pierwsze moje pojawienie sie tutaj, więc nie wiem czy dobrze trafilam.
chodzi o to ze od dłuższego czasu towarzyszy nam jakiś pech, i to taki uparty, nie odpuszcza. mamy syna z niepełnosprawnością i non stop jedna choroba goni drugą. jakby tego było mało to przy każdej zwykłej sprawie do załatwienia wychodzą jakieś problemy, coś zawsze staje na drodze. myślałam ze nowy rok przyniesie zmiane ale niestety nic sie nie zmieniło, dalej to samo.
mąz mój podchodzi do tego sceptycznie, ale ja powoli zaczynam sie zastanawiać czy ktoś nie rzucił na nas jakiejś klątwy. bo tyle niepowodzen naraz to juz troche za duzo jak na zwykłego pecha...
nie wiem co o tym myśleć szczerze mówiąc. moze ktos miał podobną sytuację i wie jak sobie z tym poradzić?
Wiecie, naprawdę ogromną moc ma pozytywne myślenie i chyba nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Chodzi o to, żeby nie myśleć w stylu „chciałabym żeby było dobrze, ale boję się że będzie źle” bo to zupełnie inne wibracje niż poczucie, że już JEST dobrze. To subtelna, ale bardzo ważna różnica. Trzeba w sobie wzbudzić takie głębokie przekonanie, że jesteście silni, że żadne przekleństwo ani przeciwności losu po prostu dla was nie istnieją... poczuć to, nie tylko pomyśleć. No i oczywiście modlitwa, o tym też nie zapominajcie.
masz racje, ze pozytywne myslenie to klucz... ale z doświadczenia wiem, ze bardzo niewielu ludzi potrafi naprawdę, głęboko i konsekwentnie utrzymać taki stan. Zawsze w pewnym momencie wkrada się jakieś czarnowidztwo, które podważa całą tę teorię i człowiek znów wpada w stary schemat.
Prawo serii niestety istnieje i działa, choć naprawdę wolałabym żeby tak nie było. Jak zaczniesz uważniej obserwować swoje życie, to szybko to zauważysz. Sprzęty psują się zwykle hurtem, u mnie mniej więcej co siedem lat idzie wszystko po kolei. Tak samo z czerwonymi światłami, zawsze na jednym się nie kończy. Takie jest życie.
Co do pomocy, zwróć się konkretnie do Anioła z prośbą o rozwiązanie Twoich problemów. Aniołowie szanują naszą wolną wolę do tego stopnia, że niepoproszone po prostu się nie wtrącają. Trzeba ich o to poprosić. Weź jakiś zeszyt i zapisuj tam swoje żale, przemyślenia, prośby. Rozmawiaj z nimi o tym, czego oczekujesz. Do tego pozytywne myślenie, afirmacje, medytacje, to wszystko razem robi robotę. Chodzi o przeprogramowanie umysłu na lepsze tory. Można zmusić los żeby dawał tylko to co dobre, naprawdę się da. Potrzeba do tego wytrwałosci i wiary, i jedno i drugie jest tu kluczowe. Powodzenia 🙂
