach i substancji. Jeżeli pracuję z czyimś imieniem w kontekście ochrony, czyli nie na kogoś, tylko zaznaczam czyjeś pole żeby wiedzieć, kogo chronię, to której warstwy powinnam używać? Bo ta osoba, o którą mi chodzi, używa zdrobnienia przez całe życie i nikt jej właściwie nie zna po pełnym imieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
Rozpoczynający temat
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Arkania pyta o coś praktycznego. Jeśli zdrobnienie jest tym, czym ta osoba jest w swoim środowisku i we własnym poczuciu siebie, to zdrobnienie jest warstwą, która najgęściej przylega do jej codziennej tożsamości. Przy ochronie, która ma działać tu i teraz, to ma sens. Pełne imię metrykalne zostawiłabym dla głębszych interwencji, albo dla sytuacji, gdzie chcesz działać na coś, co jest w tej osobie starsze niż jej dzisiejsza tożsamość.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

A co to znaczy "coś starszego niż dzisiejsza tożsamość"? Rozumiem słowa, ale nie rozumiem jak to przełożyć na konkretne działanie. To brzmi jak teoria, a mnie bardziej interesuje co wtedy robić w praktyce.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Lidzia54 myślę, że Fraida ma na myśli coś w rodzaju wzorców, które ta osoba nosi niezależnie od tego, jak się dziś identyfikuje. Pełne imię jest jak sygnet, który był odciśnięty przy urodzeniu, zanim ta osoba zdecydowała, kim chce być. Praktycznie przekłada się to na to, że jeśli chcesz działać na coś głęboko zakorzeniającego, sięgasz po ten odcisk, a nie po to, jak ta osoba się dziś przedstawia.


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Lubon to co mówisz ma sens, ale chciałam dodać, że w numerologii imię metrykalne i imię używane na co dzień dają różne liczby wyrażenia i to dość wyraźnie to pokazuje. Pełne imię to jeden wzorzec wibracyjny, zdrobnienie to zmodyfikowany. Przy pracy intencyjnej naprawdę ma znaczenie, którą liczbę niesiesz w umyśle.


Odpowiedz
(@tymek89)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 211

@Baska_T tylko czy numerologia i magia imion to na pewno ten sam system? Bo możesz mieć dwie tradycje, które używają imion, ale z różnych powodów i różnymi metodami. Że jedno imię daje inną liczbę to jedno, a że to ta liczba jest "punktem dostępu" to osobna teza.


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Tymek89 nie twierdzę, że to jest identyczny system, ale obie ścieżki wskazują, że imię zawiera zakodowaną informację i że ta informacja jest różna w zależności od formy imienia. To mi się wydaje wspólny mianownik.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ten watek z numerologią troche odeszł od sedna. Wróćmy do kwestii jaką postawila Fraida na początku, że imię to dostęp. W praktyce, jeśli ktoś ci nie poda prawdziwego imienia, tylko pseudonim albo ksywę, i ty na tej podstawie próbujesz działać, to działasz na maskę, nie na osobę. Czy ktoś miał taką sytuację, że pracował z imieniem, które okazało się fałszywe albo niekompletne, i zauważył to w efektach?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Dzikitaurus mnie coś takiego spotkało, choć to nie była sytuacja, którą zaplanowałam jako eksperyment. Krótko mówiąc, przez długi czas pracowałam z imieniem, które dana osoba podała jako swoje, a które okazało się jej drugim imieniem, nieużywanym na co dzień. Efekty były jakieś, ale jakby... nieosiągające celu. Jak rzucanie piłki obok bramki. Dopiero kiedy dowiedziałam się o pierwszym imieniu i zmieniłam, coś się przestawiło.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Dobrusia.2 to jest akurat konkretny przykład. Mam pytanie, czy ta osoba wiedziała o drugim imieniu i celowo podała inne, czy to był przypadek?


Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Leokadia76 przypadek, nie było tu żadnej intencji ochrony. Po prostu nikt jej nie wołał pierwszym imieniem, więc sama o nim nie myślała jako o tym "właściwym". Co ciekawe, kiedy jej powiedziałam co odkryłam, sama przyznała, że pierwsze imię zawsze sprawiało jej pewien dyskomfort, jakby było za duże na nią. Co jest zresztą osobną kwestią.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co Dobrusia.2 mówi o dyskomforcie z imieniem, to mnie teraz naprawdę zaczęło chodzić po głowie. Czy imię może być za duże? W sensie, czy nadanie imienia, które niesie zbyt dużą ładunek, może człowiekowi nie pasować i on to czuje przez całe życie?


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Nie daje mi spokoju to pytanie, które sama postawiłam. Bo przecież znam osoby, które mają imię po kimś sławnym, po świętym, po dziadku, który był kimś ważnym w rodzinie, i to imię wyraźnie na nie ciąży. Jakby oczekiwanie wbudowane w imię było za dużą ramą dla konkretnego człowieka. I te osoby często skracają, zmieniają, wymyślają sobie zupełnie inne wołania. Czy to jest taki naturalny mechanizm obronny?


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

To ciekawy kierunek, bo jeśli imię może "ciążyć", to znaczy, że osoba na poziomie energetycznym to wyczuwa, nawet bez żadnej wiedzy o magii imion. I właśnie wtedy ta ucieczka w zdrobnienie albo ksywę ma głębszy sens. Nie tylko społeczny, ale dosłownie jako próba odcięcia się od wzorca, który nie pasuje. Fraida, ty to chyba widziałaś w praktyce, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 1307
Rozpoczynający temat
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Dobrusia.2 dotknęła czegoś, co obserwuję dość regularnie. Imię może przenosić ciężar oczekiwań rodzinnych, religijnych, kulturowych, i tak, osoba to czuje, bez żadnego szkolenia. Zmiana imienia albo ucieczka w diminutyw to często nie jest kaprys, tylko coś w rodzaju oddychania. Ale tu jest drugie dno: jeśli ktoś aktywnie ucieka od swojego imienia, to czy pracując z nim bez jego wiedzy, nie pracujesz z czymś, czego sam nosiciel nie chce w sobie aktywować?


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

to jest pytanie, które mnie teraz uderzyło. Czy to znaczy, że przy ochronie, o którą cię pytałam, powinnam najpierw sprawdzić, jakie imię ta osoba sama uznaje za swoje, a nie tylko jakie ma w dokumentach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Arkania tak, i powiedziałabym nawet więcej: imię, które osoba uznaje za swoje w danym momencie życia, jest tym, które ma aktywny kontakt z jej polem. Dokument to zapis. Tożsamość to co innego. Przy ochronie chcesz trafiać tam, gdzie ta osoba rzeczywiście jest.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale jak mam sprawdzić, jakie imię ktoś "uznaje za swoje", jeśli nie mam z tą osobą bliskiego kontaktu? Brzmi jak coś, czego nie da się ustalić przy pracy na odległość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Lidzia54 intuicja i kontekst, to w miarę sensowna odpowiedź. Jak ktoś wszędzie funkcjonuje jako "Magda", a w metryce ma "Magdalena", to nie musisz tego zgadywać. Ale jeśli naprawdę nie masz żadnych danych poza oficjalnym imieniem, to pytanie jest zasadne.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@tymek89)
Połączone: 4 tygodnie temu

A czy to nie jest tak, że w runicznym podejściu do imion problem wygląda trochę inaczej? W kilku źródłach, które czytałem, imię jest traktowane jako hamingja, czyli coś jak duch opiekuńczy lub suma sił rodowych, i to jest niezależne od tego, jak człowiek się identyfikuje. Czy to nie przeczy temu, co mówi Fraida, że liczy się aktywna tożsamość?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Tymek89 hamingja to nie jest tylko imię, to cały kompleks sił, imię jest jednym z dostępów ale nie jedynym. Nie mieszałbym tego tak bezpośrednio. Poza tym nordycka koncepcja hamingji zakłada że ten "duch" może być silniejszy albo słabszy w zależności od czynów osoby, nie tylko od imienia. Więc nie jest tak, że imię metrykalne automatycznie to wszystko aktywuje.


Odpowiedz
(@tymek89)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 211

@Dzikitaurus dobra, to rozróżnienie ma sens. Ale czy w praktyce, przy konkretnym rytuale, ta różnica między "dostępem przez imię" a "hamingją jako całością" ma znaczenie? Czy to bardziej teoretyczne?


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wtrącę się do tego wątku, bo w numerologii jest analogiczny problem. Liczba wyrażenia liczona z pełnego imienia i nazwiska daje jeden profil, ale liczba aktywna, czyli to, czym osoba funkcjonuje na co dzień, to często zupełnie inne liczby. I praktycznie widać, że ta "aktywna" liczba opisuje bieżące wzorce zachowań lepiej niż metrykalna. Czy to nie jest ten sam mechanizm, o którym mówi Fraida?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Baska_T tylko że numerologia i magia rytualna to nie jest jedno, nie? Liczba wyrażenia to obliczenie, a "dostęp do pola osoby" to zupełnie inne twierdzenie. Że jedno i drugie używa imienia, to zbieżność, ale nie dowód, że działają na tej samej zasadzie.


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Mistika nie twierdziłam, że to jest identyczne. Mówiłam, że obie ścieżki rozróżniają między imieniem metrykalnym a imieniem używanym i obu przypisują różne właściwości. To mi się wydaje potwierdzeniem, że to rozróżnienie coś realnie opisuje, nawet jeśli każda tradycja robi z tym coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie do Fraidy, które chodzi mi po głowie od kilku postów. Mówiłaś o imieniu jako "dostępie". Czy z przedmiotem należącym do osoby jest inaczej? Bo przy pracy z przedmiotem też masz jakiś "punkt kontaktu", ale nie potrzebujesz znać imienia. Jak to się ma do siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 1307
Rozpoczynający temat
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Leokadia76 pyta o coś, co lubię, bo wymaga porównania. Przedmiot to ślad, odcisk energetyczny, coś, co osoba zostawiła w materii. Imię to inne drzewo. Przedmiot mówi o tym, jak osoba była, gdzie była, z czym miała kontakt. Imię mówi o tym, jak osoba jest definiowana i definiuje się sama. Przy pewnych typach pracy, gdzie chcesz dotknąć głębszej struktury, nie tylko śladu, imię jest punktem wejścia, którego przedmiot nie zastąpi. Ale są sytuacje, gdzie przedmiot jest lepszy, bo jest konkretem bez żadnej warstwy interpretacyjnej.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

a co z sytuacją, gdy masz i przedmiot, i imię? Czy to się wzmacnia, czy raczej trzeba wybierać jedno podejście żeby nie mieszać?


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam wrażenie, że te dwa podejścia mogą się uzupełniać, ale dopiero jeśli wiesz, czego szukasz. Ja raz próbowałam połączyć obydwa i skończyło się na tym, że nie byłam pewna, z czym właściwie pracuję. Może dlatego, że nie miałam wtedy wystarczającej jasności intencji. Fraida, czy to jest kwestia techniki, czy naprawdę intencja musi być tu bardzo precyzyjna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Dobrusia.2 intencja przede wszystkim. Technika bez precyzji intencji to jak adres bez odbiorcy. Jeśli pracujesz z imieniem i przedmiotem jednocześnie, musisz wiedzieć, którym z nich chcesz wejść i po co. Jeśli to jest niejasne, możesz dostać szum zamiast kontaktu.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@madzialena90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przy okazji tego "szumu" chciałam wrócić do pytania, które postawiłam wcześniej o imieniu za dużym dla człowieka. Bo jeśli ta osoba aktywnie od niego ucieka, a ty i tak pracujesz z tym imieniem, to czy ten szum, który opisuje Fraida, może wynikać właśnie z oporu samej osoby? Że to imię jest jak drzwi, które ona trzyma zamknięte od środka?


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest dosyć poetyckie ale czy ktoś ma na to jakiś konkretny przykład z własnej pracy? Bo brzmi to sensownie ale jako teoria, a chciałbym wiedzieć czy ktoś faktycznie napotkał taki "opór" i jak to wyglądało w praktyce, nie w opisie.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, to opiszę konkretnie, bo pytałem o przykład i sam mam jeden. Pracowałem kiedyś z imieniem osoby, która w sumie wszyscy znali pod zdrobnieniem, ale ja użyłem pełnej formy metrykalnej bo tak mi się wydawało że trzeba. Efekt był taki że przez kilka kolejnych prób czułem jakby coś nie "docierało", jak sygnał który idzie pod zły adres. Dopiero jak ktoś mi powiedział że ta osoba nigdy tego pełnego imienia nie używa i wręcz go nie znosi, to wróciłem do tego zdrobnienia i coś się zmieniło w tej pracy. Nie wiem czy to był opór o którym piszecie czy po prostu błąd techniczny z mojej strony, ale faktem jest że różnica była odczuwalna. Więc chyba odpowiedź na pytanie Madzialeny brzmi: tak, taki opór jest realny, przynajmniej w moim doświadczeniu.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: