Ale jak w takim razie wytłumaczyć, że niektórzy ludzie działają z kwadratami całe życie i mają wyniki, a inni - z taką samą intencją, jak myślę - nic nie uzyskują? Czy to jest ta spójność intencji, o której mówiliśmy wcześniej, czy może coś innego?
To jest pytanie, które wraca co kilka postów i którego nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć bez lepszej metodologii. Ale warto zauważyć jedno - porównujesz osoby, które 'działają całe życie' z osobami, które 'nic nie uzyskują'. Jak mierzysz jedno i drugie? Ludzie, którzy działają długo, mogą mieć lepiej skalibrowane oczekiwania, a nie lepsze wyniki.
To znaczy, że z czasem zaczynasz inaczej definiować co jest wynikiem? Brzmi trochę jak racjonalizacja, ale z drugiej strony - chyba każda praktyka tak działa, nie tylko magiczna. Jak ćwiczysz coś latami, zaczynasz rozumieć, co jest postępem, a co nie.
I znowu wracamy do tego samego problemu - każdy wynik można przypisać praktyce, każdy brak wyniku można wytłumaczyć czymś innym. To jest system, który się sam podtrzymuje niezależnie od danych.
Wracając do kwadratów - czy ktoś próbował kiedyś pracować z kwadratem planety, która jest aktualnie w złym aspekcie? Pytam, bo mam notatki z paru sesji i nie jestem pewna, czy data i stan nieba mają znaczenie, czy kwadrat działa niezależnie od aktualnej pozycji planety.
Myślę, że to zależy od tego, co chcesz zrobić z kwadratem. Jeśli go nosisz - to działa jak talizman i wtedy kontekst astrologiczny ma sens. Jeśli rysujesz go jako część rytuału i zostawiasz na ołtarzu albo spalasz - to jest bardziej operacja, i tu trudniej powiedzieć, czy niebo w danym momencie cokolwiek zmienia.
Czekajcie, a to spalanie kwadratu to po co? Nigdy nie rozumiałam tej logiki - robisz coś, a potem niszczysz. Trochę jakbyś napisała życzenie i wyrzuciła kartkę.
Przy kwadratach jest jeszcze jedna kwestia, której tu nie ruszyliśmy - liczby jako takie, poza ich ułożeniem w kwadracie. W pitagoreizmie i w Kabale numerycznej każda liczba ma jakość, nie tylko wartość. Czwórka Jowisza to nie to samo co czwórka w innym kontekście. Czy kwadrat 4x4 działa dlatego, że ma konkretną sumę, czy dlatego, że czwórka jest wpisana w jego strukturę?
Ja nie pracowałam z kwadratami na tyle intensywnie, żeby cokolwiek twierdzić, ale jak myślę o liczbach w tarota, to ta jakość liczby jest tam bardzo wyraźna. Czwórka w tarota to zawsze jakaś stabilizacja albo stagnacja, niezależnie od arkanu. Czy to jest ta sama czwórka, o której mówisz?
To znaczy, że każdy system numerologiczny ma swoją własną definicję tego, co liczba 'robi'? Bo jeśli tak, to używanie liczb z jednego systemu w ramach innego to przepis na bałagan.
Ten argument z niezależnym dochodzeniem do podobnych wniosków zawsze brzmi przekonująco, dopóki nie sprawdzisz szczegółów. Bo trójka jako twórczość jest szeroko obecna, ale czwórka jest stabilnością w jednych tradycjach i śmiercią w innych - japońskie shi to cztery i śmierć jednocześnie. Więc ten 'poziom niezależny od systemu' działa selektywnie.
Grimoire ma rację, że to jest bardziej skomplikowane. Ale może to nie jest argument przeciw temu, że liczby mają jakieś właściwości - może jest argument za tym, że te właściwości są relacyjne, nie absolutne. Czwórka jest stabilna w kontekście, który valoryzuje porządek, i jest niepomyślna tam, gdzie fonetycznie kojarzy się ze śmiercią. To nie sprzeczność, to kontekst.
Wracam do swojego pytania o aspekty, bo Dezydery nie odpowiedział mi do końca 🙂 Czy ktoś z was faktycznie prowadzi systematyczne notatki z pracy z kwadratami i obserwuje jakąś korelację z położeniem planety? Nie chodzi mi o teorię, tylko o to, czy ktoś to w ogóle śledził.
