Forum

Asystent AI
Przedmioty dotknięt...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty dotknięte przez innych - czy mogą nas wpłynąć?


Wpisy: 90
Rozpoczynający temat
(@karolka)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się ostatnio nad czymś, co chyba rzadko się omawia wprost. Chodzi mi o przedmioty, które wcześniej należały do kogoś innego albo były przez kogoś używane - czy naprawdę niosą ze sobą jakiś ślad tej osoby? Pytam, bo kupiłam ostatnio na targu staroci stary mosiężny świecznik i od kiedy go mam w domu, czuję się jakoś inaczej. Nie umiem tego lepiej opisać. Nie jest to złe uczucie, ale wyraźne. Jakby coś się zmieniło w przestrzeni. Zrobiłam przy nim jeden rytuał oczyszczający z solą i dymem, ale nie wiem, czy to wystarczy, czy w ogóle ma sens przy metalowych przedmiotach. Czy ktoś miał podobne doświadczenia ze starymi rzeczami z rynku?


Odpowiedz
39 odpowiedzi
Wpisy: 296
(@pawelek77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Metal generalnie jest specyficzny, bo dobrze "trzyma" energię - przynajmniej taka jest ogólna opinia w środowisku bioenergoterapeutów, z którymi rozmawiałem. Miedź i mosiądz to zresztą klasyka, były używane w różnych tradycjach właśnie do gromadzenia i przekazywania energii. Ale to, co opisujesz, brzmi jak coś bardziej konkretnego niż tylko "ślad" poprzedniego właściciela. Bardziej jak imprint, czyli odcisk emocjonalny. Czy świecznik wyglądał na bardzo używany? Mocno przypalony, ze śladami regularnego użytkowania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Pawelek77 Tak, był wyraźnie używany, podstawa cała czarna od wosku, gdzieniegdzie nawet widać otarcia. Sprzedawca powiedział, że pochodzi z rozbiórki starej kamienicy, ale nie wiedział więcej. Imprint - rozumiem intuicyjnie, o co chodzi, ale jak to właściwie działa według ciebie? Czy to jest coś, co zostaje trwale w przedmiocie, czy z czasem samo słabnie?


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@hortensja65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słyszałam różne teorie na ten temat i szczerze nie jestem przekonana, że to działa tak samo dla każdego przedmiotu i każdej osoby. Jedni mówią, że imprint zanika z czasem sam z siebie, drudzy twierdzą, że im bardziej naładowany emocjonalnie był kontekst użytkowania, tym trudniej go wyczyścić. Czymś z klasztoru czy kaplicy podobno prawie nie da się oczyścić do końca - to samo słyszałam o przedmiotach z domów, gdzie działo się coś traumatycznego. Karolka, a ty skąd wiesz, że to właśnie ten świecznik, a nie na przykład coś innego, co ostatnio zmieniłaś w swoim otoczeniu?


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Dobre pytanie, bo ja sama kilka razy myślałam, że jakiś przedmiot na mnie wpływa, a potem okazywało się, że to zbieżność z czymś innym. Chociaż z drugiej strony - miałam jedną starą książkę po babci, totalnie nieezotoryczną, zwykły zielnik, i za każdym razem jak ją wyjęłam z szafy, czułam bardzo specyficzny spokój. To było tak powtarzalne, że trudno mi to tłumaczyć przypadkiem. Może to były moje wspomnienia z babcią, może coś więcej - nie wiem. Ale właśnie to mnie zastanawia: gdzie kończy się nasze własne przywiązanie do przedmiotu, a zaczyna coś, co jest w nim "obiektywnie"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Salomejka.pl To jest chyba najciekawsze pytanie w całym temacie. Bo jeśli reagujemy na zapach, kolor, skojarzenie - to już jest mechanizm czysto psychologiczny. Ale co z przedmiotami po obcych ludziach, z którymi nie mamy żadnej historii? Karolka nie znała właściciela tego świecznika, a mimo to go poczuła. To trudniej wytłumaczyć samym skojarzeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@runiarka52)
Połączone: 2 lata temu

Ja się trochę nie zgadzam z tym rozróżnieniem na "obiektywne" i "subiektywne", jakby to były osobne kategorie. W praktyce bioenergetycznej - przynajmniej w tym, co znam - mówi się raczej o tym, że nasze pole energetyczne reaguje na coś, co jest w przedmiocie, i ta reakcja jest właśnie tym, co czujemy. Więc to "subiektywne" czucie jest jednocześnie odczytem czegoś realnego. Tylko że nie mamy dobrego języka, żeby o tym mówić bez wpadania albo w naukowe zaprzeczenie, albo w bajkowy opis. Mnie bardziej interesuje co innego: Karolka zrobiła oczyszczenie. Czy po nim coś się zmieniło, czy to uczucie nadal jest takie samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Runiarka52 Powiem szczerze, że trochę - ale nie całkiem. Jakby złagodniało, ale nie znikło. Użyłam białej szałwii i soli gruboziarnistej, zostawiłam na całą noc. Rano świecznik stał się jakoś "lżejszy" w odczuciu, ale ta specyficzna zmiana w pomieszczeniu nadal jest. Zastanawiam się, czy robię to niewystarczająco, czy może metal rzeczywiście wymaga innego podejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@pawelek77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przy metalu dużo osób poleca wodę z solą zamiast tylko suchej soli - zanurzenie na kilka godzin, jeśli przedmiot na to pozwala. Mosiądz znosi wodę bez problemu. Jest też metoda ze światłem słonecznym, ale to bardziej do kamieni. Natomiast uczciwie mówiąc: jeśli imprint był tam przez lata albo przez intensywne użytkowanie, jedno oczyszczenie może nie wystarczyć. Niektórzy robią to trzy razy w odstępach. Nie twierdzę, że to zasada bez wyjątków, ale taka praktyka jest dość powszechna.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja mam pytanie trochę z innej strony. Czy jeśli przedmiot był używany do czegoś pozytywnego - modlitwy, medytacji, regularnych rytuałów - to ten imprint też wymaga oczyszczenia? Bo intuicyjnie myślałabym, że nie, ale z drugiej strony to nadal jest energia kogoś innego, nie moja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Florka77 To bardzo dobre pytanie i chyba nie ma jednej odpowiedzi. Słyszałem argumenty za obydwoma podejściami. Jedni mówią, że pozytywnie naładowany przedmiot działa jak wsparcie i nie ma sensu go "czyścić". Drudzy twierdzą, że i tak lepiej zacząć od czystej przestrzeni, bo cudza energia - nawet dobra - może po prostu nie być twoja i nie pasować do twoich intencji. Jakby to był strój po kimś innym: może ładny, ale nie szyty na ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@hortensja65)
Połączone: 6 miesięcy temu

To porównanie ze strojem mi się podoba. Mam znajomą, która od lat zbiera stare dewocjonalia i nigdy ich nie czyści, właśnie dlatego że uważa, że modlitwy wielu ludzi to coś, co wzmacnia działanie przedmiotu. Ma różańce po przodkach, stare ikony. I faktycznie, kiedy wchodzę do jej domu, jest tam bardzo specyficzny klimat. Natomiast ja osobiście nie potrafiłabym tak funkcjonować - za dużo nieznanych zmiennych. Wolę wiedzieć, co wnoszę do swojej przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś miał sytuację odwrotną - tzn. że sam przekazał komuś przedmiot i potem się zastanawiał, co zostało w nim "po tobie"? Bo to jest chyba taka sama strona medalu, o której się rzadziej mówi. Ja ostatnio oddałam koleżance talię tarotową, której przestałam używać, i przez chwilę miałam dziwne poczucie, jakbym się z czymś rozstała. Nie żal w sensie materialnym, bo talia nie była szczególnie droga. Ale coś było.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Salomejka.pl Mam notatki z kilku takich sytuacji i to co piszesz pasuje do wzorca, który obserwuję. Przedmioty, przy których pracowałaś długo - nie ważne czy to talia, kamień, czy zwykły notatnik do zapisywania snów - zdają się "zapamiętywać" kontakt. Kiedy oddaję coś, z czego długo korzystałam, zawsze robię małe zamknięcie: czyszczę, świadomie "odpuszczam" i dopiero wtedy przekazuję. Nie wiem, czy to faktycznie coś zmienia w przedmiocie, ale dla mnie zmienia coś w głowie - kończy relację z nim świadomie, nie po prostu przez wyrzucenie do szafy.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

A jak wyglata takie zamknięcie w praktyce? Bo nieraz musiałam sie pozbyc starych rzeczy i nigdy nie wiedziałam, cz trzeba coc przy tym robic czy to jest zbyteczne. Mam stary wisiorek po cioci i sie zastanawiam, czy mam w nim coś po niej czy to tylko moje wspomnienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Lobelia Najprościej jak robię: trzymam przedmiot w dłoniach, myślę świadomie o tym, że kończę tę relację, dziękuję mu (brzmi dziwnie, ale jakoś to działa psychologicznie), potem czyszczę - u mnie to zwykle dym lub słona woda zależnie od materiału. Przy wisiorkach po bliskich jest inaczej, bo tam jest właśnie to, co Salomejka opisywała przy książce po babci - to może być wspomnienie twoje, a nie imprint cioci. Trudno to rozdzielić. I nie wiem, czy w ogóle trzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@wajdelota71)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawia mnie, czy to wszystko nie sprowadza się do tego, że my sami jesteśmy wrażliwi na pewne rzeczy i interpretujemy je przez tę siatkę przekonań, którą mamy. Nie mówię, że to złe - mówię, że może mechanizm jest bardziej psychologiczny niż energetyczny, a efekt jest realny bez względu na to, która interpretacja jest "prawdziwa". Czy ktoś tu próbował kiedyś sprawdzić to bardziej metodycznie - na przykład dać komuś do potrzymania dwa przedmioty bez powiedzenia, który z czego pochodzi, i zobaczyć, czy wychwyci różnicę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pawelek77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Wajdelota71 Słyszałem o takich testach, głównie w kontekście psychometrii. Wyniki są - łagodnie mówiąc - nierówne. Są osoby, które powtarzalnie wychwytują coś w testach ślepych, ale to rzadkość. Większość myli się na poziomie statystycznego przypadku. Tylko że to niekoniecznie obala sam mechanizm, może tylko pokazuje, że ta wrażliwość jest nierówno rozłożona. Nie każdy słyszy tak samo dobrze, a jednak dźwięk istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@celinkaa)
Połączone: 2 lata temu

No ale to jest trochę argument nie do obalenia, prawda? Jeśli ktoś wyczuwa - to dowód że działa, jeśli nie wyczuwa - to znaczy że jest mniej wrażliwy. Tak można każdą teorię uchronić przed weryfikacją. Mnie bardziej ciekawi coś innego: czy wy, którzy pracujecie z tymi przedmiotami regularnie, naprawdę czujecie różnicę między oczyszczonym a nieoczyszczonym? I czy ta różnica jest powtarzalna, tzn. zawsze taka sama, czy za każdym razem inna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Celinkaa Uczciwie? Nie zawsze powtarzalna w tym sensie, że każdy przedmiot czuję inaczej. Ale jest coś, co stale się powtarza przy oczyszczonych: mniejszy opór przy pracy z nimi. Nieoczyszczone mają jakieś tło, które mi przeszkadza skupić się na tym, co chcę zrobić. To może być czysto psychologiczne - nie wiem. Ale funkcjonalnie działa na mnie tak samo, niezależnie od tego, jak to nazwę.


Odpowiedz
Wpisy: 140
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Chciałam dorzucić jedno małe doświadczenie, bo ten wątek z wisiorkiem po cioci mnie tknął. Dostałam kiedyś od mamy stary bursztyn, który należał do jej mamy. Nigdy go nie czyściłam, bo intuicyjnie czułam, że nie chcę. I noszę go czasem i jest przy nim spokój, nie niepokój. Ale teraz zastanawiam się po tej dyskusji - czy to właśnie jest ta granica, o której pisała Salomejka? Że są przedmioty, z którymi po prostu nie chcesz zrywać ciągłości, bo ta energia jest częścią tego, dlaczego je masz?


Odpowiedz
Wpisy: 90
Rozpoczynający temat
(@karolka)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego bursztynu, bo mnie to nie daje spokoju od rana. Faye, to co opisujesz - ten spokój bez oczyszczania - to chyba coś innego niż to, z czym ja miałam do czynienia ze świecznikiem. Masz ciągłość z tą linią rodzinną, czujesz że to twoje. Ja tego przy świeczniku nie miałam - obca historia, obca energia. I chyba dlatego oczyszczenie miało sens. Ale to rodzi pytanie: czy w ogóle da się to z góry ocenić, zanim się dotknie? Czy zawsze jest ten moment, że po prostu siedzisz z przedmiotem i czekasz, co poczujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@wajdelota71)
Połączone: 2 lata temu

To mnie zastanawia, czy nie ma tu jakiegoś efektu oczekiwania. Tzn. jeśli ktoś ci mówi 'ten przedmiot był używany do złych rzeczy', to już jesteś nastawiony negatywnie zanim go dotkniesz. A jeśli mówi 'to pamiątka rodzinna z modlitwami' - odpowiednio odwrotnie. Jak odróżnić własne odczucie od efektu sugestii?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Wajdelota71 No właśnie, i to jest problem z większością takich sytuacji. Rzadko dostajemy przedmiot w próżni informacyjnej. Albo wiemy skąd pochodzi, albo ktoś nam coś opowiedział, albo sam wygląd coś sugeruje. Nie wiem, czy da się to w ogóle wyeliminować w codziennej praktyce.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Salomejka.pl A jednak są sytuacje, gdzie nie wiesz nic. Second hand, pchli targ, rzeczy po kimś zupełnie obcym bez historii. I właśnie wtedy jest ciekawie - bo albo coś czujesz mimo braku kontekstu, albo nie czujesz nic. Sam miałem kamień z targu, nikt mi nic nie mówił, i przez pierwszą dobę było w nim coś niespokojnego. Potem zrobiłem oczyszczenie i to minęło. Skąd wiedziałem że coś jest? Właśnie nie wiem.


Odpowiedz
(@celinkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Edek Ale jak to weryfikujesz? Mówisz 'było coś niespokojnego' - ale może miałeś gorszy dzień, może zły sen, może to był przypadek? Nie podważam, po prostu naprawdę zastanawiam się jak to sprawdzić bez popadania w 'wszystko co czuję jest prawdziwe'.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@runiarka52)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba centralny dylemat tego tematu. I uczciwie - nie ma prostej odpowiedzi. W bioenergetyce mówi się o tym, żeby prowadzić coś w rodzaju dziennika reakcji, właśnie po to żeby z czasem wyfiltrować własne tendencje od rzeczy, które się powtarzają niezależnie od nastroju. Ale to wymaga czasu i naprawdę skrupulatnego notowania. Większość ludzi tego nie robi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Runiarka52 Właśnie o tym mówiłam wcześniej z notatkami - to nie jest romantyczne ani ekscytujące, ale tylko porównując kilka przypadków w czasie można powiedzieć coś sensownego. Mam z kilku lat i widzę wyraźnie, że pewne typy przedmiotów - szczególnie biżuteria noszona blisko ciała przez długi czas - zostawiają coś w moim odczuciu konsekwentnie innego niż na przykład kamienie dekoracyjne. Czy to dowód? Nie. Ale wzorzec jest.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Trochę słucham tej rozmowy i mam pytanie z innej strony - czy wy generalnie czyścicie rzeczy kupione fabrycznie, nowe? Bo mi zawsze mówiło się żeby tak, ale nigdy nie rozumiałam dlaczego, skoro nikt tego nie używał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pawelek77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Florka77 Krótka odpowiedź: tak, ale z innego powodu. Nowe przedmioty przechodzą przez wiele rąk - produkcja, transport, magazyn, sklep. To nie jest to samo co imprint długotrwałego użytkownika, ale pewien poziom tła jest. Przy kamieniach szczególnie - często leżą miesiącami na wystawach, gdzie dotykają ich setki osób. To nie jest to samo co osobista historia, ale czyścić i tak warto.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Dobra to mam pytanie bo wróciłam do wisiorka po cioci. Znaczy trzymam go i próbuje czuć coś świadomie, ale nie wiem czy czuję ciocię czy po prostu siebie jak myślę o cioci. To chyba niemozliwe do odróżnienia? Czy ktoś ma na to jakiś sposób?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hortensja65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Lobelia Szczerość: dla większości ludzi nie da się tego odróżnić perfekcyjnie i chyba nie ma sensu próbować za wszelką cenę. Możesz spróbować jednego ćwiczenia - zanim weźmiesz wisiorek, usiądź spokojnie i poczuj jak jest bez niego. Zrób to kilka razy w różnych porach. Potem weź wisiorek i porównaj. Jeśli jest systematyczna różnica - to coś. Jeśli za każdym razem inaczej - może to naprawdę twoje myśli.


Odpowiedz
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Lobelia Ja przy bursztynie po prostu przestałam się zastanawiać, czy to babcia czy ja. Może to jedno nie wyklucza drugiego? Nosząc go, wnoszę siebie do tej historii. To nie musi być czysta separacja. Chociaż rozumiem, że Lobelia pyta z innego powodu - może chcesz wiedzieć, czy w ogóle zachować wisiorek, czy go komuś oddać?


Odpowiedz
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 68

@Faye Troche tak, właśnie. Ciocia miała córkę i zastanawiam się czy wisiorek nie powinien do niej trafic. Ale z drugiej strony ciocia dała mi go osobiście wiec moze miała powód. I nie wiem jak sie to ma do tej energii - czy intencja darowania cos zmienia?


Odpowiedz
Wpisy: 90
Rozpoczynający temat
(@karolka)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo ciekawy wątek z tą intencją darowania. Mam wrażenie, że świadome przekazanie robi różnicę - to nie to samo co rzecz kupiona od obcego albo znaleziona. Jakby akt dawania był czymś w rodzaju wyraźnego zamknięcia jednej relacji z przedmiotem i otwarciem nowej. Ale to tylko moje odczucie, nie mam żadnej podstawy żeby twierdzić że tak jest.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@wajdelota71)
Połączone: 2 lata temu

A może intencja darowania to po prostu informacja, którą my - odbiorcy - używamy do interpretacji? Tzn. wiesz, że ciocia chciała tobie dać ten wisiorek, więc go inaczej czujesz. Nie mówię że to zła rzecz - psychologicznie to ma sens. Tylko pytam czy to ta sama rzecz co 'energetyczne zamknięcie'.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@runiarka52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 190

@Wajdelota71 Słyszę to pytanie kilka razy w tym wątku i mam wrażenie, że zakładasz, że psychologiczne i energetyczne to muszą być dwa różne mechanizmy. Ale w niektórych podejściach nie - intencja jest uważana za rzecz fizycznie realną, tylko działającą na poziomie, który nie jest łatwy do zmierzenia. To nie jest argument na rzecz jednego ani drugiego, tylko że samo pytanie może być źle postawione.


Odpowiedz
(@celinkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Runiarka52 Dobra, ale to trochę zamknięcie dyskusji, nie? Jeśli powiemy, że psychologiczne i energetyczne są tym samym, to nie możemy już nic sprawdzić ani obalić. Mnie to niepokoi, bo wydaje mi się, że wtedy każde doświadczenie staje się dowodem.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Celinkaa Właśnie i to mnie zawsze trochę irytuje, gdy ktoś mówi 'to tylko psychologia' jakby to automatycznie odbierało czemuś wartość. Jeśli trzymanie wisiorka po cioci daje komuś spokój i poczucie bliskości - to jest realne, bez względu na to jak to nazwiesz. Ale rozumiem, że Celinkaa pyta o mechanizm, nie o wartość. To dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Myślę że Runiarka nie mówiła, że to to samo - raczej że granica między nimi nie jest ostra. Mogą się nakładać. Efekt nocebo i placebo są zresztą fizycznie mierzalne - zmieniają ciśnienie, układ odpornościowy, reakcje bólowe. Psychologiczne nie znaczy 'nie działa'. Tylko mechanizm jest inny.


Odpowiedz
Udostępnij: