Forum

Asystent AI
Magia a stosunki mi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a stosunki międzyludzkie - jak nie wpłynąć na czyjąś wolną wolę

Strona 3 / 5

Wpisy: 127
Rozpoczynający temat
(@tolek94)
Połączone: 2 lata temu

Myślę, że oba. Siedzenie z tym i jednocześnie pytanie siebie, czy następnym razem zrobiłabym inaczej. Bo jeśli za każdym razem robię to samo i za każdym razem kończę z tym samym dyskomfortem, to może nie chodzi o energię, tylko o to, że mam jakieś przekonanie, które warto sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@lobelka00)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam wrócić do tego, co Cynobryt mówiła o robieniu czegoś nakierowanego na relację, a nie osobę. Bo mi to siedzi. Ja też kiedyś tak próbowałam i miałam wrażenie, że to jest bardziej uczciwe wobec siebie, nie tylko wobec kogoś drugiego. Bo jak myślisz o konkretnej osobie, to zaczynasz ją projektować - wyobrażasz sobie, jak zareaguje, co poczuje. A jak myślisz o relacji jako jakości, to jakoś zostaje w twoim polu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cynobryt81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 32

@Lobelka00 tak, właśnie to miałam na myśli. Choć teraz po tym co mówi Apolonka zaczynam się zastanawiać, czy ja naprawdę myślałam o relacji w ogóle, czy tylko sobie tak mówiłam, a w środku i tak była ta jedna osoba. Tego chyba nie da się do końca sprawdzić z zewnątrz, to jest bardziej coś, co czujesz w sobie.


Odpowiedz
(@apolonka96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Cynobryt81 ale właśnie - jak to czujesz? Bo wydaje mi się, że to jest jeden z trudniejszych momentów, kiedy trzeba być naprawdę szczerą ze sobą. I nie wiem, czy większość ludzi w ogóle jest w stanie to odróżnić, kiedy są emocjonalnie zaangażowani.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest chyba sedno całej tej rozmowy. Że granica między przyciąganiem a manipulacją nie jest gdzieś na zewnątrz, w technice ani w formie rytuału. Jest w tym, jak bardzo jesteś w stanie być uczciwa ze sobą w danym momencie. A emocje potrafią naprawdę skutecznie zaciemniać obraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 529

@Talizmana czyli właściwie jeśli ktoś jest mocno zakochany albo mocno zraniony, to jest w najgorszym możliwym momencie, żeby oceniać, czy jego intencja jest czysta?


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@wiesia91)
Połączone: 2 miesiące temu

Tak to rozumiem. I dlatego chyba wiele tradycji magicznych mówi, żeby nie robić niczego w szczytowym momencie emocji. Nie dlatego, że energia jest wtedy 'zła', tylko dlatego, że twój ogląd sytuacji jest wtedy najbardziej wypaczony. Ty sama nie wiesz do końca, czego chcesz.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@melanijka_b)
Połączone: 2 lata temu

To ma sens. Choć zastanawiam się, czy to nie jest tak, że właśnie w tych momentach ludzie najchętniej sięgają po rytuały. Bo czują się bezsilni i szukają czegoś, co daje poczucie sprawczości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tanzanit07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Melanijka_B i wtedy ta sprawczość jest chyba bardziej o samej osobie niż o tym, czego chce dla kogoś drugiego, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie. I to jest moment, w którym dobrze jest postawić sobie jedno pytanie: czy robię to, żeby coś się zmieniło na zewnątrz, czy żeby samej poczuć się lepiej. Obie odpowiedzi są ludzkie, ale tylko pierwsza jest tak naprawdę działaniem magicznym w pełnym sensie. Ta druga to bardziej rytuał jako forma regulacji emocjonalnej - co nie jest złe, ale to inne sposób, inny cel.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Eukaliptus ale czy regulacja emocjonalna przez rytuał nie jest właśnie działaniem na siebie, a nie na kogoś drugiego? Jeśli tak, to chyba nie ma problemu z wolną wolą.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

Tak, problem zaczyna się w momencie, kiedy ta regulacja emocjonalna jest obudowana wizualizacją konkretnej osoby, jej zachowania, jej reakcji. Bo wtedy rytuał jest formalnie 'na ciebie', ale w środku jest ktoś inny.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@lobelka00)
Połączone: 2 lata temu

I wracamy do tego, co mówiła Nastie - że nawet jeśli technicznie kierujesz to do siebie, w głowie masz kogoś konkretnego. Chyba nie ma dobrego wyjścia z tej pętli, jeśli jest się w niej emocjonalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@cynobryt81)
Połączone: 1 rok temu

Może to jest właśnie argument za tym, żeby w takich momentach w ogóle nie robić niczego nakierowanego na relacje. Skupić się na czymś zupełnie innym - ochrona, uziemienie, praca z własnym stanem. I dopiero jak emocje opadną, wracać do pytania, czy jest coś, co chcę zrobić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonka96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Cynobryt81 to brzmi zdroworozsądkowo, ale jak długo czekać? Bo emocje nie opadają na zawołanie. Czasem tygodniami człowiek jest w tym samym miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Może to nie jest pytanie o czas, tylko o to, że w końcu zaczynasz inaczej zadawać sobie pytanie. Nie 'czy ta osoba do mnie wróci' tylko 'czego ja właściwie potrzebuję w relacjach'. To jest taki punkt, w którym możesz zacząć pracować z sobą, a nie z kimś drugim.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@eteryda)
Połączone: 2 lata temu

I to chyba jest ta granica, o której był oryginalny temat. Przyciąganie to praca z sobą otwierająca przestrzeń. Manipulacja to praca nad kimś, żeby dopasował się do twojej wizji. Problem w tym, że w praktyce jedno potrafi wyglądać jak drugie - i tylko ty wiesz, po której stronie naprawdę jesteś. Albo i ty nie wiesz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Eteryda to mnie uderzyło - że tylko ty wiesz, co naprawdę robisz. Ale jak? Jak możesz wiedzieć, skoro wcześniej wszyscy mówili, że emocje zaburzają ogląd? To się wyklucza trochę.


Odpowiedz
Wpisy: 127
Rozpoczynający temat
(@tolek94)
Połączone: 2 lata temu

Nie wyklucza, bo to nie jest zero-jedynkowe. Możesz być emocjonalnie zaangażowany i jednocześnie mieć chwile większej klarowności. Problem w tym, że tych chwil nie da się zaplanować. Czasem przychodzą rano, zanim jeszcze do końca się obudzisz i zaczną pracować wszystkie mechanizmy obronne.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@tanzanit07)
Połączone: 2 lata temu

Ale to brzmi jak zdanie się na przypadek, nie? Czekam aż trafi mi się chwila klarowności i wtedy oceniam? To chyba nie jest żaden sposób na rzetelną ocenę intencji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eteryda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Tanzanit07 no ale co jest alternatywą? Wymyślić sobie metodologię i ją stosować? Bo jeśli stosujemy schemat, to oceniamy schematem, a nie sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@wiesia91)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest ciekawe, bo mi się wydawało, że właśnie po to są różne struktury rytualne - żeby dać jakiś szkielet, który trzyma, kiedy sama się rozsypujesz. I że to nie jest oszukiwanie, tylko po prostu korzystanie z czegoś, co zostało wypracowane przed tobą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lobelka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 132

@Wiesia91 tylko pytanie, czy ten szkielet trzyma intencję, czy tylko formę. Bo możesz perfekcyjnie zrobić rytuał według każdej możliwej struktury i mieć w środku zupełnie coś innego niż to, co mówisz na głos.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@cynobryt81)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mi się wydaje najtrudniejsze w całej tej rozmowie. Że forma może być czysta, a intencja nie. I odwrotnie - możesz mieć bardzo szczerą intencję i zrobić coś, co technicznie jest manipulacją. Skąd w ogóle wiadomo, która warstwa jest 'prawdziwa'?


Odpowiedz
Wpisy: 127
Rozpoczynający temat
(@tolek94)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem, czy jest jedna prawdziwa warstwa. Może to działa inaczej - może obie warstwy są prawdziwe jednocześnie i skutek jest sumą obu, nie tylko jednej z nich.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@apolonka96)
Połączone: 1 rok temu

Ale jeśli tak, to czy w ogóle ma sens odróżnianie przyciągania od manipulacji? Jeśli zawsze jest mix, to gdzie stawiasz granicę praktycznie?


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@melanijka_b)
Połączone: 2 lata temu

Mnie to pytanie Apolonki zatrzymało. Bo wydaje mi się, że przez całą tę rozmowę szukamy granicy, która może nie jest ostra. I może to nie jest wada tej dyskusji, tylko po prostu natura tematu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Melanijka_B ale brak ostrej granicy nie znaczy, że nie ma żadnej granicy. W prawie też granice są rozmyte - nie wiemy dokładnie, gdzie kończy się obrona konieczna - a mimo to rozróżnienie istnieje i ma znaczenie. Tyle że wymaga oceny kontekstu, nie stosowania reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Okej, ale co to znaczy w praktyce przy pracy magicznej? Że za każdym razem siadasz i analizujesz kontekst? To brzmi jak coś, co może ciągnąć się w nieskończoność.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja nie myślę o tym jako o analizie przed każdym działaniem. Bardziej jako o czymś, co robisz ogólnie w swoim życiu - czy w ogóle masz nawyk sprawdzania, czego chcesz i dlaczego. Jeśli masz, to przy rytuałach pojawia się samo, nie trzeba za każdym razem robić z tego projektu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Talizmana a co jeśli ktoś tego nawyku nie ma? Pyta z ciekawości, bo sama nie jestem pewna, czy go mam.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@tanzanit07)
Połączone: 2 lata temu

To uczciwe pytanie. Bo chyba większość ludzi nie ma. I co wtedy - w ogóle nie robić rytuałów dopóki się nie przepracuje przez lata terapii?


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@eteryda)
Połączone: 2 lata temu

No to byłoby absurdalne. Myślę, że chodzi raczej o coś prostszego - czy jesteś w stanie usiąść po rytuałce i zadać sobie pytanie: co tak naprawdę chciałam osiągnąć? I odpowiedzieć uczciwie, nawet jeśli odpowiedź jest niewygodna. Nie zanim, tylko po.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@lobelka00)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe odwrócenie. Zamiast intencja przed - refleksja po. Chyba rzeczywiście jest łatwiej, bo emocje już trochę opadły i nie bronisz już decyzji, którą dopiero masz podjąć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynobryt81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 32

@Lobelka00 ale czy to nie jest trochę jak zamknięcie stajni po tym jak konie uciekły? Jeśli działanie już zostało podjęte, to co daje ta refleksja?


Odpowiedz
Wpisy: 127
Rozpoczynający temat
(@tolek94)
Połączone: 2 lata temu

Daje naukę na następny raz. I daje też coś innego - możliwość cofnięcia lub uzupełnienia działania, jeśli dojdziesz do wniosku, że poszło w złą stronę. Większość tradycji, z którymi miałem do czynienia, zakłada, że rytuał to nie jest jednorazowe zdarzenie, tylko proces, który możesz kontynuować, modyfikować albo rozwiązać.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@apolonka96)
Połączone: 1 rok temu

Poczekaj - 'rozwiązać rytuał'? To znaczy co dokładnie? Że można cofnąć to, co zostało zrobione?


Odpowiedz
Wpisy: 127
Rozpoczynający temat
(@tolek94)
Połączone: 2 lata temu

Tak, można rozwiązać rytuał. Nie zawsze i nie każdy, ale to jest możliwe - i większość poważniejszych tradycji ceremonialnych to przewiduje. Chodzi o to, że rytuał tworzy pewnego rodzaju strukturę, która trwa po zakończeniu samego działania. Jeśli ta struktura działa w kierunku, który ocenisz jako błędny, możesz wrócić i tę strukturę zdemontować - zwolnić energię, zamknąć połączenie, cofnąć intencję. Nie jest to cofnięcie czasu, ale jest to zakończenie procesu zanim dobiegnie do końca.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@eteryda)
Połączone: 2 lata temu

Ale to otwiera kolejne pytanie - bo jeśli rytuał działa 'na kogoś' i chcesz go rozwiązać, to czy samo rozwiązanie nie jest też formą działania na tę osobę? Piszę serio, bez złośliwości. Bo wydaje mi się, że to jest dokładnie ten sam paradoks, tylko odwrócony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lobelka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 132

@Eteryda to zależy, co było celem rytuału. Jeśli był nakierowany na własną przestrzeń - na przyciągnięcie, otwarcie, zmianę swojej energii - to rozwiązanie go dotyczy głównie ciebie. Jeśli był nakierowany bezpośrednio na kogoś konkretnego, to masz rację, że cofnięcie też jest aktem. Ale chyba jednak mniejszym niż kontynuowanie czegoś, co uważasz za błędne?


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: