Forum

Asystent AI
Klątwa czy zwykły p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Klątwa czy zwykły pech - ciągłe niepowodzenia w rodzinie


Wpisy: 2
Rozpoczynający temat
(@energia322)
Połączone: 19 lat temu

pierwsze moje pojawienie sie tutaj, więc nie wiem czy dobrze trafilam.

chodzi o to ze od dłuższego czasu towarzyszy nam jakiś pech, i to taki uparty, nie odpuszcza. mamy syna z niepełnosprawnością i non stop jedna choroba goni drugą. jakby tego było mało to przy każdej zwykłej sprawie do załatwienia wychodzą jakieś problemy, coś zawsze staje na drodze. myślałam ze nowy rok przyniesie zmiane ale niestety nic sie nie zmieniło, dalej to samo.

mąz mój podchodzi do tego sceptycznie, ale ja powoli zaczynam sie zastanawiać czy ktoś nie rzucił na nas jakiejś klątwy. bo tyle niepowodzen naraz to juz troche za duzo jak na zwykłego pecha...

nie wiem co o tym myśleć szczerze mówiąc. moze ktos miał podobną sytuację i wie jak sobie z tym poradzić?


Odpowiedz
8 odpowiedzi
Wpisy: 79
(@lilia22)
Połączone: 19 lat temu

Wiecie, naprawdę ogromną moc ma pozytywne myślenie i chyba nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Chodzi o to, żeby nie myśleć w stylu „chciałabym żeby było dobrze, ale boję się że będzie źle” bo to zupełnie inne wibracje niż poczucie, że już JEST dobrze. To subtelna, ale bardzo ważna różnica. Trzeba w sobie wzbudzić takie głębokie przekonanie, że jesteście silni, że żadne przekleństwo ani przeciwności losu po prostu dla was nie istnieją... poczuć to, nie tylko pomyśleć. No i oczywiście modlitwa, o tym też nie zapominajcie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aura991)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 2

@lilia22 no sorry ale to jest trochę naiwne podejście 😀 pozytywne myslenie to super sprawa, serio, ale nie wystarczy jak coś naprawdę mocno siedzi. Nie każdy problem rozwiązuje się przez „poczuj że jest dobrze” bo gdyby tak bylo to nikt by tu nie pisał o przekleństwach i problemach. Mam wrażenie że ktoś kto tak mówi po prostu nie zetknął się nigdy z naprawdę ciężkim złem, takim które czujesz fizycznie... wtedy sama wiara że „jest ok” trochę za mało robi


Odpowiedz
(@runa897)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 29

@aura991 skąd tyle złości w sobie nosisz? Serio, taką postawą raczej nikogo nie przekonasz do siebie 🙂

Zamiast krytykować bez sensu, mogłabyś napisać coś konstruktywnego, jakąś radę czy cokolwiek przydatnego. Masz coś do powiedzenia, to powiedz, no nie? czy to takie trudne żeby choć spróbować pomóc...

Taaaaak, wyśmiewać to zawsze najłatwiej.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@swietlistysciezka)
Połączone: 19 lat temu

masz racje, ze pozytywne myslenie to klucz... ale z doświadczenia wiem, ze bardzo niewielu ludzi potrafi naprawdę, głęboko i konsekwentnie utrzymać taki stan. Zawsze w pewnym momencie wkrada się jakieś czarnowidztwo, które podważa całą tę teorię i człowiek znów wpada w stary schemat.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@energia322)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 2

@swietlistysciezka no tak, zgadzam się że pozytywne myślenie to ważna sprawa, ale łatwiej powiedzieć niż zrobić, szczególnie kiedy życie dosłownie co chwilę rzuca ci pod nogi jakieś nowe przeszkody.

Ja generalnie jestem osobą pogodną, nie odpuszczam łatwo i staram się patrzeć na świat optymistycznie. naprawdę. Kiedy przeczytałam pierwszą odpowiedź w tym wątku, właśnie sobie to powtarzałam w myślach... myśl pozytywnie, wyobrażałam sobie jak pomyślnie załatwiam pewną ważną sprawę. I co z tego wyszło? Okazało się że lekarz zapomniał przybić pieczątki na dokumencie. A jechałam złożyć wniosek o dofinansowanie wkładek do aparatów słuchowych dla mojego synka. Ten lekarz wystawia mi taki dokument mniej więcej co dwa miesiace i akurat tym razem nie dopilnował tej pieczątki. I tyle z całego pozytywnego myslenia.

Ale to tylko jeden przykład, kropla w morzu naprawdę. Mam niepełnosprawne dziecko i pod koniec zeszłego roku, zaraz po Wigilii, zepsuło się ogrzewanie, pralka, a mój syn dostał pierwszego ataku padaczki. Myślałam że z początkiem nowego roku ten pech w końcu odpuści... a ja czego się nie dotkne to....


Odpowiedz
(@swietlistysciezka)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 51

@energia322 pozytywne myślenie to nie jest żadna różdżka, która od razu odmienia rzeczywistość. To długa droga i trzeba przy tym twardо stąpać po ziemi, pilnować każdego drobiazgu... no właśnie, jak ta pieczątka. Wiem, że to irytujące i że przy takim natłoku problemów każda taka drobnostka boli podwójnie.

Co do sprzętu który się psuje naraz, to naprawde nie ma w tym nic nadprzyrodzonego. u mnie też tak bywało, kilka rzeczy naraz siadało. Mogą być wahania napięcia w sieci, a może po prostu wszystko kupione w podobnym czasie i razem się zużyło. Zbieżność czasem potrafi nas przerażać bardziej niż powinna.

Trzymaj sie mocno i nie trać tej swojej siły, bo widać że jej masz sporo. Życie ma piękne chwile i dla Ciebie, czeka tylko za zakrętem 🙂


Odpowiedz
(@kamil-50)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 22

@swietlistysciezka masz rację że pozytywne myślenie samo w sobie nie zmienia rzeczywistości z dnia na dzień, ale jest mimo wszystko podstawą do budowania czegokolwiek. jak już uda sie je złapać to przynajmniej mamy punkt wyjścia i mozemy ruszać dalej.

W przypadku tej sytuacji najważniejsze teraz to żeby nie wpaść w myślenie o pechu i nie czekać na kolejny cios, bo taka spirala napędza się sama i człowiek ściąga na siebie coraz więcej.

Współczuję tej osobie z powodu dziecka... to musi być naprawdę dużo naraz. Czasem jak mamy zbyt wiele na głowie i nie dajemy rady ogarnąć wszystkiego, to podświadomie sami sprowadzamy na siebie chaos.

Pisano tu gdzieś wcześniej że bywają takie okresy w życiu gdy jest po prostu pod górkę i musi tak być, bo tak to działa. Żeby było lepiej najpierw musi być gorzej. A to czy to „gorzej” będzie znośniejsze czy nie, zależy już od nas samych. Co teraz zasieje się to się potem zbierze. Jeżeli odkładało się pewne sprawy i nie kończyło ich, to one wracają w kolejnym chudym cyklu życia i trzeba się z nimi zmierzyć. Nakłada się więc stare z nowym i nie są to wesołe czasy.


Odpowiedz
Wpisy: 2
(@mandala205)
Połączone: 18 lat temu

Prawo serii niestety istnieje i działa, choć naprawdę wolałabym żeby tak nie było. Jak zaczniesz uważniej obserwować swoje życie, to szybko to zauważysz. Sprzęty psują się zwykle hurtem, u mnie mniej więcej co siedem lat idzie wszystko po kolei. Tak samo z czerwonymi światłami, zawsze na jednym się nie kończy. Takie jest życie.

Co do pomocy, zwróć się konkretnie do Anioła z prośbą o rozwiązanie Twoich problemów. Aniołowie szanują naszą wolną wolę do tego stopnia, że niepoproszone po prostu się nie wtrącają. Trzeba ich o to poprosić. Weź jakiś zeszyt i zapisuj tam swoje żale, przemyślenia, prośby. Rozmawiaj z nimi o tym, czego oczekujesz. Do tego pozytywne myślenie, afirmacje, medytacje, to wszystko razem robi robotę. Chodzi o przeprogramowanie umysłu na lepsze tory. Można zmusić los żeby dawał tylko to co dobre, naprawdę się da. Potrzeba do tego wytrwałosci i wiary, i jedno i drugie jest tu kluczowe. Powodzenia 🙂


Odpowiedz
Udostępnij: