czytałem gdzieś że podobno jest różnica między klątwą a urokiem. ten drugi ma się objawiać jakimś wewnętrznym chorowaniem... szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem jak to odróznić od zwykłej choroby, ale pytanie do was - jak w ogóle można to rozpoznac?
no nie wiem, może to urok, moze klątwa, a moze ten cały seks astralny... jakoś zawsze sie tu znajdzie jakiś nowy temat i wszyscy zaczynamy się nakręcać 😉
Klątwa to coś innego niż urok, chociaż ludzie często mylą jedno z drugim. Klątwa wyrasta z bezsilności i pragnienia zemsty... ten kto przeklina, czuje że został skrzywdzony i nie ma już innego wyjścia. Zazwyczaj przeklęty jest czemuś „winien”, i jedynym sposobem żeby się od klątwy uwolnić jest wyrównanie tego rachunku. Klątwy potrafią przechodzić z pokolenia na pokolenie, trwają dopóki dług nie zostanie spłacony.
Co ważne, klątwę może rzucić dosłownie każdy. Nie potrzeba do tego żadnych szczególnych rytuałów. Liczy się tylko głębokie poczucie krzywdy, frustracja wynikająca z bezsilności i żarliwe pragnienie zemsty. Najczęściej takie przekleństwa rzucano właśnie na łożu smierci, umierający człowiek, czując że już nic nie zdola zrobić, ostatnie tchnienie poświęcał na życzenie wszelkiego zła temu, który go skrzywdził.
Urok to zupełnie inna sprawa. Rzuca sie go na zimno, z premedytacją, wymaga określonego rytuału. Można nim dotknąć osobę całkowicie niewinną, która o niczym nie wie. Uroków jest wiele rodzajów, ale cel jest zawsze podobny, sprawić przykrość, uprzykrzyć życie komuś nielubianemu. Często używa sie przy tym gadżetów, odpowiednio preparowanych przedmiotów, nad którymi wypowiada sie zaklęcie, a potem podrzuca się je ofierze.
I tym którzy teraz chichotają albo krecą palcem przy skroni, opowiem historię którą usłyszałem jakis czas temu. Pewne małżeństwo, zmęczone miastem, wybudowało dom na wsi. Kopiąc ziemię pod trawnik, wykopali dziwne zawiniątko, świńskie ucho, garść ziół, plątanina patyczków. Okazało się, że w ten właśnie sposób miejscowi „zaklinali” niechcianych sąsiadów, żeby im sie nie powodziło.
Aż się prosi tu przywołać Mrożka: „Wy nam mówicie: Europa. A tu, co postawimy mleko na kwaśne, to skądś wyłażą karzełki i szczają nam do garnków.” (S. Mrożek, „Z ciemności”)
u mnie w rodzinie babcia robiła taki rytuał odpędzania uroku, jak ktoś chorował bez wyraźnej przyczyny, znaczy nie było mowy o zwykłym przeziębieniu ani zatruciu. W czasie tego rytuału pojawiają sie pewne znaki, z ktorych można wyczytać czy urok rzuciła kobieta, mężczyzna czy może jakaś dziewczyna. Jak żadne znaki sie nie pojawią, to znaczy że uroku w ogole nie bylo. Szczegółów nie mogę zdradzić, bo to coś co jest przekazywane w naszej rodzinie od bardzo dawna i było pilnie strzeżone w tajemnicy, mama prosiła mnie żebym o tym nie mówiła.
najpierw trzeba użyc jajka do sprawdzenia co tak właściwie jest! jeśli jajko zniknie to mamy do czynienia z urokiem, a jak nie to klatwa 😮
ale spokojnie, obu mozna sie pozbyc za pomocą super nowoczesnej metody „na mlotek” 😀
otoz rozkładamy na podłodze białe prześcieradło i kreślimy na nim jakiś bohomaz. Stajemy na tym prześcieradle w szerokim rozkroku, bierzemy do ręki młotek stolarski i z całej sily walimy sie nim w głowę... metoda jest bardzo skuteczna i zawsze działa, bo odblokowuje czakrę myślenia 😉
