Ostatnio wróciłem do pewnego tematu, który od jakiegoś czasu mnie uwiera. Mam nawyk wypowiadania zaklęć przy lustrze - coś w stylu afirmacyjno-intencyjnym, niekoniecznie słowo w słowo z jakiegoś grimoire. I zastanawiam się, czy lustro jako powierzchnia w ogóle coś robi z tym, co się mówi, czy to tylko wygodne miejsce do skupienia uwagi, bo widzisz własną twarz. Czytałem gdzieś, że w niektórych tradycjach lustro traktuje się jako portal albo membranę między przestrzeniami, ale nie wiem na ile to jest starsza koncepcja, a na ile coś wymyślonego w ostatnich dekadach. Ktoś pracuje z lustrem świadomie, nie tylko jako rekwizyt?
Lustro w magii to naprawdę stary temat, ale jednocześnie bardzo nierówno opisany. Różne tradycje robią z nim różne rzeczy i trudno to uogólniać. W kontekście zaklęć mówionych - pytanie, które mi się od razu nasuwa: czy kierujesz słowa do swojego odbicia, do siebie w sensie fizycznym, do przestrzeni za lustrem, czy może intencja jest zupełnie gdzie indziej? Bo to może zmieniać całą mechanikę, przynajmniej w teorii.
Ja zawsze myślałam, że lustro to lustro i chodzi głównie o skupienie się na sobie. Ale teraz jak to czytam, to zastanawiam się czy odbicie nie odwraca przypadkiem jakiegoś kierunku intencji? Znaczy - jeśli mówisz coś do przodu, to odbicie idzie od ciebie z powrotem. Czy to nie powinno wpływać na to, jak działa takie zaklęcie?
Wtrącę się z boku bo nie rozumiem jednej rzeczy - dlaczego lustro miałoby cokolwiek zmieniać w stosunku do powiedzenia czegoś w powietrze? Serio pytam, nie ironicznie. Czy chodzi o to, że widzisz siebie i to pomaga w koncentracji, czy jest tu jakieś inne założenie?
To zakrywanie luster podczas pogrzebu znam z własnego domu, babcia zawsze tak robiła. Ale nigdy nie łączyłam tego z magią w sensie aktywnym. Myślałam, że to tylko przesąd. A tu się okazuje, że to jest ta sama linia myślenia co praca z lustrem przy zaklęciach? To ciekawe zestawienie.
Ja mam pytanie trochę z innej strony. Skoro lustro odbija, to co z materiałami, które nie odbijają tak ostro? Znaczy - szyba, woda, polerowany kamień. Czy tam działa to samo? Bo pracowałam z miską z wodą i to zupełnie inaczej wyglądało wizualnie niż lustro, ale nie wiem czy 'magicznie' to w ogóle ma znaczenie.
To jest właśnie to, co mnie gryzie w tym temacie. Bo lustro daje odbicie precyzyjne, odwrócone lewo-prawo, twarde. Woda daje odbicie zniekształcone, zmienne, zależne od ruchu. Czy ta precyzja odbicia coś znaczy? Albo to odwrócenie lustrzane - mówisz zaklęcie do swojej twarzy, ale ta twarz jest lustrzanym flipem. Technicznie kierujesz słowa do wersji siebie, której nigdy nie widzisz inaczej. Brzmi absurdalnie, ale może to nie jest bez znaczenia.
To z tym odwróceniem lewo-prawo mnie zatrzymało. Czytałam kiedyś, że właśnie to odwrócenie jest powodem, dla którego lustro w pewnych tradycjach uważa się za bramę do 'odwróconego' świata. I że przez to zaklęcia mówione przy lustrze mogą działać 'wstecz' jeśli nie skieruje się intencji odpowiednio. Ale nie pamiętam skąd to czytałam i nie wiem na ile to jest wiarygodne.
Jak słucham tej rozmowy, to zaczynam się zastanawiać czy w ogóle ma sens robienie czegokolwiek przy lustrze bez jasnego określenia co chcę żeby to lustro 'robiło'. Bo jeśli wchodzę z afirmacją i myślę o skupieniu, a jednocześnie ktoś mi powie 'lustro to portal', to mam w głowie dwa konkurujące założenia i żadne nie działa porządnie?
A co jeśli ktoś po prostu nic nie wie o tych podziałach i robi coś intuicyjnie? Mój kolega twierdzi, że mówi różne rzeczy do lustra w łazience rano i że działa, ale on nie ma pojęcia o żadnych systemach. Jak to tłumaczyć?
Wracając do samego odbicia lustrzanego i tego, czy zmienia działanie zaklęcia - mam teorię, którą chętnie skrytykuję z waszą pomocą. Jeśli zaklęcie mówione to przede wszystkim forma pracy z własną podświadomością poprzez słowa i intencję, to lustro może wzmacniać to przez podwojenie bodźca: mówisz i jednocześnie widzisz siebie mówiącego. To tworzy pętlę zwrotną, której nie masz gdy mówisz w powietrze. Odbicie jest wtedy mniej ważne jako 'magia lustra' a bardziej jako mechanizm wzmocnienia sygnału do siebie samego.
To jest spójna koncepcja i ma oparcie w tym jak działają pewne formy autosugestii. Problem z tym modelem jest taki, że nie tłumaczy, dlaczego lustro pokryte od tyłu amalGamatem srebrnym działało inaczej niż polerowany metal w opisach historycznych. Jeśli to tylko kwestia podwojenia bodźca wizualnego, to każde lustro powinno działać tak samo. A jednak rozróżniano materiały: czarne lustro obsydianowe, srebrne tafle, woda, kryształ. Każde miało inną charakterystykę. Więc albo to placebo specyficzne dla epoki, albo materiał ma jednak znaczenie.
Czarne lustro to coś co mnie od dawna zastanawia. Podobno jest do skrywingu a nie do zaklęć mówionych - ale czy ktoś wie czy w ogóle można mówić zaklęcia do czarnego lustra? Czy tam w ogóle widzisz siebie na tyle żeby to miało sens?
To z czarnym lustrem to ciekawe pytanie, bo ja się zastanawiałam nad tym samym. Widziałam gdzieś, że czarne lustro blokuje odbicie właśnie po to, żeby nie patrzeć na siebie, tylko na coś poza sobą. Ale to przeczy całej tej logice o spojrzeniu na własną twarz przy zaklęciach. Więc chyba są to jednak dwa różne narzędzia do dwóch różnych rzeczy?
No właśnie - jeśli czarne lustro odbija minimalnie albo wcale, to znika ten element 'ja patrzę na siebie'. Zostaje samo wypowiadanie słów do ciemnej powierzchni. Pytanie czy to bardziej jak mówienie do ściany, czy ta ciemność coś jednak robi z intencją? Bo może chodzi o kierunek - zamiast słać zaklęcie z powrotem do siebie, wpychasz je gdzieś w głąb?
Czarne lustro w tradycji scrywingowej, bo stamtąd pochodzi, służy właśnie do wyjścia poza siebie - do obserwacji, nie do działania na siebie. Obsydian był używany w Mezoameryce jako powierzchnia do scryingu, nie jako coś do afirmacji czy zaklęć kierowanych na własną osobę. Jeśli ktoś mówi przy czarnym lustrze zaklęcie skierowane na zewnątrz - na kogoś innego, na sytuację - to może być bardziej spójne z tą logiką niż mówienie do standardowego lustra. Ale przy zaklęciach zwrotnych, dotyczących siebie, czarne lustro wydaje mi się po prostu złym wyborem narzędzia.
Właśnie o to chciałem zapytać, bo ta rozmowa robi mi się coraz bardziej skomplikowana. Czy wy, kiedy pracujecie przy lustrze z zaklęciami, w ogóle widzicie siebie ostro? Bo rozmawialiście o czarnym lustrze gdzie nie widać, potem o wodzie gdzie widzisz zniekształcenie - a zwykłe lustro daje ostrość. Czy to ostrość jest ważna, czy ona przeszkadza?
