Forum

Asystent AI
Magia a lęk przed n...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a lęk przed niepowodzeniem

Strona 6 / 6

Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mnie uderza że przez te wszystkie posty ani razu nie wyszło konkretne rozwiązanie i myślę że to jest uczciwe. Bo może nie ma jednej metody na ten lęk i każdy musi trochę pokombinować sam, w zależności od tego czy chodzi mu o miejsce, o ocenę, o własne zwątpienie, czy o to urwane w połowie doświadczenie o którym Zywilka53 mówiła. To są różne problemy które tylko wyglądają tak samo z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

To co Teofilka napisała o braku jednej metody chyba najlepiej podsumowuje gdzie jesteśmy w tej rozmowie. I jednocześnie mnie to trochę zostawia z pytaniem bez odpowiedzi, bo z jednej strony rozumiem że to indywidualne, a z drugiej - no to jak w praktyce podejść do tego w sytuacji kiedy nie masz ani prywatności, ani jasności co do siebie, ani pewności czy to co robisz ma w ogóle sens? Wydaje mi się że to jest ten punkt w którym lęk najbardziej paraliżuje.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ten zbieg trzech rzeczy naraz, brak prywatności, brak jasności i zwątpienie, to jest chyba najtrudniejsza kombinacja. U mnie zwykle jak jedno się stabilizuje to pozostałe są łatwiejsze do zniesienia. Ale kiedy to idzie razem to rzeczywiście wszystko staje w miejscu. Piotrek, czy masz jakieś poczucie które z tych trzech jest dla ciebie teraz największym hamulcem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Zywilka53 to ważne pytanie i ciekawi mnie czy Piotrek sam to wie, bo z mojego doświadczenia te trzy rzeczy potrafią się tak wzajemnie zasłaniać, że człowiek myśli że problem to prywatność, a tak naprawdę chodzi o to zwątpienie w środku. I dopiero jak rozwiąże kwestię logistyczną to nagle widzi że tamto dalej siedzi.


Odpowiedz
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Fomalhaut szczerze? Myślę że to jest to zwątpienie. Bo jak myślę o tym notatniku i o ukrywaniu rzeczy, to nie martwię się tak naprawdę że współlokatorzy mnie ocenią. Martwię się że jak to zobaczą to będę musiał sam sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego to robię. I tej odpowiedzi jeszcze nie mam.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Piotrek właśnie powiedział coś bardzo konkretnego i chcę to trochę rozwinąć, bo myślę że to jest sedno całego wątku. Ten lęk nie jest lękiem przed oceną z zewnątrz, tylko przed własną konfrontacją. Pytanie czy to co robię ma sens jest chyba najtrudniejsze bo nie ma zewnętrznego arbitra który odpowie. I to jest może specyfika tej praktyki, że musisz sam sobie dać tę odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

ale jak sie daje sobie tą odpowiedz jak sie nie wie wystarczająco dużo żeby w ogóle ocenić czy to ma sens? ja nie wiem czy moje próby cokolwiek znaczą, nie mam jak tego sprawdzić i troche sie boję że to jest kółko bez wyjścia


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Bogusia nie wiem czy to jest kółko bez wyjścia, ale rozumiem czemu tak to wygląda. A mogę zapytać jak w ogóle rozumiesz 'sprawdzenie czy to ma sens'? Bo jeśli szukasz jakiegoś zewnętrznego dowodu to rzeczywiście możesz na niego długo czekać. Ale jeśli chodzi o coś wewnętrznego, jakąś zmianę w tym jak się czujesz w trakcie albo po, to to jest już bardziej dostępne.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@sydka)
Połączone: 2 lata temu

To co Ambrozy mówi o wewnętrznym kryterium zamiast zewnętrznego dowodu, to jest coś z czym sama się zmagałam. I doszłam do wniosku że lęk przed niepowodzeniem jest tak duży właśnie dlatego że nie wiemy co by oznaczało powodzenie. Nie mamy jasno określonego celu, więc nie możemy się nie powieść, ale też nigdy nie możemy poczuć że cokolwiek się udało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Sydka to jest trafne i jednocześnie trochę mnie przytłacza, bo jeśli muszę najpierw zdefiniować sukces żeby w ogóle zacząć, to pojawia się kolejna warstwa do przepracowania zanim ruszę dalej. Czy ty jakoś to obchodziłaś czy po prostu z czasem samo się uklarowało?


Odpowiedz
(@sydka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Teofilka83 u mnie raczej samo się uklarowało z czasem, ale przez bardzo konkretne sytuacje, nie abstrakcyjnie. Zrozumiałam czego chcę dopiero kiedy zobaczyłam co mi nie dało tego czego oczekiwałam. Więc może to nie jest coś co się definiuje z góry, tylko coś co się odkrywa po drodze. Ale to nie odpowiada na twoje pytanie o lęk który jest już teraz, przed startem.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zatrzymuję się na tym co Sydka powiedziała, że nie wiemy co by oznaczało powodzenie. To jest prawda i myślę że to wynika z czegoś konkretnego w tym jak większość ludzi podchodzi do pracy magicznej, szczególnie na początku. Często przychodzi się z jednym bardzo konkretnym życzeniem i całą energię koncentruje się na tym czy ono się spełniło czy nie. A to jest bardzo wąski horyzont i bardzo łatwo na nim ponieść porażkę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klimek00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 60

@Edek_60 to znaczy że powinno się stawiać sobie inne rodzaje celów? albo w ogóle nie stawiać? bo to jest coś z czym się borykam, nie wiem czy mam mieć jakiś konkretny cel na rytuał czy to jest bardziej o nastawieniu


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Klimek00 nie powiedziałabym że nie stawiać w ogóle, ale że cel może być procesowy a nie wynikowy. Różnica jest taka: zamiast 'chcę żeby X się stało' możesz pracować z 'chcę żeby moja zdolność do skupienia się pogłębiała'. Tego drugiego nie możesz przegapić ani ominąć, bo albo siedzisz i ćwiczysz albo nie. I nie możesz się w tym nie powieść w jeden wieczór.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy o celach i mam trochę inne doświadczenie. Ja przez długi czas miałam cele procesowe, właśnie takie jak Edek opisuje, i to mi bardzo pomagało. Ale potem w pewnym momencie zorientowałam się że chowam się za nimi, że nie stawiam sobie konkretnych oczekiwań bo się boję że się nie spełnią. To też jest forma tego lęku, tylko bardziej zakamuflowana.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Poziomka_00 to jest bardzo uczciwe i nie słyszałam żeby ktoś to tak nazwał wprost. Cele procesowe jako ucieczka od ryzyka porażki, to jest coś realnego. Pytanie brzmi jak odróżnić sytuację w której pracujesz procesowo bo to ma sens od sytuacji w której robisz to żeby nie wystawiać się na sprawdzian.


Odpowiedz
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 132

@Malinowa dla mnie różnica wyszła kiedy zapytałam siebie czy jest coś czego naprawdę chcę ale boję się o to poprosić. I okazało się że jest. Wcześniej nie chciałam tego zauważać.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

To co Poziomka napisała o tym pytaniu do siebie, czy jest coś czego chcę ale boję się o to poprosić, to mnie uderza bo to jest bardzo konkretna technika. I wracając do tego co Piotrek mówił wcześniej o notatniku i konfrontacji z samym sobą, może właśnie to jest ten moment który go blokuje. Nie brak miejsca, nie współlokatorzy, tylko to pytanie które wisi w powietrzu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Fomalhaut myślę że tak. I co ciekawe, ta rozmowa chyba bardziej do tego dotarła niż cokolwiek co sam sobie mówiłem przez ostatnie tygodnie. Mam teraz dziwne uczucie że rozumiem gdzie jest problem, ale nie wiem jeszcze co z tym zrobić. Chyba muszę po prostu usiąść i zadać sobie to pytanie Poziomki.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam wrażenie że ten wątek o mieszkaniu ze współlokatorami zaczął się od bardzo praktycznego problemu gdzie schować świecę, a skończył w zupełnie innym miejscu. I to jest chyba coś co ta dyskusja zrobiła dobrze, bo pokazuje że logistyka i wewnętrzny lęk są ze sobą splecione i nie da się rozwiązać jednego udając że drugiego nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

mam pytanie może trochę z boku ale zastanawiam się czy ten wewnętrzny lęk o którym mówicie nie jest też po prostu normalny i czy w ogóle można się go całkowicie pozbyć, czy raczej chodzi o to żeby z nim pracować i nie dawać mu się zatrzymywać


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Bogusia pyta czy lęk jest normalny i czy można się go pozbyć. Myślę że to zależy od tego co rozumiemy przez pozbycie się. Jeśli chodzi o stan w którym w ogóle nie czujesz niepewności przed rytuałem, to szczerze wątpię żeby to było możliwe albo nawet pożądane. Ta niepewność mówi ci że traktujesz to poważnie. Ale to jest inne pytanie niż to czy lęk może przestać cię blokować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Ambrozy to rozróżnienie między lękiem który informuje a lękiem który blokuje jest dla mnie nowe i trochę zmienia perspektywę. Ale jak ty to rozróżniasz w praktyce? Bo kiedy siedzę przed rytuałem i czuję tę niepewność, to nie wiem czy ona mnie ostrzega przed czymś sensownym czy po prostu mnie powstrzymuje bez powodu.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Teofilka pyta, to jest chyba jedno z tych pytań na które nie ma dobrej odpowiedzi ogólnej. Mnie przez długi czas pomagało patrzenie na to co ten lęk konkretnie mówi. Nie 'boję się że się nie uda', tylko bardziej dokładnie: boję się że zmarnuję czas, że coś zrobię nie tak, że to jest naiwne. I każda z tych rzeczy prowadzi gdzie indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

to znaczy że trzeba sie zastanowic nad rodzajem lęku? bo ja mam wrażenie że u mnie to jest bardziej to naiwne, że będę sie czuć głupio sama przed sobą, ale czy to jest w ogóle do przeskoczenia skoro nie wiee jeszcze co robie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Bogusia to uczucie głupoty przed samą sobą jest chyba jedną z najtrudniejszych rzeczy w tym wszystkim, bo nie ma zewnętrznego świadka którego możesz przekonać. Musisz jakoś poradzić sobie z własnym sceptycyzmem w środku. I nie powiem ci że to przechodzi, bo u różnych ludzi różnie, ale mogę powiedzieć że z czasem to uczucie staje się mniej centralne, szczególnie gdy zaczynasz mieć jakiekolwiek własne punkty odniesienia, niekoniecznie zewnętrzne dowody, ale swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do pytania Teofilki o rozróżnianie bo mam na to jedną konkretną rzecz która mi pomogła. Pytam siebie czy ten lęk pojawia się przed rytuałem czy w trakcie przygotowań. Jak jest przed, to dla mnie sygnał że to jest coś bliżej zwątpienia. Jak jest w trakcie kiedy już coś robię, to wtedy słucham uważniej, bo to może oznaczać że coś mi nie gra w tym co robię, nie w sensie magicznym, po prostu czuję że idę w złą stronę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sydka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Poziomka_00 to jest bardzo praktyczny sposób i chcę się zastanowić czy u mnie tak samo działa. Bo mam wrażenie że mój lęk jest bardziej rozłożony w czasie, nie koncentruje się w jednym momencie. I nie wiem czy to jest kwestia podejścia czy po prostu różnie to działa u różnych ludzi.


Odpowiedz
Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Ta rozmowa o tym kiedy pojawia się lęk trochę mi coś uświadomiła. U mnie on jest właściwie przez cały czas, ale największy jest po, nie przed. Jak już skończyłem coś robić i siedzę i czekam czy cokolwiek się zmieniło. I ten moment jest najgorszy, bo wtedy mam czas żeby kwestionować wszystko co zrobiłem. Może dlatego tak długo odkładałem kolejne próby.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

to co opisujesz, ten lęk po rytualne, jest chyba jedną z przyczyn dla których wiele osób rezygnuje zanim cokolwiek zobaczy. Okres oczekiwania jest aktywną częścią pracy, nie pauzą między działaniem a wynikiem, i jeśli wypełnia się go głównie wątpieniem, to siłą rzeczy to wątpienie staje się największą częścią całego procesu. Mam pytanie, co robisz w tym czasie po?


Odpowiedz
Strona 6 / 6
Udostępnij: