Forum

Asystent AI
Magia a samotność -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a samotność - czy jest do wykonywania tylko samemu?

Strona 1 / 2

Wpisy: 265
Rozpoczynający temat
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad czymś, co chyba rzadko ktoś wprost porusza - czy magia w ogóle wymaga samotności, żeby działać? Pytam serio, bo słyszałam różne podejścia. Jedni mówią, że obecność innych rozbija koncentrację i 'niszczy' rytuał. Drudzy robią kółka grupowe i twierdzą, że właśnie wtedy czują więcej. Sama mam mieszane doświadczenia. Raz próbowałam czegoś prostego z koleżanką i kompletnie nie mogłam się skupić, ale nie wiem, czy to kwestia jej obecności, czy po prostu rozmawiałyśmy za dużo i rozpraszałyśmy się nawzajem. Może to nie jest kwestia samotności jako takiej, tylko warunków? A co u was - macie jakieś przemyślenia albo doświadczenia w tym temacie?


Odpowiedz
121 odpowiedzi
Wpisy: 507
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wydaje mi się, że to zależy mocno od rodzaju rytuału. Tradycje, które wywodzą się z magii ceremonialnej - jak hermetyzm, Golden Dawn - zakładają pracę w grupie jako standard, są tam role, hierarchia, każdy robi swoje. Tam samotność byłaby wręcz problemem, bo cały system opiera się na tym, że ludzie trzymają razem przestrzeń. Z drugiej strony szamanizm w wielu kulturach jest ze swojej natury solowy - szaman wychodzi sam, często dosłownie gdzieś w odosobnienie. Więc pytanie 'czy magia wymaga samotności' to trochę jak pytanie czy gotowanie wymaga rondla - zależy co robisz. Co konkretnie cię skłoniło do tego pytania?


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, Boruta trafił w sedno, ale jest jeszcze jeden aspekt, który mi zawsze umyka w tych dyskusjach - intencja i stan wewnętrzny osoby, nie to czy ktoś stoi obok. Mogę robić rytuał sama i być kompletnie roztargniona, myśleć o zakupach, i to nie zadziała. Mogę robić go z kimś, kto rzeczywiście jest skupiony na tym samym co ja, i efekt jest wyraźniejszy. Mistralia.pl, a ta koleżanka - ona wiedziała po co tam jest, rozumiała co robicie? Bo to robi ogromną różnicę czy ktoś uczestniczy świadomie, czy po prostu 'asystuje' z ciekawości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Karolciaa szczerze mówiąc - połowicznie. Ona jest sceptyczna, przyszła trochę dla zabawy, trochę żeby zobaczyć 'co ta Mistralia wyprawia'. Może to był błąd z mojej strony, że w ogóle ją zaprosiłam w takim ustawieniu. Ale właśnie to mnie zastanawia - czy obecność osoby sceptycznej aktywnie przeszkadza, czy ona po prostu 'nie pomaga'? Bo to różnica. Jeśli tylko nie pomaga, to mogę ją zignorować i działać. Jeśli aktywnie przeszkadza, to mamy do czynienia z czymś bardziej złożonym.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

To jest pytanie, które badali między innymi parapsycholodzy zajmujący się efektem obserwatora w kontekście psi. Były eksperymenty z telekinezą i psychokinezą, w których obecność sceptycznego obserwatora statystycznie obniżała wyniki - to tzw. sheep-goat effect, opisany przez Gertrude Schmeidler już w latach 40. Owce to wierzący, kozy to sceptycy. Wyniki owiec były lepsze kiedy w sali nie było kóz. Oczywiście to nie jest dowód na mechanizm magiczny, ale wskazuje, że psychologia grupy wpływa na to co się dzieje, i to niezależnie od tego jak tłumaczymy przyczynę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Dagna a ten sheep-goat effect - czy on był powtarzalny? Bo pamiętam, że dużo eksperymentów parapsychologicznych miało problem z replikowalnością. Nie kwestionuję, po prostu chcę wiedzieć jak solidne są te dane, zanim zacznę traktować je jako argument w dyskusji.


Odpowiedz
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Utopca Meta-analizy z lat 90., m.in. ta Lawrencea z 1993, pokazują efekt statystycznie istotny po zsumowaniu danych z wielu badań. Ale masz rację - jest sporo problemów metodologicznych i część środowiska naukowego go odrzuca. Ja go przywołuję nie jako dowód na magię, tylko jako obserwację, że nastawienie psychiczne uczestników wpływa na wynik czegokolwiek co robimy razem. I to jest coś, z czym chyba każdy, kto pracuje magicznie, intuicyjnie się zgadza.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że pomijamy jeden aspekt, który dla mnie jest bardzo istotny - ciało. Kiedy pracuję sama, mam pewne sygnały fizyczne, które traktuję jako wskaźnik że 'coś się dzieje'. Uczucie ciepła w dłoniach, mrowienie wzdłuż kręgosłupa, czasem coś jakby nacisk w okolicach czoła. Kiedy byłam na spotkaniu grupowym, te sygnały były... inne. Nie silniejsze ani słabsze, ale jakby bardziej rozproszone, trudniej je było zlokalizować. Zastanawiam się, czy to nie jest właśnie klucz do odpowiedzi na pytanie z tytułu - nie ideologia 'samotnie czy razem', tylko to co czujesz w ciele podczas pracy.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@helenka82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 32

@Cyprysik_61, to bardzo ciekawe co piszesz o sygnałach z ciała. Ale mam pytanie - czy te odczucia nie mogą być po prostu reakcją na skupienie albo na swój sposób autosugestią? Pytam bez złośliwości, sama miewam podobne doznania przy medytacji i zawsze zastanawiam się skąd to pochodzi - czy to 'coś' zewnętrznego, czy po prostu mój układ nerwowy reaguje na stan relaksu i koncentracji.


Odpowiedz
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 276

@Helenka82 szczerze? Nie wiem i nie udaję, że wiem. Ale z perspektywy praktycznej to trochę bez znaczenia - jeśli te sygnały pojawiają się konsekwentnie w określonych momentach rytuału i powtarzają się w podobnych sytuacjach, to stają się moim osobistym 'miernikiem'. Nie muszę rozstrzygać co jest przyczyną, żeby je obserwować i z nich korzystać. Kiedy nie czuję nic - sprawdzam co poszło nie tak. Kiedy czuję wyraźnie - wiem, że jestem dobrze ustawiona.


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Cyprysik_61 To co Cyprysik_61 opisuje brzmi podobnie do tego co różne tradycje nazywają różnie - qi, prana, 'raising energy'. W Wicca jest taki moment w rytuale który dosłownie tak się nazywa, raising the cone of power, i tam grupy używają właśnie zbiorowego rytmu, śpiewu, ruchu żeby wybudować to fizycznie odczuwalne napięcie. Teoria jest taka, że więcej osób = więcej energii. Ale pytanie jest właśnie o to co Cyprysik opisuje - czy ta większa energia jest rzeczywiście użyteczna dla intencji rytuału, czy tylko intensywniejsza jako doznanie?


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Boruta i tu jest dla mnie sedno całej dyskusji. Bo można mieć intensywne doznania grupowe i jednocześnie zupełnie rozmytą intencję, bo każdy z uczestników lekko inaczej ją rozumie. Pracowałam i samotnie i w różnych grupach i moje obserwacje są takie, że solowa praca jest precyzyjniejsza, a grupowa - głębsza emocjonalnie ale trudniejsza do ukierunkowania. Chyba że grupa jest bardzo zgrubna i ćwiczyła razem długo.


Odpowiedz
(@prophecyy)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Karolciaa zgadzam się z Karolciaa, i powiem więcej - kiedy pracuję sama to mam poczucie że mogę w każdej chwili się zatrzymac, zmienić coś, dostosować tempo. W grupie jest jakiś rodzaj presji żeby iść razem z resztą, co nie zawsze jest dobre. Raz byłam na rytuale gdzie jedna osoba ewidentnie nie była w dobrej energii, była zmęczona albo zestresowana, i czułam że to 'ciągnie' cały rytuał w dół. Nie wiem jak to opisać inaczej. I nikt tego nie powiedział głośno bo byłoby niezręcznie.


Odpowiedz
(@lowczyni-x)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 45

@Prophecyy, a co w takiej sytuacji można zrobić? Powiedzieć tej osobie żeby wyszła? To brzmi okrutnie. Czy jest jakiś sposób żeby 'wyrównać' grupę jeśli ktoś jest w złym stanie? Pytam bo to brzmi jak bardzo realna trudność przy pracy grupowej, o której nikt wcześniej nie pomyślał zanim zebrał ludzi do rytuału.


Odpowiedz
(@prophecyy)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Lowczyni.x wiem że brzmi ostro ale tak - w poważnych tradycjach jest coś takiego jak screening przed rytuałem. Nie wypada wprost powiedzieć komuś 'wyglądasz źle, wychodź', ale doświadczony prowadzący powinien ocenić grupę na początku i ewentualnie zaproponować że ktoś zostaje 'strażnikiem przestrzeni' zamiast aktywnym uczestnikiem. To mniej stresujące dla tej osoby i chroni resztę. Ale to wymaga hierarchii i zaufania w grupie, której często po prostu nie ma na nieformalnych spotkaniach.


Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Prophecyy To co Prophecyy opisuje z tym screeningiem - to nie jest żadna ezoteryczna fanaberia, to jest normalna psychologia grupy. Terapeuci grupowi robią dokładnie to samo przed sesjami, sprawdzają czy ktoś nie jest w kryzysie który mógłby zdestabilizować całą grupę. Magia grupowa ma te same dynamiki co każda inna praca grupowa, tylko ludzie często o tym zapominają bo skupiają się na rytuałach a nie na zarządzaniu relacjami. Wracając do pytania z tytułu - może 'samotność' w magii to nie jest kwestia preferencji ale kwestia umiejętności zarządzania tym czynnikiem ludzkim?


Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Dianka58 to jest naprawdę dobre ujęcie. Czyli można to przeformułować tak: praca solowa jest domyślnie bezpieczna pod tym względem bo masz kontrolę nad jedną zmienną - sobą. Praca grupowa jest potencjalnie głębsza ale wymaga dodatkowych kompetencji których nie uczy żaden podręcznik do magii dla początkujących. To by tłumaczyło czemu wiele tradycji kładzie nacisk na długotrwałą samotną praktykę zanim wpuści kogoś do pracy grupowej.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

mam pytanie bo czytam i nie do końca łapię - czy macie na myśli że fizyczne doznania podczas rytuału (to co opisywała Cyprysik) są wiarygodnym sygnałem że coś 'działa', czy to jest bardziej subiektywne? Bo jeśli tak to jak odróżnic prawdziwy sygnał od tego że po prostu dobrze sobiue poradziłeś i czujesz satysfakcję


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 276

@Tobiasz85 to jest jedno z trudniejszych pytań i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Z mojego doświadczenia - satysfakcja z dobrze przeprowadzonego rytuału ma inny 'smak' niż te fizyczne sygnały o których pisałam. Satysfakcja jest mentalna, pojawia się po. Te odczucia w ciele - mrowienie, ciepło - pojawiają się w trakcie, często zanim zdążę ocenić czy rytuał 'idzie dobrze'. Nie twierdzę że to dowód na cokolwiek poza moim układem nerwowym, ale ich pojawienie się lub brak rzeczywiście koreluje u mnie z tym jak oceniam późniejszy efekt. Może to sprzężenie zwrotne, może coś innego. Obserwuję to od lat i te wzorce są powtarzalne.


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

I tu właśnie wracamy do pytania o samotność - te sygnały z ciała są znacznie łatwiejsze do obserwowania kiedy jest się samemu i nie trzeba jednocześnie monitorować interakcji z innymi ludźmi. Może dlatego tradycje które kładą nacisk na tę uważność cielesną - jak pewne nurty tantryczne czy szamanizm - generalnie zaczynają od długiej pracy solowej. Nie dlatego że magia 'działa tylko samemu', ale dlatego że żeby nauczyć się czytać własne sygnały, potrzebne jest odosobnienie. Potem można wnieść tę umiejętność do pracy grupowej.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Karolciaa ok to teraz mam inne pytanie bo nie daje mi to spokoju - Karolciaa napisała że tradycje z uważnością cielesną preferują solową pracę, ale czy ktoś może konkretnie powiedzieć jakie to tradycje? Bo rozumiem że to jest ogólne stwierdzenie ale chciałbym wiedzieć czy jest jakaś konkretna tradycja gdzie wprost mówi się że sam to lepiej niż w grupie


Odpowiedz
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 276

@Tobiasz85 chcę wrócić do tych sygnałów fizycznych bo Tobiasz85 pytał wcześniej jak odróżnić 'prawdziwy' sygnał od autosugestii i moja odpowiedź była niepełna. Mam jeszcze jeden wyróżnik który stosuję - powtarzalność bez oczekiwania. Jeśli daję ciału to że teraz będę robić coś konkretnego i sygnał pojawia się zanim zdążę się psychicznie nakręcić, to traktuję go inaczej niż sygnał który przychodzi kiedy intensywnie 'próbuję poczuć'


Odpowiedz
(@helenka82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 32

@Cyprysik_61 to jest dobra obserwacja ale mam wątpliwość - jak wiesz że nie oczekujesz? Bo samo przygotowanie do rytuału jest już rodzajem oczekiwania, nie? Ciało może reagować na sam kontekst, tak jak na film się płacze nie dlatego że coś 'działa' tylko dlatego że mózg wie że teraz jest czas na emocje


Odpowiedz
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 276

@Helenka82 i tu masz bardzo dobry punkt, naprawdę. Nie mam na to odpowiedzi innej niż ta, że pracuję z tymi sygnałami od lat i nauczyłam się rozróżniać ich jakość. Ale masz rację że to jest w pełni subiektywne i nie ma jak tego zobiektywizować. Może i nie trzeba?


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

miałam na myśli głównie pewne nurty shamańskie i część praktyk tantrycznych - nie tantra w stylu 'warsztaty weekendowe' tylko klasyczna tantra indyjska, gdzie ciało jest precyzyjnym instrumentem pomiarowym i trzeba się nim zajmować bardzo indywidualnie. Ale przyznam, że to było trochę za duże uogólnienie z mojej strony, bo wewnątrz tych tradycji jest ogromne zróżnicowanie


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Karolciaa właśnie, bo np. w szkołach tantrycznych kaszmirskich takich jak Trika jest mocny nacisk na pracę z guru, czyli jednak z drugą osobą - ale ta druga osoba pełni specyficzną funkcję, nie jest po prostu 'uczestnikiem'. To trochę inne niż grupowy rytuał. Więc może warto byłoby rozróżnić: praca z osobą która pełni konkretną rolę a praca w grupie 'poziomej' gdzie wszyscy są na tym samym statusie


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Dagna to ciekawe rozróżnienie - bo jeśli jest ktoś kto prowadzi i ktoś kto jest prowadzony, to dynamika jest zupełnie inna niż kiedy czworo znajomych siada razem i 'robi rytuał'. Hierarchia robi robotę, cholerne słowo ale tu pasuje - struktura. Może to jest klucz, nie liczba osób tylko to czy jest jakaś wyraźna struktura kto za co odpowiada


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

słucham tej dyskusji o sygnałach i myślę sobie, że może problem polega na tym, że szukamy zewnętrznej weryfikacji czegoś co z definicji jest wewnętrzne. Jak chcesz sprawdzić temperaturę własnego ciała termometrem to to ma sens, ale jak chcesz sprawdzić czy twój rytuał 'działa' tym samym termometrem to może po prostu zły instrument. Nie w sensie że sygnały są bez wartości, tylko że pytanie 'czy to prawdziwe' może być z gruntu źle postawione


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Utopca to jest filozoficznie eleganckie ale trochę mnie ucieka praktyczny wymiar. Bo jeśli nie mam żadnego kryterium to jak wiem że w ogóle robię cokolwiek sensownego? Mam rozumieć że każda praktyka jest z automatu dobra bo nie da się jej ocenić?


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

nie, nie to miałam na myśli. Kryterium może być zewnętrzne - efekty w życiu, zmiany które obserwujesz po czasie. Ale kryterium w czasie samego rytuału, czyli to mrowienie i ciepło - to jest moim zdaniem coś innego, rodzaj nawigacji w trakcie, nie ocena skuteczności


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@prophecyy)
Połączone: 2 lata temu

mam wrażenie że trochę zapomniałyśmy o tym aspekcie który Mistralia poruszyła na początku - ta znajoma która przyszła sceptyczna. Pytam bo mam podobną sytuację i ciekawi mnie co Mistralia ostatecznie z tym zrobiła. Zaprosiła ją ponownie, czy zostało solo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Prophecyy, hm, dobry punkt żeby wrócić do źródła 🙂 zostało solo, i szczerze - po tej dyskusji coraz bardziej rozumiem dlaczego. Nie dlatego że ona była 'zła', ale dlatego że ja potrzebuję tej przestrzeni bez konieczności zarządzania tym co ktoś myśli obok mnie. To jest osobna kompetencja, prowadzenie kogoś, i na razie jej nie mam


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@lowczyni-x)
Połączone: 12 miesięcy temu

a to co Mistralia mówi - że zarządzanie tym co ktoś myśli - to mnie uderzyło. Bo ja zawsze myślałam o pracy solowej jako o samotności w sensie smutnym, że nie masz z kim. A tu wychodzi że to może być wybór dla wygody i skupienia, nie z braku opcji. To zmienia optykę


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Lowczyni.x masz rację i to jest chyba jedna z ważniejszych obserwacji w tym wątku. Solo nie znaczy że jesteś sam bo nie możesz inaczej. W tradycjach gdzie jest i jedno i drugie - np. w ceremonializmie hermetycznym - solowa praca jest uważana za wymagającą większej dyscypliny, nie mniejszej. Jesteś jednocześnie wykonawcą i świadkiem. To jest trudniejsze, nie łatwiejsze


Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Boruta jednocześnie wykonawca i świadek, to jest bardzo trafne ujęcie i wiem skąd to czerpiesz bo w GD-owskiej tradycji jest coś takiego. Ale właśnie przez to - czy nie jest tak, że osoba która nie ma jeszcze tej zdolności do bycia własnym świadkiem, dla niej praca grupowa może być bezpieczniejsza na pewnym etapie? Bo ktoś inny poniekąd pełni tę funkcję obserwatora?


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Dianka58 tak, ale pod warunkiem że ta druga osoba rzeczywiście pełni tę funkcję, a nie sama jest równie zagubiona. To jest mój główny problem z losowymi grupami - zbierają się ludzie którzy wszyscy potrzebują świadka i nikt nim nie jest. Efekt jest taki że emocje się nakręcają zamiast być kontenerowane


Odpowiedz
(@heliodor65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 91

@Karolciaa przepraszam że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale czym jest to kontenerowanie o którym Karolciaa pisze? Słyszałam to słowo już kilka razy w tym wątku i jakoś nie mogę złapać co dokładnie się przez to rozumie w kontekście rytuału


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Heliodor65 no to pojęcie pochodzi z psychoterapii, Bion je spopularyzował - chodzi o zdolność do utrzymania czyjejś intensywnej emocji bez rozsypania się pod jej ciężarem i bez odpychania jej z powrotem. W kontekście rytuału - osoba która 'konteneruje' grupę to ktoś kto może utrzymać przestrzeń kiedy coś się dzieje z uczestnikami, nie epatuje własnym stanem, jest stabilna. Klasycznie - dobry prowadzący


Odpowiedz
(@helenka82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 32

@Boruta wracam do czegoś co Boruta mówił o byciu jednocześnie wykonawcą i świadkiem. Mam z tym problem bo zawsze mi się wydawało że świadkowanie sobie samemu to jest po prostu... samokontrola? I że ona przeszkadza, nie pomaga. Że jak obserwuję siebie to się wyjmuję z przeżycia.


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Helenka82 to jest klasyczny dylemat i nie masz błędnej intuicji. W tradycji GD rozróżniano obserwatora który przerywa od świadka który towarzyszy - to jest subtelne ale realne. Obserwator komentuje w czasie rzeczywistym, świadek rejestruje bez ingerencji. Tylko że nauczyć się tej różnicy to długa droga.


Odpowiedz
(@helenka82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 32

@Boruta rozumiem to rozróżnienie w teorii, ale jak to wygląda w praktyce? Jak przestajesz komentować a zaczynasz po prostu być? To brzmi jak medytacja bardziej niż rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

to wracając do fizycznych sygnałów - bo mnie ten temat nadal gryzie - Cyprysik mówiła o mrowieniu i cieple, Boruta wspominał raising energy w Wicca. Czy te sygnały są podobne kiedy ktoś pracuje solo i kiedy jest w grupie, czy to są jakościowo inne odczucia? Ktoś ma doświadczenie i z jednym i z drugim?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 276

@Tobiasz85 pytasz o coś co bardzo trudno opisać słowami, ale spróbuję. Solo - sygnały są dla mnie bardziej precyzyjne, wyraźniej zlokalizowane w ciele. Mogę powiedzieć: dłonie, albo kark, albo splott słoneczny. W grupie - trudno mi to oddzielić, jest jakiś ogólny stan podwyższenia, ale czy to moje czy 'pożyczone' od grupy, nie wiem. To jest naprawdę dobry powód do pracy solowej jeśli chcesz się nauczyć swoich własnych sygnałów


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@oleandra_e)
Połączone: 2 lata temu

weszłam tu bo numerologia i to nie moja działka na co dzień, ale w kwestii sygnałów - jest jedna rzecz którą stosuję i która może być ciekawa. Jak skończę coś ważnego, notuję datę, godzinę i jeden fizyczny detal. Potem jak patrzę na wzorce to widzę czy te same numery dat czy godzin powtarzają się przy podobnych odczuciach. To nie rozstrzyga czy to 'prawdziwe', ale daje mi jakiś zewnętrzny punkt odniesienia poza samym odczuciem


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Oleandra_E a te wzorce które notujesz - to znaczy że w pewnym momencie masz już jakby bibliotekę własnych sygnałów? Że widzisz, nie wiem, że zawsze jak coś działa to pojawia się ten sam detal fizyczny?


Odpowiedz
(@oleandra_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

@Tobiasz85 mniej więcej tak, choć to nie jest takie proste jak 'sygnał X = sukces'. Raczej uczę się co jest dla mnie bazowe, co jest szumem, a co jest naprawdę odchyleniem od normy. Ale to wymaga czasu i konsekwentnego notowania, bo jeden zapis nic nie mówi.


Odpowiedz
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 276

@Oleandra_E to ciekawe podejście od strony danych. Mnie zawsze odstraszała ta systematyczność, ale widzę logikę. Mam jedno pytanie - czy robisz to samo dla pracy grupowej, czy tylko dla solo? Bo mam wrażenie że w grupie nie byłabyś w stanie tak precyzyjnie notować.


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

bo to i jest medytacja w pewnym sensie. Uważam że sztuczne oddzielanie rytuału od medytacyjnych stanów jest błędem który robimy kiedy chcemy żeby magia wyglądała dramatycznie. A te stany są po prostu stany, różnie się do nich dochodzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Karolciaa zgadzam się co do zasady, ale mam wątpliwość czy to nie spłaszcza różnic między tradycjami. Bo np. w pracy ceremonialnej chodzi jednak o coś innego niż wejście w stan spokoju - tam jest intencja, kierunek, konkretna struktura symboliczna. To nie jest to samo co siedzieć cicho.


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Dianka58 nie mówiłam że to to samo. Mówiłam że stany są podobne niezależnie od drogi do nich. Ceremonializm ma swoje narzędzia struktury, jasne - ale stan gotowości do pracy i stan po wejściu w medytację są fizjologicznie bliskie. To co się z tym stanem robi to już inna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 265
Rozpoczynający temat
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

a czy w takim razie ktoś z was próbował solo czegoś ceremonialnego? Pytam bo moja praktyka była zawsze dość intuicyjna i niesformalizowana, a tu w tym wątku wyszło dużo o strukturze i hierarchii w grupie. Zastanawiam się czy brak tej struktury w pracy solo jest wadą czy zaletą.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

próbowałem i to jest specyficzne doświadczenie. Ceremonializm solo ma sens ale jest znacznie bardziej wymagający niż grupowy bo nie ma nikogo kto utrzymuje ramy kiedy ty pracujesz wewnętrznie. Sam musisz dbać o obie rzeczy jednocześnie. Dla mnie to było też bardziej intensywne fizycznie - więcej tych sygnałów o których mówiliśmy.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@prophecyy)
Połączone: 2 lata temu

Mistralia, ja robiłam jakieś quasi-ceremonialne rzeczy solo i mój wniosek był taki że bez grupy traciłam poczucie że coś się 'wydarza' w sensie zbiorowym. Ale zyskiwałam dużo większą swobodę tempa. Nikt nie ciągnie do przodu ani nie hamuje. Sama decydujesz kiedy przejść dalej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lowczyni-x)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 45

@Prophecyy to co mówisz o tempie jest dla mnie ważne. Zawsze kiedy byłam przy jakichś wspólnych rzeczach czułam ten przymus żeby nadążać za resztą i to mnie wybijało z czegokolwiek co czułam. Ale nie wiedziałam czy to problem mój czy tego że po prostu nie pasowałam do tej grupy.


Odpowiedz
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Lowczyni.x moim zdaniem jedno nie wyklucza drugiego. Możesz zarówno mieć swoje naturalne tempo jak i trafić na grupę która nie jest dla ciebie. Te dwa problemy mogą nakładać się i wyglądać jak jeden.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

mam może naiwne pytanie ale - czy magia solo jest trudniejsza dla osób które generalnie źle funkcjonują w samotności? Mam na myśli nie filozoficznie ale praktycznie - ktoś kto nie lubi być sam, kto potrzebuje obecności innych żeby się skupić. Czy taka osoba po prostu bardziej skorzysta z pracy grupowej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 276

@Tobiasz85 to nie jest naiwne pytanie, wręcz przeciwnie. Myślę że tak - i to jest jeden z argumentów za tym żeby nie fetyszyzować pracy solo jako 'wyższej' formy. Dla kogoś kto czerpie energię z obecności innych, samotny rytuał może być po prostu drenujący i kontrproduktywny.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

jest też kwestia którą chcę dodać - w większości tradycji których historia jest udokumentowana, praca solo była zarezerwowana dla określonych etapów lub celów, a nie była normą. Np. w tradycji szamańskiej w sensie rdzennym, samotna praca to często wymagana inicjacja lub praca z konkretnym zadaniem, ale codzienność to wspólnota. Romantyzujemy solo jako coś wyjątkowego, a może to po prostu jeden tryb z wielu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Dagna dokładnie i to jest coś co gubi się w nowoczesnym podejściu do magii - że większość historycznych systemów miała kontekst społeczny. Czarownica wiejska nie działała w próżni, miała swoją społeczność, swoje zlecenia, swoje relacje. Solo było wyjątkiem a nie regułą.


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

tylko że my żyjemy teraz i kontekst się zmienił. Nie mam społeczności która naturalnie rozumie co robię, więc mój wybór jest albo solo albo szukanie ludzi przez internet i praca z osobami których nie znam głęboko. To nie jest ta sama dynamika co wioska gdzie wszyscy się znają od urodzenia. Trochę bez sensu przykładać tamte standardy do tej sytuacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Karolciaa i może właśnie o to chodzi w tym całym wątku który zaczęłam - że solo nie jest gorsze ani lepsze, tylko że to jest odpowiedź na konkretne okoliczności. Moja znajoma była sceptyczna, nie znałam jej na tyle żeby zbudować tę wspólną przestrzeń, więc solo było po prostu właściwym wyborem dla tej sytuacji. Nie zasadą na zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

to co Mistralia napisała na końcu jest dla mnie kluczowe. Solo jako odpowiedź na okoliczności, nie jako wybór ideologiczny. Myślę że dużo osób, szczególnie teraz, wpada w tę pułapkę że musi sobie udowodnić że potrafi solo, bo to brzmi bardziej autonomicznie. A tymczasem po prostu nie ma z kim pracować i to jest zwykła logistyka.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

i tu wrócę do tego co mówiłam o tradycjach - w większości historycznych systemów nie było czegoś takiego jak 'wybór' solo kontra grupowo. To wynikało ze struktury społecznej. Czarownica wiejska nie robiła odpowiednika ankiety 'co mi bardziej służy'. Robiła to co było możliwe i potrzebne. Myślę że to jest zdrowe podejście, które zgubiło się w tej całej indywidualizacji praktyki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helenka82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 32

@Dagna ale czy to nie jest trochę idealizowanie tamtego modelu? Bo ta czarownica wiejska też pewnie miała moment kiedy musiała coś zrobić i nie miała nikogo do pomocy. I wtedy robiła solo, bo musiała, a nie dlatego że 'tradycja tak mówi'.


Odpowiedz
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Helenka82 oczywiście że tak, nie idealizuję. Mówię tylko że kategoria 'wolę solo bo lepiej mi się pracuje samej' jest kategoriąnowoczesną. Wcześniej to po prostu nie był temat filozoficzny, tylko kwestia dostępu i kontekstu. To nie znaczy że jedno podejście jest lepsze.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

wracając do tego co mówiłem wcześniej o osobach które żle fukcjonują w samotności - Cyprysik mówiła że to argument żeby nie fetyszyzować solo. Ale mam inne pytanie: czy ktoś z was zauważył że ta trudność z samotnością podczas rytuału objawia się jakoś fizycznie? Bo mam wrażenie że to nie jest tylko kwestia psychiczna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 276

@Tobiasz85 tak, i to jest coś o czym rzadko się mówi wprost. Jak robiłam rzeczy solo w momentach kiedy naprawdę chciałam mieć kogoś obok, to czułam coś w rodzaju napięcia w klatce piersiowej. Jakiś dyskomfort który nie ustępował przez cały czas trwania. Nie wiem czy to sygnał że coś nie idzie, czy po prostu stres.


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Cyprysik_61 to jest właśnie ten temat o którym mówiłyśmy wcześniej - ciało jako wskaźnik. Napięcie w klatce to klasyczna reakcja na nierozwiązany konflikt między tym czego chcesz a tym co robisz. To nie jest sygnał że rytuał nie działa, to sygnał że twoja uwaga jest podzielona. Zasadniczo różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@prophecyy)
Połączone: 2 lata temu

mnie interesuje coś innego w tym co Cyprysik opisuje - czy to napięcie znikało w jakimś momencie rytuału, czy trwało do końca? Bo jak mi się zdarzyło pracować w niekomfortowych warunkach to był taki punkt gdzie albo ciało 'odpuszczało' albo wiedziałam że trzeba skończyć. Nie ma trzeciej opcji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 276

@Prophecyy raczej trwało. Chociaż raz był taki moment gdzie zrobiłam przerwę, wyszłam na chwilę, wzięłam oddech i jak wróciłam to było inaczej. Nie wiem czy to był ten 'punkt' o którym mówisz, ale coś się przestawiło. Może po prostu dałam sobie chwilę zamiast siłować się z tym dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@lowczyni-x)
Połączone: 12 miesięcy temu

to brzmi trochę jak opis tego co się dzieje w niektórych medytacjach - że opór pojawia się na początku i trzeba przeczekać albo właśnie zrobić przerwę a nie próbować przebić się przez niego siłą. Czy to jest podobna zasada przy rytuałach solo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Lowczyni.x pytanie jest dobre ale nie jestem pewny że mechanizm jest identyczny. W medytacji chodzi często o to żeby nie reagować na myśli. W rytuale solo napięcie które opisuje Cyprysik może być bardziej informacyjne - czyli nie ma sensu go ignorować ani 'przeczekiwać', bo może faktycznie mówi coś ważnego o stanie w którym pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 265
Rozpoczynający temat
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

dokładnie to miałam na myśli kiedy zaczynałam ten temat od fizjologii. Mam wrażenie że te sygnały ciała podczas rytuału są inaczej czytane przez osoby które pracują solo i przez te które pracują grupowo. W grupie ktoś inny może powiedzieć 'widzę że nie jesteś teraz tu'. Solo musisz sama to zobaczyć. I to jest ta prawdziwa różnica.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: