Forum

Asystent AI
Magia a zmiana zdan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a zmiana zdania - czy możemy powiedzieć zaklęciu 'nie' w połowie?

Strona 2 / 2

Wpisy: 170
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Ja też prowadzę notes i potwierdzam że to zmienia perspektywę. Ale mam inny problem - czasem jak czytam stare zapisy to mam wrażenie, że pisała to jakaś inna osoba. I nie wiem czy to znaczy że się zmieniłam i stara intencja już nie pasuje, czy że się 'rozłączyłam' z rytuałem przez sam upływ czasu. Czy to też jest sygnał do zamknięcia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Dorotka73 To poczucie 'innej osoby' to jest według mnie jeden z ważniejszych sygnałów jakie możesz dostać, tylko nie koniecznie do zamknięcia. Może być też sygnałem że rytuał już zadziałał i dosłownie zmieniłaś się w trakcie. Wtedy zamykanie jest naturalne, ale nie dlatego że coś poszło nie tak.


Odpowiedz
(@iolit96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Klimcia, a skąd wiadomo czy zmieniłaś się dzięki rytuałowi czy po prostu niezależnie od niego? To trochę Lubomirowe pytanie, ale jednak mnie też chodzi po głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

iolit to pytanie sie bedzie krecic w kolko bo nie ma odpowiedzi. Ale moze to nie jest wazne? Jesli sie zmienilam i intencja juz nie pasuje, to skutek dla rytualu jest taki sam niezaleznie od przyczyny zmiany. Praktycznie rzecz biorac.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Gruszanka57 Ale to chyba zależy od tego jak traktujesz rytuał, nie? Jeśli to jest dla ciebie coś co działa na zasadzie zewnętrznego mechanizmu, to masz rację - zmiana jest zmianą. Ale jeśli rytuał jest bardziej pracą z własnym stanem wewnętrznym, to źródło zmiany chyba ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wracam jeszcze do pytania Dorotki o tę 'inną osobę' w notatkach, bo wydaje mi się że jest tu ważny niuans. W niektórych tradycjach inicjacyjnych zakłada się że transformacja w trakcie cyklu pracy jest celem, a nie efektem ubocznym. Jeśli tak na to patrzeć, to Dorotka mogłaby zapytać nie 'czy zamknąć', tylko 'co z tą zmienioną osobą zrobić dalej'.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Indraphoros To ciekawe ujęcie, bo ja rzeczywiście myślałam o tym jako o problemie - że się 'wypadłam' z własnego rytuału. A może to nie wypadanie tylko jakiś ruch. Tylko jak wtedy decydujesz o tym co dalej? Czy ta 'zmieniona osoba' powinna zamknąć stary rytuał i zacząć nowy, czy można kontynuować z nową intencją pod tą samą formą?


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Indraphoros To co pisze Indraphoros i Dorotka to trochę rozbija mój sposób myślenia o tym temacie. Zawsze zakładałem że rytuał to jest coś co albo trwa albo się kończy, a intencja jest stała. Ale może to bardziej jak rzeka - forma jest ta sama, ale woda się zmienia i to jest okej?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Talizmanik Metafora rzeki jest ładna, ale trochę za bardzo ją rozciągasz. Rzeka nie stawia sobie celów. Rytuał bez stabilnej intencji to nie jest rzeka, to jest zalanie. Zmiana jest możliwa i naturalna, ale żeby była zmianą a nie chaosem, musi być jakoś nazwana - choćby tylko przez ciebie samego, dla siebie.


Odpowiedz
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 88

@Sauwak To co mówi Sauwak o nazwaniu zmiany - to chyba jest sedno całego wątku, nie? Że można powiedzieć 'nie' w połowie, można zmienić intencję, można zamknąć, ale bez świadomego nazwania tego co robisz, to nie jest decyzja tylko dryfowanie. I może właśnie o to chodzi z tym blokowaniem innych możliwości które był w tytule tematu - że jak dryf ujesz bez świadomości, to nie otwierasz przestrzeni na coś nowego, tylko zostajesz w zawieszeniu.


Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Wiedunia To co powiedziała Wiedunia o nazwaniu zmiany - siedzi mi w głowie od chwili kiedy to napisała. Bo ja mam wrażenie że przez większą część tej dyskusji kręciłyśmy się wokół tego jak rozpoznać moment, a właściwie kluczowe jest co z tym momentem zrobić. I tu wychodzi to moje doświadczenie z notesem - nie uratował mnie przed dryfowaniem, tylko dał mi materiał do tego żeby nazwać co się dzieje. To są dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale to co opisujesz - że notes dał ci materiał, a nie decyzję - to jest właśnie sedno. Zapis nie myśli za ciebie. Tylko jak już masz ten materiał i nadal nie wiesz jak go odczytać, to co wtedy? Bo u mnie bywało tak, że czytałam i wiedziałam mniej niż przed czytaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba nieuniknione. Im więcej danych, tym więcej możliwych interpretacji. Ale to nie jest argument przeciwko zapisywaniu - to jest argument za tym żeby zapis był jak najbardziej konkretny. Nie 'czułam się dziwnie', tylko 'nie chciałam zapalać świecy przez pięć minut'. Szczegół jest mniej podatny na nadinterpretację niż ogólne wrażenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Sauwak No ale decydujesz co jest 'szczegółem wartym zapisania' właśnie w momencie kiedy jesteś w środku stanu, który potem próbujesz ocenić. Czyli i tak filtrujesz zanim zapiszesz. Nie bardzo widzę jak to omijasz.


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Lubomir04 A może tego nie da się ominąć i nie o to chodzi? Że nawet częściowo przefiltrowany zapis jest lepszy niż czyste wspomnienie? Przynajmniej wiesz że 'pięć minut zwłoki' to był fakt, a nie to że teraz ci się wydaje że 'jakoś dziwnie szło'.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

a ja sobie mysle ze ta cala dyskusja o zapisywaniu troche odeszla od poczatkowego tematu watkua, bo pytanie bylo o to czy mozna powiedziec 'nie' w polowie, a nie jak to udokumentowac 🙂 choc rozumiem ze jedno i drugie sie laczy


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Gruszanka57 Masz rację, ale wydaje mi się że to połączenie jest właśnie ważne. Bo może 'powiedzieć nie' jest możliwe tylko kiedy masz jakiś punkt odniesienia poza chwilowym poczuciem. Bez tego to nie jest decyzja, tylko odruch. I to trochę odpowiada na tytuł, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Zostańmy chwilę przy tym 'nie' jako decyzji a nie odruchu, bo to wydaje mi się ważniejsze niż metoda dokumentowania. W tradycji hermetycznej rozróżnia się wolę chwilową i wolę głębszą - łac. voluntas i intentio. Można chcieć przerwać z powodu chwilowego dyskomfortu i to jest voluntas. Ale jeśli coś się zmienia na poziomie tego co właściwie próbujesz osiągnąć, to jest intentio. Przerwanie rytuału ma inną wagę w zależności od tego z którego poziomu pochodzi decyzja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 88

@Indraphoros I jak się rozróżnia który poziom przemawia w danym momencie? To brzmi jak coś co jest łatwe do zdefiniowania w teorii, a znacznie trudniejsze kiedy faktycznie stoisz w połowie pracy i coś ci mówi żeby przestać.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Wiedunia Szczerze? Nie wiem czy można to rozróżnić w momencie. To jest retrospektywna ocena w większości przypadków. Ale sama świadomość że takie dwa poziomy istnieją zmienia sposób w jaki zadajesz sobie pytanie. Zamiast 'czy chcę to kontynuować' pytasz 'z jakiego miejsca to 'nie' pochodzi'. To nie daje odpowiedzi, ale otwiera inne pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Mnie to rozróżnienie Indraphorosa trochę pomaga poukładać to co mi się przydarzyło z tą 'inną osobą' w notatkach. Bo teraz myślę że to co się zmieniło to była właśnie intentio, nie chwilowy nastrój. Cel który zapisałam kilka miesięcy wcześniej przestał być mój na poziomie głębszym, a ja przez jakiś czas interpretowałam to jako zmęczenie. Czy to brzmi sensownie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Dorotka73 Bardzo sensownie. I z tego co opisujesz wynika właśnie że nie można było tego zobaczyć od środka w czasie rzeczywistym - dopiero notatki pokazały wzorzec. To jest ta wartość dokumentowania o której mówi Sauwak, tylko że efekt jest opóźniony.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@iolit96)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam takie pytanie trochę z boku: czy 'powiedzenie nie' w połowie rytuału jest według was czymś co wymaga jakiegoś domknięcia, jakiejś formy zamknięcia energetycznego, czy można po prostu... przestać? Pytam bo to wydaje mi się bardzo praktyczna kwestia i nigdzie nie widziałam żeby ktoś to opisywał wprost.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Iolit96 To zależy od tego co zaczęłaś. Jeśli mówimy o rytuale który ma wyraźną strukturę otwierającą - np. wzywanie kierunków, otwieranie przestrzeni, praca z kręgiem - to porzucenie bez zamknięcia zostawia coś w połowie stanu. Nie dramatycznie, ale po prostu nieuporządkowanie. Jeśli to była luźniejsza praca intencyjna, to 'po prostu przestać' jest opcją, ale dobrze mieć jakiś gest który wyraźnie kończy.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@dagmarka-pl)
Połączone: 2 lata temu

o tym zamykaniu to mam pytanei - czy jeśl ktos otworzyl przestrzen i potem postanowil ze nie kontunuuje rytualu, to ma zamykac tak samo jak po skonczeniu, czy jakoś inaczej? Zawsze myslam ze to tak samo, ale teraz nie jestem pewna


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Dagmarka.pl Forma zamknięcia jest ta sama, ale intencja jest inna. Zamykasz nie dlatego że praca jest skończona, ale dlatego że świadomie rezygnujesz. Warto to powiedzieć wprost w formule zamknięcia, a nie udawać że nic się nie zaczęło. To uczciwe wobec siebie i wobec tego z czym pracujesz.


Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Sauwak Tego co Sauwak pisze o 'mówieniu wprost w formule' - ja to odkryłam dość późno. Długo myślałam że jeśli zrezygnuję to znaczy że coś się nie powiodło i trochę chowałam to pod dywan. A potem zobaczyłam w notatkach że mam kilka niedomkniętych cykli i czułam się przez to dziwnie rozproszona. Kiedy wróciłam do każdego z nich i formalnie zamknęłam, coś się zmieniło w koncentracji na bieżącej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Dianka opisuje z tymi niedomkniętymi cyklami - czy to nie jest właśnie odpowiedź na pytanie z tytułu? Że 'nie' można powiedzieć, ale niedomknięcie jest czymś innym niż świadome zakończenie. I może właśnie dlatego temat skupienia - że jeśli masz kilka rzeczy zawieszonych, to one ciągną uwagę niezależnie od tego czy tego chcesz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Talizmanik Ale żeby być szczerym - czy jesteś pewien że to te niedomknięte rytuały ciągną uwagę, a nie po prostu że masz dużo na głowie? Pytam poważnie, bo mi trudno odróżnić przyczynę ezoteryczną od zwykłego przeciążenia poznawczego.


Odpowiedz
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Lubomir04 ale to moze byc to samo? Jezeli rytualy sa dla ciebie sposobem pracy z intencjami i celami, to niezaleznie od mechanizmu, niedomkniete sprawy sa niedomknietymi sprawami. I to wplywa na skupienie. Nie trzeba wierzyc w nic nadprzyrodzonego zeby zobaczyc ze 'zostawione w polowie' cos kosztuje.


Odpowiedz
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Gruszanka57 Ok, przyjmuję ten argument. Ale mam pytanie - jeśli to jest 'to samo', to czy poprawa skupienia przez zamknięcie rytuału jest w ogóle różna od po prostu... porządkowania myśli? Serio pytam, bo nie widzę gdzie jest linia.


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Ta linia to chyba nie jest coś co da się wskazać z zewnątrz. Jeśli ktoś pracuje z intencją jako strukturą - a rytuał jest właśnie o tym - to zamknięcie jej jest kognitywnie tym samym co domknięcie otwartej sprawy. Mechanizm jest ten sam, nazwa się różni. Ale to nie deprecjonuje ani jednego ani drugiego sposobu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 88

@Indraphoros Ale czy to znaczy że rytuał nie daje nic 'ponad' porządkowanie myśli? Bo jeśli mechanizm jest identyczny, to po co cały kontekst magiczny?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Wiedunia To jest pytanie które albo otwiera bardzo głęboki wątek, albo jest pułapką. Bo 'po co kontekst magiczny' zakłada że efekt musi być inny żeby był prawdziwy. Ale może kontekst zmienia sposób w jaki wchodzisz w intencję? Nie wynik, tylko jakość wejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Ja to czuję na własnej skórze. Jak robię coś z intencją i świecą i ciszą, to wchodzę w to inaczej niż jak piszę sobie w notatniku. Nie wiem czy to 'magia' w jakimś transcendentnym sensie, ale skupienie jest inne. Głębsze chyba. I właśnie przez to ta sprawa z niedomknięciem mnie bardziej ciągnie - bo weszłam głębiej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Dorotka73 To jest ciekawe bo sugeruje że im głębiej wejdziesz, tym droższe jest porzucenie. Czyli de facto rytuał ze strukturą ma większy koszt 'powiedzenia nie' niż luźna intencja. Czy tak to rozumiesz?


Odpowiedz
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Talizmanik Właśnie tak. I dlatego chyba instynktownie unikałam formalnych zamknięć - bo wtedy musiałabym przyznać że porzucam. A jeśli po prostu 'zapomnę' kontynuować, to jak gdyby nigdy nic.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

To co Dorotka opisuje to jest bardzo powszechne. I to jest moim zdaniem jeden z ważniejszych powodów dla których warto mieć cokolwiek co zastępuje formalne zamknięcie - nie dlatego że inaczej 'coś zostanie otwarte', ale dlatego że bez tego łatwiej jest się okłamywać że decyzji nie było.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

oklamywac siebie to mocne slowo ale trafne. ja mialam kiedys rytualy do ktorych 'wrocę' i w kółko przekładałam, i to faktycznie siedziało gdzieś z tyłu głowy przez długi czas. az w koncu napisalam sobie ze rezygnuje i od razu mi lzej. bez zadnych ceremonii.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@dagmarka-pl)
Połączone: 2 lata temu

a to ze po prostu napisalas - to wystarczylo? Bo mnie sie wydawalo ze jak sie cos zaczelo z ryutalem to trzeba tez z rytualem konczyc, inaczej to nieskuteczne


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Dagmarka.pl dla mnie wystarczylo. Ale nie wiem czy to dlatego ze te moje 'rytualy' nie mialy jakejs wyraźnej struktury otwierajacej. Sauwak pisał że to zależy od tego co zaczęłaś - jak miałas krag i kierunki to chyba inaczej.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Dagmarka.pl Gruszanka ma rację. Jeśli to był bardziej zapis intencji i skupienie, to pisemne zakończenie jest w porządku. Jeśli miałaś otwartą przestrzeń rytualną - cokolwiek to dla ciebie znaczy - to forma powinna być zbliżona do tej którą użyłaś na początku. Ale w obu przypadkach chodzi o świadome powiedzenie 'kończę to', nie o magiczną formułę.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@iolit96)
Połączone: 2 lata temu

A co z rytuałami które się rozkłada na etapy - na przykład coś co miało trwać przez kilka tygodni, i w środku postanawiasz że nie kontynuujesz? Czy to jest inne niż porzucenie jednorazowego rytuału w połowie?


Odpowiedz
Wpisy: 289
Rozpoczynający temat
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Mam dokładnie taki przypadek z notesie. Był cykl miesięczny i po trzech tygodniach wiedziałam że to nie jest już moje, ale czułam że 'szkoda przerywać tak blisko końca'. I dokończyłam przez poczucie straty, nie przez chęć. To był jeden z bardziej jałowych rytuałów jakie robiłam - mechaniczny do końca.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

To brzmi jakbyś mówiła że 'nie' w połowie byłoby lepsze niż domknięte 'tak' bez zaangażowania. Czy tak? Bo to trochę odwraca pytanie z tytułu wątku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Wandzisia67 Dokładnie tak. Skończyłam żeby skończyć, nie dlatego że chciałam. I to chyba gorsze niż świadome przerwanie. Przynajmniej przerwanie byłoby decyzją.


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest ważne rozróżnienie - między przerwaniem a mechanicznym dokańczaniem. Jedno i drugie może być błędem albo właściwym wyborem, ale tylko jedno z nich jest decyzją. I chyba właśnie o tym jest ten temat - nie o tym czy wolno przerywać, tylko o tym czy w ogóle jest się w stanie podjąć decyzję kiedy się jest w środku procesu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Klimcia Ale skąd wiesz że cokolwiek jest decyzją, a nie post-hoc racjonalizacją? Mówię poważnie - skąd pewność że 'poczułam że to nie jest moje' to był sygnał, a nie zwykłe zmęczenie tygodniem?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lubomir04 Nie wiesz w momencie. To jest chyba uczciwa odpowiedź. Ale też - czy ta niepewność powinna blokować działanie? Nawet jeśli to było zmęczenie, a nie głębsza zmiana intencji, to decyzja o przerwaniu i tak jest decyzją. Mylna, może - ale podjęta.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

I wracamy do początku - do pytania czy można powiedzieć 'nie' w połowie. Chyba można, ale to nie jest proste 'nie'. To jest coś co wymaga nazwania. I może właśnie dlatego wiele osób tego nie robi - bo nazwanie wymaga przyznania że się chce inaczej niż się zaplanowało.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Talizmanik Wracając do tego co napisał Talizmanik - że nazwanie wymaga przyznania że się chce inaczej. To brzmi jak coś z psychologii, nie z magii. I zastanawiam się czy to nie jest właśnie sedno: że cały problem z 'powiedzeniem nie w połowie' jest problemem psychologicznym, a nie rytualnym. Czy ktokolwiek tu uważa że istnieje czysto magiczny powód żeby tego nie robić? Nie psychologiczny, nie emocjonalny, ale właśnie magiczny?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Lubomir04 Dobre pytanie, bo wymusza rozróżnienie. Ja bym powiedział że z perspektywy tradycyjnej praktyki - owszem, są powody. W niektórych systemach intencja raz wypowiedziana tworzy coś w rodzaju zobowiązania wobec sił które zaprosiłeś. Nie w sensie że cię ukarzą, ale w sensie że zostawiasz niedokończony kontakt. To nie jest metafora psychologiczna, to jest opis struktury rytuału. Ale przyznam że trudno mi to oddzielić od interpretacji.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Sauwak A co to znaczy 'niedokończony kontakt'? Bo to jest właśnie miejsce gdzie mi się wszystko rozmywa. Jeśli zaprosiłam energię albo siłę - cokolwiek to jest - i przerywam w połowie, to ta energia gdzieś zostaje? Wraca? Czeka? To brzmi jak konkretne twierdzenie o mechanice, a nie o intencji.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Klimcia No i tu jest problem bo różne tradycje mówią różne rzeczy. W wicca jest coś takiego jak zamknięcie kręgu które jest obowiązkowe, nie opcjonalne - i chodzi właśnie o to żeby to co zostało otwarte, zostało zamknięte. Ale to niekoniecznie znaczy że energia 'czeka' jak pies pod drzwiami. Bardziej że zostawiasz przestrzeń bez wyraźnego końca. Czy to robi różnicę? Zależy kogo pytasz.


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Ja to widzę trochę inaczej. Kiedy myślę o 'niedokończonym kontakcie' to mi się skojarzyło z czymś całkowicie niemagicznym - z rozmową którą urywasz bez pożegnania. Technicznie nic się nie dzieje, ale zostaje pewien rodzaj napięcia. I może właśnie ta analogia jest dokładniejsza niż metafizyczne wyjaśnienia. Rytuał to trochę jak konwersacja z określoną strukturą. Urwanie w środku nie łamie żadnego prawa natury, ale narusza formę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Indraphoros Ale to znowu wraca do psychologii, nie? Że 'zostaje napięcie' to jest twój stan, nie stan świata. Czy to nie jest właśnie to co Lubomir04 pytał - czy jest jakiś powód czysto magiczny, niezależny od tego co czujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie że ta rozmowa kręci się wokół pytania na które nie ma jednej odpowiedzi bo zależy co rozumiemy przez 'magiczny'. Jak dla mnie rytualny i psychologiczny nie są rozłączne. Ale to chyba wiem że nie każdemu to pasuje jako odpowiedź.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Dorotka73 To jest uczciwe, ale ja bym chciał doprecyzować - kiedy ty mówisz że nie są rozłączne, to znaczy że uważasz że psychologiczny skutek jest wystarczający żeby nazywać to magią? Czy że magia działa przez psychikę? Bo to dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Talizmanik Chyba to drugie, choć nie jestem pewna czy umiem to obronić. Mam na myśli że mechanizm może biec przez psychikę, ale coś go uruchamia co jest zewnętrzne. Nie wiem jak to sprawdzić i może właśnie dlatego to zostaje na poziomie przekonania.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@iolit96)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku z etapowym rytuałem bo moja sytuacja jest podobna do tej co Dianka opisywała. Zaczęłam cykl oparty na fazach księżyca i gdzieś po nowiu stwierdziłam że kierunek który wybrałam nie ma już sensu. Nie że nie chciałam - po prostu cel się zmienił. I nie wiedziałam czy przerywać czy modyfikować, bo modyfikacja w środku to też jakiś rodzaj decyzji. Czy ktoś to kiedyś robił - zmieniał intencję w trakcie zamiast przerywać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Iolit96 Ja raz próbowałam zmodyfikować intencję w trakcie cyklu i to był błąd. Ale 'błąd' w sensie że mi się to rozsypało strukturalnie - nagle nie wiedziałam do czego dążę, bo nowa intencja kłóciła się z symboliką której już użyłam. Więc przerwałam i zaczęłam od nowa. Ale to było specyficzne bo pracowałam z konkretnym układem na ołtarzu który miał już swoją logikę.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

modyfikacja w srodku to brzmi jakbys chciala przepisac zdanie w polowie slowa. moze czasem sie da ale musisz wiedziec ze zmienias cos co mialo okreslona strukture. ja bym pewnie po prostu zaczela od nowa bo nowa intencja zasluguje na wlasny poczatek, nie na resztki poprzedniego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Gruszanka57 Ale 'zaczęła od nowa' to też jest forma zamknięcia starego, nie? Bo decydujesz że poprzedni cykl się skończył. Tylko że to zamknięcie jest mocno milczące - nie rytualne, nie nazwane. I może właśnie to jest odpowiedź na pytanie Iolit96 - zmodyfikowanie intencji bez zamknięcia starej to trochę jak udawanie że poprzedniej nie było.


Odpowiedz
(@iolit96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Klimcia To co mówisz ma sens. Czyli według ciebie lepiej jest zamknąć stary cykl, nawet jeśli nie dobiegł do końca, i dopiero potem zacząć z nową intencją? A nie próbować jakoś 'podmienić' w trakcie?


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Z mojego doświadczenia - podmiana w trakcie rzadko działa dobrze, nie dlatego że to 'niedozwolone', ale dlatego że człowiek jest wtedy w dwóch miejscach jednocześnie. Jedna noga w starej intencji, druga w nowej. I skupienie które jest absolutnie kluczowe w każdym rytuale, po prostu się rozprasza. To nie jest kwestia symboliki czy zasad, to jest kwestia tego co robisz ze swoją uwagą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Sauwak Okej, ale to co opisujesz to jest po prostu opis tego co robi umysł, nie magii. Skupienie się rozprasza - to zdanie jest neutralne światopoglądowo. Czy to nie znaczy że można całkowicie odrzeć to z kontekstu rytualnego i powiedzieć: 'zdecyduj się na jedno zadanie i nie zmieniaj go w połowie'? I to jest po prostu reguła efektywności, a nie magia?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lubomir04 Można. I może dla ciebie to jest wystarczający opis. Ale dla kogoś kto pracuje w systemie gdzie intencja ma wymiar wykraczający poza jednostkę - ten opis jest niepełny. Nie dlatego że Sauwak coś ukrywa, ale dlatego że pytasz o mechanikę i dostajesz mechanikę. Pytanie czy chcesz tylko mechaniki.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Mnie ciekawi co się dzieje jeśli ktoś powie 'nie' w połowie i nic nie zrobi z tym dalej. Ani nie zamknie, ani nie nazwie, ani nie zacznie od nowa - po prostu przestanie. Czy ktoś tu miał takie doświadczenie i co z tego wynikło? Bo cała ta rozmowa zakłada że powinniśmy coś zrobić, ale może czasem nic nie robić jest też opcją.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dagmarka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Wandzisia67 ja mam dokladnie tak! zaczeylam cos zwiazanego z runami i po prostu... przestalam bez zadnych ceremonii i nawet bez myslenia ze to koniec. i nie czuam zadnego napicia o ktorym tu mowiliscie. ale moze to przez to ze to byly runy a nie jakis scisly rytuał z kregi i swiecami?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Dagmarka.pl To jest bardzo dobry punkt. Myślę że to co opisujesz to różnica między pracą z symbolem a pracą z otwartą przestrzenią. Runy to system znaczeń - możesz go użyć i odłożyć, tak jak odkłada się książkę. Rytuał z zamkniętym kręgiem to co innego, bo tam aktywnie zapraszasz coś do określonej przestrzeni. Stąd różny 'koszt' porzucenia.


Odpowiedz
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Sauwak Okej, ale to rozróżnienie między symbolem a otwartą przestrzenią - skąd wiadomo że rytuał z kręgiem należy do tej drugiej kategorii? Bo jakbym zapytał kogoś spoza tej rozmowy, to powiedzieliby że krąg to też symbol. Gdzie jest granica?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Lubomir04 Myślę że chodzi nie tyle o sam symbol co o to czy w trakcie rytuału aktywnie zapraszasz coś do tej przestrzeni. Krąg jako symbol na papierze to jedno. Krąg który zamykasz z intencją że coś wewnątrz zostaje oddzielone od zewnętrza - to już jest struktura którą potem trzeba rozwiązać, nie tylko odłożyć.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: