Ciekaw jestem czy ktoś tu kiedykolwiek dostał z obu systemów zupełnie sprzeczne wyniki dla tego samego pytania. Bo to byłby dosyć konkretny test tego czy w ogóle można ufać jednej metodzie bardziej niż drugiej, czy to po prostu losowe.
Ale ta metafora z mapami działa dla mnie tylko do pewnego momentu, bo mapy można zweryfikować. Możesz pojechać i sprawdzić czy ulica jest tam gdzie jest na mapie. Numerologii nie możesz tak zweryfikować i to jest chyba ta podstawowa różnica. Jak podchodzisz do tej kwestii u siebie?
Hmm ale psychologia ma przynajmniej badania grup, statystyki, coś. Numerologia nie ma nawet tego. Nie mówię tego złośliwie bo sama czasem zaglądam do numerologicznych opisów, ale uczciwie - to jest inna kategoria.
Były próby - Dean Radin i inni parapsychologowie robili różne testy na podobnych systemach, nie stricte numerologii ale na przykład astrologii. Wyniki były albo nieistotne statystycznie albo niemożliwe do powtórzenia. Ale masz rację że to inna rozmowa niż "czy to mi pomaga myśleć o sobie".
tak, to jest arbitralne w pewnym sensie. Ale chyba każdy wybór systemu jest trochę arbitralny na początku. Wybierasz tarot a nie runy nie dlatego że masz dowód że tarot działa lepiej - tylko z jakiegoś powodu jeden przemówił do ciebie bardziej. Z numerologią jest podobnie, przynajmniej u mnie tak było.
Ale to otwiera inne pytanie - czy skoro wybór jest arbitralny, to wyniki też są trochę arbitralne? Bo jak system jest dobry bo go wybrałam, a nie z innych powodów, to może to ja nadaję mu znaczenie, a nie on mi je pokazuje.
To jest trochę ten sam argument co z placebo - że skoro pomaga, to nieważne dlaczego. Tylko że z placebo przynajmniej wiemy że działa, a z numerologią nawet to jest niesprecyzowane. Komu pomaga i w czym dokładnie?
Mnie pomogła numerologia roczna przy jednej konkretnej sytuacji - rok temu byłam w dziewiątce i opis mówił o zamykaniu pewnych etapów, o tym że to nie jest czas na nowe inicjatywy. I faktycznie kilka rzeczy wtedy zakończyłam, nie wiem czy dlatego czy po prostu zbiegło się. Ale miałam jakiś kontekst do patrzenia na to co się dzieje.
To rozróżnienie między "numerologia pokazała" a "dała język na to co i tak było" wydaje mi się kluczowe dla całego tematu. Bo może właśnie dlatego jedni wierzą a inni nie - wierzący czują że to coś odkrywa, sceptycy widzą że to tylko opisuje.
I oboje mogą mieć rację jednocześnie, zależy od tego co rozumiesz przez "wierzyć". Jak ktoś mówi "wierzę w numerologię" to może znaczyć coś zupełnie innego dla osoby która traktuje ją kabalistycznie i dla osoby która używa jej jako notatnika do samoobserwacji.
No i może właśnie tu jest odpowiedź na pytanie z tematu. Nie chodzi o to że jedni są racjonalni a drudzy nie, tylko że rozmawiamy o czymś innym używając tych samych słów. Choć to mnie nie całkiem satysfakcjonuje, bo nadal nie wiem w co ja właściwie wierzę kiedy sprawdzam swój rok numerologiczny.
A czy te dwa - pomaga myśleć i ma kosmiczne znaczenie - muszą się wykluczać? Może mogą działać jednocześnie nawet jeśli nie możemy tego sprawdzić?
Problem z tym pytaniem jest taki że jak cokolwiek możemy opisać jako "działa i nie możemy sprawdzić dlaczego", to nie ma sposobu żeby odróżnić to od "działa tylko dlatego że myślimy że działa". A to ma znaczenie, bo w pierwszym przypadku cyfry coś mówią o świecie, w drugim - tylko o nas.
To mnie trochę zatrzymało - dziennik albo rozmowa z przyjacielem. Bo te rzeczy też są subiektywne, też mogą się mylić, i nikt nie mówi że są bezużyteczne. Może po prostu numerologia jest po prostu kolejnym sposobem na to samo, a my ją oceniamy surowiej bo ma bardziej egzotyczną otoczkę?
To jest dobry punkt i jednocześnie myślę że to zależy od tego kto i jak ją opisuje. Są środowiska gdzie numerologia jest przedstawiana bardzo spirytualnie, są takie gdzie to czysto psychologiczne i symboliczne. Problem jest chyba w tym że mówimy "numerologia" jakby to był jeden spójny system, a to nie jest. Pitagorejska, kabalistyczna, chaldejska - to są naprawdę różne rzeczy z różnymi założeniami.
Czekaj, bo to mnie skłoniło do myślenia. Jak już rozmawiamy o tym że to różne systemy - to jak ktoś na przykład mówi że "testował numerologię i nie działa", to co właściwie testował? Bo może testował jeden system i wyciągnął wnioski o wszystkich?
No dobra ale czy ta różnorodność systemów to argument za tym że nie działa, czy po prostu że jest ich za dużo żeby wybrać? Bo różne systemy astrologiczne też się różnią i nikt nie mówi z tego powodu że astrologia jest bez sensu.
Weszłam do wątku w połowie ale to zdanie z astrologia mnie złapało. Bo faktycznie - zachodnia i wedyjska astrologia potrafią dać kompletnie różne wyniki dla tej samej osoby. I jakoś ludzie to przyjmują, a przy numerologii nagle staje się problemem. Skąd ta różnica w podejściu?
Albo po prostu astrologia ma lepszy marketing od setek lat 🙂 Serio - horoskopy są w każdej gazecie, numerologia raczej nie. Może to kwestia ekspozycji a nie merytoryki.
I teraz znów wracam do pytania Stokrotuni z początku wątku - czy wierzymy dlatego że coś nas przekonało, czy dlatego że byliśmy na to wystawieni wystarczająco długo. Dla mnie to nadal otwarte.
