A co z selenitem? Bo słyszałam że selenite w ogóle oczyszcza pole i pomaga przy jasności, może on pomogłby właśnie w momencie kiedy wahadło daje niejednoznaczne odpowiedzi?
Zastanawiam się czy labradoryt nie byłby tu lepszy niż amazonit. On jest kojarzony z pracą intuicyjną i z tym żeby ufać temu co przychodzi, a nie analizować. Chociaż z labrydorytem trzeba uważać bo bywa bardzo intensywny.
Miałam z labrydorytem raz przy tarota, nie przy wahadle, ale powiem jak to wyglądało. Trzymałam go w lewej dłoni i rzeczywiście było coś w rodzaju... szybszego wychodzenia z głowy do przeczucia. Ale to była krótka sesja i nie wiem jak zachowuje się gdy analiza już wróci.
To jest ciekawy punkt, bo labradoryt działa na czakrę trzeciego oka, co sprzyja intuicji, ale przy osobie która już ma tendencję do analitycznego zawieszania się, może być za dużo bodźców naraz. Mam wrażenie że tu potrzeba kamienia który nie otwiera szerzej, tylko stabilizuje to co już jest otwarte.
Chalcedon miałam przy jednej dłuższej sesji z kartami i on rzeczywiście nie jest intensywny, ale właśnie to mi pomagało. Nie ciągnął mnie nigdzie, tylko był taki... równy. Nie wiem jak to inaczej opisać. Ale to była praca z kartami, nie z wahadłem.
Leżał obok na całą sesję, nie trzymałam go. I chyba właśnie to robiło różnicę, że nie musiałam nic z nim aktywnie robić. On był i to wystarczyło. Ale mówię, karty to nie wahadło, więc nie wiem czy przeniesie się jeden do jeden.
Wracając do labrydorytu, bo chcę się upewnić, że to nie zniknie. Problem z nim jest taki, że on bardzo mocno amplifikuje to co się dzieje wewnętrznie. U kogoś z tendencją do analizy przy niejednoznacznym sygnale z wahadła, on może tę analizę nakręcić zamiast wyciszyć. Chalcedon wydaje mi się bezpieczniejszy właśnie dlatego że nie wzmacnia, tylko wyrównuje.
Dobra ale ile trzeba czekać żeby w ogóle zobaczyć czy kamień coś robi? Bo jak trzymam coś przez jedną sesję i nie czuję różnicy to czy to znaczy że nie działa, czy że potrzeba więcej czasu?
Ja mam pytanie trochę z boku, ale związane. Czy rozmiar kamienia ma znaczenie przy pracy z wahadłem? Bo mam mały chalcedon, dosłownie mały okruszek, i zastanawiam się czy to ma sens.
Z tym rozmiarem to jest tak że pole energetyczne kamienia rozchodzi się we wszystkich kierunkach, więc nawet mały kawałek działa. Ale przy pracy z wahadłem gdzie masz już drugi przedmiot w dłoni, to może być trudno jednocześnie skupiać uwagę na kamieniu i na ruchu wahadła.
U mnie kamień jest obok, nie w dłoni podczas samej pracy z wahadłem. Trzymam go przed i po, albo między pytaniami jak wahadło się zatrzymuje. Może to jest inny sposób użycia i dlatego kyanit sprawdza się na początku, ale gubi mnie gdy wchodzi napięcie w środku sesji.
To co opisujesz, kamień między pytaniami, a nie cały czas, to jest interesujące. Zastanawiam się czy przy labrydorycie albo chalcedonie efekt byłby wyraźniejszy właśnie wtedy, gdy wahadło zatrzymuje się przy niejednoznacznej odpowiedzi. Jakbyś miała go w dłoni dokładnie w tym momencie, a nie tylko wcześniej.
Właśnie to chcę sprawdzić. Spróbuję z chalcedonem w tym konkretnym momencie, gdy wahadło daje mi sygnał który chcę analizować zamiast przyjąć. Jeśli to coś zmieni to wróce tu i napiszę. Tylko nadal nie wiem czy brać chalcedon, amazonit czy może jednak coś zupełnie innego przy tym moim konkretnym problemie z zaufaniem do procesu.
To co Zephyra86 opisuje z tym reaktywnym użyciem kamienia, czyli dopiero gdy pojawia się niejednoznaczny sygnał, to ma sens. Ale mam pytanie, bo mi się nie składa. Jeśli kyanit dobrze otwiera sesję, to czy problem nie leży w tym, że on za mocno ustawia pewien ton i potem każdy kolejny kamień musi z nim współpracować? Chalcedon może być zbyt łagodny żeby przebić coś co kyanit już zbudował.
Hmm, nigdy tak tego nie myślałam. Czyli mogę mieć problem nie z chalcedonem samym w sobie, tylko z tym że kyanit już ustawił pewne oczekiwanie i chalcedon za mało kontrastuje żeby przełamać pętlę analityczną. Czy to znaczy że powinnam szukać czegoś co bezpośrednio wchodzi z kyanitem w interakcję, a nie obok niego?
Ja bym powiedział że tu chodzi o czakry. Kyanit pracuje góra, chalcedon też nie schodzi nisko. Żeby przełamać pętlę analityczną potrzebujesz uziemienia, coś przy czakrze korzenia. Obsydian, hematyt, turmalin czarny. Bez dolnych czakr górne kręcą się w kółko i nie mają gdzie oddać tej energii.
Nie do końca się zgadzam z tym że lęk to lęk. Lęk przed samostnikiem w kontekście wróżbiarstwa jest specyficzny, to nie jest lęk egzystencjalny ani trauma ciała. To jest coś bardziej mentalnego, lęk przed procesem wymagającym cierpliwości i niejednoznaczności. Uziemienie może być pomocne, ale to jakby leczyć ból głowy masażem stóp. Może trochę pomoże, ale nie dotyka sedna.
A co w ogóle jest tym sednem? Bo czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i nadal nie rozumiem, czy szukamy kamienia który uspokaja, który wydłuża skupienie, czy który pomaga zaakceptować niejednoznaczną odpowiedź. Bo to są trzy różne rzeczy chyba?
Kornelia.x trafiła w sedno. To nie jest problem z koncentracją ani z wytrzymałością. To jest ten moment gdy wahadło wskazuje coś czego się nie spodziewałam i zamiast zapisać i iść dalej, zaczynam sprawdzać po raz drugi, po raz trzeci. I kyanit nie wystarczy żeby mnie z tego wyciągnąć gdy już tam wpadnę.
To brzmi bardziej jak problem z zaufaniem do samej siebie niż z energią kamieni. Nie mówię tego złośliwie, naprawdę pytam, bo czy kamień może pomóc z czymś co jest bardziej przekonaniem o sobie niż stanem energetycznym?
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że amazonit jest tu wciąż niedopowiedziany. Był wymieniony wcześniej przez Zephyra86 jako opcja i nikt go nie rozwinął. Amazonit dobrze pracuje z nerwowym umysłem, ale inaczej niż chalcedon. On nie wycisza, raczej pomaga skanalizować to co chaotyczne w myśleniu w coś bardziej linearnego. Przy wahadle to może być za dużo aktywności mentalnej, ale nie jestem pewna bez wiedzy jak Zephyra86 na niego reaguje.
Nie wiadomo z góry i to jest szczera odpowiedź. Dlatego pytam o twoją reakcję, bo to jedyna wskazówka jaką mamy. Jeśli w sklepie nic nie poczułaś to może nie jest twój kamień, ale może też był nieoczyszczony albo złe okoliczności. Testujesz go dopiero wtedy gdy jest napięcie, nie w neutralnym momencie?
Ja dopiero zaczynam z kamieniami i ta rozmowa bardzo mi pomaga, bo pokazuje że dobór to nie jest tylko zajrzenie do listy właściwości. Ale mam jedno pytanie do Zenobka albo Piolunka, czy przy takiej pracy z wahadłem jest jakaś ogólna zasada żeby nie łączyć więcej niż dwóch kamieni naraz? Bo czytałam gdzieś że za duże zestawienie może tworzyć energetyczny szum.
Dziękuję Piolunka za tę odpowiedź, naprawdę pomogło mi to zrozumieć. Ale wracając do tego co pisała Zephyra86 o tej analitycznej pętli, mam pytanie, czy to znaczy że przy samym wahadle lepiej w ogóle nie mieszać kamieni o różnych energiach, żeby nie komplikować tego co się czuje w ręce? Bo nie wiem czy dobrze rozumiem, czy chodzi o to żeby kamienie nie 'kłóciły się' ze sobą, czy raczej o tę uwagę której nie ma?
