Forum

Asystent AI
Magia a cierpienie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a cierpienie fizyczne - czy możemy pracować przez ból?

Strona 2 / 2

Wpisy: 141
(@szafirowa_j)
Połączone: 2 lata temu

To mnie trochę niepokoi - jeśli rytuał może dotknąć rzeczy, o które nie prosiłaś, to czy w ogóle jest jakiś sposób żeby to ograniczyć? Nie chcę brzmieć naiwnie, ale chyba nie każda niespodziewana zmiana jest dobra, prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Szafirowa_J Nie ma absolutnego zabezpieczenia i każdy kto mówi że jest, mija się z prawdą. Ale jest różnica między pracą otwartą a pracą z intencją ramową - czyli z jakimś ogólnym parametrem 'niech to będzie dla dobra, nie wbrew'. To nie jest zaklęcie ochronne w sensie dosłownym, bardziej nastawienie, które wpływa na to jaką przestrzeń tworzysz. Czy działa zawsze? Nie wiem. Ale bez tego jest luźniej.


Odpowiedz
Wpisy: 156
Rozpoczynający temat
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Słucham i myślę, że w moim przypadku właśnie tego nie miałam - żadnej intencji ramowej. Miałam konkretny cel i ból, i efekt który mnie zaskoczył. Teraz zastanawiam się, czy następnym razem kiedy będę w podobnym stanie fizycznym, zrobię to inaczej - czy w ogóle robić, i jeśli tak, to z jakim wstępnym ustawieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

I właśnie to jest chyba najważniejszy punkt tej rozmowy - nie 'czy można pracować przez ból' jako pytanie z odpowiedzią tak/nie, ale 'jak to zmienia warunki pracy' i czy wiesz na co się godzisz wchodząc w rytuał w takim stanie. Brygidka_R ma teraz konkretne doświadczenie, na którym może budować. To jest coś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Chalcedonka To co Chalcedonka napisała na końcu - 'czy wiesz na co się godzisz' - to brzmi prosto, ale jak się nad tym zatrzymać, to wcale nie jest oczywiste. Bo skąd mam wiedzieć, w jaki stan wchodzę, zanim wejdę? Nie mam podglądu na własne pole, kiedy jestem w środku procesu.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Rena79 Właśnie dlatego część tradycji kładzie nacisk na ocenę stanu przed, nie w trakcie. To może być proste pytanie do siebie - czy jestem tu świadomie, czy jestem tu z konieczności, czy jestem tu bo nie mam siły zatrzymać się. To nie gwarantuje nic, ale daje jakiś punkt odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

Ale to wymaga uczciwości wobec siebie, a to jest chyba najtrudniejsza część. Ja nieraz 'wiedziałam', że nie powinnam czegoś robić, i robiłam, bo miałam wrażenie że to dobry moment. I nie zawsze to był błąd. Więc ta samoocena nie jest nieomylna.


Odpowiedz
Wpisy: 156
Rozpoczynający temat
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Właśnie - ja tamtego dnia naprawdę myślałam, że dam radę. Ból był, ale wydawał mi się czymś do obejścia, nie do zatrzymania. Teraz zastanawiam się, czy to był instynkt czy racjonalizacja. Trudno to rozróżnić po fakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

A co cię skłoniło żeby właśnie tego dnia? Był jakiś zewnętrzny impuls - faza księżyca, data, coś planowanego od dawna? Bo to może mieć znaczenie dla oceny, czy to był wybór czy przymus sytuacyjny.


Odpowiedz
Wpisy: 156
Rozpoczynający temat
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Była to praca, którą planowałam od jakiegoś czasu - miałam wybraną datę ze względu na układ, który sprawdzałam wcześniej. I ból pojawił się w tym samym dniu. Mogłam przełożyć, ale uznałam, że moment mija i będę czekać tygodniami. Teraz nie wiem czy nie powinnam była jednak czekać.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@szafirowa_j)
Połączone: 2 lata temu

To jest coś, co mnie zastanawia od początku tej rozmowy - czy data i układ są ważniejsze niż stan ciała? Bo jeśli mamy wybrany moment, a ciało protestuje, to co ma pierwszeństwo? Czy są tradycje, które mają na to jakąś odpowiedź?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Szafirowa_J W części tradycji ceremonialnych ciało jest traktowane jako część instrumentarium - i jeśli jest niedysponowane, to psujesz wynik jak muzyk z chorą ręką. Ale są też podejścia, gdzie zewnętrzny czas jest tylko sugestią, a stan wewnętrzny jest ważniejszy. Nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od systemu, z którym pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wieslawka59)
Połączone: 12 miesięcy temu

A co jeśli ktoś nie pracuje z żadnym konkretnym systemem? Pytam poważnie, bo wielu ludzi łączy różne podejścia i nie ma jednej tradycji, która by nimi rządziła. Jak wtedy podejmować takie decyzje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Wieslawka59 Wtedy te decyzje są bardziej intuicyjne, co nie znaczy gorsze - ale znaczy mniej przewidywalne. Nie masz zewnętrznej struktury która powie 'stop', więc musisz mieć własną. I to jest umiejętność, którą się ćwiczy, nie coś co po prostu się ma.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak się ćwiczy coś takiego? Serio pytam, bo to brzmi jak 'naucz się słuchać siebie' i to jest rada, którą słyszę wszędzie, ale nikt nie mówi jak konkretnie. Co robicie, żeby odróżnić instynkt od tego, że po prostu chcecie zrobić to co planowałyście?


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@zywiena86)
Połączone: 2 lata temu

Ja też to chcę wiedzieć, bo u mnie to jest naprawdę problem. Jak mam zaplanowane coś pod konkretny tranzyt, to strasznie trudno mi odpuścić, nawet jeśli coś nie gra. Zawsze myślę 'może następny będzie za miesiąc'.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Z moich obserwacji - i to nie jest teoria - wiele osób, które pracują regularnie, zaczyna prowadzić coś w stylu dziennika stanu przed i po. Nie zapisów metafizycznych, tylko prostych notetek: jak się czułam, co było w ciele, co planowałam, co wyszło. Po jakimś czasie zaczyna się widzieć wzorce. Nie w każdym przypadku, ale wystarczająco często, żeby to miało sens.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Edek86 To jest coś, co słyszałam też w kontekście pracy z runami - że bez dziennika nie masz jak weryfikować własnych interpretacji, bo pamięć jest zawodna i selektywna. Ale masz na myśli dziennik prowadzony długoterminowo, nie jedną notkę po fakcie?


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 508

@Rena79 Tak, chodzi o coś ciągłego. Jedna notka po fakcie to za mało. Dopiero seria daje obraz. I właśnie wtedy można zobaczyć czy ból podczas pracy zawsze korelował z czymś specyficznym, czy był bez znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

Mam coś takiego i faktycznie - kiedy patrzę wstecz na kilka miesięcy, widzę że pracowałam w kiepskim stanie fizycznym kilka razy i wyniki były nie tyle złe, co nieprecyzyjne. Trudno powiedzieć czy to ból, czy coś innego, ale wzorzec jest.


Odpowiedz
Wpisy: 156
Rozpoczynający temat
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

To mnie skłania do myślenia, że może właśnie powinnam wrócić do tego swojego doświadczenia z perspektywy kilku miesięcy, a nie tylko kilku tygodni. Może teraz za blisko żeby ocenić co właściwie się zmieniło, a co zmienić miało.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi zdroworozsądkowo. Praca z przeszłością - nawet ta rytualna - ma swój czas przetwarzania. Nie ocenia się efektu operacji zanim zagoi się rana. Nie mówię, że tu musi być coś do przepracowania, ale perspektywa czasowa ma wartość samą w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@szafirowa_j)
Połączone: 2 lata temu

To znaczy, że efekty rytuału mogą być widoczne dopiero po dlugim czasie? Nie pytam przekornie, naprawdę nie wiem jak to działa - czy jest jakaś ogólna zasada kiedy można spodziewać się że coś 'zadziałało', czy to jest zawsze inne?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Szafirowa_J Nie ma ogólnej zasady, bo to zależy od intencji, od tego na co jest nakierowane, i od tego ile warstw dotyczy. Praca z czymś zewnętrznym może dawać sygnały szybko. Praca z czymś wewnętrznym, z historią, z przeszłością - to może trwać długo i być niezauważalne na bieżąco. Dlatego właśnie Edek mówi o dzienniku - żebyś miała punkt odniesienia sprzed.


Odpowiedz
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Czulu A możesz to jakoś rozwinąć? Bo mówisz 'wiele warstw' i 'praca z historią' - ale jak to wygląda w praktyce, że coś dotyczy przeszłości? Czy to znaczy, że intencja rytuału jest skierowana wstecz? Że możemy coś zmieniać retroaktywnie, w sensie dosłownym? Bo to brzmi trochę jak science fiction, a jednocześnie czuję, że masz na myśli coś konkretnego, tylko ja tego nie łapię.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: