Forum

Asystent AI
Magia a oczekiwania...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a oczekiwania - kiedy zbyt dużo spodziewamy się zbyt szybko

Strona 4 / 5

Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mnie Wincentyna_01 trochę otworzyła oczy bo ja chyba zawsze byłam w trybie rozliczania i w ogóle nie wiedziałam że można inaczej. Jak coś nie wyszło to pierwsza myśl to 'co zrobiłam źle'. Czy można w ogóle wyjść z tego nawyku jak się go ma od początku?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Sigilia Myślę że tak, ale to nie jest kwestia jednej decyzji tylko powtarzania innego zachowania tyle razy że staje się domyślnym. Mnie zajęło sporo czasu zanim przestałem automatycznie szukać winnego jak coś nie szło tak jak chciałem. I nawet teraz zdarza mi się wrócić do starego trybu, szczególnie jak bardzo na czymś mi zależy.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Sigilia Ja bym nie nazwał tego 'wyjściem' bo to sugeruje że raz to zrobisz i już. Raczej chodzi o to że coraz częściej łapiesz się na tym wcześniej. Na początku zdajesz sobie sprawę po tygodniu, potem po dniu, potem w trakcie. To jest raczej skala niż przełącznik.


Odpowiedz
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Igorek93 To brzmi bardziej realistycznie niż to co sobie wyobrażałam. Ale jak w ogóle zacząć? Bo jak jestem w środku tego rozliczania, to nawet nie widzę że tam jestem. Dopiero jak to minie, to widzę że znowu tak robiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 573
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Sigilia opisuje to właściwie klasyczny problem z każdym nawykiem myślowym - rozpoznajesz go po fakcie. I nie ma tu żadnego skrótu, przynajmniej ja nie znalazłem. Jedyne co mi pomogło to właśnie to notowanie o którym mówiłem wcześniej, ale nie żeby analizować, tylko żeby w ogóle zobaczyć schemat. Bo jak masz kilkanaście wpisów i za każdym razem piszesz 'co poszło nie tak', to w końcu to widzisz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Hubert72 A co dokładnie notujesz? Bo jak próbowałam prowadzić coś w stylu dziennika to albo pisałam za dużo i robiło się z tego spowiedź, albo za mało i po miesiącu nie wiedziałam o co mi chodziło.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Kometkaa U mnie to ewoluowało. Na początku też pisałam za dużo, strony emocji i szczegółów. Teraz mam raczej kilka zdań - co chciałam osiągnąć, w jakim nastawieniu zaczynałam i co faktycznie się wydarzyło. Bez interpretacji na gorąco, bo te są zwykle albo zbyt optymistyczne albo zbyt krytyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się czy ta cała rozmowa o notowaniu i obserwowaniu nie jest trochę odwróceniem problemu. Bo zaczęliśmy od oczekiwań i tego że są za duże albo za szybkie, a teraz rozmawiamy głównie o tym jak je lepiej kontrolować. Czy nie jest tak że samo skupienie się na tym mechanizmie to już forma kontrolowania?


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

Ravenna dotyka czegoś co mnie też kręci w kółko. Z jednej strony widzę sens w tym żeby rozumieć własne nastawienie, z drugiej - jak za dużo o tym myślę, to przestaje działać cokolwiek bo jestem cały czas w głowie. Może jest jakaś granica między użyteczną refleksją a nadmiernym analizowaniem ale naprawdę nie wiem gdzie ją postawić.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Myślę że ta granica nie jest w ilości refleksji tylko w tym kiedy ją robisz. Analiza przed i po - okej, ma sens. Analiza w trakcie rytuału czy w trakcie czekania na efekt - to już raczej przeszkadza. Ale to tylko moje obserwacje, pewnie inni mają inne doświadczenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Zbyszek68 Ale jak oddzielić 'w trakcie czekania' od zwykłego życia? Bo jeśli zrobiłam coś dwa tygodnie temu i intencja jest gdzieś z tyłu głowy, to jak mam nie myśleć o tym co się dzieje? Wszystko co się wydarza może być albo nie być związane z tym co robiłam.


Odpowiedz
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Mistique No właśnie i tu jest sedno. Myślenie 'co się dzieje' to jedno, ale myślenie 'czy to już, czy to ten znak, czy powinienem coś jeszcze zrobić' - to już inny tryb. Przynajmniej u mnie tak to działa, że wiem że przekroczyłem granicę jak zaczynam szukać potwierdzeń w każdej drobnostce.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@heniek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Szukanie potwierdzeń w każdej drobnostce - to jest akurat mój problem i nie wiem jak z tym pracować. Jak coś zrobię to potem przez tygodnie widzę znaki wszędzie i nie wiem czy to ma sens czy to jest tylko mój mózg który szuka wzorców.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Heniek To jest akurat coś o czym można by długo rozmawiać osobno, bo to zahacza o to jak w ogóle interpretujemy zbieżności. Ale żeby nie odpływać - czy jak szukasz tych potwierdzeń to czujesz się spokojniej czy bardziej nerwowo?


Odpowiedz
(@heniek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 251

@Igorek93 Bardziej nerwowo zdecydowanie. Czuję że gdzieś w środku cały czas czekam na coś i każda rzecz może być tym czymś albo nie. To wyczerpujące szczerze.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

To co Heniek opisuje to w sumie jest inny wymiar tego o czym mówiła Cynamonka na początku wątku. Bo jak oczekujesz zbyt szybko, to nie tylko chodzi o to że wynik ma przyjść prędko, ale że cały czas jesteś w stanie gotowości żeby go zauważyć. I to jest chyba bardziej wyczerpujące niż samo oczekiwanie.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

Damianek60 powiedział to lepiej niż ja bym potrafiła. Dokładnie o to mi chodziło kiedy zaczynałam ten temat. To nie jest tak że oczekiwanie trwa chwilę i potem odpuszczasz - ono potrafi trwać tygodniami i zajmować głowę bardziej niż sam rytuał. A im dłużej trwa, tym bardziej zaczynam wątpić w to co robiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słyszę w tym co mówi Cynamonka coś znajomego. Mnie też się zdarza że rytuał sam w sobie jest spokojny, a to co po nim - to dopiero jest napięcie. Jakby sama praca była łatwiejsza niż potem puszczenie tego. I tutaj nie mam dobrej metody, próbowałam różnych rzeczy i żadna nie działa za każdym razem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Irenka.1 A co próbowałaś? Bo mnie też to dotyczy i jestem ciekawa czy jest cokolwiek co w ogóle pomaga, nawet częściowo.


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Wincentyna_01 Różne rzeczy - robienie czegoś angażującego zaraz po, żeby nie siedzieć z myślami, celowe przekierowanie uwagi na inny projekt, nawet celowe przypominanie sobie że 'oddałam to'. Ale szczerze? Najbardziej pomagało mi jak miałam naprawdę dużo innych spraw i po prostu nie było czasu na czekanie. Nie wiem czy to metoda czy przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

To co Irenka mówi o 'oddaniu tego' mnie uderza, bo sama tego używam i teraz zastanawiam się czy to nie jest trochę autosugestia żeby się uspokoić, a nie realna zmiana nastawienia. Znaczy - mówię sobie że oddałam, a gdzieś tam i tak czekam. Czy ty masz poczucie że ta formuła naprawdę coś zmienia, czy tylko na chwilę ucisza ten głos?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Wincentyna_01 Szczerze? Chyba jedno i drugie, zależnie od dnia. Są momenty kiedy powiedzenie sobie tego działa głębiej, a są dni kiedy to jest właśnie ta autosugestia o której mówisz - przykrycie, nie rozwiązanie. Ale nawet jeśli to tylko chwilowe uciszenie, to czasem wystarczy żeby nie wchodzić w ten spiralny tryb szukania znaków.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam sie czy w ogóle jest sens szukać metody na puszczenie, czy to nie jest tak że samo puszczenie przychodzi kiedy naprawde wiesz że zrobiłeś co mogłeś. Bo jak mam z tyłu głowy że może powinienem był coś zrobić inaczej, to żadna formuła nie pomoże - i tak bedę wracał do tego w kółko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Damianek60 W tym jest coś ważnego, ale trochę inaczej to widzę. Bo 'wiedzieć że zrobiłem co mogłem' to też jest ocena, a ocena to też rodzaj myślenia o tym. Pytanie czy da się w ogóle wyjść z tego bez żadnej wewnętrznej narracji, albo czy chodzi tylko o to żeby ta narracja była spokojniejsza, nie żeby jej nie było.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Chyba chodzi o spokojniejszą narrację, bo ta zupełna pustka to raczej ideał niż coś osiągalnego na co dzień. Mnie bardziej interesuje coś innego - czy ta różnica między 'puszczeniem prawdziwym' a 'udawanym' w ogóle przekłada się na wyniki, czy to tylko różnica w samopoczuciu?


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Moim zdaniem tak, przekłada się. Jak jesteś wewnętrznie spięty i tylko udajesz że odpuściłaś, to energia którą wysyłasz jest inna niż jak naprawdę nie trzymasz kurczowo. Przynajmniej tak to czuję w swojej praktyce - jest dosłownie inna jakość.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Mistique A jak to mierzysz? Bo to co czujesz jako 'inną jakość' może być po prostu różnicą w nastroju danego dnia, nie w skuteczności. Nie mówię że się mylisz, ale zastanawiam się czy to nie jest post hoc - coś wyszło, więc teraz pamiętam że wtedy naprawdę puściłam, coś nie wyszło, więc może jednak nie puściłam wystarczająco.


Odpowiedz
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Igorek93 No dobra, nie mierzę tego w żaden obiektywny sposób, przyznaję. Ale właśnie to jest ten problem z całą tą rozmową - jak w ogóle mielibyśmy to mierzyć? Każdy pracuje subiektywnie.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

Igorek dotknął tu czegoś czego się trochę boję w tej dyskusji. Bo jak zaczynam myśleć 'może nie puściłam wystarczająco, dlatego nie wyszło', to to jest dokładnie ta sama pułapka co na początku wątku, tylko inaczej nazwana. Zamiast 'może nie dość długo, może nie dość intensywnie' mam 'może nie dość szczerze, może nie dość głęboko'. Wymiana jednego rozliczania na drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@heniek)
Połączone: 6 miesięcy temu

O właśnie. Mnie to uderzyło jak Cynamonka to napisała. Bo jak słuchałem tej rozmowy, to w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać czy ja kiedykolwiek puszczałem wystarczająco. I to jest nowe napięcie którego wcześniej nie miałem, a pojawiło się właśnie przez tę rozmowę. Trochę ironiczne.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co mówi Heniek jest dosyć niepokojące z mojej perspektywy, bo zaczęłam czytać ten wątek żeby zobaczyć jak pracować lepiej, a tu wychodzi że można się zakręcić na każdym etapie. Czy jest jakiś punkt w którym po prostu przestaje się nad tym wszystkim siedzieć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Sigilia Mam wrażenie że szukasz punktu końcowego gdzie problem znika, ale tego nie ma. Jest po prostu coraz mniej kręcenia się w kółko, coraz szybsze łapanie się na tym, coraz mniejszy koszt emocjonalny. Ale całkowicie to nie znika, przynajmniej u mnie nie znikło.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

Ale to jest może właśnie ta zmiana nastawienia o której pisała Cynamonka na początku? Że nie chodzi o osiągnięcie jakiegoś stanu gdzie już jest dobrze i bez napięcia, tylko o to że sam stosunek do tych oczekiwań się zmienia. Mniej bólu w tym że są, a nie ich brak.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 182

@Kometkaa To trochę jak z medytacją - nie o to chodzi żeby myśli zniknęły, tylko żeby nie płynąć za nimi. Ale właśnie - czy w praktyce magicznej to jest wykonalne bez jakiegoś systematycznego treningu uwagi? Bo wydaje mi się że samo dobre chcenie tu nie wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ravenna pyta o coś czego mi brakowało na początku - bo naprawdę myślałam że samo rozumienie wystarczy. Że jak widzę mechanizm, to przestaje działać. A to nie tak. Widzenie mechanizmu to zupełnie inny mięsień niż niedziałanie wedle niego. Musiałam się o to potknąć kilkanaście razy.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Tzn to co mówi Irenka mam wrażenie że mozna powiedzieć tak: rozumienie jest potrzebne ale nie wystarczające. A co wystarczające? No właśnie chyba tylko czas i powtarzanie, i trochę łaski że akurat coś zadziałało w odpowiednim momencie żeby zobaczyć różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Trochę przewrotnie, ale ta rozmowa jest sama w sobie przykładem tematu wątku - zaczęłyśmy od oczekiwań i chciałyśmy szybko znaleźć odpowiedź jak to naprawić, a teraz siedzimy przy tym już kilkadziesiąt postów i ciągle kręcimy się między różnymi aspektami bez żadnego gotowego rozwiązania. I może to jest właśnie właściwe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Wincentyna_01 Trochę tak, ale mam też poczucie że ta rozmowa faktycznie coś robi - chociażby to co powiedział Heniek, że zobaczył nowy wymiar problemu którego wcześniej nie widział. To nie jest rozwiązanie, ale to jest ruch. I o to chyba w tych rozmowach chodzi, nie o to żeby wyjść z gotowym przepisem.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

Właśnie. Jak zaczynałam ten wątek, miałam gdzieś z tyłu głowy że może ktoś powie coś co kliknie i będzie aha, teraz wiem jak to robić inaczej. A tu zamiast tego mam więcej pytań, kilka rzeczy do sprawdzenia we własnej praktyce i sporo do przemyślenia. Co śmiesznie dobrze pasuje do tego o czym rozmawiamy.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

A mnie ciekawi jeszcze jedno - czy wy w ogóle umiecie odróżnić kiedy coś nie wyszło bo rzeczywiście oczekiwałyście za szybko i za mocno, a kiedy po prostu nie wyszło i tyle? Bo mam wrażenie że czasem szukamy psychologicznego wyjaśnienia tam gdzie może po prostu wynik był inny niż chciałyśmy.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

To jest dobre pytanie i chyba trochę do siebie też je zadaję. Bo mi się zdarzyło kilka razy że coś nie wyszło i zaraz szukałam gdzie popełniłam błąd - może intencja była zła, może za bardzo się trzymałam, może zły moment księżycowy. A może po prostu nie wyszło. I nie ma tu głębszego sensu do odkopania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Sigilia Właśnie. I mam wrażenie że to jest jedna z takich rzeczy które najtrudniej zaakceptować - że niektóre rzeczy po prostu nie działają i nie ma winnego. Ani ty nie jesteś winna, ani metoda nie jest zła, ani czas nie był zły. Czasem wynik jest po prostu brak wyniku.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak mam to odróżnić? Bo jeżeli zawsze moge powiedzieć 'po prostu nie wyszło', to po co w ogóle analizuję czy robiłem coś nie tak? Chyba jednak ta analiza ma jakiś sens, tylko pytanie kiedy ma sens, a kiedy jest tylko kręceniem się.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Damianek60 Może analiza ma sens na etapie przed albo w trakcie, a nie po? Tzn. zanim zaczniesz coś robić - sprawdzasz czy jesteś w odpowiednim stanie, czy intencja jest czysta, czy warunki są ok. A jak już zrobiłeś i nie wyszło, to szukanie błędu post factum jest już głównie storytellingiem.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co mówi Hubert72 jest dla mnie ważne, bo sama przez długi czas robiłam właśnie to retrospektywne szukanie błędu i ono nigdy niczego nie zmieniło w mojej praktyce. Za to jak zaczęłam bardziej uważać na wejście w rytuał - na własny stan, na to co czuję zanim zacznę - to coś się zmieniło. Nie w wynikach koniecznie, ale w tym jak potem z tym siedzę.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

A jak to sprawdzasz ten własny stan zanim zaczniesz? Bo mnie się zdarza że wiem że nie jestem w najlepszym miejscu emocjonalnie ale i tak zaczynam, bo myślę że może sam rytuał mnie z tego wyciągnie. I teraz nie wiem czy to błąd myślenia czy może to faktycznie czasem działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Kometkaa To zależy chyba od tego co chcesz osiągnąć. Jak rytuał jest bardziej dla siebie - żeby pozbierać się, uspokoić - to może zadziałać też z trudniejszego miejsca. Ale jak chcesz wysłać coś na zewnątrz, jakaś intencja skierowana na coś w życiu, to ja zauważyłam że z rozchwiania rzadko wychodzi to co chciałam.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam z tym inne doświadczenie. Kilka razy robiłam coś właśnie z bardzo intensywnego stanu emocjonalnego i to był jeden z tych momentów gdzie czułam że coś naprawdę idzie, a nie że tylko machałam rękami. Nie wiem czy to dobry wzorzec do naśladowania, ale tak było.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Mistique A to co 'poszło' w tych przypadkach faktycznie wyszło tak jak chciałaś, czy po prostu rytuał był intensywny uczuciowo? Bo te dwie rzeczy mogą nie mieć ze sobą związku.


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: