To jest ta sama sytuacja co z runami. Mamy znaki, mamy kilka sag i Eddy, mamy spekulacje Snorriego. Każda praktykująca osoba, która pracuje z runami dziś, robi gest inspirowany tradycją, bo ciągłości nie ma. I jakoś ta praca daje efekty - nie wiem skąd, ale daje.
To jest uczciwe pytanie, ale mam z nim problem. Bo można je zadać w stosunku do każdej praktyki - włącznie z tymi, które mają ciągłość. Czy ktoś, kto wyrósł w tradycji katolickiej i odmawia różaniec, nie projektuje w to swoich własnych potrzeb? Mechanizm projekcji nie jest specyficzny dla rekonstrukcji. Może raczej chodzi o to, co robi się z tą projekcją - czy się ją uznaje, czy ukrywa za autorytetem starożytności.
Poczekajcie - jeśli dobrze rozumiem, to palindrom jako forma mógł być jednocześnie treścią i zabezpieczeniem? To znaczy sama struktura językowa robiła coś niezależnie od znaczenia słów?
