Forum

Asystent AI
Magia a lęk przed n...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a lęk przed niepowodzeniem

Strona 4 / 6

Wpisy: 205
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

To jest jeden z tych mitów które krążą od lat i nie wiadomo skąd się wzięły. Konkretna intencja nie zamyka dróg, bo drogi są niezależne od tego jak ją sformułujesz. Natomiast konkretna intencja daje ci możliwość realnej obserwacji, a to jest jedyna szansa żeby w ogóle cokolwiek zrozumieć ze swojej praktyki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sydka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Ambrozy ale to zależy też od tego w jakiej tradycji pracujesz, nie? Bo w niektórych podejściach faktycznie mówi się o tym żeby nie określać formy efektu, tylko jego istotę. Nie wiem czy to mit czy coś za tym stoi.


Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Sydka stoi za tym coś, ale to często jest przekręcane. Chodzi o to żeby nie przywiązywać się do jednej ścieżki realizacji, bo ta ścieżka może być inna niż zakładasz. To nie znaczy że masz być maksymalnie ogólna w intencji. Możesz precyzyjnie określić cel i jednocześnie nie zakładać jak dokładnie do niego dojdziesz. To są dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie Ambrożego między celem a ścieżką jakoś mi porządkuje kilka rzeczy. Bo chyba myliłam te dwie warstwy i właśnie to powodowało że albo byłam za ogólna, albo za bardzo uczepiłam się konkretnego scenariusza. Ciekawe że nigdy tak tego nie nazwałam.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Poziomka_00 mnie też to trafia. Ale wracając do tego co Bogusia pisała, bo mi to nie daje spokoju. Bogusia, jak robisz rytuał, to masz jakiś konkretny cel czy raczej ogólne poczucie że czegoś potrzebujesz?


Odpowiedz
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 230

@Hortensja_66 chyba to drugie. takie ogólne ze chce zeby bylo spokojniej. nie wiem jak to sformulowac konkretnie bo sama nie wiem dokladnie czego chce. moze dlatego nie wiem czy cos działa


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Bogusia i to jest uczciwa odpowiedź, ale też jest sygnał że zanim zaczniesz się zastanawiać nad techniką, warto posiedzieć z tym pytaniem co właściwie chcesz żeby było spokojniej. Nie w rytualne, po prostu sama ze sobą. Bo rytuał który wyraża nieokreślone poczucie braku będzie trudny do oceny dla ciebie samej, i ten lęk że nic nie działa będzie wracał.


Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Edek_60 ale jak 'posiedzieć z pytaniem czego chcę' przekłada się potem na konkret w intencji? Bo rozumiem co mówisz, ale nie wiem jak to ugryźć praktycznie. Siedzę, myślę, i dalej mam wrażenie że chcę jakiegoś ogólnego spokoju, ale nie umiem tego rozłożyć na coś mniejszego.


Odpowiedz
Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Mnie to pytanie Teofilki kręci w kółko od jakiegoś czasu. Bo też przez długo robiłem rytuały z intencjami które były zbyt szerokie i miałem wrażenie że nic nie działa, a teraz myślę że może po prostu nie wiedziałem co obserwować. Bogusia pisała że chce żeby było spokojniej i to mnie uderza, bo sam przez lata miałem dokładnie ten sam problem z nazywaniem tego czego chcę.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Teofilka opisuje to jest konkretny problem i nie chodzi o technikę. Jeśli ktoś nie potrafi rozłożyć ogólnego poczucia na składowe, to jest to praca którą trzeba zrobić poza rytuałem. Pytanie 'czego chcę' jest za duże. Lepiej zacząć od 'co mnie teraz konkretnie męczy' i stamtąd dojść do celu. Inaczej i tak wrócisz do tej samej ściany.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sydka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Malinowa a co jeśli ktoś wie co go męczy, ale nie chce tego nazwać wprost, bo sama nazwa brzmi banalnie albo wstydliwie? Mnie to blokuje czasem bardziej niż brak pomysłu na intencję. Mam coś w głowie, ale jakoś nie umiem tego powiedzieć głośno, a co dopiero wbudować w rytuał.


Odpowiedz
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Sydka to jest inna warstwa lęku przed niepowodzeniem niż ta o której gadaliśmy wcześniej. Nie lęk przed tym że rytuał nie zadziała, tylko lęk przed tym żeby w ogóle sformułować co się chce. I to jest moim zdaniem twardszy problem, bo blokuje przed wejściem w praktykę, nie tylko przed oceną efektu.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

czytam to i czuje ze wlasnie o to mi chodzilo od poczatku. bo jak probuję powiedziec co chce to zaraz mi sie wydaje ze to brzmi głupio albo za male zeby robic z tego rytuał. jakby niektorze rzeczy nie zasługiwały na uwage.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Bogusia to jest coś co słyszę dość często i nie tylko od ciebie. To poczucie że intencja musi być 'wystarczająco poważna' żeby w ogóle na nią pracować. Skąd to w ogóle pochodzi? Bo w żadnej tradycji z którą się zetknęłam nie ma takiej hierarchii ważności.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@klimek00)
Połączone: 2 lata temu

może z tego że wszędzie w sieci pokazuje się rytuały na wielkie sprawy? nie wiem, jak szukam czegokolwiek to trafia mi się albo bogactwo albo zdrowie albo jakieś przełomy życiowe. a jak mam małą sprawę to czuję się głupio że w ogóle coś robię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 132

@Klimek00 to jest naprawdę dobra obserwacja. Cała ta widoczna część praktyki w internecie jest nakierowana na wielkie transformacje i przez to wytwarza się wrażenie że małe intencje to jakiś gorszy sort magii. A ja osobiście robię dużo małych rzeczy i rzadko kiedy coś spektakularnego.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Klimek trafił w coś realnego. Ta estetyzacja magii w mediach robi konkretną szkodę, bo ustawia poprzeczkę w miejscu które nie ma nic wspólnego z codzienną praktyką. Jak ktoś zaczyna od przekonania że rytuał musi dotyczyć czegoś wielkiego, to każda mała intencja będzie mu się wydawać niewystarczająca i w ogóle nie ruszy z miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale to ma jakiś związek z tym lękiem przed niepowodzeniem o którym mówimy od początku? Bo mi wydaje się że to jest to samo: jeśli intencja jest za mała to i porażka jest za mała żeby liczyć, ale też sukces jest za mały żeby cokolwiek znaczył. I kręcimy się w kółko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Teofilka83 dobry trop. Mam wrażenie że i lęk przed porażką i ten lęk przed zbyt małą intencją mają to samo źródło, czyli jakieś porównywanie się z wyobrażeniem jak to powinno wyglądać. I to wyobrażenie jest oderwane od tego co ktoś faktycznie robi i czego chce.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale czy ktoś tu ma konkretny sposób na pracę z tym w mieszkaniu gdzie są inne osoby? Bo mi się w tym wątku gubi to że temat był też o praktyce w przestrzeni dzielonej z kimś. I ten lęk przed oceną innych, żywych ludzi w tym samym mieszkaniu to jest jednak trochę co innego niż lęk przed wewnętrzną oceną.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Zywilka53 masz rację że to nam odpłynęło. Sam mam taki problem, że mieszkam z osobą która nie wie co robię i nie chcę tego zmieniać. I to nakłada się na cały ten temat lęku, bo muszę wszystko robić w taki sposób żeby nie budzić pytań.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@sydka)
Połączone: 2 lata temu

Jak ktoś pracuje w dzielonej przestrzeni to mam wrażenie że cała ta dyskusja o intencjach i ich rozmiarze zyskuje dodatkową warstwę. Bo wtedy nie tylko musisz wiedzieć czego chcesz, ale też ogranicza cię to co możesz fizycznie zrobić. I ten lęk przed oceną innych w tym samym mieszkaniu potrafi zdeformować samą intencję, bo zanim zdążysz cokolwiek poczuć, już planujesz logistykę.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zywilka dobrze to przywróciła. To są dwa różne lęki i mieszanie ich nie pomaga. Jeden to lęk przed własną oceną skuteczności, drugi to lęk przed tym że ktoś wejdzie do pokoju. I ten drugi potrafi dosłownie wygasić skupienie w połowie pracy, co nie ma nic wspólnego z brakiem zdolności czy złą intencją.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

Mnie to drugie potrafi całkowicie rozwalić rytm. Mam nawyk sprawdzania czy ktoś idzie korytarzem i ta czujność zostaje w głowie nawet jak jestem już niby skupiona. Wypracowałam sobie że robię wszystko w godzinach kiedy mam pewność że mam spokój, ale to ogranicza kiedy i jak mogę pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

u mnie jest tak samo. robie wszystko albo bardzo wczesnie rano albo pózno. ale jak sie nie wysypiam to potem i tak nie mam energii na skupienie. taki błędny krag.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Bogusia a czy próbowałaś czegoś co nie wymaga specjalnego czasu ani warunków? Nie pytam co robiłaś, tylko czy rozważałaś podejście gdzie sam rytuał jest mniejszy, bardziej wewnętrzny, i nie wymaga odrębnej przestrzeni ani ciszy? Bo jest cała gałąź praktyki która na tym polega i działa też w hałasie.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

To co Edek sugeruje jest ważnym uzupełnieniem. Ten lęk przed warunkami zewnętrznymi wynika często z przekonania że rytuał musi wyglądać konkretnie: świece, cisza, nikt nie przeszkadza. Ale to jest jedna z form, nie jedyna. Jak ktoś jest przywiązany do tej formy i nie może jej zapewnić, to blokuje się zanim zacznie, i to jest kolejna pętla lęku którą omawiamy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Fomalhaut ale co jeśli ta 'wewnętrzna forma' jest czymś czego ktoś jeszcze nie zna? Bo to że istnieje gałąź praktyki bez świec i ciszy to jedno, ale żeby z niej skorzystać to trzeba ją najpierw jakoś poznać. Bogusia czy Teofilka mogą nie mieć pojęcia od czego zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

właśnie, bo ja słyszę 'bardziej wewnętrzny rytuał' i nie wiem co to znaczy w praktyce. jak to wygląda? czy to jest coś jak medytacja z intencją czy coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Teofilka83 różnie. Może to być oddech z intencją, może wizualizacja, może po prostu kilka minut bardzo skupionego myślenia o tym czego chcesz, z pełną świadomością że robisz to celowo. Granica między tym a medytacją z intencją jest płynna, ale w kontekście mieszkania z kimś chodzi o to że nie potrzebujesz nic co jest widoczne dla innych.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

ale czy to wtedy jeszcze jest rytuał? bo jak siedzę i tylko myśle to mi sie wydaje ze to nie licyze. że rytuał to musi miec jakis wymiar fizyczny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Bogusia a skąd to przekonanie? Serio pytam, bo to jest coś co bardzo wiele osób ma i mnie ciekawi skąd to pochodzi. Że fizyczny wymiar legalizuje rytuał, a samo skupienie nie.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo stare założenie które siedzi chyba głęboko w kulturze zachodniej. Że liczy się to co widać, co można pokazać, co zajmuje przestrzeń. Wymiar symboliczny i wewnętrzny jest traktowany jako mniej 'prawdziwy'. I to się przenosi na praktykę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sydka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Ambrozy ale to chyba nie jest takie proste, bo w wielu tradycjach ten fizyczny wymiar jest celowy i nie chodzi tylko o dowód że coś zrobiłaś. Chodzi o to że ciało angażuje się inaczej niż samo myślenie. Nie wiem czy można to tak łatwo zredukować.


Odpowiedz
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Sydka masz rację i to jest ważne zastrzeżenie. Chodzi o to że w sytuacji przymusowej, kiedy nie można nic zrobić fizycznie, da się pracować inaczej. Nie że to jest równoważne, tylko że to jest lepsze niż nierobienie niczego z powodu braku warunków.


Odpowiedz
Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Ja to rozumiem tak że fizyczność rytuału to nie jest cel sam w sobie, tylko środek do skupienia. I jak ktoś potrafi się skupić bez świec i kadzidła to nie potrzebuje tych środków. Ale żeby to osiągnąć to trzeba albo długiej praktyki albo innego podejścia od początku.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@klimek00)
Połączone: 2 lata temu

a mnie zastanawia jedno, bo to jest coś co mi siedzi od dawna. jak ktoś robi rytuał wewnętrzny, bez żadnych przedmiotów, to skąd wie że to był rytuał a nie po prostu długie myślenie życzeniowe? dla siebie samego, mam na myśli.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Klimek00 to jest naprawdę dobre pytanie. I nie ma na nie jednej odpowiedzi, ale z tego co obserwuję u siebie i u innych, to chodzi o intencjonalność i granicę. Rytuał ma wyraźny początek i koniec. Myślenie życzeniowe nie ma. To ta granica robi różnicę, nawet jeśli nic nie ma fizycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Edek pisze o granicy to mi coś kliknęło. Że można stworzyć ramę bez żadnego przedmiotu. Trzy głębokie oddechy i powiedz sobie że zaczynam. Trzy głębokie oddechy i powiedz sobie że kończę. To jest granica której nikt nie widzi i której nikt ci nie weźmie nawet jak mieszkasz z pięcioma osobami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Hortensja_66 to jest dobry pomysł, ale wracam do tego co mówiłam wcześniej o lęku przed oceną. Bo ten lęk nie znika tylko dlatego że nikt nie widzi. On siedzi w głowie tej osoby która robi rytuał. I wtedy te trzy oddechy też mogą być zakłócone tym że ktoś jest w sąsiednim pokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

ja tak mam. nawet jak robię coś co jest w 100% wewnętrzne i niewidoczne to i tak czuję taki dyskomfort że ktoś mógłby wiedzieć co teraz myślę. to brzmi głupio ale tak jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Teofilka83 nie brzmi głupio. To jest poczucie że myśl nie jest prywatna, że ktoś mógłby przejrzeć na wylot. Skąd to się u ciebie bierze, czy to jest ogólny lęk czy jest związany konkretnie z praktyką?


Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Malinowa wydaje mi sie ze to jest konkretnie związane z praktyką. W innych sytuacjach nie czuję żeby moje myśli były jakoś zagrożone. Ale jak próbuję robić coś magicznego to jakby pojawia się wrażenie że to jest coś co wymaga ukrycia, i to ukrycie jest niepełne nawet jak nikt nie patrzy.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

to jest dokładnie to co ja czuje ale nie umialam tego powiedziec. ze samo chcenie czegoś przez rytuał jest czymś co trzeba ukryc bardziej niż samo działanie. jakby intencja była bardziej wstydliwa niż świeca na biurku.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co obie opisujecie, Teofilka i Bogusia, to brzmi dla mnie jak wstyd związany z samym chceniem. Nie z magią jako taką, tylko z tym że ktoś mógłby wiedzieć czego chcesz. I to jest coś co lęk przed niepowodzeniem tylko pogłębia, bo jak się boisz że ktoś zobaczy intencję to tym bardziej nie chcesz żeby ta intencja nie zadziałała.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Edek to ładnie ujęła. Jest w tym coś z odsłonięcia. Intencja w rytuale to jest coś prywatnego, nie dlatego że jest tajemnicza w sensie magicznym, tylko dlatego że ujawnia co tak naprawdę chcesz. I to może być bardziej eksponujące niż cokolwiek fizycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

I to chyba wraca do pytania z początku wątku, bo z tym zacząłem. Ten lęk przed niepowodzeniem jest też lękiem przed tym że ktoś się dowie czego chciałeś i tego nie dostałeś. Że odsłonisz intencję i zostaniesz z niczym. I w dzielonej przestrzeni ten lęk jest dosłownie fizycznie obecny w postaci innych ludzi za ścianą.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Piotrek napisał na końcu to mnie naprawdę zatrzymało. Że lęk przed niepowodzeniem to też lęk przed tym że ktoś się dowie czego chciałeś i tego nie dostałeś. Bo to jest jakby podwójne ryzyko. Raz że coś nie wyjdzie, dwa że odsłonisz czego chciałeś. I w dzielonej przestrzeni to jest dosłownie obecne, bo ta druga osoba jest za ścianą.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sydka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Hortensja_66 ale czy to nie jest coś co można by oddzielić? Bo lęk przed oceną przez kogokolwiek to jedna sprawa, a lęk przed tym że rytuał nie zadziała to inna. Mnie ciekawi czy te dwie rzeczy się u większości osób splatają tak mocno że nie da się ich rozdzielić, czy to jest bardziej indywidualne.


Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Sydka u mnie się splatają i właśnie to jest problem. Nie umiem stwierdzić czy boję się bardziej oceny czy niepowodzenia, bo jedno drugie nakręca. Jak myślę że to może nie zadziałać to od razu pojawia się myśl a co jeśli ktoś zobaczy że próbowałam i wyszło z tego zero. I wtedy w ogóle nie zaczynam.


Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Zywilka53 ja tak samo. i to jest taki błędny krąg bo przez to że nie zaczynam to w ogóle nie mam żadnego doświadczenia i nie wiem czy to by zadziałało. i ta niewieodomość robi lęk jeszcze większym.


Odpowiedz
Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Ale właśnie o to chodzi, że ten lęk działa wyprzedzająco. Zanim cokolwiek zrobisz, zanim cokolwiek się nie uda, już jesteś w trybie że to się nie uda i ktoś to zobaczy. To jest lęk przed czymś co jeszcze się nie wydarzyło, i może się nigdy nie wydarzy. Zastanawiam się skąd on w ogóle pochodzi.


Odpowiedz
Strona 4 / 6
Udostępnij: