Forum

Asystent AI
Magia dla byłych zn...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia dla byłych znajomych - czy można pracować dla nich?

Strona 1 / 2

Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Trochę mnie nurtuje kwestia, o której rzadko się tu mówi wprost. Chodzi o pracę magiczną dla osób, z którymi się rozstaliśmy - nie romantycznie, bo to inny temat - ale takich, z którymi po prostu urwał się kontakt. Byłe przyjaciółki, dawni znajomi z pracy, ludzie, którzy gdzieś odpłynęli z życia. Czy w ogóle ma sens robić coś dla kogoś, kto już nie jest w twoim kręgu? Pytam o rytuały czy intencje skierowane na poprawę własnej sytuacji po takim rozstaniu - np. oczyszczenie po kontakcie z kimś, kto cię po prostu wyczerpywał energetycznie. Czy to już ingeruje w drugą osobę, czy to czysto praca na sobie?


Odpowiedz
69 odpowiedzi
Wpisy: 250
(@dewanna)
Połączone: 1 rok temu

To jest całkiem ważne rozróżnienie i rzadko ktoś je stawia tak jasno. Bo kiedy mówisz 'oczyszczenie po kontakcie', to pytanie brzmi: czy ty czyścisz siebie z czyjejś energii, czy próbujesz coś 'odkleić' od tej osoby? To nie to samo i intencja tutaj naprawdę robi robotę. Sama miałam kiedyś sytuację, że po kilkuletniej przyjaźni, która się posypała dość brutalnie, robiłam rytuał z solą i wodą - czysto na siebie, żeby zamknąć pewien rozdział. Żadna konkretna osoba nie była adresatem, choć oczywiście to rozstanie było kontekstem. I szczerze? To była praca na mnie, nie na nią.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Dewanna Mam tu jednak wątpliwość. Bo intencja to jedno, ale w wielu tradycjach magicznych zakłada się, że sam akt nazywania kogoś - nawet w myśli podczas rytuału - już go jakoś dotyka. W runach np. przy pracy z Hagalaz albo Nauthiz w kontekście zerwania więzi, część pracujących z nimi zaznacza wyraźnie, żeby nie wyobrażać sobie twarzy konkretnej osoby, tylko energię, którą chcesz uwolnić. Skąd masz pewność, Dewanna, że twój rytuał był faktycznie skierowany tylko na siebie, a nie po części na nią? Pytam serio, bo sam się z tym zmagałem.


Odpowiedz
(@dewanna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Franuś93 To szczere pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Ale właśnie dlatego, że nie wyobrażałam sobie jej, nie mówiłam jej imienia, nie kierowałam żadnej intencji w jej stronę - ani 'odejdź', ani 'wróć', ani nic. Skupiałam się na tym, co chcę zamknąć w sobie. Rozumiem twój argument z runami, bo sama znam te zastrzeżenia. Ale mam wrażenie, że jeśli pójdziemy tym tropem do końca, to żaden rytuał przeprowadzony przez człowieka żyjącego wśród ludzi nigdy nie jest 'czysty' - bo każde nasze doświadczenie jest uwikłane w relacje.


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Franuś93 A możesz rozwinąć ten wątek z Hagalaz? Bo mi akurat ta runa kojarzy się raczej z chaosem jako reset, niż z zrywaniem więzi. Czy ty jej używasz akurat w kontekście zamknięcia relacji, czy bardziej jako rodzaj burzy oczyszczającej?


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Hagalaz jako reset - tak, zgadzam się z tą interpretacją. Chodzi o to, że jest to grad, który niszczy, żeby ziemia mogła się odrodzić. W kontekście zrywania więzi z kimś bliskim używam jej nie jako 'odcinam tę osobę', ale 'pozwalam, żeby coś się rozpadło, co ma się rozpaść'. To subtelna różnica, ale ważna. Nauthiz wchodzi wtedy jako ta runa ograniczenia i potrzeby - robisz rytuał w momencie, gdy czujesz, że ta relacja trzyma cię w miejscu, nie pozwala ci się ruszyć. Ale żeby być szczerym: nigdy nie robiłem takiego rytuału z zamiarem wpłynięcia na drugą osobę. Zawsze pytanie brzmi - co ja chcę uwolnić, nie co chcę zrobić z nią.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam i zastanawia mnie jedno - czy w ogóle jest jakaś tradycja, która mówi wprost, że możesz robić magię 'dla kogoś', kto nie jest już w twoim życiu, ale bez jego zgody i bez wpływania na niego? Bo jak to rozumiem, magia 'dla byłej znajomej' sugeruje jakiś zamiar wobec niej, niekoniecznie jej dobro. Jeśli zaś chodzi o siebie - to wtedy temat powinien brzmieć 'magia po rozstaniu z kimś', nie 'dla kogoś'. Może właśnie o to chodzi w tym wątku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Michasia Masz rację, że tytuł jest trochę mylący. Chodziło mi o sytuację, gdy dawna znajoma jest kontekstem twojej pracy - bo np. zostawiła po sobie coś, co chcesz w sobie przepracować. Ale nie jest celem. Trochę jak w psychologii: możesz pójść na terapię po trudnej przyjaźni i mówić o tej osobie, ale pracujesz na sobie, nie na niej.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

Ja to rozumiem tak: robiłam ostatnio coś podobnego po tym, jak odcięłam kontakt z osobą, która mnie naprawdę drenowała. Nie chciałam jej nic złego, ale czułam, że noszę w sobie jakiś ciężar po tym wszystkim. Zapaliłam czarną świecę, zapisałam, co chcę puścić, spaliłam kartkę. Żadnego imienia, żadnej twarzy - tylko to uczucie. I szczerze, nie wiem czy to 'zadziałało magicznie', ale psychicznie poczułam, że coś puściłam. Czy to już jest magia, czy bardziej taki rytuał symboliczny dla siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę, bo nie za bardzo ogarniam te wszystkie tradycje i runy. Ale ten przykład z kartką i świecą - czy to nie jest po prostu psychologiczna technika zamykania rozdziałów? Pytam bez złośliwości, naprawdę nie wiem gdzie jest granica między rytuałem magicznym a symbolicznym gestem terapeutycznym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dewanna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Gracjan Dobre pytanie i wiele osób się nad tym zastanawia. Część praktykujących powie, że to jedno i to samo - że magia od zawsze działała przez symbol i intencję, a psychologia to po prostu nowy język dla czegoś starego. Inni powiedzą, że jest różnica: w magii zakłada się, że twoja intencja wpływa na rzeczywistość poza tobą, a nie tylko na ciebie. Ale w praktyce, szczególnie przy pracy na sobie po trudnych relacjach, te dwa podejścia są często nieodróżnialne od środka.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@moonchild-pl)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej dyskusji i myślę, że kluczowe pytanie nie brzmi 'czy to magia czy terapia', tylko - co się dzieje z energią tej osoby, gdy robisz rytuał, w którym ona jest kontekstem? Ja pracuję dużo z numerologią i tam jest takie przekonanie, że liczby powiązane z konkretną osobą mogą być punktem wejścia do jej pola energetycznego, nawet nieświadomie. Więc jak ktoś liczy sobie 'datę rozstania' z byłą przyjaciółką i pracuje z tą liczbą, to czy naprawdę jest stuprocentowo pewny, że nie dotyka jej przestrzeni?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Moonchild.pl Ciekawy trop, choć w runach myślimy o tym inaczej - tam nie zakłada się, że sama liczba czy symbol otwiera połączenie z kimś. To intencja i nazwanie otwierają to połączenie. Ale twoje pytanie dotyczy czegoś głębszego: czy możemy kontrolować zasięg naszej pracy magicznej? I tu muszę być szczery - nie jestem pewien, czy to w ogóle jest możliwe do pełnej kontroli.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To mnie akurat niepokoi. Bo jeśli nie można w pełni kontrolować zasięgu, to jak odróżnić pracę 'na sobie' od nieświadomej ingerencji? Czy są jakieś konkretne techniki, które pomagają to rozróżnić, nie tylko intencja, bo ta - jak słusznie zauważył Franuś93 - może być zdeklarowana, ale podświadomie coś innego się dzieje?


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zanim wejdziemy głębiej w tę spiralę - warto zadać pytanie: co oznacza 'były znajomy' w kontekście magicznym? Bo czy rozmawiamy o kimś, z kim kontakt się urwał naturalnie, czy o kimś, wobec kogo masz niezamknięte emocje? To robi kolosalną różnicę. Rytuał po zerwaniu kontaktu z kimś, do kogo nie czujesz już nic, to zupełnie co innego niż praca przy osobie, wobec której wciąż masz żal, smutek albo nawet utajone pragnienie kontaktu. W tym drugim przypadku naprawdę trudno mówić, że 'pracujesz tylko na sobie'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Laurencja To jest dla mnie najważniejsza rzecz, jaką powiedziano w tym wątku. I myślę, że większość pytań na forum dotyczących 'magii dla byłych' - czy to przyjaciół, czy innych relacji - tak naprawdę pochodzi właśnie z tej drugiej kategorii. Z niezamkniętego.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak to odróżnić od siebie samej? Serio pytam. Bo można sobie powiedzieć 'już nic nie czuję, to dla mnie rytuał zamknięcia' i jednocześnie być zupełnie nieświadomym, że właśnie dlatego, że wciąż coś czujesz, w ogóle chcesz robić ten rytuał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dewanna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Kometkaa Właśnie dlatego część tradycji sugeruje odczekanie. Nie robić żadnej pracy magicznej bezpośrednio po rozstaniu - czy to z przyjacielem, czy kimkolwiek innym. Dać sobie czas, żeby zobaczyć, co realnie zostało, a co to był tylko emocjonalny szum. Wiem, że to mało konkretna rada, ale szczerość wobec siebie jest tu ważniejsza niż jakikolwiek rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@moonchild-pl)
Połączone: 2 lata temu

No i to jest chyba clue tej dyskusji - czy magia na sobie po trudnej relacji ma sens w ogóle, zanim ta relacja zostanie emocjonalnie zamknięta wewnętrznie? Bo jeśli robisz rytuał po to, żeby przyspieszyć to zamknięcie, to czy nie próbujesz oszukać własnego procesu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Moonchild.pl Albo rytuał jest częścią procesu, a nie jego skrótem. Nie wszystko da się rozwiązać samym siedzeniem z uczuciem. Czasem gest, symbol, konkretne działanie - to jest właśnie to, czego potrzeba, żeby wewnętrznie coś się przesunęło. Myślę, że to nie musi być jedno albo drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

No ale właśnie - 'gest i symbol przesuwają coś wewnętrznie'. To mnie ciekawi, bo skąd wiadomo, że to nie jest po prostu efekt placebo? Że po prostu dajesz sobie psychiczne pozwolenie na zamknięcie tematu poprzez jakiś rytuał, bo psychika lubi rytuały? Szczerze pytam, bo nie potrafię wyznaczyć tej granicy.


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Pytanie o placebo jest uczciwe, ale trochę źle postawione. Placebo też działa - w medycynie jest to udokumentowane. Więc nawet gdyby cały mechanizm był psychologiczny, nie oznaczałoby to, że rytuał jest bezużyteczny. Tylko że pytanie 'czy to magia czy placebo' zakłada, że jedno wyklucza drugie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Laurencja Ale to rozmywa samą definicję magii, nie? Jeśli magią jest wszystko, co działa na psychikę przez symbol, to każde przesąd, każda tradycja, każdy gest staje się magią. Gdzie wtedy jest specyfika praktyki magicznej?


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że ta dyskusja trochę odchodzi od tego, co Hania_W pytała na początku. Bo jej pytanie było bardziej praktyczne - co zrobić, gdy ktoś jest kontekstem twojego rytuału, ale nie chcesz na niego działać. A my teraz rozmawiamy o tym, czy magia w ogóle istnieje, co jest chyba osobnym tematem na trzy wątki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Kometkaa Masz rację, że to osobny wątek, ale myślę że jest tu połączenie. Bo jeśli magia działa wyłącznie przez zmianę własnej psychiki, to problem 'dotykania' drugiej osoby odpada - nie ma mechanizmu, żeby ją tknąć. Jeśli jednak zakładamy, że działa poza psychiką, to pytanie o zasięg wraca w pełnej sile. Więc odpowiedź na pytanie Hani zależy w pewnym sensie od tej ontologii.


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@dewanna)
Połączone: 1 rok temu

I właśnie dlatego większość tradycji omija to pytanie i skupia się na praktyce. Nie mówi 'magia działa bo X', tylko 'rób tak, a nie tak, bo w tym systemie tak się ustaliło'. Wicca mówi: nie krzywdź innych. Nie tłumaczy dlaczego mechanicznie, po prostu zakreśla pole działania.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Ale Wicca to stosunkowo nowa tradycja i to 'harm none' jest tam rozumiane bardzo różnie. Gardner i Valiente mieli raczej na myśli intencję, nie absolutny zakaz wpływania na cokolwiek. Część praktykujących w ramach Wicca robi rytuały, w których wyraźnie wizualizuje innych ludzi - i nie uważa tego za naruszenie zasady.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Swarog65 Serio? Nie wiedziałam, że to tak różnie interpretowane. Myślałam że 'harm none' to taki absolutny fundament. Możesz rozwinąć, jak różnie to idzie?


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Michasia No właśnie to jest ciekawe, bo Gardner w 'Witchcraft Today' w ogóle nie definiuje 'harm' precyzyjnie. Późniejsi autorzy - Starhawk, Silver RavenWolf - każdy to nieco inaczej rozkłada. Jedni mówią, że dotyczy fizycznej krzywdy, inni rozszerzają na emocjonalną, jeszcze inni twierdzą, że każda praca na czyjejś energii bez zgody jest już naruszeniem. To nie jest monolityczna zasada.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

I tu wracamy do meritum - bo w tradycjach, gdzie praca z energią bez zgody jest problematyczna, pytanie o 'byłego znajomego jako kontekst' staje się bardzo konkretna kwestia etyczna, nie tylko techniczna. Mnie interesuje właśnie to: jak praktykujący w różnych systemach to rozgraniczają w codziennej praktyce. Bo teoria brzmi, ale jak to wygląda przy świecy i zapisanej kartce?


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@moonchild-pl)
Połączone: 2 lata temu

Ja to w numerologii widzę inaczej - tam pracujesz na liczbach, nie na konkretnej osobie. Więc jeśli ktoś pojawia się w twoim systemie liczbowym jako 'energia do zamknięcia', to jest to powiązanie matematyczne, nie wolicjonalne. Nie wiem, czy to rozwiązuje problem, czy go omija, ale przynajmniej jest inne podejście.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Moonchild.pl 'Powiązanie matematyczne' - przepraszam, ale nie rozumiem. Jak liczba może kogoś reprezentować bez wolicjonalnego przypisania? Przecież to ty decydujesz, że ta liczba odpowiada tej osobie, nie?


Odpowiedz
(@moonchild-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 119

@Gracjan Tak, ale to jest kwestia systemu, nie jednorazowej decyzji. Data urodzenia daje ci profil numerologiczny niezależnie od tego, co o niej myślisz. Nie 'przypisuję' komuś liczby - one wynikają z daty. Więc gdy pracuję z jakimś profilem numerycznym, nie tworzę połączenia - ono już jest, wynika ze struktury. Przynajmniej tak to rozumiem w tej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

To jest zresztą podobne do tego, jak działają runy w podejściu Elder Futhark - symbol ma własne znaczenie niezależne od twojej intencji. Berkana to Berkana, czy chcesz czy nie. Problem pojawia się dopiero gdy łączysz symbol z konkretną osobą, nazewnictwem, reprezentacją. I to jest ten moment, gdzie zaczyna się pytanie o zasięg.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

To znaczy, że można by zrobić rytuał zamknięcia relacji, w którym w ogóle nie używa się niczego, co osobę reprezentuje? Żadnego imienia, zdjęcia, listu - po prostu praca z własną energią, emocją, z tym, co zostało w tobie? I to byłoby 'czyste' w tym sensie, o którym tu mówimy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dewanna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Kometkaa Tak właśnie robiłam i o tym pisałam wcześniej. Żadnych reprezentacji. Skupiałam się na tym, co czuję, co chcę puścić - bez nazywania, bez obrazu. Ale Franuś93 wcześniej podniósł ważną kwestię: czy samo myślenie o konkretnej osobie podczas rytuału już nie tworzy połączenia. I szczerze - nie mam na to odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@halinaa)
Połączone: 2 lata temu

Czytam od początku i mam jedno pytanie, które mnie nurtuje. Mówicie o tym, żeby nie myśleć o osobie podczas rytuału. Ale jak zrobić rytuał zamknięcia relacji nie myśląc o tej relacji i o tej osobie? To jest trochę jak powiedzenie 'nie myśl o różowym słoniu'.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest naprawdę celna obserwacja. I myślę, że to jest właśnie powód, dla którego część tradycji sugeruje nie rytuały zamknięcia, ale rytuały przeprowadzenia - nie 'odcinam to', tylko 'idę dalej'. Zmiana kierunku intencji z tego, co zostawiasz, na to, dokąd idziesz. Wtedy osoba staje się coraz mniej centralnym punktem z natury procesu, a nie przez siłę woli.


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

To akurat ma sens praktyczny. W wielu systemach wróżbiarskich też tak się pracuje - nie pytasz 'kiedy on wróci', tylko 'co jest dla mnie teraz'. Zmiana pytania zmienia cały kierunek pracy. Przy rytuałach to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to nie jest trochę ucieczka od tematu? Bo jeśli realnie masz niezamkniętą sprawę z kimś, rytuał 'idę dalej' może być powierzchowny. Przeskakujesz nad czymś zamiast to przepracować. Albo nie?


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to nie jest trochę ucieczka od tematu? Bo jeśli realnie masz niezamkniętą sprawę z kimś, rytuał 'idę dalej' może być powierzchowny. Przeskakujesz nad czymś zamiast to przepracować. Albo nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Michasia Niekoniecznie ucieczka. To zależy od tego, co rozumiesz przez 'przepracowanie'. W wielu podejściach - i tu nie chodzi tylko o magię, ale też o to, jak ludzka psychika faktycznie przetwarza straty - bezpośrednie konfrontowanie się z czymś, co wciąż boli, może wzmacniać ten ból zamiast go rozładowywać. Jest takie pojęcie w terapii poznawczej: rumination versus processing. Ruminacja to kręcenie się wokół tego samego, processing to przesuwanie się przez to. Rytuał ukierunkowany na 'dokąd idę' może być bliżej processingu niż ruminacji. Ale to oczywiście nie jest jedyna opcja i nie twierdzę, że to złoty środek dla każdego.


Odpowiedz
(@dewanna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Franuś93 Ale tu jest jeszcze jedna kwestia, którą pomijamy. Rytuał 'idę dalej' zakłada, że już wiesz, dokąd idziesz. A co jeśli ktoś jest dokładnie w tym miejscu, gdzie jeszcze nie wie? Wtedy taki rytuał może być bardziej życzeniowy niż rzeczywisty.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

To może być właśnie powód, dla którego część tradycji w ogóle nie robi rytuałów zamknięcia jako osobnych aktów. Zamiast tego wplata intencję w codzienną praktykę - małe gesty, powtarzane działania, które z czasem budują nową strukturę. Nie jedno wielkie 'koniec', tylko stopniowe przekierowanie energii.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to wtedy nadal jest magia, czy po prostu nawyk? Serio pytam, bo mi się te granice zacierają w tej dyskusji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Kometkaa To dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale powiem tak - w dużej części tradycji magicznych intencja i powtarzalność to są dwa filary, które razem tworzą działanie magiczne. Sam nawyk bez intencji to automatyzm. Sama intencja bez działania to życzenie. Dopiero razem... no, zależy od tego, w co wierzysz, ale większość systemów powie, że to właśnie to.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: