Forum

Asystent AI
Magia a zmiana zdan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a zmiana zdania - czy możemy powiedzieć zaklęciu 'nie' w połowie?

Strona 1 / 2

Wpisy: 289
Rozpoczynający temat
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się nad czymś, co mnie ostatnio nie daje spokoju. Pracowałam nad pewnym rytuałem przez kilka tygodni, miałam konkretny cel, wszystko szło w dobrym kierunku - i nagle poczułam, że ten cel już mnie nie interesuje. Nie wiem, czy to było zmęczenie, czy jakaś zmiana energetyczna, czy po prostu życie się ułożyło inaczej. I stanęłam przed pytaniem: co teraz? Czy przerywam? Czy kończę z poczucia obowiązku? Bo z jednej strony słyszałam, że rytuały mają swój 'bieg' i przerywanie w połowie jest problematyczne, a z drugiej - nie chcę ciągnąć czegoś, w co już nie wierzę. Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
142 odpowiedzi
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawy dylemat, bo zależy od kilku rzeczy naraz. Po pierwsze - co rozumiesz przez 'rytuał w toku'? Czy to coś, co wymaga codziennego podtrzymywania przez określony czas, jak np. praca ze świecą przez 7 nocy, czy raczej jednorazowy akt, który miał działać długoterminowo? Bo to dosyć mocno zmienia odpowiedź na pytanie, czy można to po prostu zostawić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Sauwak Raczej to drugie - był jeden główny rytuał, nie cykl. Ale zanim go zrobiłam, przez kilkanaście dni robiłam przygotowania, budowałam intencję, skupiałam się na celu. I teraz to skupienie jakby... straciło sens? Cel się zmienił. Pytanie czy ta intencja dalej 'leci' w eter czy da się ją odwołać albo przekierować.


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisujesz brzmi jak sytuacja, gdzie sama zmiana nastawienia może być sygnałem, że coś w tej intencji od początku nie było do końca wyrównane z tym, czego naprawdę chciałaś. Nie mówię, że rytuał był zły, ale czasem to właśnie moment po rytuale przynosi największą jasność. Byłaś tak skupiona na jednym kierunku, że dopiero kiedy 'wypuściłaś' napięcie, zobaczyłaś, że chcesz czegoś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Hej, wchodzę bo temat mnie zaciekawił. Mam pytanie może trochę z boku - ale jak w ogóle definiujecie 'zakończenie' rytuału? Bo jeśli rytuał to była konkretna czynność, która już się odbyła, to co tu w ogóle można cofnąć? Intencja wyszła, tak? Albo nie wyszła. Trochę mi to przypomina wysłanie maila - jak już kliknąłeś wyślij, to nie masz opcji recall.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

No ale właśnie - czy to naprawdę działa jak 'wyślij i zapomnij'? Bo mi się wydaje, że skoro intencja pochodzi od nas i my ją podtrzymujemy swoją uwagą, to zmiana tej uwagi coś zmienia. Czytałam kiedyś, że sama uwaga jest częścią procesu, nie tylko jego początkiem. Jeśli przestajesz w coś wierzyć w połowie drogi, to czy to nie jest tak, że de facto sam rytuał traci zasilanie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Wiedunia To zależy od szkoły myślenia szczerze mówiąc. W podejściu chaos magick na przykład jest taka technika, że intencję formułujesz, a potem aktywnie o niej zapominasz - właśnie po to, żeby nie blokować jej swoją ciągłą uwagą. Austin Osman Spare sporo o tym pisał. W tym ujęciu twoja ciągła uwaga to nie zasilanie, tylko przeszkoda.


Odpowiedz
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Sauwak ma racje w tym co mowi o zapominaniu, ale mnie tu bardziej chodzi o co innego. Jak już zmieniles cel, to przeszkoda jest w tym że ta stara intencja moze sie jeszcze gdzies krecic i wchodzic w kolizje z nową. Przynajmniej tak to u mnie wyglądało kiedys - robiłam dwa rytualy blisko siebie o sprzecznych celach (głupia byłam) i efekty były dziwne, żaden sie nie spelnil normalnie.


Odpowiedz
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Gruszanka57 O właśnie, to mnie interesuje - mówisz o sprzecznych celach. Ale czy to musi być dosłowna sprzeczność? Bo w moim przypadku cel nie zmienił się na coś przeciwnego, po prostu... przestał być ważny. Cel A zastąpił cel B, ale A i B nie są ze sobą w konflikcie, po prostu jeden wyparł drugi z pola uwagi. Czy w takim przypadku też można mówić o kolizji?


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest dobra distinkcja. Sprzeczność to co innego niż utrata aktualności. Jeśli stara intencja była na przykład 'chcę dostać tę pracę', a nowa to 'przeniosłam się do innego miasta', to one się nie gryzą - pierwsza po prostu straciła kontekst. W praktyce sama bym to symbolicznie zamknęła - krótki akt zakończenia, coś w stylu 'ta intencja jest wolna, dziękuję za jej służbę'. Nie wiem jak to zrobić bez poczucia śmieszności? - bo wiem, że nie każda to czuje naturalnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Klimcia Ja to akurat rozumiem, robiłam coś podobnego przy jednym rytuale lata temu. Ale właśnie zastanawiam się, czy to konieczne, czy wystarczy po prostu świadome odwrócenie uwagi. Mam wrażenie, że akt zamknięcia jest bardziej dla nas samych - żeby głowa wiedziała, że to skończone - a nie dlatego, że ta intencja gdzieś 'czeka na sygnał'.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

OK tzn. to co piszecie o zamknięciu rytuału to ma sens psychologicznie, ale cały czas mam w głowie to pytanie z innego końca - skąd wiemy, że zmiana celu to nie jest właśnie efekt tego rytuału? Że to, co postrzegamy jako 'już mnie to nie interesuje', jest odpowiedzią, którą chcieliśmy dostać, tylko nie w tej formie, której się spodziewaliśmy?


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Lubomir ma ciekawy punkt, ale czy to nie jest trochę zbyt wygodne wyjaśnienie? Znaczy - jeśli rytuał działa, to jest efekt. Jeśli nie działa, to 'zmiana celu to też efekt'. Kiedy w takim razie możemy powiedzieć, że rytuał po prostu nie zadziałał?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Wandzisia67 To jest dokładnie ten problem, który filozofowie nauki mają z niefalsyfikowalnymi tezami. I nie mówię tego złośliwie wobec magii - ale to uczciwy zarzut. Myślę, że jedyną odpowiedzią jest tu osobiste kryterium, które sobie wcześniej ustalasz. Zanim zrobisz rytuał, określasz jak będzie wyglądał sukces. Inaczej po fakcie możesz dopasować każdą interpretację.


Odpowiedz
(@iolit96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Sauwak To co Sauwak pisze o określaniu kryterium z góry - gdzieś czytałam o podobnym podejściu, chyba w kontekście sigil magic, że ważne jest żeby przed rytuałem zapisać konkretnie co ma się wydarzyć, właśnie po to żeby potem nie było tej dowolności interpretacyjnej. Ale nie wiem, czy to nie zabija jakiejś elastyczności w samym procesie.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Iolit96 Zabija i to jest moim zdaniem celowe w pewnych systemach. Precyzja intencji to też forma dyscypliny - uczysz swój umysł, że ma naprawdę wiedzieć, czego chce, zanim zacznie działać. Problem z elastycznością polega na tym, że często jest przykrywką dla braku klarowności. Chcemy mieć furtki, bo nie jesteśmy pewni. I to jest chyba sedno tematu który otworzyła Dianka - ta zmiana celu w połowie może być sygnałem, że od początku nie byłaś wystarczająco pewna.


Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Klimcia Wracając do początku - bo trochę odpłynęliśmy - chyba najbardziej trafił we mnie komentarz Klimci o tym, że zamknięcie jest dla nas samych. Myślę, że właśnie o to mi chodziło od początku, tylko nie umiałam tego nazwać. Czy da się powiedzieć rytuałowi 'nie' - tak, pewnie tak, ale to 'nie' musi być świadome i skierowane do siebie, nie do jakiejś zewnętrznej siły, która czeka na odwołanie rozkazu.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Dianka58 trafiła w coś, co od dawna mnie zastanawia w kontekście rytualnej pracy - to rozróżnienie między 'zamknięciem dla siebie' a 'zamknięciem procesu jako takiego'. W tradycji hermetycznej jest coś, co można by nazwać luzem wykonawczym - czyli założeniem, że intencja wypuszczona w ruch ma własną dynamikę, ale ta dynamika jest ciągle połączona z jej źródłem, czyli z tobą. Więc pytanie nie brzmi 'czy da się to cofnąć', tylko 'czy ta linia połączenia nadal istnieje i czy można ją przeciąć'.


Odpowiedz
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Indraphoros Ale co to znaczy w praktyce 'przeciąć tę linię'? Mówisz dość abstrakcyjnie, a mnie interesuje co konkretnie miałoby się wtedy stać. Że rytuał po prostu wygasa? Że nie przyniesie efektu? Czy coś innego?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Wandzisia67 Dobre pytanie, bo rzeczywiście skróciłem. Chodzi o to, że w niektórych podejściach zakłada się, że intencja ma coś w rodzaju 'zasilania' - działa o tyle, o ile ty też w jakimś sensie jesteś w tym procesie. Nie chodzi o ciągłe myślenie o celu, ale o to, że twoja wola go nie cofnęła. Jeśli ją świadomie cofasz - poprzez rytuał zamknięcia, świadomy gest, cokolwiek - to jakby odcinasz zasilanie. Czy to coś zmienia 'na zewnątrz'? Tego nie wiem. Ale zmienia coś w strukturze samego aktu.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@dorotka-x)
Połączone: 2 lata temu

Hej, ja tu wchodzę z zupełnie innej strony bo czytam i mam wrażenie że wszyscy zakładają, że zmiana zdania to problem. A może po prostu tak jest? Że robiłaś rytuał, a życie się zmieniło i tyle? Nie wszystko musi być jakimś głębokim sygnałem, czasem po prostu zmieniamy zdanie i koniec.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Dorotka.x No ale jak zmieniasz zdanie w polowie rytualnego cyklu to jest pytanie co z tym zrobic praktycznie - zostawic, zamknac, przekierowac. To jest meritum. To ze zmiana zdania jest normalna to chyba wszyscy wiemy 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@dagmarka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten watek od poczatku i zastanawiam sie - wy mowicie glownie o rytuałach z jasno okreslonym celem. Ale co z pracą z runami na przykaład, gdzie intencja jest bardziej otwarta, bardziej jak 'poprowadź mnie w dobrym kierunku'? Tam chyba nie ma tego samego problemu z kolizją intencji, bo nie ma konkretnego punktu docelowego. Czy w ogolne porownujecie porownywalne rzeczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Dagmarka.pl Dobra uwaga, ale myślę że problem skupienia uwagi jest podobny niezależnie od systemu. Nawet jeśli intencja jest otwarta, to moment kiedy zaczynam pracę z runami i nastawiam uwagę na jakiś obszar życia, ten obszar staje się jak gdyby 'aktywny'. I jeśli potem nagle kieruję całą energię gdzie indziej, to też jest jakaś zmiana. Może mniej dramatyczna niż przy konkretnym celu, ale jest.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się właśnie nad tym 'zasilaniem'. Bo jeśli tak to działa, to czy każda moja wątpliwość po rytuale też coś zmienia? Czy muszę być pewna swojej intencji cały czas, żeby rytuał miał jakikolwiek sens? Bo to brzmi jak przepis na paraliż.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Dorotka73 To jest naprawdę ważne pytanie, bo myślę że wiele osób się o to rozbija. Nie chodzi o ciągłą pewność - to byłoby wyczerpujące i nieludzkie. Chodzi raczej o moment samego rytuału i o to, czy po nim aktywnie pracujesz przeciwko własnej intencji. Wątpliwość to jedno, aktywne 'nie, jednak nie chcę' to zupełnie coś innego.


Odpowiedz
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Klimcia mowi to co i ja mysle. Wahanie i zmiana zdania to dwie rozne rzeczy. Wachanie jest normalne, zmiana zdania juz wymaga jakiejs reakcji praktycznej. Jak nie zareagujesz to masz dwie sprzeczne intencje ktore ida rownoczesnie i to jest wedlug mnie gorsze niz jedna niedoskonala.


Odpowiedz
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Gruszanka57 OK, ale skąd wiesz, że masz dwie sprzeczne intencje? Żeby to ocenić, musisz jakoś to poczuć czy zmierzyć, a to z kolei zakłada, że ufasz swoim odczuciom jako wskaźnikowi. A co jeśli twoje odczucia są po prostu... nastrojem danego dnia?


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

To co Lubomir podnosi to jest właśnie sedno problemu z każdą praktyką opartą na introspekcji. Skąd wiemy, że nasze wewnętrzne sygnały to sygnały a nie szum? Chaos magick próbuje to obejść przez technikę zapominania - czyli wyciągasz intencję poza obręb ego właśnie po to, żeby nastrój dnia nie mógł jej zakłócić. Ale to ma swoje ograniczenia kiedy mówisz o korekcie w połowie drogi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iolit96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Sauwak A jak według tej logiki w ogóle wracasz do intencji, żeby ją zamknąć, jeśli miałeś ją aktywnie zapomnieć? To chyba wewnętrznie sprzeczne, nie?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Iolit96 Właśnie tak, i to jest znana bolączka tej techniki. Spare pisał o tym że sigil powinien być zniszczony po aktywacji właśnie żeby nie wracać do niego - ale co jeśli chcesz go anulować? Nie ma tu zgrabnej odpowiedzi. Część praktyków mówi że tworzysz nowy sigil z intencją anulowania poprzedniego. Ale to już zaczyna wyglądać jak próba hacku systemu który sam zbudowałeś.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@dagmarka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Slucham tego i mysle ze moze to zaleny od tego jak ktos w ogole podchodzi do rytualu. Jak robisz sigil to jedno, jak pracujesz z runami albo robisz dlugi cykl to chyba mechanika jest inna? Bo w runach nie 'wysylasz' niczego, bardziej otwierasz jakies drzwi albo ustawiasz kierunek. Moze tam zmiana zdania jest latwiejsza?


Odpowiedz
Wpisy: 289
Rozpoczynający temat
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

To co Dagmarka pisze jest ciekawe, bo faktycznie nie wszystkie rytuały działają na tej samej zasadzie. Przy pracy z cyklami księżycowymi na przykład - które przeciągają się kilka tygodni - zmiana zdania w połowie to nie jest abstrakcja, to się po prostu zdarza. I tam chyba bardziej chodzi o zamknięcie fazy niż o anulowanie czegoś jednorazowego.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Dianka, to jak ty to robiłaś kiedy zmieniałaś zdanie w połowie takiego cyklu? Robiłaś coś konkretnego, czy po prostu przestawałaś kontynuować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Wandzisia67 Różnie. Raz po prostu odpuściłam bez żadnego zamknięcia i przez długi czas miałam poczucie czegoś niedokończonego - nie wiem czy to był efekt rytualny czy czysto psychologiczny, ale był. Innym razem zrobiłam krótkie zamknięcie, podziękowałam za to co przyszło, i było mi po prostu lżej. Więc z mojego doświadczenia - akt zamknięcia robi różnicę, ale nie wiem czemu dokładnie.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

To 'poczucie czegoś niedokończonego' - to mnie bardzo uderza, bo sama to znam. Robiłam kiedyś pracę z afirmacjami przez miesiąc i urwałam w połowie bez wyjaśnienia sobie dlaczego. I potem wracałam do tego myślami przez długo, mimo że cel przestał być aktualny. Czy to nie jest po prostu efekt Zeigarnika? Że niedokończone rzeczy bardziej zostają w głowie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Dorotka73 Efekt Zeigarnika jak najbardziej tu pasuje, ale mam wrażenie że to nie jest pełna odpowiedź. W psychologii ten efekt dotyczy zadań poznawczych - mozg trzyma otwarte 'pliki'. Ale rytuał to nie tylko zadanie poznawcze, to też emocjonalna i intencjonalna inwestycja. Myślę że niedokończony rytuał zostawia otwarte coś więcej niż tylko ślad w pamięci roboczej.


Odpowiedz
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Klimcia Ale jak to 'coś więcej' miałoby wyglądać poza tym śladem w pamięci? To jest dokładnie ten moment gdzie rozmowa albo zostaje w obszarze psychologii albo zakłada istnienie czegoś zewnętrznego. Nie atakuję, naprawdę pytam - jak wy to odróżniacie u siebie?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lubomir04 Mam na to odpowiedź, choć pewnie nie satysfakcjonującą. W części tradycji - na przykład w praktyce geomantycznej czy w starszych podejściach ceremonialnych - zakłada się że intencja działa przez ciebie, nie bez ciebie. To znaczy, że 'coś zewnętrznego' i 'coś w tobie' nie są tak ostro rozgraniczone jak w psychologii zachodniej. Więc pytanie 'czy to psychika czy coś innego' może być po prostu źle postawione z tej perspektywy.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

Lubomir pyta o co innego ale to dobre pytanie. Ja osobiście nie probuje tego odroznic. Dla mnie efekt praktyczny jest wazny - jak zamkniecie dziala, to dziala, nie bede analizowac czy to psychika czy cos innego. Moze to nie jest odpowiedz jaka chcesz ale tak to widze.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest może głupie pytanie ale - czy jeśli zmiana zdania jest sygnałem że coś w intencji było od początku nie do końca nasze, to czy wracanie i zamykanie rytuałów to tak naprawdę lekcja o tym, czego naprawdę chcemy? Mam wrażenie że ta cała rozmowa kręci się wokół tego, a nie mówi o tym wprost.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Wiedunia, wydaje mi się że trafiłaś w sedno, choć może nie do końca w taki sposób jak myślisz. Bo tak - zmiana zdania w połowie cyklu może być sygnałem, że intencja była nie nasza. Ale może też być sygnałem, że sytuacja się zmieniła. I to są dwie zupełnie różne rzeczy, które wymagają innej reakcji. Jak rozróżnić jedno od drugiego, to jest moim zdaniem prawdziwe pytanie w tym wszystkim.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Wiedunia To nie jest głupie pytanie, tylko bardzo dobre. Ale zastanawiam się, czy ta 'lekcja o tym, czego naprawdę chcemy' nie jest trochę zbyt optymistycznym ujęciem. Bo co z sytuacją, kiedy zmiana zdania wynika z lęku, a nie z autentycznej niezgodności intencji z nami? Lęk przed efektem też może nas zatrzymać w połowie - i wtedy zamknięcie rytuału byłoby chyba błędem.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Klimcia To rozróżnienie lęk-versus-niezgodność jest kluczowe i zarazem prawie niemożliwe do zrobienia w momencie, kiedy tego doświadczasz. Crowley pisał coś w tym duchu - że największym sabotażystą magicznej woli jest właśnie ego, które potrafi przebrać strach za rozsądek, a rozsądek za intuicję. Nie mówię że Crowley ma tu ostatnie słowo, ale ten konkretny problem opisał celnie.


Odpowiedz
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Sauwak I właśnie tu się pojawia mój problem z tym wszystkim. Skoro ego potrafi się przebrać za intuicję, to jak w ogóle ufać jakiemukolwiek wewnętrznemu sygnałowi? Czy nie jest tak, że ta cała rama sprawia, że zawsze można uzasadnić kontynuowanie - bo 'to lęk' - albo uzasadnić zatrzymanie - bo 'zmiana intencji'? To brzmi jak układ, w którym każda odpowiedź jest dobra.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

Lubomir ma racje ze to brzmi jak wyjscie na kazda strone. Ale ja bym powiedziala ze w praktyce i tak wiesz. To znaczy nie zawsze wiesz, ale jak naprawde zmieniasz zdanie, a nie tylko sie boisz, to w tym strachu nie ma tej specyficznej... ulgi? Jakby jak sie boisz to nie chcesz odpuszczac, chcesz zebys sie nie bala. A jak to nie twoja intencja to chcesz zeby to sie skonczylo. Moze to zle wytlumaczone ale to jest roznica ktora czujac.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Gruszanka57 Nieźle to opisałaś, bo faktycznie jest jakaś różnica w jakości tych stanów. Ale mam pytanie - co z sytuacją kiedy chcesz żeby się skończyło I się boisz jednocześnie? Bo ja miałam taki moment z jedną pracą - chciałam odpuścić i wiedziałam że to dobre, ale jednocześnie bałam się co to znaczy, że rezygnuję. I to były oba stany naraz.


Odpowiedz
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Dorotka73 Właśnie, i czy to nie jest ten moment, w którym zamknięcie rytuału jest ważniejsze niż kiedykolwiek? Jakby - skoro masz oba stany naraz, to im szybciej to domkniesz, tym szybciej możesz w ogóle ocenić co z czego wynika, nie?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Wandzisia67 To ma intuicyjny sens, ale nie wiem czy szybkość jest tu dobrym kryterium. W niektórych podejściach ceremonialnych jest coś takiego jak 'cooling period' przed podjęciem decyzji o zamknięciu - właśnie dlatego, że jeśli jesteś w środku emocjonalnego zamieszania, to domknięcie może być równie reaktywne jak kontynuowanie. Danie sobie kilku dni bez aktywnego rytualizowania, żeby zobaczyć co zostaje, to inna opcja niż ani kontynuacja, ani zamknięcie.


Odpowiedz
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Indraphoros Kilka dni bez rytualizowania rozumiem, ale jak to ma wyglądać w praktyce kiedy masz na przykład cykl księżycowy i 'kilka dni przerwy' po prostu wypadnie ci kolejna faza? Że niby czekasz, a tymczasem okno już przeszło?


Odpowiedz
Wpisy: 289
Rozpoczynający temat
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, przy cyklu księżycowym ten 'cooling period' jest luksusem, którego często nie masz. Miałam taką sytuację - pracowałam z pełnią i nowiem naprzemiennie przez cały miesiąc i w połowie tego okresu coś we mnie powiedziało stop. I nie miałam kilku dni, bo za trzy dni była nów i musiałam zdecydować - robię czy nie robię. Wybrałam robię z zmodyfikowaną intencją, co chyba był kompromis, ale do dziś nie jestem pewna czy to był dobry ruch.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@iolit96)
Połączone: 2 lata temu

Dianka, a ta zmodyfikowana intencja to była kompletnie nowa, czy tylko trochę przeformułowanie starej? Bo mam wrażenie że to dość zasadnicza różnica - jedno to korekta kursu, drugie to faktycznie nowy rytuał w połowie starego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Iolit96 Trudne pytanie, bo sama nie byłam wtedy pewna. Usunęłam jeden element - taki bardzo konkretny, 'rzeczowy' cel - i zostawiłam bardziej ogólne otwarcie. Więc to było bardziej jak rozmycie niż całkowita zmiana. Ale czy to korekta czy nowa intencja - nie wiem. Może właśnie to było błędem, że nie zdecydowałam się na jedno ani drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

To 'rozmycie' intencji które Dianka opisuje jest według mnie bardziej problematyczne niż czysta zmiana. Precyzja intencji - przynajmniej w tradycjach pracujących z konkretnym manifestowaniem - jest zazwyczaj tym co odróżnia rytuał od życzenia. Jak rozmywasz intencję w połowie, to możliwe że nie masz już ani starego rytuału, ani nowego, tylko... zawieszone pole bez formy. Nie mówię że się to nie 'zadzieje', ale nie wiadomo co.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Sauwak 'Zawieszone pole bez formy' - to interesujące ujęcie, ale mam pytanie. Czy to nie jest tak, że właśnie ta nieokreśloność daje przestrzeń na to, żeby coś zadziałało w sposób, którego nie przewidziałaś? Niektóre szkoły pracy z energią uznają że zbyt precyzyjna intencja też jest ograniczająca. Nie wiem czy się zgadzam, ale zostawiam to jako kontrargument.


Odpowiedz
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Klimcia Ale jak oceniasz czy coś 'zadziałało' jeśli nie było precyzyjnej intencji? Jakby - skąd wiesz że to był efekt rytuału a nie po prostu życie? To kolejna wersja tego samego pytania które zadawałem wcześniej.


Odpowiedz
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 88

@Klimcia Wrócę do tego co mówiła Klimcia o lęku i niezgodności intencji, bo wydaje mi się że jest jeszcze trzecia opcja którą pomijamy. Czasem nie zmieniam zdania i nie boję się - po prostu jestem zmęczona rytuałem. I nie wiem czy to psychicznie, fizycznie, czy coś innego, ale to zmęczenie sprawia że nie mogę kontynuować. Jak to się klasyfikuje w tej całej rozmowie?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Wiedunia To zmęczenie rytuałem które opisujesz - czy ono pojawia się w trakcie samego wykonywania, czy raczej przed, kiedy już wiesz że 'dziś powinieneś to zrobić' i coś się w tobie opiera? Bo to dwa różne stany i trochę inaczej bym je czytał.


Odpowiedz
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 88

@Indraphoros Raczej przed. Staje przed ołtarzem i mam wrażenie, że to wszystko jest jakieś... puste? Że mogłabym to zrobić mechanicznie, ale nie ma we mnie żadnego naładowania. I nie wiem czy to jest znak żeby się zatrzymać, czy żeby po prostu mimo wszystko zacząć i zobaczyć czy coś przyjdzie.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Wiedunia Ja bym nie szła w mechaniczne wykonanie tylko dlatego że 'powinna'. Z mojego doświadczenia ten rodzaj pustki to nie jest blokada przed rytuałem, to jest informacja. Pytanie tylko - o czym? Może o tym, że ten konkretny cel już nie jest twój, może o tym że potrzebujesz przerwy, może o czymś zupełnie innym. Nie da się tego z zewnątrz ocenić.


Odpowiedz
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Klimcia Ale klimcia mowisz ze nie da sie ocenic a potem podajesz trzy opcje wiec jednak jakos sie da 🙂 Mam wrazenie ze ta 'pustka przed rytuałem' jest dosc czesta i nie zawsze znaczy cos dramatycznego. Czasem po prostu jestem zmeczona i jak mimo to zaczynam to za pol godziny juz jest inaczej. Nie kazda pustka jest sygnałem.


Odpowiedz
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 88

@Gruszanka57 A ty rozróżniasz jakoś kiedy iść mimo zmęczenia a kiedy odpuścić? Bo właśnie o to mi chodziło - czy jest jakaś zasada czy to czysto intuicyjne?


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

Lubomir znowu to samo i rozumiem frustracje ale moze to po prostu nie ma odpowiedzi ktora cie zadowoli bo pytasz o dowod a tu nie ma dowodow. Praktyk nie pracuje z dowodami, pracuje z wzorcami. Widzisz ze jak robisz X to potem Y sie zdarza czesciej niz nie robisz X. To nie jest dowod naukowy ale to jest doswiadczenie i cos z nim robisz albo nie.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam trochę inne pytanie. Wszyscy mówią o zmianie intencji albo zamknięciu rytuału - ale co z sytuacją kiedy nie zmieniasz zdania co do celu, tylko co do metody? Ja ostatnio zacząłem pracę pewnym rytuałem i w połowie pomyślałem że to nie jest dobra forma dla tej konkretnej intencji. Cel ten sam, ale forma mi nie siedziała. Czy to też jest 'powiedzenie nie w połowie'?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Talizmanik To jest inny przypadek i według mnie mniej problematyczny. Intencja to cel i to co chcesz osiągnąć - forma rytualna to tylko nośnik. Zmiana nośnika przy tej samej intencji to coś w rodzaju przepisania tego samego listu innym pismem. Chyba że ta konkretna forma była integralną częścią rytuału - to znaczy że forma i treść były nierozdzielne. Wtedy to inna rozmowa.


Odpowiedz
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Talizmanik A co konkretnie ci nie siedziało w tej formie - że nie czułaś połączenia z nią, czy że coś technicznie było nie tak? Bo to by trochę zmieniało ocenę sytuacji, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 289
Rozpoczynający temat
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co zaczęłam opisywać wcześniej - ta modyfikacja w połowie cyklu księżycowego - to co mi wtedy pomogło ocenić sytuację to nie był żaden wewnętrzny sygnał, tylko zwykłe zapisywanie. Prowadziłam notes gdzie po każdej pracy pisałam trzy zdania co było, co czułam, co zauważyłam w zewnętrznym świecie. I w pewnym momencie te notatki pokazały coś czego nie widziałam w trakcie - że od jakiegoś momentu powtarzałam coś zupełnie innego niż planowałam. Nie wiedziałam o tym bo to przychodziło stopniowo.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

I to rozmycie które odkryłaś w notatkach - czy to cię przestraszyło, czy raczej poczułaś że to naturalna ewolucja? Bo wydaje mi się że rekcja na to odkrycie mówi dużo o tym czy to był błąd czy intencjonalna zmiana której sobie nie uświadamiałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Ten notes który Dianka opisuje to jedna z niewielu rzeczy w praktyce, które dają jakikolwiek punkt odniesienia poza bieżącym stanem. Crowley miał obowiązek prowadzenia dziennika magicznego - i nie chodziło o estetykę, tylko właśnie o to żeby nie dało się reinterpretować przeszłości pod bieżące nastroje. Bez zapisu bardzo łatwo jest 'zawsze wiedziałem że tak miało być' po fakcie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Sauwak No ale ten dziennik też interpretujesz sam. Skoro możesz reinterpretować wspomnienia, możesz równie dobrze reinterpretować to co napisałeś. 'Byłam zmęczona' można czytać jako sygnał do odejścia albo jako chwilowy dołek. Papier nie rozwiązuje problemu interpretacji.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Lubomir04 To prawda, ale jest różnica między interpretowaniem tekstu a interpretowaniem wspomnienia. Tekst nie zmienia się między odczytaniami. Napisałaś 'nie chcę tego robić' trzy razy z rzędu - to jest fakt, nie subiektywne odczucie z pamięci. Możesz to czytać różnie, ale nie możesz zrobić żeby tam nie było.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: