Dawno mnie tak coś nie rozśmieszyło 🙂
Przypomniało mi sie zdanie, które chyba Stanisław Lem kiedyś powiedział, że zanim odkrył internet, nie zdawał sobie sprawy ile na swiecie jest idiotów...
Rzuciła klątwę? To podaj jej dane kontaktowe, trzeba spalić czarownicę 😉
szczęście to nie jest coś co po prostu spada na głowę samo z siebie. trzeba trochę samemu zadbać o to, żeby życie szło w dobrym kierunku. jak ktoś postępuje uczciwie i sensownie, to pech jakoś sam znika.
hej wszystkim 🙂 słuchajcie, jak macie takie problemy jak w temacie to szczerze wam powiem, bo mnie to też dotyczyło! miałam dokładnie to samo uczucie, że coś mnie prześladuje, że jakiś pech albo klatwa po prostu nie daje mi żyć, no dosłownie traciłam nadzieję że cokolwiek się zmieni...
ale znalazłam pewną panią która zajmuje się oczyszczaniami i naprawdę wam mówię, po sesjach u niej te wszystkie problemy po prostu zniknęły 😀 ona pomogła też kilku moim znajomym którzy już kompletnie nie wierzyli że coś ich uratuje. więc jakby ktoś chciał to może tu napisać w wątku, chętnie powiem więcej co i jak 😉
szczerze to sam kiedyś trafiłem na kogoś, kto zajmował się oczyszczaniem z takich rzeczy i naprawdę powiem wam, że to zmieniło całkiem sporo w moim życiu. Nie spodziewałem się aż takiego efektu, ale było warto. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć więcej, to opisz swoją sytuację tutaj w wątku, postaram sie pomóc albo naprowadzić na właściwy kierunek
weź pod uwagę że często to co nazywamy klątwą albo pechem, to po prostu skutki naszych własnych wyborów. jakby sie tak spokojnie zastanowić nad tym co robimy na co dzień, skąd bierze się ten pech... może warto zmienić trochę podejście do życia, podejmować mądrzejsze decyzje. czasem to naprawdę tyle
hej, możesz śmiało pisać tutaj w wątku, chętnie pogadam i pomogę jak będę mógł 🙂
serio, zero tych rytuałów i szamanów 😀 po prostu zmień coś w swoim zyciu i to wystarczy
Według mnie najlepiej zrobić wywar z czarciego żebra, czyli ziela ostrożenia, i oblać się nim dokładnie... można do tego dodać jeszcze trochę wody świeconej i szczypsty soli.
Jeśli chcesz to opisz swoją sytuację tutaj w wątku, to mogę Cię skierować do kogoś kto zajmuje sie oczyszczaniem ze złej energii
Możesz opisać tu na forum co dokładnie się dzieje, chętnie podzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem 🙂
Przyszły mi do głowy dwie rzeczy.
Po pierwsze... może po prostu wmawiasz sobie ten pech, tak układasz sobie obraz swojej rzeczywistości. Spróbuj przez jakiś czas wypisywać codziennie na kartce zarówno dobre, jak i złe rzeczy które się wydarzyły danego dnia. Naprawdę możesz się zdziwic ile tych dobrych jest, tylko ich nie dostrzegasz.
Po drugie, ta myśl o współlokatorce. Czy jesteś pewna ze ona ci źle życzy? Zastanów się czy nie zrobiłaś jej kiedyś czegoś, przez co mogła poczuć się zraniona, moze ma do ciebie jakiś żal którego nie wyraziła wprost. Warto by się spotkać i po prostu porozmawiać, zanim zaczniemy szukać ezoterycznych przyczyn.
może jakieś oczyszczenie albo jakiś rytuał by pomógł?
Może warto byłoby spróbować jakiegoś rytuału oczyszczającego? Zastanawiam się czy to nie byłoby dobre wyjście w tej sytuacji...
Słuchaj, znam jedną osobę która naprawdę potrafi w takich sprawach pomóc... zajmuje się miłością ale wiem że radzi sobie też z klątwami i oczyszczaniem z różnych złych energii. Mnie osobiście pomogła i to jak! Jeśli nadal szukasz kogoś takiego, to rzuć tu w wątku, chętnie opowiem więcej i nakieruję 🙂
hmm no nie obrażaj się, ale szczerze powiem że trochę mnie to zaskoczyło... nie wiedziałam że tyle osób wciąż wierzy w takie rzeczy jak uroki czy klątwy 🙂
Urok, klątwa, pech, każdy to inaczej nazywa, ale tak naprawdę chodzi o zwykłą negatywną energię, która najczęściej pochodzi od ludzi, którym twoje szczęście nie daje spokoju, albo po prostu ci zazdroszczą.
Jeśli chodzi o odbijanie takiej energii, to bardzo polecam pierścień Atlantów. Jego działanie opiera się na promieniowaniu kształtem, to nie jest żadna magia ani czary. Trzeba go regularnie przemywać zimną wodą i absolutnie nie wolno pozwalać, żeby ktokolwiek inny go zakładał. Co ciekawe, ten pierścień po przywiązaniu do właściciela potrafi wracać nawet po zgubieniu, ja swój zgubiłam chyba z dwa, trzy razy 🙂 i za każdym razem się odnajdywał. W internecie można znaleźc sporo ciekawych artykułów na jego temat.
Natomiast do pochłaniania negatywnej energii najlepszy jest czysty szafir. Kup sobie w pierścionku albo wisiorku i noś go non stop, nawet śpij z nim. Po jakimś czasie zacznie się przebarwiać, robić mętny, a może nawet pęknąć, to znak że działa i pochłonął co swoje. Wtedy trzeba go wyrzucić i koniecznie kupić nowy.
Ale same kamienie to nie wszystko. Potrzebna jest też praca z głową. Jest pewne ćwiczenie, wyobrażasz sobie, że twoje ciało otacza niewidzialna tarcza, od której zła energia po prostu się odbija i wraca do nadawcy z podwójną siłą. Brzmi może trochę śmiesznie, ale sprawdziłam to na własnej skórze i działa. Zajęło mi to jakieś pół roku, ale teraz wszystko co złe po mnie spływa, obojętne co ktoś mówi czy kombinuje. Każdą porażkę traktuję jako wyzwanie, a nie koniec swiata jak kiedyś, kiedy się po prostu załamywałam. Odnalazłam w tym naprawdę duży spokój.
Noszę swoje kamienie cały czas i pomimo intryg kilku osob, które nie dają spokoju, nadal się rozwijam i żyję tak jak chcę. Trzy lata temu byłam totalnie w pułapce cudzych wpływów. Teraz jestem wolna i tobie też tego szczerze życzę 🙂
Może warto pomyśleć o rytuale oczyszczającym...
Przede wszystkim niekoniecznie musi to być klątwa. Warto poprosić kogoś kompetentnego, kto się zajmuje takimi sprawami, żeby dokładnie zbadał sytuację. Jesli to faktycznie klątwa, to taka osoba pomoże ją oczyścić. Jeżeli zaś chodzi o coś innego, bo często zdarzają się negatywne myślokształty albo inne tego rodzaju energie, to też da się to usunąć. W zdecydowanej większości przypadków, gdy ktoś był przekonany że ma na sobie klątwę, okazywało się że jej po prostu nie było. Zamiast więc od razu zastanawiać się jak ją ściągnąć, trzeba najpierw sprawdzić czy w ogóle istnieje. Jeżeli nie ma żadnej klątwy, to cała ta rozmowa staje się bezprzedmiotowa 🙂
No właśnie... sama mam taki problem. Sąsiadka, u której chyba naprawdę to „złe oko” działa, plus kolega, który dla swojej mamusi góry by przeniósł. Przy czym mamusia to świętoszka i katoliczka co się zowie, a on sam to lewak z przekonaniami zupełnie z innej bajki.
I ten kolega najchętniej te mury rozwalałby właśnie u mnie, a ja poganka, wiadomo:/ niezbyt lubiana przez takie środowisko.
Problem polega na tym, że ani kumplowi nie wytłumaczysz pewnych rzeczy, ani tej prostej sąsiadce, która rozrusznik ma i w ogóle nie rozumie, że urządzenia elektroniczne mogą mieć jakiś negatywny wpływ na energię wokół. Za prosta na takie tematy, po prostu. Boję się trochę tych wszystkich złożeń energetycznych, bo to niestety nie są wymysły...
serio, jest taka prosta metoda - zjesz rybę i wypijesz wodę o piętnastej trzydzieści i podobno ma cie wtedy spotkać szczęście 😀
POMAGA, testowałam na sobie i działało!!!
egzorcyzmy odprawiane przez księdza z odpowiednimi uprawnieniami mogą w tym pomóc
Miałam kiedyś podobny okres w życiu, wszystko pod górkę, bez względu na to co robiłam. Zaczełam szukać informacji, czytać i w końcu trafiłam na pewnego maga który zajmuje się wyłącznie ściąganiem klątw. Nie wiem czy wierzysz w moc magii, ale u mnie to naprawdę zadziałało. Nazywa się Gorislav i jak rozumiem specjalizuje sie tylko i wyłącznie w klątwach, niczym innym.
Oczyszczenie jest chyba najskuteczniejszym sposobem w takich sytuacjach.
sól i biała szałwia, to naprawdę działa 🙂 polecam to jako pierwszą metodę jaką warto wypróbować kiedy czujesz że coś jest nie tak z twoją energią
Sama modlisz się do świętego Judy i jednocześnie wierzysz w klątwy i pech... no serio, zastanów sie nad tym chwilę. To się wyklucza. Jeśli sama nie rozumiesz dlaczego, to może ktoś bliski, kto ma trochę więcej zdrowego rozsądku, pomoże ci to przemyśleć.
skoro nowenna do Judy nie zadziałała, to mam dla ciebie smutną wiadomość... nowenna pomaga na wiele rzeczy, ale podatki to zupełnie inna bajka, a egzorcystów od takich spraw znajdziesz pewnie w najbliższym urzędzie skarbowym 😉
Ale serio, rozumiem że to już nie jest śmieszne. Kiedy pech ciągnie się tygodniami i z każdym dniem robi sie tylko gorzej, to czlowiek zaczyna tracić grunt pod nogami. Trzy, cztery zbieżności to jeszcze przypadek, ale kiedy NIC absolutnie NIC nie wychodzi przez tak długi czas... to już nie jest kwestia zwykłego zbiegu okoliczności. Czarna seria ma swoje prawa i niestety sama modlitwa czasem nie wystarczy żeby ją przerwać.
Warto zastanowić się czy ktoś mógł ci coś zesłać, albo czy nie weszłaś niechcący w jakieś energetyczne miejsce, bo klątwy nie zawsze biorą sie znikąd. Mogą byc też coś w rodzaju „dziedzictwa” po przodkach. Opisz dokładniej jak to sie zaczęło, wtedy łatwiej będzie coś doradzić.
