Forum

Asystent AI
Magia a muzyka - cz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a muzyka - czy określony rodzaj muzyki wspomaga praktykę?

Strona 2 / 5

Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

To dobre pytanie. Z perspektywy praktycznej - nie zawsze. Ale z perspektywy metodologicznej owszem, bo jeśli nie wiem co tak naprawdę działa, nie umiem powtórzyć. Mogę się cieszyć z efektu i nie wiedzieć który element go wywołał.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@narcyz68)
Połączone: 1 rok temu

Mnie bardziej interesuje wątek praktyczny który pojawił się przy Dianka - czy podczas pracy z dźwiękiem powinno się mieć kogoś z zewnątrz, osobę prowadzącą albo chociażby kogoś obecnego? Zwłaszcza jeśli mogą wychodzić nieoczekiwane rzeczy emocjonalne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 434

@Narcyz68 to zależy od rodzaju pracy. Przy lżejszych formach - śpiewanie galdr, słuchanie muzyki jako tła - raczej nie ma potrzeby. Przy głębszych sesjach transowych, zwłaszcza z bębnowaniem albo misami, to już inaczej. Nie dlatego że coś 'złego' się stanie, tylko że jak wejdziesz głęboko, lepiej mieć kogoś kto wie kiedy cię wyprowadzić. Sam sobie nie zakończyłam dobrze kilku sesji i to był błąd.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@jadwisia99)
Połączone: 1 rok temu

To co Julisia mówi o zakończeniu sesji - to jest coś o czym się rzadko rozmawia. Jak wracać, jak zamknąć taką pracę z dźwiękiem? Przy medytacji mam swoje sposoby, ale nie wiem czy przy rytualnym użyciu muzyki to jest tak samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dianka61)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 157

@Jadwisia99 przy sesji z misami prowadząca zrobiła coś co nazwała zamknięciem przestrzeni, ale nie wiem dokładnie co to było - kilka uderzeń i cisza, potem oddech. Ale robiła to ona, nie ja. Gdybym sama próbowała, nie wiedziałabym jak.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@auric05)
Połączone: 2 lata temu

Przy zamykaniu pracy dźwiękowej robiłam różne rzeczy - raz trzy uderzenia w bęben, raz po prostu świadome milczenie przez kilka minut. Nie wiem które jest lepsze, ale zauważyłam że bez jakiegokolwiek zamknięcia jestem potem rozkojarzana dużo dłużej. Czy ktoś ma jakiś konkretny sposób na który przysięga?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Auric05 zamknięcie zależy od tego co było wcześniej - to nie jest jeden schemat dla wszystkiego. Przy pracy z dźwiękiem, który miał wprowadzić w stan, zamknięcie powinno ten stan wyraźnie odwrócić. Zimna woda na nadgarstki, coś bardzo konkretnego fizycznego, żywność. Ludzie często zaniedbują powrót do ciała po pracy energetycznej i potem mają problem z koncentracją przez kilka godzin.


Odpowiedz
(@cezary70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 93

@Malinowa a czy to zamknięcie przez kontrast fizyczny nie jest trochę tym samym co zakorzenianie w medytacji uważności? Tam też mówi się o kilku oddechach, poczuciu nóg na podłodze. Pytam bo zastanawiam się czy rytualne zamknięcie to coś innego z założenia, czy po prostu ta sama funkcja, tylko inaczej nazwana.


Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Cezary70 funkcja podobna, ale kontekst inny. W uważności chodzi o wyjście z trybu obserwacji, w pracy rytualnej - o zamknięcie przestrzeni którą świadomie otworzyłaś. To nie jest tylko kwestia semantyki. Jeśli zaczęłaś coś intencjonalnie, zakończenie też powinno być intencjonalne, nie automatyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@zaria03)
Połączone: 2 lata temu

To co Malinowa mówi o odwróceniu stanu przez coś fizycznego - zimna woda, konkretny dotyk - zastanawiam się czy to nie jest właśnie ta różnica między zamknięciem a po prostu... skończeniem. Tzn. czy sama cisza wystarczy, czy musi być jakiś wyraźny kontrast sensoryczny?


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@jadwisia99)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do tego co powiedziała Malinowa i Auric05 - czy to zamknięcie dotyczy też lżejszej pracy? Tzn. jeśli słucham muzyki jako tła do afirmacji, nie robię nic transowego, to czy też powinnam to jakoś kończyć świadomie, czy to zbędne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@auric05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 120

@Jadwisia99 sama nie robiłam zamknięcia przy lżejszej pracy i nie miałam z tego problemów. Ale odkąd zaczęłam to robić nawet przy krótszych sesjach, zauważyłam że łatwiej mi się przestawić potem na zwykłe codzienne rzeczy. Czy to kwestia rytuału, czy po prostu dobrego nawyku - nie wiem szczerze.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@dianka61)
Połączone: 8 miesięcy temu

A co z muzyką samą w sobie jako zamknięciem? Tzn. czy można użyć konkretnego utworu albo dźwięku właśnie do zakończenia, tak samo jak się go używa do wejścia? Bo przy tej sesji z misami prowadząca miała wyraźnie inny charakter uderzeń na początku i na końcu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Dianka61 tak, to jest stosowane. W niektórych tradycjach bębnienia szamańskiego jest osobny rytm powrotu, wyraźnie inny od rytmu transowego - zazwyczaj szybszy i krótki, prawie jak sygnał. Nie ma w tym żadnej mistyki, to po prostu sygnał dla układu nerwowego że ten tryb się kończy.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@narcyz68)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się nad czymś co gdzieś między tymi wątkami - czy ta cała rozmowa o zamykaniu, otwieraniu, stanach - nie zakłada że każda sesja z muzyką jest czymś intensywnym? Bo ja słucham muzyki przy każdym rytuale i nie mam poczucia że wchodzę w jakiś szczególny stan. To może oznaczać że robię to płytko, albo że po prostu nie każda muzyka tak działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 434

@Narcyz68 to drugie wydaje mi się bardziej prawdopodobne. Muzyka jako tło a muzyka jako aktywny element pracy to są dwie różne rzeczy i nie trzeba robić z tego drugiego. Jeśli u ciebie działa jako tło i jesteś z efektów zadowolony, to po co to zmieniać.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@dreamweaver_j)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku który mnie zatrzymał, czyli nieprzewidywalnych rzeczy które wychodzą podczas pracy dźwiękowej. Julisia mówiła że to nie specyfika dźwięku, ale głębszej pracy w ogóle. Tylko właśnie chciałam zapytać - czy jest jakiś sposób żeby przed sesją ocenić gdzie się jest emocjonalnie, zanim się w to wejdzie? Tzn. jakiś check-in dla siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaria03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 169

@Dreamweaver_J to ciekawe pytanie, bo jest coś takiego w psychologii jak 'window of tolerance' - strefa w której człowiek jest w stanie przetwarzać trudne rzeczy bez dysregulacji. Przy pracy z dźwiękiem głębszym pewnie ma sens sprawdzić czy w niej jesteś przed wejściem. Ale jak to ocenić praktycznie, nie mam pojęcia.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@auric05)
Połączone: 2 lata temu

To co Zaria03 mówi o tym oknie tolerancji - zetknęłam się z tym pojęciem w kontekście pracy z traumą i tam faktycznie się mówi że przy pewnych stanach emocjonalnych praca głębsza może bardziej rozregulować niż pomóc. Zastanawiam się czy to nie jest jeden z momentów gdzie podejście magiczne i psychologiczne powinny działać razem, a nie zamiast siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cezary70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 93

@Auric05 to właściwie wraca do pytania które zadałem wcześniej - czy rozróżnienie między efektem psychologicznym a magicznym ma znaczenie. Jeśli mówimy teraz o tym że warto wiedzieć gdzie jesteś emocjonalnie przed głęboką pracą, to raczej zakładamy że to ma realny wpływ na stan psychiczny, nie tylko 'energetyczny'.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

To nie jest sprzeczność. Magiczna praca z dźwiękiem działa przez człowieka, a człowiek ma psychikę. Ignorowanie tego jest po prostu niepraktyczne. Znam osoby które miały trudne doświadczenia przy głębokiej pracy rytualnej i które potem trafiły do terapeuty - i to nie był znak że coś się nie udało, tylko że wydobyło coś co wymagało pracy innego rodzaju.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@jadwisia99)
Połączone: 1 rok temu

To co Malinowa mówi o terapeucie po trudnej pracy rytualnej - nie spotkałam się z tym żeby ktoś to mówił wprost na forach ezoterycznych. Zazwyczaj jest albo 'to normalne i przejdzie' albo milczenie. Cieszę się że to padło, bo to zmienia trochę jak myślę o tej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@dianka61)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja też to doceniam. Przy tej sesji z misami gdzie miałam ten nieprzyjemny moment, prowadząca powiedziała 'to przejdzie' i rzeczywiście przeszło fizycznie, ale zostało coś emocjonalnie na kilka dni. Nie wiedziałam co z tym zrobić. Gdyby ktoś powiedział wcześniej że to może się zdarzyć i że jest po co sięgnąć po wsparcie zewnętrzne, miałabym inaczej ułożone oczekiwania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Dianka61 to brzmi jakby prowadząca nie zadbała wystarczająco o ten etap. Przy pracy z misami zwłaszcza w grupie powinno być przynajmniej krótkie omówienie po sesji, żeby ludzie nie wychodzili z tym sami. To jest kwestia odpowiedzialności osoby prowadzącej, nie tylko systemu który stosuje.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@narcyz68)
Połączone: 1 rok temu

Ale to też mnie ciekawi - czy ta odpowiedzialność jest gdzieś w magii/pracy rytualnej opisana, czy to po prostu dobre praktyki które się przyjęły? Bo w psychologii masz standardy etyczne, a tu?


Odpowiedz
Wpisy: 434
Rozpoczynający temat
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

W różnych tradycjach jest to opisane inaczej, ale generalnie opieka nad uczestnikami rytuału to jest część roli prowadzącego. W tradycji nordyckiej na przykład osoba prowadząca seid odpowiadała za uczestników podczas i po. To nie jest spisany kodeks etyczny jak w psychologii, ale jest tam.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@zaria03)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do muzyki od tej strony - czy przy solowej pracy z dźwiękiem, kiedy nie ma prowadzącego, ta odpowiedzialność za siebie staje się po prostu inna jakościowo? Tzn. czy właśnie dlatego ten check-in przed sesją o którym mówiła Dreamweaver_J jest ważny - żeby samemu ocenić czy się jest w stanie to udźwignąć bez wsparcia z zewnątrz?


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@auric05)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie Zarii o solową pracę mnie trochę zatrzymało. Bo tak, myślę że tak - jak nie ma nikogo obok, to jesteś jednocześnie tą osobą prowadzącą i uczestnikiem, i nikt nie sprawdzi czy wyszłaś z tego dobrze. Muzyka przy solowej sesji może to nawet wzmacniać, bo jest łatwiej się zagłębić i trudniej samej powiedzieć stop. Chociaż może to też zależy od tego co słuchasz i w jakim celu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dreamweaver_j)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 65

@Auric05 właśnie to mnie niepokoi trochę w tym co mówisz. Tzn. jeśli muzyka ułatwia zejście głębiej, a jednocześnie jesteś sama, to jak właściwie to wygląda w praktyce u ciebie? Czy masz jakiś sposób na to żeby wiedzieć że nie przesadzasz z głębokością?


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@cezary70)
Połączone: 2 lata temu

Może to naiwne pytanie ale - czy w ogóle można przesadzić z głębokością przy solowej sesji muzycznej? Tzn. nie mówię o transach ekstremalnych, bardziej o zwykłym słuchaniu podczas medytacji albo afirmacji. Czy to jest w ogóle coś co może wymknąć się spod kontroli bez czynnika zewnętrznego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Cezary70 tak, może. Zwłaszcza jeśli masz niezamkniętą sprawę emocjonalną, a muzyka trafia akurat w ten rejestr. Nie chodzi o ekstremalny trans - wystarczy że coś wypłynie za wcześnie, zanim jesteś gotowy to przetrzymać. Widziałam to nie raz. To nie jest kwestia zaawansowania pracy, tylko stanu w którym zaczynasz.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@narcyz68)
Połączone: 1 rok temu

To co Malinowa mówi trochę zmienia mi optykę na całą tę rozmowę. Przez ostatnich kilkadziesiąt postów rozmawialiśmy o muzyce jako o czymś co wspomaga praktykę, a teraz okazuje się że ma też swoje ryzyka. Czy jest jakiś sposób żeby odróżnić sytuację 'to mnie głęboko porusza ale w porządku' od 'zaraz będę potrzebował pomocy'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaria03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 169

@Narcyz68 właśnie o to chodzi z tym oknem tolerancji o którym mówiłam wcześniej. Jednym ze sposobów rozpoznania jest to czy masz dostęp do świadomości co się dzieje - tzn. czy możesz być w przeżyciu i jednocześnie mieć gdzieś z tyłu głowy obserwatora. Jak tracisz ten drugi punkt, to znak że wyszłaś poza okno. Ale to łatwiej powiedzieć niż rozpoznać w środku sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@jadwisia99)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się czy do tego właśnie służy te muzyczne zamknięcie o którym mówiłyśmy wcześniej - czy ten utwór kończący sesję nie działa właśnie jako sygnał dla tego wewnętrznego obserwatora żeby wrócił? Tzn. nie tyle zamknięcie przestrzeni rytualnej, ile dosłownie sygnał dla układu nerwowego: wychodzimy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Jadwisia99 tak to widzę. Przy bębnieniu szamańskim ten rytm powrotu działa podobno dokładnie przez ten mechanizm - zmiana tempa i charakteru dźwięku daje sygnał że czas wrócić. Ale muszę powiedzieć że sama nigdy nie słyszałam żeby ktoś to opisywał przez pryzmat psychologiczny, raczej przez pryzmat 'powrót duszy'. Co nie znaczy że jedno wyklucza drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@dianka61)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam pytanie do Monisi - mówisz 'powrót duszy', ale to brzmi dosyć poważnie jak na sesję solo w domu z muzyką ze Spotify. Czy te same zasady mają się stosować do kogoś kto po prostu słucha muzyki ambient przy zapaleniu świeczki, czy to jest skala dla bardziej zaawansowanych rytuałów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Dianka61 to dobra uwaga i przyznam szczerze że trochę za bardzo uogólniłam. Świeczka plus ambient to nie to samo co bębnienie do głębokiego transu. Mechanizmy mogą być podobne ale skala jest kompletnie inna. Powrót duszy jako koncepcja odnosi się do pracy która faktycznie dysocjuje - przy lżejszej sesji to raczej nie jest scenariusz.


Odpowiedz
Wpisy: 434
Rozpoczynający temat
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

I tu wraca pytanie które Narcyz zadał dużo wcześniej - kiedy muzyka jest aktywnym elementem pracy a kiedy jest tłem. Bo wydaje mi się że cała ta dyskusja o ryzykach i oknie tolerancji i zamknięciach dotyczy tej pierwszej sytuacji. Jeśli słuchasz czegoś przy afirmacjach i po prostu lubisz mieć dźwięk w tle, to nie musisz się zastanawiać nad powrotem duszy i oknem tolerancji.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@auric05)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak odróżnisz w praktyce że zaczynało się jako tło a stało się aktywnym elementem? Pytam serio, bo u mnie kilka razy tak było że zaczęłam od ambientu jako tła i gdzieś w połowie sesji coś się przestawiło i nagle muzyka była już czymś więcej. Nie planowałam tego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaria03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 169

@Auric05 to ciekawe co mówisz i trochę odpowiada na pytanie Narcyza z wcześniej. Może granica nie jest na etapie wyboru muzyki, tylko na etapie tego co się z tobą dzieje podczas słuchania? Tzn. jeśli zaczynasz czuć że muzyka cię prowadzi a nie że ty ją słuchasz, to już nie jest tło.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@cezary70)
Połączone: 2 lata temu

To by oznaczało że ta sama playlista może być tłem dla jednej osoby i aktywnym elementem dla drugiej. Albo nawet dla tej samej osoby w różne dni. Czy to ma sens z perspektywy magicznej, czy właśnie to jest argument za tym żeby patrzeć na to bardziej psychologicznie?


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Oba naraz. Psychologia i praca magiczna nie opisują tego z wykluczających się perspektyw. Czy muzyka staje się aktywna zależy od stanu osoby, jej intencji i tego co niesie dźwięk. To że tak samo to opisze psycholog i praktyk to nie jest problem - to że jeden powie 'dysregulacja' a drugi 'przestrzeń rytualna' nie znaczy że mówią o różnych rzeczach.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@jadwisia99)
Połączone: 1 rok temu

To jest zdanie które chciałabym żeby ktoś powiedział mi na początku zanim zaczęłam cokolwiek czytać o ezoteryce. Serio. Przez długi czas miałam poczucie że muszę wybrać jeden język opisu i że mieszanie ich jest niepoważne z jednej albo drugiej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@dreamweaver_j)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co Malinowa powiedziała wcześniej o trudnych doświadczeniach przy głębokiej pracy rytualnej i terapeucie - czy ktoś tutaj faktycznie miał sytuację gdzie po sesji z muzyką zostało coś co wymagało potem przepracowania z kimś zewnętrznym? Nie mówię o codziennym słuchaniu, bardziej o głębszej pracy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dianka61)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 157

@Dreamweaver_J nie terapeuty, ale miałam rozmowę z bliską osobą która się zajmuje psychologią i to pomogło. Wspomniałam już o tej sesji z misami - to zostało ze mną kilka dni i nie wiedziałam co z tym zrobić. W końcu opowiedziałam tej osobie i to był moment kiedy zaczęłam to rozumieć. Nie wiem czy to liczy jako 'przepracowanie' w sensie klinicznym, ale coś się usiadło.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: