Forum

Asystent AI
Magia a starzeć się...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a starzeć się - czy praktyka zmienia się z wiekiem?

Strona 2 / 2

Wpisy: 266
(@paulinka57)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, to co mówicie o weryfikacji przez czas - to mi pasuje do tego, co w numerologii opisuje się jako różnica między rokiem wyzwania a rokiem integracji. Rok wyzwania to duże wydarzenie, przełom, coś co uderza. Rok integracji, który zwykle przychodzi dwa-trzy lata później, to moment kiedy wiadomo, co z tego zostało. I właśnie ta sekwencja - wydarzenie, a potem sprawdzian - bardzo często wyjaśnia, dlaczego coś co wydawało się przełomem, po czasie okazuje się tylko epizodem.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@stefciaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam że się wtrącę, ale czy to nie jest tak po prostu z każdym doświadczeniem życiowym, nie tylko z praktyką? Bo jak coś trudnego się zdarza, to zaraz potem człowiek myśli że się zmienił, a potem życie weryfikuje czy naprawdę. Nie wiem po co nam do tego numerologia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paulinka57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Stefciaa masz rację, że to powszechny mechanizm. Tylko że numerologia nie twierdzi, że coś innego wymyśliła - ona patrzy na rytm tych cykli i próbuje powiedzieć kiedy to jest statystycznie bardziej prawdopodobne. Że są lata, gdzie takie przełomy się skupiają. To nie jest twierdzenie, że bez numerologii tego nie widać. To jest po prostu inny sposób mapowania czegoś, co i tak się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 224
Rozpoczynający temat
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Tak, to jest dokładnie ta sama pułapka, tylko w innym kostiumie. Rytuał daje bardzo konkretne poczucie sprawczości - zrobiłam coś, uruchomiłam coś, zamknęłam coś. I to uczucie jest tak wyraźne, że bardzo łatwo je pomylić z faktyczną zmianą. Ale praktyka z wiekiem uczy - przynajmniej mnie nauczyła - że rytuał to jest gest w stronę czegoś, a nie to coś samo w sobie. I im więcej lat za sobą, tym wyraźniej to czuć. Wróciłoby się tu do kwestii receptywności, którą Brygida wcześniej opisywała: że energia nie jest wypychana, ale że się otwierasz na coś co ma nastąpić. To jest bardzo inny rodzaj praktyki niż 'robię rytuał żeby zmienić X'.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@sylka-x)
Połączone: 2 lata temu

To jest coś o czym myślę od jakiegoś czasu i nie wiem jak to ująć, ale spróbuję. Czy jest tak, że wiek fizycznie zmienia coś w ciele, co sprawia, że ta receptywność jest łatwiejsza? Bo słyszałam kiedyś coś o tym, że hormony, starzenie się układu nerwowego, wolniejsze tempo - że to może być biologicznie sprzyjające pewnym stanom. Nie wiem skąd mi to zostało w głowie, ale to wróciło teraz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Sylka.x to jest coś, o czym są badania, choć niekoniecznie z dziedziny ezoteryki. Jest koncepcja związana z Default Mode Network - siecią w mózgu aktywną podczas spoczynku, marzeń, introspekcji. Z wiekiem ludzie spędzają więcej czasu w tej sieci, mają inny stosunek do ciszy i bezczynności. Część badaczy łączy to z większą skłonnością do doświadczeń mistycznych u starszych dorosłych - nie dlatego że są 'bardziej duchowi', ale dlatego że mózg inaczej przetwarza spokój. Więc tak, może być coś na rzeczy.


Odpowiedz
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Zenobia to znaczy że osoby starsze są biologicznie bliżej tych stanów które praktyka próbuje osiągnąć? Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Wincenty05 ostrożnie z tym 'bliżej' - bo to nie jest tak, że starszy = lepszy. Raczej: inaczej. Mózg młodego człowieka jest bardzo aktywny, skierowany na zewnątrz, na działanie, planowanie, eksplorację. To ma swoje zalety w praktyce - szybkość, zapał, gotowość do eksperymentowania. Starszy mózg ma naturalną skłonność do innego trybu - mniej filtruje, więcej przetwarza głębiej. To nie jest hierarchia, to jest różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

To mi otwiera inne pytanie. Jeśli te stany są biologicznie łatwiejsze z wiekiem, to czy ludzie którzy zaczynają praktykę bardzo późno - powiedzmy po pięćdziesiątce - mają jakąś przewagę? Czy brak lat wcześniejszej praktyki to i tak handicap?


Odpowiedz
Wpisy: 224
Rozpoczynający temat
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Z tego co widziałam - i to jest czysto obserwacyjne, nie mam na to żadnego dowodu poza własnym doświadczeniem - osoby zaczynające późno mają często mniej do odpakowania. Nie mają lat nawyków, schematów, błędnych przekonań które trzeba najpierw zobaczyć zanim się je puści. Zaczynają w miejscu, do którego inni dochodzą przez długi czas. Ale mają inne wyzwanie: brakuje im pewnego rodzaju pamięci ciała, która buduje się przez powtórzenie. I tu nie ma drogi na skróty.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sylka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Anyzek_61 To co Anyzek_61 mówi o 'mniej do odpakowania' - to mnie zatrzymało. Bo z jednej strony rozumiem tę logikę, z drugiej zastanawiam się czy brak wcześniejszej praktyki to nie jest też brak jakiegoś fundamentu. Jak ktoś zaczyna po pięćdziesiątce, to ma życiowe doświadczenie, owszem, ale nie ma tej warstwy - nie wiem jak to nazwać - prób i błędów właśnie na gruncie praktyki. Czy to się da czymś zastąpić?


Odpowiedz
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 288

@Sylka.x ale czy ta warstwa prób i błędów to zaleta czy bagaż? Serio pytam, bo nie jestem pewna. Jak patrzę na siebie po wielu latach - mam ogromną ilość momentów, kiedy musiałam aktywnie odłączać to co 'wiedziałam' żeby cokolwiek zobaczyć inaczej. To nie jest neutralny grunt, to jest grunt z bardzo głębokimi koleinami.


Odpowiedz
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Brygida to co mówisz o koleiny brzmi bardzo trafnie. Mam pytanie może naiwne - czy te koleiny da się w ogóle zobaczyć z wewnątrz, czy potrzeba kogoś z zewnątrz żeby pokazał?


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Wincenty05 wracając do twojego pytania o koleiny - są badania nad tym jak bardzo ludzie są w stanie samodzielnie identyfikować własne automatyczne przekonania. Generalnie: słabo. Potrzeba albo konkretnej praktyki wglądu, albo kogoś z zewnątrz, albo jakiegoś zdarzenia które to wytrąca. Sama obecność lat ćwiczeń nie gwarantuje, że człowiek to widzi. Znam osoby z trzydziestoletnią praktyką które są hermetycznie zamknięte na informację zwrotną.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej dyskusji i wraca do mnie coś, co słyszałam kiedyś w kontekście czakry korony - że z wiekiem otwiera się inaczej, że u młodszych jest bardziej blokowana przez ego, a po pewnym czasie życia to ego po prostu dostaje mniej paliwa. Nie wiem na ile to metafora, a na ile coś co da się odczuć. Czy ktoś miał poczucie, że coś w tym obszarze się zmieniło biologicznie, nie przez praktykę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@novella93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 197

@Amulecja ja nie wiem jak to ocenić u siebie bo jestem za młoda żeby porównywać, ale to co opisujesz z ego - to mi przypomina coś co czytałam o tym, że w tradycji tybetańskiej starszych mnichów traktuje się jako nauczycieli nie dlatego że więcej wiedzą, ale dlatego że mniej chcą udowodnić. Że jakaś warstwa ambicji opada. Ale to znowu brzmi jak coś psychologicznego, nie biologicznego.


Odpowiedz
Wpisy: 224
Rozpoczynający temat
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie i to jest chyba jedno z najtrudniejszych miejsc w tym temacie. Czas w praktyce nie jest linearny. Trzydzieści lat robienia czegoś schematycznie to nie jest to samo co pięć lat uważnego kwestionowania. Ale to też nie jest tak że kwestionowanie samo w sobie wystarczy - widziałam osoby, które przez lata 'kwestionowały' i to też stało się ich schematem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paulinka57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Anyzek_61 To co mówi Anyzek_61 o czasie nielinearnym - to jest coś, co w numerologii opisuje się przez różnicę między rokiem osobistym a cyklem życiowym. Rok osobisty to bardzo krótki rytm, ale są cykle dziewięcioletnie i dwudziestosiedmioletnie, gdzie dopiero widać czy coś naprawdę się zintegrowało. Nie mówię że to odpowiedź na to co tu dyskutujecie, ale ta perspektywa długiego rytmu jest jakoś pokrewna.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@stefciaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam, ale mam pytanie trochę z boku - jak wy w ogóle wiecie kiedy coś się zmieniło naprawdę? Bo słucham i wszyscy mówią 'prawdziwa zmiana', 'fałszywe poczucie', ale skąd to wiadomo? Czy jest jakiś objaw zewnętrzny, czy to tylko wewnętrzne poczucie? Bo to drugie brzmi bardzo subiektywnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 288

@Stefciaa to jest bardzo dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Z mojego doświadczenia - jednym z sygnałów jest to jak reagujesz na to co wcześniej cię uruchamiało. Nie chodzi o to że już nie czujesz, ale czy ta sama sytuacja wywołuje tę samą eskalację. To brzmi banalnie, ale w praktyce jest bardzo konkretne.


Odpowiedz
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Brygida rozumiem, ale jak to odróżnić od zwykłego zobojętnienia albo zmęczenia życiem? Bo chyba można przestać reagować z zupełnie innych powodów niż dojrzałość.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Wincenty05 trafnie. To jest jeden z problemów z samoocena zmiany - spokój wynikający z wyciszenia i spokój wynikający z dysocjacji wyglądają podobnie z zewnątrz, a nawet od środka bywają nie do odróżnienia na początku. W badaniach nad medytacją pojawiał się ten problem - osoby po retreat raportowały głęboki spokój, ale część z nich miała podwyższone markery stresu fizjologicznego. Ciało coś wiedziało czego umysł nie widział.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@sylka-x)
Połączone: 2 lata temu

To jest niepokojące w dobry sposób. Czyli nawet wracając do pytania z początku - wiek zmienia coś biologicznie, ale to nie znaczy że zmiana jest automatycznie w dobrym kierunku. Może z wiekiem jest się bliżej pewnych stanów, ale też bliżej pewnych pułapek?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 259

@Sylka.x właśnie. I tu mi się nasuwa pytanie które chyba jeszcze nie padło - co z praktyką w chorobie albo przy dużym ograniczeniu fizycznym? Bo starzenie się to nie tylko neurologia i hormony, to też ciało które mniej może. Czy praktyka, która wymagała fizycznego wysiłku - posty, długie rytuały, konkretne pozycje - zmienia charakter kiedy ciało się zmienia?


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Amulecja Wracam do tego co Amulecja pytała o chorobę i ograniczenia, bo jest tam jeszcze jeden wątek. W niektórych tradycjach szamańskich choroba - zwłaszcza ta poważna, przewlekła - była traktowana jako inicjacja, nie jako przeszkoda. Eliade o tym pisał. Nie chcę gloryfikować cierpienia, bo to jest pułapka sama w sobie, ale jest coś w tym że choroba zmienia rodzaj uwagi jaką człowiek wnosi do praktyki. Inaczej się siedzi z czymś kiedy nie ma wyjścia.


Odpowiedz
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Zenobia to jest coś co rozumiem intuicyjnie ale nie wiem jak z tym pracować. Czy masz na myśli że choroba dosłownie zmienia dostęp do jakichś stanów? Bo to by łączyło się z tym co mówiłaś wcześniej o Default Mode Network - że pewne warunki fizyczne zmieniają sposób działania umysłu.


Odpowiedz
Wpisy: 224
Rozpoczynający temat
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

To jest temat który rzadko pada, a jest bardzo realny. Znam osoby, które przez wiele lat budowały praktykę opartą na konkretnym zestawie działań - i kiedy ciało przestało za tym nadążać, to było coś w rodzaju żałoby. Jakby praktyka była przywiązana do formy a nie do czegoś głębszego. I to jest weryfikacja - co zostaje kiedy forma odpada.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@novella93)
Połączone: 7 miesięcy temu

To trochę smutne ale chyba ważne. Czy można się do tego przygotować? Znaczy - budować praktykę tak, żeby nie była zależna od formy? Albo czy to jest coś co po prostu przychodzi z wiekiem samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paulinka57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Novella93 myślę że można to robić świadomie, ale rzadko ktoś to robi zanim jest zmuszony. Trochę jak z pieniędzmi na emeryturę - wiemy że warto, ale odkładamy myślenie o tym. W numerologii mówi się o liczbie duszy jako o tym co jest stałe, niezmienne przez życie - i może analogicznie jest z praktyką: jest jakaś warstwa która nie zależy od sprawności fizycznej, ale żeby ją znaleźć, trzeba świadomie szukać.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam na to inne spojrzenie. Myślę że przygotowanie się 'z wyprzedzeniem' do zmiany formy może być złudzeniem kontroli. Kiedy rzeczywiście ciało coś traci, to jest zupełnie inne doświadczenie niż kiedy wyobrażałaś sobie że będziesz elastyczna. Nie mówię że nie warto myśleć o tym, ale nie liczę że to przygotowanie naprawdę przygotowuje.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

To zależy od tego co masz na myśli pisząc 'dostęp'. Eliade opisywał chorobę inicjacyjną nie jako metaforę, ale jako dosłowne wydarzenie w życiu przyszłego szamana - dezintegrację, która była warunkiem koniecznym do nowej struktury. Nie chodziło o to, że człowiek zaczyna inaczej medytować, ale że granica między stanami się przerzedza. Biologicznie można to łączyć z tym co się dzieje przy przewlekłym bólu albo ekstremalnym wyczerpaniu - Default Mode Network przestaje dominować, zmysły przestają filtrować tak samo. Nie gloryfikuję tego, żeby było jasne. Ale tak, to nie jest tylko symbolika.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 259

@Zenobia czyli rozumiem, że według ciebie choroba może robić to samo co wieloletnia praktyka, tylko szybciej i bez kontroli? Trochę jak psychodelik w porównaniu do medytacji?


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Amulecja mniej więcej tak, choć to uproszczenie. Psychodelik też nie daje żadnej gwarancji kierunku - można wejść w stany, ale co z tym człowiek zrobi to inna sprawa. Choroba podobnie. Przerzedzenie granicy to nie to samo co mądrość.


Odpowiedz
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Zenobia ale jak rozróżnić to przerzedzenie od po prostu osłabienia? Bo słucham i myślę o ludziach których znam po operacjach, po chemioterapii - oni często mówią że zmienili priorytety, że inaczej patrzą na życie. Czy to jest to samo czy coś innego?


Odpowiedz
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 224

@Zenobia To nie jest to samo, choć może wyglądać podobnie z zewnątrz. Zmiana priorytetów po silnym doświadczeniu to reakcja adaptacyjna - zdrowa, normalna, potrzebna. To co Zenobia opisuje to coś głębszego strukturalnie. Ale żeby być uczciwa - w praktyce te dwie rzeczy mogą iść razem. Ktoś kto przeszedł przez chorobę i przy okazji zaczął inaczej pracować z energią, ma obie warstwy naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@sylka-x)
Połączone: 2 lata temu

Czekajcie, ale to trochę wraca do pytania które było wcześniej - o to, jak odróżnić prawdziwą zmianę od czegoś innego. Jeśli choroba może zmienić strukturę dostępu do stanów, to czy ta zmiana jest trwała? Bo po wyzdrowieniu ciało wraca do jakiegoś stanu wyjściowego, prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 288

@Sylka.x nie zawsze wraca. To jest jedna z rzeczy, o których rzadko się mówi w kontekście praktyki - niektóre doświadczenia fizyczne zostawiają ślad neurologiczny. Przewlekły ból zmienia korę czuciową, to jest udokumentowane. Czy to znaczy że zmienia praktykę? Pewnie tak, ale nie wiem czy zawsze w sposób który chcemy.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@stefciaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale - czy wy naprawdę wierzycie że ciało fizyczne i ta cała strona duchowa są tak bezpośrednio połączone? Znaczy, słucham i to wszystko brzmi bardzo naukowo, ale jednocześnie mówicie o energii i dostępie do stanów. To jest jedno i drugie, czy jedno opisuje drugie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paulinka57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Stefciaa to jest pytanie o które filozofowie kłócą się od wieków, więc nie spodziewaj się że dostaniesz tu jednoznaczną odpowiedź. Ale z perspektywy praktycznej - większość tradycji zakłada że te dwie warstwy się przenikają. Nie że są tym samym, ale że jedna wpływa na drugą. W numerologii widać to przez datę urodzenia jako punkt wejścia - ciało wchodzi w czas, a czas jest strukturą.


Odpowiedz
(@novella93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 197

@Paulinka57 to z tym punktem wejścia - czy to znaczy że dwie osoby urodzone tego samego dnia mają takie samo 'okno' na te stany? Bo to by było dziwne.


Odpowiedz
(@paulinka57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Novella93 nie, bo data to tylko jeden z czynników. Czas, miejsce, imię - to razem buduje strukturę. Dwie osoby z tą samą datą mają podobne wyzwania i rytmy, ale realizują je przez zupełnie różne życia. To trochę jak dwie rzeki z tego samego źródła - idą różnymi dolinami.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku Stefciaa bo mnie to pytanie nie opuszcza. Myślę że dla mnie te dwie warstwy nie są rozdzielne, ale nie dlatego że tak 'wierzę' - raczej dlatego że tak to odczuwam w praktyce. Kiedy coś zmienia się w ciele, zmienia się też to co dociera podczas medytacji. Nie wiem jak to wytłumaczyć inaczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Amulecja ale czy to nie może być po prostu to, że kiedy coś boli albo jesteś zmęczona, to twoja uwaga idzie gdzie indziej? Nie że coś się naprawdę zmienia, tylko że jesteś inaczej skupiona?


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 259

@Wincenty05 może. Ale to 'tylko inaczej skupiona' to chyba nie jest mało? Jeśli dostęp do pewnych stanów zależy od tego gdzie jest uwaga, to zmiana ciała zmienia dostęp. To wychodzi na to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Jest jeszcze jeden aspekt który tu nie padł. W miarę starzenia się zmienia się stosunek do śmierci i to wpływa na praktykę bardziej niż cokolwiek innego. Nie mówię o akceptacji w stylu terapeutycznym, ale o tym że śmiertelność przestaje być abstrakcją. Większość tradycji ezoterycznych ma w centrum pracę z tą granicą - i to jest coś do czego młodszy człowiek po prostu nie ma takiego samego dostępu, niezależnie od ile medytuje.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 288

@Zenobia to jest mocne twierdzenie. Skąd wiesz że młodszy człowiek nie ma takiego dostępu? Są ludzie którzy przeżyli śmierć kliniczną w młodym wieku, są osoby które straciły kogoś bliskiego bardzo wcześnie. To nie zmienia perspektywy?


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Brygida zmienia, zdecydowanie. Dlatego użyłam słowa 'zazwyczaj'. Doświadczenie straty albo własnego bliskiego spotkania ze śmiercią robi coś podobnego, ale to inne drogi do tego samego miejsca. Wiek to statystyczna ścieżka, nie jedyna.


Odpowiedz
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 224

@Zenobia To co Zenobia mówi o śmiertelności - dla mnie to jest klucz do całego tematu tego wątku. Pytaliśmy przez tyle postów o biologię, o hormony, o neurologię, ale to jest chyba ten rdzeń: czy masz własne doświadczenie granicy, czy operujesz na pojęciach. I to naprawdę zmienia pracę z energią. Nie dlatego że wiesz więcej, ale dlatego że boisz się inaczej albo przestajesz się bać rzeczy które wcześniej blokowały.


Odpowiedz
(@sylka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Anyzek_61 Mam pytanie do Anyzek_61 - czy to znaczy że pewien rodzaj praktyki jest po prostu niedostępny dopóki się tego nie dotknie? Nie jako zarzut, naprawdę ciekawe.


Odpowiedz
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 224

@Sylka.x myślę że tak, ale nie chcę tego mówić w sposób który brzmi jak 'musisz najpierw cierpieć'. Raczej że pewne pytania praktyki są abstrakcyjne dopóki nie masz konkretnego doświadczenia które je uczłowiecza. I to nie jest tylko kwestia wieku - życie może dać to komuś w każdym momencie. Tylko wiek zwiększa prawdopodobieństwo że to się wydarzyło.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@sylka-x)
Połączone: 2 lata temu

To co Anyzek napisała o uczłowieczaniu pytań - to mi zostaje. Bo myślę o swojej praktyce afirmacyjnej i rzeczywiście są takie warstwy, do których przez lata nie miałam dostępu nie dlatego że czegoś nie wiedziałam, ale że pytanie jeszcze nie miało dla mnie ciężaru. Dopiero jakieś konkretne zderzenie z czymś trudnym nadało mu treść. Ale czy to zawsze musi być trudne? Pytam serio, bo nie wiem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 288

@Sylka.x nie musi, ale często tak wychodzi. Są tradycje - szczególnie w magii ceremonialnej - gdzie inicjacja była właśnie tym zderzeniem, tyle że zaaranżowanym. Nie przypadkowym. Pytanie czy aranżowane zderzenie działa tak samo jak to które życie samo przynosi.


Odpowiedz
(@novella93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 197

@Brygida ale jak się aranżuje takie zderzenie? Masz na myśli rytuały przejścia? Bo kojarzę że w różnych kulturach są jakieś obrzędy dla młodych, tylko nie wiem czy to działa podobnie jak to o czym mówisz.


Odpowiedz
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 288

@Novella93 tak, między innymi o to chodzi. Ale sama forma rytuału bez odpowiedniego gruntu wewnętrznego to tylko teatr. Wiele tradycji miało wcześniej długi okres przygotowania właśnie po to, żeby ten grunt był. Sama ceremonia była ostatnim krokiem, nie jedynym.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Dorzucę coś z innej strony - w tradycjach szamańskich inicjacja przez chorobę albo kryzys nie była wyjątkiem, była wręcz warunkiem. Eliade pisał o tym dość szczegółowo. Nie romantyzuję, mówię o mechanizmie: to co kruszy dotychczasową strukturę otwiera na coś co wcześniej było zasłonięte. Wiek działa podobnie, tylko wolniej i bez dramatycznego punktu przełomu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Zenobia a czy to znaczy że osoby które przeszły jakiś duży kryzys wcześnie w życiu mają potem inny rodzaj dostępu przez całe życie? Czy to się 'zużywa' z czasem?


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Wincenty05 dobre pytanie i szczerze - nie wiem. Z tego co czytałam i obserwowałam, raczej nie zużywa się, ale może się zakryć na nowo jeśli człowiek nie pracuje z tym doświadczeniem. Kryzys otwiera drzwi, ale nie gwarantuje że się przez nie wejdzie i że się w nich zostanie.


Odpowiedz
Wpisy: 224
Rozpoczynający temat
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku z aranżowanym zderzeniem bo to mi się nie klei. Jeśli wiemy że czekamy na inicjację, jeśli jest forma i przewodnik i oczekiwany wynik - to ego jest cały czas na straży. A to właśnie ego odpuszcza kiedy coś przychodzi nieoczekiwanie. Może dlatego życiowe kryzysy robią inną robotę niż zaprojektowane rytuały przejścia?


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

ale czy to nie jest trochę idealizowanie spontanicznego cierpienia? Znam ludzi po bardzo ciężkich przeżyciach którzy zamknęli się jeszcze bardziej, a nie otworzyli. Kryzys nie robi nic automatycznie. Może chodzi o to co jest wokół - czy jest ktoś kto pomoże to przepracować, czy są ramy które dają mu sens?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: