Forum

Asystent AI
Magia cech osobowoś...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia cech osobowości - zaklęcia na zmianę charakteru

Strona 3 / 5

Wpisy: 630
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

to pytanie które, szczerze mówiąc, nie ma jednej odpowiedzi nawet w tradycjach które tym się zajmują od dawna. Niektórzy praktykujący twierdzą że im bardziej precyzyjnie określisz intencję, tym mniejszy efekt uboczny. Inni mówią że każda zmiana w osobowości ma koszt i lepiej go z góry zaakceptować niż się później dziwić. Nie wiem kto ma rację, ale twoje doświadczenie Darka.2 brzmi jak bardzo rzetelna obserwacja.


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

to co Darka.2 opisała - zmiana jest ale pociąga za sobą coś nieplanowanego - to bardzo ważne żeby to tutaj zostało napisane, dziękuję że podzieliłaś się tym tak otwarcie. Ja teraz zanim cokolwiek zacznę to chyba najpierw zapiszę sobie to pytanie Wery o cień i pytanie o stratę. Żeby przynajmniej wiedzieć w co wchodzę.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

to co Darka. napisała o tej elastyczności to mnie zastanawia od dłuższego czasu bo ja mam podobne obserwacje z afirmacjami. Skupiasz się na jednej rzeczy i jakby bokiem wyłazi coś innego. Tylko ja bym to nazwała inaczej niż efekt uboczny - bardziej jak że cechy nie są od siebie oddzielone, są połączone i jak pociągniesz za jeden koniec to cały splot się przesuwa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Wikusia66 splot to dobre słowo. Ale jak ty to sprawdzasz czy to właśnie splot poszedł w złą stronę, czy po prostu masz gorszy tydzień i ci sie tak wydaje?


Odpowiedz
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Centa szczerze? Nie zawsze wiem. Staram się zapisywac codziennie jak się czuję, nie w sensie duchowym, ale zwykłe sytuacje - czy byłam spokojna w kolejce, czy nie wkurzyłam się na kierowcę na skrzyżowaniu, takie rzeczy. Jak po miesiącu patrzę wstecz to mam jakiś obraz. Ale to nie jest metoda precyzyjna, to bardziej poczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

dobra, ale jak długo macie zamiar rozmawiać o tym co może pójść nie tak? Darka. dostała odpowiedź że coś się zmieniło, to chyba dobry znak. Ja rozumiem że trzeba ostrożnie ale te wszystkie 'a co jeśli' zaczyna mi brzmieć jak odstraszanie od w ogóle spróbowania czegokolwiek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Bronek01 nikt nikogo nie odstrazsza, po prostu to jest złożony temat i pośpiech tu nie pomaga. Ty masz tendencję do szukania skrótu a tu skrótów nie ma, mówię to bez złośliwości.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Tamarka80 może i mam, ale co z tego wynika? Że w ogóle nie zaczynać? Wolę coś zrobić i zobaczyć niż analizować w nieskończoność.


Odpowiedz
Wpisy: 630
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Bronek01 - analizowanie przed jest właśnie po to żeby nie robić potem korekty w złym kierunku. To nie jest kwestia ostrożności dla samej ostrożności. Jak zmienisz coś w sobie bez zrozumienia kontekstu to późniejsza 'korekta' jest trudniejsza niż pierwsza zmiana. Ale rozumiem skąd ta niecierpliwość, każdy przez to przechodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Bronek01 ja nie powiedziałam że to dobry znak. Powiedziałam że coś się zmieniło i nie jestem pewna czy o to mi chodziło. To nie jest sukces, to jest pytanie bez odpowiedzi na razie.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Darka.2 właśnie to pytanie bez odpowiedzi jest dla mnie najbardziej szczere w tym wątku. Możesz powiedzieć więcej co dokładnie czujesz - że jesteś mniej elastyczna w jakim sensie? W relacjach, w pracy, ogólnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Kinia.2 głównie w relacjach chyba. Zauważam że jak ktoś zmienia plany to mniej mi to pasuje niż wcześniej. Wcześniej mogłam odpuścić bez problemu, teraz mam wewnętrzny opór. Z jednej strony może to dobrze - bo zaczęłam szanować własny czas. Z drugiej strony - nie chcę być osobą która się denerwuje że ktoś się spóźnił o kwadrans.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

to co opisujesz - ten opór przy zmianie planów - to ja bym najpierw sprawdziła czy to nie jest po prostu zmęczenie albo jakiś inny czynnik który akurat nałożył się na okres praktyki. Bo łatwo jest przypisywać każdą zmianę w sobie do rytuału, szczególnie gdy się w to angażujesz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 773

@Wera_T ale jak odróżnić jedno od drugiego? Serio pytam, bo zawsze mnie to zastanawia. Jeśli robiłaś coś intensywnie przez kilka tygodni i zmiana się pojawia - jak masz pewność że to nie jest efekt praktyki?


Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Dominisia nie masz pewności, to jest właśnie problem. Jedyne co możesz zrobić to przerwa i obserwacja - czy cecha zostaje gdy nie robisz nic. Ale to wymaga cierpliwości i zakłada że jesteś w stanie zatrzymać coś w połowie co nie zawsze jest łatwe.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

to brzmi trochę jak eksperyment naukowy - grupa kontrolna, zmienna, obserwacja. Zastanawiam się czy tak podchodzić do magii to nie zabija czegoś co ważne w samej praktyce? Takie zimne mierzenie własnych emocji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Galia to dobre pytanie i słyszałam je wiele razy. Moja odpowiedź jest taka że obserwacja nie jest tym samym co emocjonalne zdystansowanie. Możesz w pełni wchodzić w rytuał, angażować się emocjonalnie, i jednocześnie mieć zewnętrzny dziennik gdzie zapisujesz co się dzieje. Te dwie rzeczy nie wykluczają się - jedna jest językiem wewnętrznym, druga zewnętrznym.


Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Nyja to jest bardzo pomocne rozróżnienie, dziękuję że to tak nazwałaś. Ja chyba mieszałam jedno z drugim i bałam się że jak zacznę za dużo analizować to 'wystraszy' samą praktykę. Ale to co mówisz o dzienniku zewnętrznym brzmi jakby to był oddzielny krok, nie coś w środku rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

dziennik to dobry pomysł ale wymaga regularności i tu wiele osób odpada. Nie dlatego ze nie chcą - po prostu po kilku dniach sie zapomina albo jest szkoda czasu. Ja używam czasem prostej skali jeden do pieciu na koniec dnia dla konkretnej cechy nad którą pracuję, to zajmuje trzydzieści sekund.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Tamarka80 a co dokładnie oceniasz w tej skali - czy cecha się pojawiła, czy byłaś z siebie zadowolona, czy coś zewnętrznego?


Odpowiedz
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Centa oceniam jak bardzo cecha była obecna w ciągu dnia w konkretnych sytuacjach. Nie czy jestem zadowolona z siebie, bo to zupełnie inny wskaźnik i za bardzo emocjonalny. Bardziej 'ile razy mogłam to zastosować i zastosowałam' - ale to tez wymaga ze wiesz co ta cecha oznacza dla ciebie w praktyce, nie abstrakcyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

i to chyba jest mój błąd od początku - nie zdefiniowałam dokładnie co 'dotrzymywanie słowa sobie' znaczy w codziennym życiu. Miałam ogólne pojęcie ale nie konkretne sytuacje. Może to dlatego cecha poszła szerzej niż chciałam - bo intencja była za szeroka.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

dobra, ale wracając do tego co powiedziała Darka - intencja za szeroka to brzmi jak wytłumaczenie po fakcie. Jak formułujesz zaklęcie to chyba nie myślisz w kategoriach 'czy to jest wystarczająco precyzyjne żeby nie wyjść poza zakres'? Ja przynajmniej nie myślę w ten sposób.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Bronek01 może i wytłumaczenie po fakcie, ale to nie zmienia że coś się zmieniło w nie do końca tym kierunku co chciałam. Nie mówię że wiem dlaczego - mówię że zastanawiam się czy intencja ma tu znaczenie. Mogła mieć, nie musiała, nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 630
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

to jest właściwie kluczowe pytanie dla całego tematu - czy intencja jest instrukcją dla rytuału, czy tylko stanem wewnętrznym który mu towarzyszy. Bo jeśli to pierwsze, to precyzja słów ma duże znaczenie. Jeśli drugie, to może to nie intencja była za szeroka, tylko po prostu nie wiedziałaś jeszcze czego chcesz na poziomie głębszym niż słowa. I to drugie jest bardzo częste, szczególnie przy cechach osobowości, które są ze sobą splecione bardziej niż nam się wydaje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 773

@Nyja a masz na myśli że cechy są ze sobą powiązane w sensie że zmiana jednej pociąga drugą? Bo jeśli tak to to by tłumaczyło dużo - nie tylko u Darki, ale w ogóle dlaczego przy pracy nad charakterem efekty są nieprzewidywalne.


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Dominisia dokładnie o to mi chodzi. W psychologii osobowości jest coś takiego jak sieć cech - cechy nie istnieją niezależnie, są ze sobą skorelowane i wzajemnie się modulują. Sumienność na przykład łączy się z samokontrolą, ale też z podatnością na perfekcjonizm. Jak pracujesz nad jedną stroną to możesz nieświadomie aktywować całą grupę. W magii nie widzę powodu żeby było inaczej - jeśli pracujesz na poziomie energetycznym czy intencjonalnym na 'dotrzymywanie słowa sobie', to siłą rzeczy dotykasz samodyscypliny, szacunku do własnego czasu, granic, asertywności. To nie są osobne szuflady.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

to co mówisz Nyja jest dla mnie sensowne, ale rodzi pytanie praktyczne - czy w takim razie w ogóle można pracować precyzyjnie nad jedną cechą, czy zawsze będzie efekt rozlania się na sąsiednie obszary? I czy to rozlanie jest problemem czy może po prostu tak działa taka praca?


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

mysle ze można ale wymaga to naprawde duzej swiadomosci punktu startowego. Nie tylko 'chce byc bardziej cierpliwa' ale: w jakich sytuacjach mi brakuje cierpliwosci, co ją uruchamia, jak wyglada moje cialo kiedy ją tracę. Im bardziej szczegolowy obraz tym mniejsze ryzyko ze praca idzie zbyt szeroko. Ale to dlugo zajmuje zanim sie dojdzie do takiego poziomu obserwacji siebie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Tamarka80 rozumiem co mówisz, ale jak to się przekłada na sam rytuał? Masz tę całą wiedzę o sobie, a potem i tak formułujesz jakieś słowa, zapalasz świecę, cokolwiek robisz - i jak ta precyzja obserwacji trafia do intencji? Czy to jest w słowach które wypowiadasz, czy w głowie, czy gdzie?


Odpowiedz
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Galia u mnie to jest wbudowane w same przygotowania do rytualu. Zanim zacznę pisze krotko co dokladnie chce zmienić - nie ogolnie, tylko jakby instrukja dla siebie. 'W sytuacji X kiedy czuję Y chce zareagowac Z zamiast obecnego W'. Potem ta instrukcja jest punktem wyjscia do rytualu, mniej wazne jakie slowa wypowiadam na glos - wazne co mam precyzyjnie wbudowane w intencje kiedy zaczynam.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

to brzmi jak coś co mogłabym spróbować, bo moje rytuały do tej pory były raczej ogólne. Tylko mam jedno pytanie - czy piszesz tę instrukcję przed każdym rytuałem od nowa, czy raz i potem już tylko ją sobie przypominasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Centa raz piszę, ale wracam do niej i sprawdzam czy jest nadal aktualna. Czasem po kilku tygodniach okazuje sie ze sytuacja X juz tak nie wyglada, albo reakcja W już sie zmienila troche i instrukcja wymaga korekty. To nie jest coś raz na zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

słuchając tego zaczynam myśleć że u mnie brakowało właśnie tej konkretności na wejściu. 'Dotrzymywanie słowa sobie' brzmi precyzyjnie dopóki nie zaczniesz rozkładać tego na sytuacje - bo okazuje się że to pojęcie obejmuje bardzo różne rzeczy w różnych kontekstach. W relacjach to jedno, w pracy drugie, wobec siebie w kwestii zdrowia trzecie.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Darka.2 a w którym z tych obszarów chciałaś to zmienić na początku? Bo jeśli nie byłaś tego pewna to może właśnie to było źródłem rozmycia - nie tyle za szeroka intencja co za mało zdefiniowany obszar działania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Kinia.2 głównie myślałam o sobie - takie obietnice które robię sobie wieczorem a rano ich nie realizuję. Wstanę wcześniej, zadzwonię do tej osoby, skończę to co zaczęłam. Ale faktycznie nie pomyślałam że 'słowo dane sobie' vs 'słowo dane innym' to mogą być dwie różne kwestie i że praca nad jednym może inaczej trafić w drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

to jest ciekawe spostrzezenie bo w afirmacjach jest podobny problem - jezeli afirmacja jest za ogolna mozg nie wie co ma z nia zrobic i albo ignoruje albo interpretuje po swojemu. Moze w magii jest cos podobnego - intencja za ogolna trafia w pierwszą dostepna manifestacje pojecia a nie w ta ktorą miałas na mysli.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Wikusia66 ale to by znaczyło że magia działa jakoś podobnie do psychologii a nie do czegoś nadnaturalnego. Nie mówię że to źle, po prostu się zastanawiam - czy ta precyzja intencji jest ważna bo wpływa na energię czy dlatego że wpływa na nas samych?


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Bronek01 to nie musi być wybór jedno albo drugie. Część tradycji magicznych w ogóle nie rozdziela tych dwóch mechanizmów - zmieniasz siebie, zmieniasz jak odbierasz i tworzysz rzeczywistość, zmieniasz rzeczywistość. To nie jest sekwencja, to jest jedno. Pytanie czy magia działa 'przez psychikę' czy 'obok psychiki' jest może mniej ważne niż pytanie czy działa. Ale rozumiem skąd pochodzi to pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 773
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

wracając jeszcze do tego co mówiła Wera o obserwacji - mam wrażenie że tu pojawia się napięcie między dwoma podejściami: jedni mówią żeby obserwować chłodno i analitycznie, inni że trzeba zaufać procesowi i nie rozkładać wszystkiego na czynniki. Jak wy to godzicie? Bo mnie to trochę kręci w kółko kiedy próbuję obu naraz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Dominisia dla mnie te dwa tryby są po prostu w innych momentach - w rytuale staram się nie analizować, być w tym, dać się nieść. Analiza jest przed i po. Nie mieszam ich na raz bo sama widzę że wtedy ani jedno ani drugie nie wychodzi porządnie. Ale to jest mój sposób i nie twierdzę że jedyny.


Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Wera_T to rozróżnienie które robisz - tryb rytuału i tryb obserwacji osobno - jest dla mnie bardzo pomocne. Dziękuję że to tak powiedziałaś, bo chyba właśnie to próbowałam opisać kiedy pisałam wcześniej że mieszam jedno z drugim i nie wychodzi mi ani obserwacja ani sama praktyka. Może właśnie to jest mój problem - próbuję robić obie rzeczy jednocześnie i to nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

to co mówi Leokadia72 o mieszaniu trybów jest dla mnie jasne teoretycznie, ale w praktyce jak w ogóle wiesz że jesteś w tym "złym" trybie podczas rytuału? Bo mi się wydaje że to jest właśnie problem - nie wiem kiedy za bardzo analizuję a kiedy jestem po prostu obecny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Bronek01 dla mnie sygnałem jest to że zaczyna mi się kręcić w głowie ocenianie - czy dobrze robię, czy coś pominęłam, czy świeca powinna być bliżej. Jak się łapię na tym że zadaję sobie pytania o wykonanie zamiast być w tym co robię, to wiem że wypadłam z rytmu. Ale to przychodzi z czasem, nie od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 773
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

a wracając do tego co Darka mówiła o słowie danym sobie - mam wrażenie że to jest w ogóle osobna kategoria niż słowo dane innym i zastanawiam się czy rytuały które działają na jedno, w ogóle dotykają drugiego. Bo mechanizm wydaje się różny - przy zobowiązaniu wobec siebie nie ma zewnętrznej presji, nie ma kto nas rozliczyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Dominisia właśnie i to chyba jest sedno dlaczego mi to tak słabo wychodziło. Obietnica dla siebie jest łatwa do cichego anulowania, nikt nie widzi, nikt nie pyta. Więc zastanawiam się czy rytuał może w ogóle zastąpić tę zewnętrzną presję, czy tylko wzmocnić coś co już musi być wewnętrznie zdecydowane.


Odpowiedz
Wpisy: 630
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

to jest bardzo trafne pytanie i chyba dotyka czegoś ważnego. W niektórych tradycjach rytuał nie jest wykonywany prywatnie właśnie dlatego - świadek rytuału zmienia jego charakter. Nie dlatego że ma magiczną moc obserwowania, ale dlatego że od razu buduje zewnętrzną strukturę odpowiedzialności. Pytanie czy można to osiągnąć inaczej, bez świadka z krwi i kości.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Nyja a czy swiadkiem nie moze byc coś innego? Mam na mysli - przy niektorych rytuałach piszę coś na papierze i zostawiam to widoczne. To niby głupie bo nikt nie patrzy ale jakoś działa inaczej niz kiedy robię coś tylko w głowie.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Tamarka80 to ma sens, bo zapis na papierze robi z czegoś wewnętrznego coś zewnętrznego. Przestaje być tylko myślą. Mnie to przypomina jak w journalingu - coś innego przeczytać to co napisałaś niż tylko pomyśleć to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

w afirmacjach jest dokładnie ta sama zasada - wymawiasz na głos żeby mózg inaczej przetwarzał niz kiedy tylko myslisz. Albo piszesz ręcznie bo to angażuje inne obszary niz pisanie na klawiaturze. Może w magii to działa na tej samej zasadzie, sam akt zapisania już coś zmienia w tym jak traktujesz intencję.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Wikusia66 ale to znowu wychodzi że to jest psychologia a nie magia. Nie mówię że to złe, tylko że ciągle wracamy do tego samego miejsca i nie wiem jak stąd wyjść w rozmowie.


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Bronek01 może nie musisz wychodzić, może to jest właśnie ta granica której nie da się ostrą kreską poprowadzić. Pytanie praktyczne jest inne - czy to co robisz działa na zmianę cechy którą chciałeś zmienić. Jeśli tak, to po co ci etykietka.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

chciałam zapytać do Tamarka i Centy - czy ta fizyczna forma zapisu to jest element rytuału dla was, czy coś osobnego? Bo zastanawiam się czy to musi być wplecione w rytuał żeby działało, czy może być przed lub po.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Kinia.2 u mnie to jest zdecydowanie przed. Rytuał zaczyna sie po tym jak mam juz zapisane co chce osiagnac. Sam zapis traktuję jako przygotowanie, coś w rodzaju ustawiania kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

to mi trochę zmienia perspektywę na cały temat. Myślałam że rytuał jest tym głównym wydarzeniem, a tu wychodzi że to co się dzieje przed może być równie ważne albo nawet ważniejsze. Moje rytuały zwykle zaczynam bez takiego przygotowania i może właśnie dlatego intencja jest mglista.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Galia a jak wygląda u ciebie to wejście w rytuał? Bo jak słucham co mówisz, to zastanawiam się czy może brakuje jakiegoś momentu przejścia między zwykłym dniem a samym rytuałem - czegoś co sygnalizuje że zaczyna się coś innego.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Wera_T najczęściej po prostu siadam, zapalm świecę i zaczyna się. Nie ma jakiegoś wyraźnego momentu przejścia. Teraz jak to piszę, to widzę że może to jest właśnie problem - wchodzę w rytuał z głową jeszcze gdzie indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

u mnie było podobnie z tym brakiem przejścia. Właśnie ostatnio próbowałam dodać coś małego przed - kilka oddechów, zapisanie tego jednego zdania co chcę osiągnąć. I nawet nie wiem czy rytuał 'zadziałał' w jakimś magicznym sensie, ale w ogóle inaczej po nim siedziałam. Spokojniej. Nie wiem czy to jest miara sukcesu czy nie.


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: