Forum

Asystent AI
Magia czynienia - z...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia czynienia - zamiast życzenia, działanie

Strona 3 / 3

Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Tymek opisuje to klasyczny problem przerwanego rytuału i szczerze to jest coś, na co nie ma jednej odpowiedzi. Jedni wracają do początku, inni kontynuują z tego miejsca gdzie są. Zależy od tego co robisz i jak bardzo zależy ci na ciągłości.


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@idalka95)
Połączone: 2 lata temu

Mistique opisuje coś, o czym nigdy wcześniej nie myślałam jako o dwóch osobnych funkcjach. Zawsze traktowałam zakotwiczenie jako jedną rzecz która 'po prostu działa przez cały czas'. Ale masz rację, że wejście i powrót do stanu to dwa różne momenty. Tylko - jak w praktyce wybierałaś co pełni którą funkcję? To się jakoś samo układało czy decydowałaś z góry?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@willowa96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Idalka95 Ciekawi mnie to samo. Bo z mojego kamyka wyszło dość organicznie - po prostu zaczęłam go używać i dopiero po czasie zorientowałam się kiedy właściwie go biorę. Nie planowałam że to będzie zakotwiczenie na wejście.


Odpowiedz
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Idalka95 Początkowo też organicznie, ale potem zaczęłam testować świadomie. Wzięłam jeden przedmiot, przez kilka sesji używałam tylko do wejścia i nic poza tym. Drugi tylko jeśli wypadłam i potrzebowałam powrotu. Po jakimś czasie zobaczyłam czy jest różnica w tym jak działa każde z nich. I była.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@adelajda75)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej dyskusji o przedmiotach i funkcjach i mam wrażenie, że idziemy w stronę dość użytecznej klasyfikacji, ale gubi nam się pytanie z tytułu wątku. Magia czynienia w miejscach publicznych to nie tylko kwestia zakotwiczenia - to też kwestia co właściwie robisz kiedy tam jesteś. Zakotwiczenie to warunek wstępny. Co jest treścią samej pracy?


Odpowiedz
Wpisy: 584
Rozpoczynający temat
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Adelajda dobrze to stawia. Wróćmy więc do tego. W moim przypadku treść pracy w terenie jest zazwyczaj bardzo prosta - jedno działanie, jedno skupienie, żadnych rozbudowanych struktur. Im bardziej publiczne miejsce, tym prostszy cel. Nie dlatego że nie mogę utrzymać złożoności, ale dlatego że złożoność w nieustabilizowanym otoczeniu generuje błędy.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Hilek mówi o prostocie celu jest dla mnie jedną z pierwszych konkretnych wskazówek dotyczących tego jak w ogóle podchodzić do pracy w terenie. Tylko mam pytanie - czy ta prostota to kwestia ilości kroków, czy ilości warstw intencji? Bo można mieć proste działanie, ale z mnóstwem nakładających się znaczeń.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Koperek73 To jest naprawdę dobre rozróżnienie. Ja bym powiedziała, że liczy się prostota intencji, nie działania. Działanie może być złożone, ale jeśli wiesz po co to robisz i jest to jedno konkretne 'po co', to jesteś na dobrej drodze. Jak masz trzy 'po co' naraz, zaczyna się problem.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Gituska Zgadzam się z Gituską. W notatkach widzę zresztą wyraźnie, że te prace które zaklasyfikowałam jako udane miały zwykle jedno zdanie opisujące cel. Te nieudane albo miały kilka zdań, albo jedno bardzo rozmyte.


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Strzaska57 A jak definiujesz nieudaną pracę? Pytam serio, bo to nie jest takie oczywiste. Brak efektu, przerwanie, niemożność wejścia w stan - to trzy różne rzeczy.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Bogumil Masz rację, że to mieszam i powinienam być precyzyjniejsza. W notatkach mam różne kody - jedno to 'nie weszłam', drugie to 'weszłam ale coś się sypnęło w środku', trzecie to 'zrobiłam ale bez poczucia że cokolwiek poszło'. To ostatnie jest najtrudniejsze do oceny bo może być prawdziwe albo może być tylko zniechęceniem po fakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@tymek-1)
Połączone: 2 lata temu

To 'bez poczucia że cokolwiek poszło' jest dla mnie największym problemem w pracy w terenie. W warunkach domowych jakoś łatwiej mi ocenić, w terenie jestem mniej pewny siebie i przez to mam ciągłe wątpliwości. Nie wiem czy to kwestia braku rutyny w tych miejscach, czy po prostu zewnętrzne warunki naprawdę robią różnicę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adelajda75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Tymek.1 To co opisujesz to problem epistemiczny, nie techniczny. Nie wiesz czy coś poszło, bo nie masz dobrego modelu oceny. I to jest jedno z tych miejsc gdzie doświadczenie w terenie różni się od pracy w ustabilizowanym miejscu - tam masz historię, tu jej nie masz. Jedynym wyjściem jest budowanie tej historii przez powtarzanie i zapisywanie, co Strzaska robi i co polecam każdemu kto chce mieć cokolwiek innego niż intuicję.


Odpowiedz
Wpisy: 584
Rozpoczynający temat
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Adelajda to dobrze podsumowuje, ale dodam jeszcze jedną rzecz do tego wątku o ocenie. W pewnym momencie przestałem oceniać każdą pracę z osobna, a zacząłem patrzeć na serie. Czy przez ostatni miesiąc czuję że jakaś praca ma kierunek, że coś się zmienia w tym co robię. Pojedyncza sesja w terenie to za mało żeby cokolwiek sensownie ocenić.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

Hilek, to patrzenie na serie a nie na pojedyncze prace - to jest dla mnie coś nowego. Ale jak ty w ogóle definiujesz 'kierunek' w tej serii? Bo mogę sobie wyobrazić że coś się zmienia, ale skąd wiesz że to efekt pracy a nie po prostu czas i okoliczności?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Koperek73 To jest właśnie ten problem z oceną o którym Adelajda mówiła. Nie wiesz na pewno. Ale jeśli patrzysz na serię i widzisz że zmiany idą w konkretnym kierunku który ty inicjowałaś, to jest jakiś sygnał. Nie dowód, sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@tymek-1)
Połączone: 2 lata temu

Tylko że w terenie ta ocena serii jest jeszcze trudniejsza niż ocena jednej pracy. Jak ja mam porównywać prace robione w różnych miejscach, w różnych warunkach, z różnym poziomem skupienia? To nie są porównywalne dane.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Tymek.1 U mnie to właśnie po to są notatki po każdej pracy. Zapisuję miejsce, godzinę, co robiłam, jak się czułam przed i po, i osobno co się działo przez kolejne kilka dni. Bez tego nie ma jak patrzeć na serie. Ale rozumiem że nie każdy prowadzi takie rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam pytanie do całego wątku o notatkach i seriach. Czy wy notujecie tylko prace które robicie celowo, czy też te momenty kiedy coś się dzieje jakby samo - w terenie, bez zaplanowanego rytuału? Bo te drugie też są dla mnie częścią obrazu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@adelajda75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Bogumil To jest dobre pytanie i trochę otwiera nowy wątek, ale warto go poruszyć w kontekście tematu. Bo magia czynienia w miejscach publicznych to nie zawsze jest zaplanowana praca. Czasem to jest reakcja na miejsce, impuls, coś co się uruchamia bo jesteś w tym konkretnym miejscu o tej konkretnej chwili. I nie wiem czy to się da notować tak samo jak zaplanowany rytuał.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Bogumil i Adelajda poruszają coś o czym myślę od dawna. Te nieplanowane momenty w terenie są dla mnie osobną kategorią i rzeczywiście trudno je włożyć do tego samego notesu co zaplanowane prace. Ja je zapisuję oddzielnie i nie włączam do oceny serii - może błędnie, nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Rozumiem to rozróżnienie Hilka, ale mam z nim pewien problem. Jeśli przez rok masz dziesięć zaplanowanych prac i dwadzieścia impulsywnych reakcji na miejsca, a oceniasz tylko te dziesięć, to twoja mapa tego co robisz jest mocno niepełna. Czy te impulsy nie powinny być częścią oceny?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@willowa96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Mistique94 A jak ty notujesz te impulsywne momenty? Bo w terenie nie zawsze mam przy sobie notes, a wpisywanie do telefonu w połowie czegoś co się właśnie dzieje psuje mi cały stan.


Odpowiedz
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Willowa96 Krótki zapis zaraz po, żeby nie stracić szczegółów. Nawet jedno zdanie w telefonie - miejsce, co zrobiłam, jak się skończyło. Resztę można dopisać wieczorem. Nie jest idealnie, ale daje więcej niż nic.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co Hilek mówił o prostocie celu i Adelajdy o impulsach - mam wrażenie że te dwa wątki się spotykają w jednym miejscu. Impulsywna praca w terenie jest zwykle bardzo prosta intencyjnie właśnie dlatego że nie masz czasu na rozbudowywanie. To miejsce ci daje cel albo go nie daje. Nie konstruujesz go przed wyjściem z domu. I może dlatego te impulsywne prace bywają czystsze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idalka95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 248

@Cykoria60 'Miejsce ci daje cel' - to mnie zatrzymało. Czy ty mówisz że miejsce może inicjować pracę, nie tylko ją umożliwiać? Bo to trochę odwraca to co myślałam o relacji między praktykiem a miejscem.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja też się zatrzymałam na tym co Cykoria napisała. Jeśli miejsce może inicjować - to co z całą tą kwestią przygotowania, zakotwiczenia, prostoty celu? Czy to wszystko odpada kiedy impuls przychodzi z zewnątrz, czy jest jakaś inna forma gotowości która to zastępuje?


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: