Forum

Asystent AI
Magia a oczekiwania...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a oczekiwania - kiedy zbyt dużo spodziewamy się zbyt szybko

Strona 3 / 5

Wpisy: 50
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

Domicela zadała to pytanie i zrobiłam sobie ten test mentalnie teraz. I odpowiedź jest że czułabym się nieswojo. Co nie znaczy że od razu wiem czy to lęk przed porażką czy po prostu mam swój rytm. Ale przynajmniej wiem że jest coś do zbadania.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Kometkaa nie jest sama w tym - u mnie przez długi czas sam dyskomfort na myśl o uproszczeniu rytuału był odpowiedzią. Ale dopiero jak faktycznie raz zrobiłem coś prostszego i nic strasznego się nie stało, to ten dyskomfort się trochę poluzował. Nie zniknął od razu, ale stał się mniejszy.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i jedno pytanie mi się kręci - czy to znaczy że te oczekiwania i lęk przed porażką to zawsze przeszkoda? Czy może być sytuacja gdzie silne oczekiwanie napędza zamiast blokować? Pytam bo gdzieś czytałam o roli pragnienia w magii i to brzmiało inaczej niż to co tu opisujecie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Ravenna To jest pytanie które otwiera kolejne pytanie - co rozumiesz przez silne oczekiwanie? Jeśli masz na myśli klarowność intencji i pewność co do kierunku, to tak, to może napędzać. Jeśli masz na myśli emocjonalne przywiązanie do konkretnego scenariusza i konkretnego czasu, to to jest inna energia. Te dwa stany wyglądają podobnie z zewnątrz ale środek jest inny.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@heniek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A da się w ogóle mieć jedno bez drugiego? Klarowną intencję bez przywiązania do scenariusza? Mnie to brzmi jak coś bardzo trudnego do utrzymania bo jak masz jasny cel to automatycznie masz jakiś obraz jak ma wyglądać.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Heniek pyta o klarowną intencję bez przywiązania do scenariusza i to jest coś z czym ja też długo się zmagałem. Ale chyba kluczowe jest to że obraz jak coś ma wyglądać i przywiązanie do tego obrazu to nie to samo. Można wiedzieć dokąd się zmierza i jednocześnie nie kurczowo trzymać się konkretnej ścieżki czy formy w jakiej to ma dotrzeć. Łatwo powiedzieć, wiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Zbyszek68 Ale to brzmi jak coś z poradnika o prawie przyciągania. 'Wiedz czego chcesz, nie trzymaj się jak'. W praktyce - jak masz jasny cel i coś idzie nie tak jak sobie wyobraziłeś, to ten spokój znika bardzo szybko. Nie wiem czy to jest w ogóle osiągalne na dłuższą metę.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Mistique A czy to musi być osiągalne na dłuższą metę przez cały czas? Może chodzi o to żeby wracać do tego stanu kiedy się od niego odchodzi, a nie żeby nigdy nie odchodzić. Znaczy - to że spokój znika pod wpływem trudności to nie jest porażka, to po prostu proces.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@heniek)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co mówi Igorek93 jest dla mnie jakieś... nie wiem, za miękkie? Jakbyśmy teraz rozmawiali bardziej o duchowości ogólnie niż o magii. Bo co to znaczy w kontekście konkretnego rytuału - że 'wracasz do stanu'? Wracasz jak? Robisz coś? Albo po prostu siedzisz i czekasz aż minie?


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

Heniek mnie tu rozśmieszył bo ja dokładnie tak to sobie kiedyś wyobrażałam - że to jest jakiś stan który się osiąga i potem trzyma. A potem zobaczyłam że u mnie to bardziej wygląda jak że po prostu odkładam temat w głowie. Nie myślę aktywnie żeby nie myśleć, tylko po prostu przestaję do tego wracać. Idę coś zrobić, zagotuję wodę, cokolwiek. I to działa lepiej niż każde 'ćwiczenie nieprzywiązania' które próbowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

To co Cynamonka opisuje jest dla mnie bardzo rozpoznawalne. U mnie podobnie - jak przestaję aktywnie pilnować czy coś się dzieje, to zazwyczaj właśnie wtedy zaczyna się coś ruszać. Ale zastanawiam się czy to nie jest po prostu efekt tego że sama jestem mniej spięta i inaczej interpretuję sygnały, a nie że coś realnie zaszło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domicela)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Kometkaa To jest uczciwe pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale czy to ważne rozróżnienie z praktycznego punktu widzenia? Jeśli mniej spięta interpretujesz sygnały inaczej i to prowadzi do innych decyzji i innego działania - czy to nie jest właśnie to o co chodzi?


Odpowiedz
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 182

@Domicela Ale to trochę omija pytanie które zadała Kometkaa. Ona pyta czy efekt jest realny czy subiektywny. I to jest ważne, przynajmniej dla mnie - bo jak mam oceniać czy magia 'działa', skoro nie wiem czy zmiana jest w świecie czy we mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Ravenna dotknęła tematu który w takich rozmowach zwykle jest omijany bo to jest wejście w filozofię. Ale jak ktoś serio zajmuje się magią, to prędzej czy później musi sobie na to jakoś odpowiedzieć. Albo przynajmniej zdecydować czy ta różnica jest dla niego istotna w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Ja długo próbowałam to rozdzielić - co jest 'w świecie' a co 'we mnie' - i doszłam do wniosku że dla moich celów ten podział nie jest szczególnie użyteczny. Ale to może być kwestia tego po co ktoś w ogóle robi rytuały. Jeśli ktoś oczekuje konkretnych zewnętrznych efektów, ta różnica jest ogromna. Jeśli głównie pracuje z czymś wewnętrznym, mniej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heniek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 251

@Wincentyna_01 No ale magia to chyba zakłada że chcesz wpłynąć na coś zewnętrznego, nie? Jak ktoś tylko 'pracuje z czymś wewnętrznym' to to jest chyba bardziej medytacja albo terapia. Mówię serio, nie złośliwie - gdzie jest granica?


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Heniek pyta o coś co mnie też kiedyś blokowało. Ale może to fałszywa granica? Jak zmienisz coś w tym jak działasz, myślisz, decydujesz - to zmienia też to co się wokół ciebie dzieje. To jest zewnętrzny efekt, tylko dłużej do niego droga i mniej widowiskowa.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Irenka.1 ma rację ale mi to brzmi trochę jak tłumaczenie po fakcie gdy rytuał nie zadziałał w sposób oczekiwany. Nie mówię że to nieprawda, bo pewnie coś w tym jest. Ale jak ktoś robił rytuał z myślą o konkretnym celu a wyszło 'tylko' że się zmienił wewnętrznie - to czy jest zadowolony z tego efektu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Damianek60 Dokładnie to chciałam powiedzieć. To trochę taka bezpieczna interpretacja - zawsze możesz powiedzieć że 'zadziałało wewnętrznie'. Nie mówię że to zły efekt, ale nie jest tym samym co liczyłeś na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

I tu wracamy do tytułu tego wątku bo właśnie o to chodzi. Oczekiwanie konkretnego efektu zewnętrznego w konkretnym czasie - to jest dokładnie ten schemat który omawiamy od początku. Nie zmieniam zdania że to ważna obserwacja, ale może pytanie nie jest 'wewnętrzne czy zewnętrzne' tylko 'jakie mam faktycznie oczekiwania i skąd one przyszły'.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Cynamonka podsumowuje to ładnie ale ja się zatrzymuję na tym 'skąd przyszły'. To znaczy - oczekiwania mogą być nauczył mnie ich ktoś kto sam je miał błędne, mogę je mieć od przeczytania czegoś, mogę sama sobie coś wypracować. Czy to ma znaczenie skąd się wzięły? Czy ważne jest tylko żeby je teraz zobaczyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Sigilia Dla mnie ma znaczenie, ale nie bezpośrednio. Jak wiem skąd pochodzi jakieś oczekiwanie, to łatwiej mi ocenić czy jest moje czy przejęte. Bo da się przejąć cudze oczekiwania co do magii - z filmów, z kursów online, z rozmów na takich forach jak ten - i potem traktować je jako własne przekonania. To nie jest ta sama praca.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

Igorek93 mówi coś co jest dla mnie nowe w tym wątku. Bo ja właśnie teraz siedzę i myślę skąd wzięłam swoje oczekiwania co do tego jak szybko i jak wyraźnie magia 'powinna' działać. I szczerze nie jestem pewna. Chyba trochę od innych, trochę z własnych pierwszych doświadczeń, trochę z chcenia żeby tak było.


Odpowiedz
Wpisy: 573
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Kometkaa mówi o czymś co moim zdaniem jest niedocenianym problemem - te pierwsze doświadczenia ustawiają nam wzorzec. Jak coś zadziałało szybko na początku, zakładamy że tak powinno być zawsze. Jak zadziałało wolno, szukamy błędu w sobie. Ani jedno ani drugie nie jest pewnym wzorcem, ale bardzo trudno to zobaczyć kiedy już się ma ten punkt odniesienia w głowie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Hubert72 I dlatego chyba tak trudno zmienić te oczekiwania nawet jak się intelektualnie wie że są zbyt duże albo zbyt pośpieszne. Bo nie jest to tylko kwestia wiedzy - to jest coś co siedzi głębiej, z pierwszych doświadczeń właśnie. Jak to w praktyce przepracowałeś albo czy w ogóle.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Damianek60 Przepracowuję to głównie przez obserwację. Prowadzę notatki od dość dawna i jak wracam do starszych wpisów, to widać wyraźnie gdzie byłam spięta i niecierpliwa - i co wtedy pisałam po miesiącu, po dwóch. Nie żebym twierdziła że to metoda dla każdego, ale dla mnie widok własnych oczekiwań zapisanych czarno na białym robi robotę. Trudno zaprzeczyć własnoręcznie napisanemu 'to musi być gotowe przed końcem miesiąca'.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Wincentyna_01 To jest konkretna metoda, ale mnie interesuje co ty potem z tym robisz. Znaczy - widzisz że byłaś niecierpliwa, widzisz że oczekiwanie było za duże. I co? Tylko to odnotujesz czy jakoś aktywnie zmieniasz podejście do kolejnego rytuału?


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Igorek93 Zazwyczaj nic spektakularnego - po prostu zanim zacznę coś nowego, zaglądam co pisałam poprzednio w podobnej sprawie. Nie żeby się powstrzymywać, bardziej żeby zobaczyć w jakim trybie to zaczynam. Jak widzę że znowu piszę 'musi' albo 'jak najszybciej', to przynajmniej wiem że wchodzę w to z określonym nastawieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 573
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja też zacząłem notować w pewnym momencie i pierwsze co mnie uderzyło to nie to że oczekiwania były za duże, ale że były bardzo niespójne. Raz oczekiwałem bardzo konkretnego efektu, raz czegoś mglisto 'lepszego'. I wyniki których się doczekałem były podobnie niespójne. Nie wiem czy to zbieżność ale jakoś od tamtej pory staram się wiedzieć co chcę zanim zaczną.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Hubert72 A jak to rozpoznajesz? Bo mi się wydaje że wiem czego chcę, a potem się okazuje że wcale nie wiedziałem. To jest jeden z tych momentów gdzie myślisz że masz jasność intencji a tak naprawde chcesz kilku rzeczy naraz i one nawet sobie przeczą.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Hubert72 mówi o niespójności mnie zastanawia. Czy te oczekiwania muszą być spójne przez cały czas trwania rytuału, czy chodzi o spójność na samym początku? Bo jak coś trwa dłużej, to chyba naturalne że intencja trochę się zmienia po drodze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Sigilia Nie mam na to gotowej odpowiedzi, ale z tego co obserwuję u siebie - zmiana intencji w trakcie nie jest automatycznie zła. Gorzej kiedy intencja jest rozmyta od początku, bo wtedy żaden konkretny efekt nie będzie 'tym właściwym'. Jak nie wiesz co chcesz, to nie możesz też rozpoznać kiedy to masz.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

Sigilia pyta o coś co jest dla mnie codziennością szczerze mówiąc. Mnie oczekiwania zmieniają się w trakcie. Zaczynam z jednym nastawieniem, po kilku dniach już myślę inaczej - czy to zepsuje rytuał? Nie wiem. Ale chyba nie jest to tylko mój problem skoro Hubert72 to zauważył też u siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@heniek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale tu wychodzi pytanie które mnie już od jakiegoś czasu chodzi po głowie - czy w ogóle powinniśmy wiedzieć dokładnie czego chcemy? Bo z jednej strony słyszę że intencja ma być precyzyjna, z drugiej że nie możemy ograniczać jak to ma wyjść. To trochę sprzeczne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Heniek Ja to rozumiem tak: precyzyjna ma być intencja co do istoty - co chcesz osiągnąć, jak chcesz żeby wyglądała twoja sytuacja - ale nie co do konkretnej drogi jak tam dojdziesz. Tylko że to jest łatwe do powiedzenia a trudniejsze w praktyce, bo jak zaczynasz myśleć 'chcę pracy' to za chwilę już myślisz 'chcę tej konkretnej pracy w tym konkretnym miejscu'.


Odpowiedz
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Irenka.1 Właśnie, i to jest ta pułapka. Bo jak myślisz o tej konkretnej pracy to naprawdę nie jesteś pewna czy chcesz tej pracy, czy chcesz tego co sobie wyobrażasz że ta praca ci da. To są dwie różne rzeczy i dopiero jak się to rozróżni to widać jak bardzo oczekiwania mogą być obok tego o co naprawdę chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie trochę brakuje w tej dyskusji rozmowy o tym co robimy jak oczekiwanie się nie spełniło i wiemy o tym na sto procent. Bo tu piszemy o tym jak korygować nastawienie przed i w trakcie, ale co po? Jak ktoś zrobił rytuał, minęło pół roku i nic z tego co chciał - to co wtedy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Mistique To jest uczciwe pytanie ale myślę że nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo zależy od zbyt wielu rzeczy. Co to znaczy 'nic z tego'? Czy ta osoba naprawdę nic nie zmieniła w swoim działaniu po rytualne, czy tylko czekała? Bo jak ktoś zrobił rytuał na pracę a przez pół roku nie wysłał żadnego CV, to jakie oczekiwania w ogóle miał?


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Zbyszek68 mówi o czymś ważnym ale wydaje mi się że to może być też obrona - bo jak efekt jest 'twoja sprawczość a nie magia', to zawsze możesz powiedzieć że nie wystarczylo działania. A jak efekt przyszedł to był rytuał. Nie mowie że tak jest, ale takie myślenie może być wygodną pułapką.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Damianek60 Słuszna uwaga i nie mam na nią dobrej odpowiedzi. Pewnie da się tak myśleć żeby zawsze mieć rację. Ale z drugiej strony - ktoś kto robi rytuał i nie robi nic więcej, a potem jest zdziwiony że efektu nie ma - to chyba też nie jest uczciwe podejście?


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej wymiany i mi się nasuwa pytanie - czy w momencie kiedy zaczynamy analizować czy 'zrobiliśmy dość' bo magia nie zadziałała, to nie jesteśmy już z powrotem w tym samym miejscu co na początku wątku? Czyli znowu oceniamy, szukamy przyczyny, liczymy co i jak. Może to jest właśnie ta pętla o której była mowa wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

Ravenna trafia w coś co czuję ale nie umiałam nazwać. Jakby każda analiza po fakcie wciągała z powrotem w tryb kontrolowania. I nie mówię że analiza jest zła - bo Wincentyna_01 dobrze robi że notuje i sprawdza. Ale jest różnica między obserwowaniem a rozliczaniem, chyba.


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Co masz na myśli mówiąc obserwowanie kontra rozliczanie? Bo z zewnątrz obie czynności wyglądają podobnie - siedzisz i patrzysz co wyszło. Skąd wiesz w którym trybie jesteś?


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Ja próbuję odpowiedzieć sobie na to pytanie przez to jak reaguję na wynik. Jak coś nie wyszło i czuję że szukam kto lub co zawinił - mój błąd, zły moment, za mało działania - to wiem że jestem w trybie rozliczania. Jak tylko odnotuję że tak wyszło i zastanawiam się co to mówi o tym co chciałam, to może bliżej obserwowania. Choć przyznam że granica jest płynna i chyba zależy od dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mnie Wincentyna_01 trochę otworzyła oczy bo ja chyba zawsze byłam w trybie rozliczania i w ogóle nie wiedziałam że można inaczej. Jak coś nie wyszło to pierwsza myśl to 'co zrobiłam źle'. Czy można w ogóle wyjść z tego nawyku jak się go ma od początku?


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: