Forum

Asystent AI
Kamienie do medytac...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kamienie do medytacji na własną śmierć - przygotowanie duchowe

Strona 2 / 3

Wpisy: 15
(@reginka84)
Połączone: 2 lata temu

To co napisałaś - 'kamienie czekają, temat też czeka, nie ma terminu' - to brzmi jak jedno z ważniejszych zdań w całym wątku. Czy to jest coś, co przyszło samo, czy ktoś ci to zasugerował albo gdzieś przeczytałaś?


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@mistika)
Połączone: 7 miesięcy temu

Weszłam do tego wątku dość sceptycznie, bo kamienie jako pomoc przy tak poważnym temacie życiowym wydawały mi się naciągane. Ale czytam i widzę, że tu nie chodzi o to żeby kamień 'wyleczył' czy 'pomógł zaakceptować śmierć'. Chodzi o to że daje punkt skupienia i ramy dla trudnej pracy wewnętrznej. Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@mistika)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co napisałaś o punkcie skupienia - tak, to właśnie to. Nie kamień jako lekarstwo ani jako odpowiedź, tylko jako coś, do czego wracasz wzrokiem albo czego waga przypomina ci, że jesteś tu i teraz. Ale mam pytanie do Jarzebinki - czy to skupienie działa też kiedy dzień jest zły? Bo piszesz, że rezygnujesz gdy coś boli bardziej. A co jeśli właśnie w takie dni to byłoby najbardziej potrzebne?


Odpowiedz
Wpisy: 57
Rozpoczynający temat
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo dobre pytanie i przez chwilę myślałam, że masz rację. Ale doszłam do tego, że jest różnica między trudnym dniem emocjonalnie a dniem, kiedy ciało jest w złym miejscu. Przy złym bólu fizycznym nie mam już zasobów na intencję - leżę i walczę z bólem, nie ma tu miejsca na pracę duchową. Przy trudnym dniu wewnętrznym, smutku, lęku - to już inna historia. Wtedy czasem właśnie sięgam po kamień.


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie między bólem fizycznym a trudnością emocjonalną jest kluczowe i chyba rzadko się o tym mówi wprost. Crystaline - co ty o tym sądzisz? Bo masz doświadczenie z różnymi stanami podczas sesji z kamieniami. Czy w ogóle da się sensownie pracować kiedy ciało aktywnie protestuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Galaktyka_F Krótko: nie da się dobrze. I nie chodzi o to, że kamień 'nie zadziała' - chodzi o to, że uwaga jest zajęta gdzie indziej. Litoterapia nie jest pasywna jak tabletka. Wymaga pewnego rodzaju obecności. Gdy ból dominuje, tej obecności po prostu nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Ale poczekajcie - czy to nie jest trochę wyjątkowe dla tej konkretnej pracy? Mam na myśli, że medytacja nad własną śmiercią to może właśnie wymagać żebyś był w złym stanie fizycznym, żeby to miało sens? Przepraszam, może to głupie pytanie, ale skoro temat to przygotowanie duchowe, to czy nie powinno właśnie działać wtedy kiedy jest ciężko?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@almandynka-2)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Smiertka To wcale nie jest głupie pytanie, ale myślę, że kryje w sobie pewne założenie, które warto rozważyć. Mianowicie - że praca duchowa musi być trudna albo że powinna się dziać w cierpieniu, żeby być 'prawdziwa'. To jest dosyć powszechny mit i niekoniecznie działa tak w praktyce. Przygotowanie robi się kiedy jest spokój, nie kiedy jest kryzys.


Odpowiedz
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 283

@Almandynka.2 Ale czy to nie jest trochę teoria? Bo zakładasz, że będzie ten spokojny moment kiedy można się przygotować. A co jeśli go nie ma? Jarzebinka ma szczęście, że może świadomie wybierać dni. Ale nie zawsze tak jest.


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Henio83 masz tu rację przynajmniej częściowo. Ale myślę, że właśnie dlatego Jarzebinka opisuje całą tę strukturę - stałe kamienie, krótkie sesje, ustalenia z córką. To nie jest przypadek, że to jest tak ułożone. To jest właśnie przygotowanie na czas, kiedy spokojnych momentów będzie mniej. Czy tak to rozumiesz, Jarzebinka?


Odpowiedz
Wpisy: 57
Rozpoczynający temat
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Tak, dokładnie. Robię tę pracę teraz, kiedy jestem w miarę stabilna, żeby mieć do czego wracać kiedy stabilność się zmniejszy. Kamienie, które wybrałam, są już znane mojemu ciału. Intencja jest ustawiona. To nie jest tak, że za każdym razem zaczynam od zera. To bardziej jak... utarta ścieżka. Łatwiej na nią wejść.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Utarta ścieżka - to brzmi jak coś, o czym rzadko się mówi przy kamieniach. Zwykle skupiamy się na właściwościach konkretnych minerałów, a tu nagle jest mowa o czymś bardziej jak kondycjonowanie. Że kamień staje się znajomy, że ciało go rozpoznaje. Crystaline - czy to jest coś, co uznajesz za mechanizm działania litoterapii, czy raczej efekt psychologiczny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Nekromantka Szczerze? Myślę, że to pytanie jest trochę fałszywe w swojej strukturze, bo zakłada, że jedno wyklucza drugie. Ale przy pracy takiej jak ta, którą opisuje Jarzebinka, to rozróżnienie ma naprawdę małe znaczenie praktyczne. Jeśli ciało i umysł rozpoznają kamień jako sygnał wejścia w określony stan - to działa. Skąd to działa - to można dyskutować oddzielnie.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie ta kwestia znajomości kamienia wydaje mi się niedoceniana. Mam kilka kamieni, z którymi pracuję od lat, i naprawdę czuję różnicę między sięgnięciem po stary a po nowy, nawet jeśli to ten sam rodzaj minerału. Jarzebinka - jak długo zajęło ci wybranie tych kamieni do tej konkretnej pracy? To był proces czy raczej wiedziałaś od razu?


Odpowiedz
Wpisy: 57
Rozpoczynający temat
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Proces, zdecydowanie. Kilka prób z różnymi kamieniami. Labradoryt odpuściłam po dwóch sesjach, był za intensywny - wchodziłam w stany, w których traciłam klarowność myślenia, a potrzebuję jej przy tej pracy. Obsydian był zbyt ciężki emocjonalnie. Zostałam przy czarnym onyksie i chalcedonie niebieskim. Prosty układ, ale bardzo świadomy wybór.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawe, że labradoryt wypadł przez intensywność, bo on często pojawia się w kontekście pracy z przejściem i transformacją. Miałaś poczucie, że to jest zły kamień dla tej intencji, czy raczej że po prostu nie ten moment?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Amethysta92 Raczej nie ten kamień dla mnie i tej intencji razem. Może dla kogoś innego labradoryt przy tej pracy byłby idealny. Mnie wyprowadzał gdzieś, gdzie nie miałam kontroli nad kierunkiem. A przy kontemplacji śmierci potrzebuję prowadzić rozmowę, nie dryfować. Chalcedon daje mi właśnie to - spokój i jakąś przejrzystość.


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@zenobia95)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chalcedon niebieski to ciekawa para z onyksem. Uzupełniają się czy raczej działają oddzielnie? Pytam, bo sama nie miałam dużo doświadczenia z chalcedonem w medytacji, używałam go raczej do pracy z komunikacją i ekspresją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ubiorek06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Zenobia95 Ja też używałam chalcedonu przy pracy z wypowiadaniem trudnych rzeczy na głos - i może to jest właśnie klucz? Jarzebinka, czy ta medytacja zawiera jakiś element mówienia albo wypowiadania intencji? Czy to bardziej wewnętrzna, cicha praca?


Odpowiedz
Wpisy: 57
Rozpoczynający temat
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Cicha, ale nie całkiem. Mam jedno zdanie, które powtarzam na początku - coś w rodzaju ustawienia intencji. Nie afirmacja, raczej deklaracja. Potem cisza i kamienie. Chalcedon przy gardle albo w dłoni, onyx przy korzeniu. Zenobia - działają razem, ale nie mieszam ich w jednym miejscu. Każdy ma swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@reginka84)
Połączone: 2 lata temu

Jedna deklaracja na początku zamiast rozbudowanej afirmacji - to mnie zastanawia. Czy to jest coś, co wymyśliłaś sama, czy czerpałaś z jakiegoś konkretnego podejścia? Pytam, bo sama szukam czegoś prostszego niż to, co zwykle opisują w materiałach o medytacji.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Ja też chcę wiedzieć to samo co Reginka. I jeszcze jedno - czy tę deklarację możesz powiedzieć nam, czy to jest coś bardzo osobistego? Nie naciskam, jestem po prostu ciekawa jak to brzmi w praktyce. Dziękuję, że w ogóle dzielisz się tym wszystkim, to jest naprawdę dużo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Smiertka Reginka - powiem wam, jak to brzmi, bo myślę, że to nie jest sekret, który trzeba chronić. To zdanie, które ułożyłam sama, jest po prostu: 'Jestem tutaj, idę, i jest to dobre.' Nic poetyckiego, żadnych kwiatów. Celowo. Chciałam czegoś, co można powiedzieć spokojnie, bez patosu. Pierwsze wersje były za długie i za bardzo 'ładne', co sprawiało, że stawały się performatywne zamiast prawdziwe. To, co zostało, jest trochę nagie - i właśnie o to chodziło.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Boże, to jest takie proste i takie... właściwe. Dziękuję, że to powiedziałaś. 'Jestem tutaj, idę, i jest to dobre' - w trzech częściach jest i obecność, i ruch, i akceptacja. Nie pomyślałabym, że coś tak krótki może nieść tyle. Czy to zdanie zmieniało się przez cały proces, czy od razu wiedziałaś, że to jest to?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@reginka84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 15

@Smiertka Właśnie to chciałam zapytać - ten proces dochodzenia do tej konkretnej wersji. Bo mnie uderza, że ona mówi, że pierwsze były za 'ładne'. To jest coś, o czym mało kto mówi przy pracy z afirmacjami czy deklaracjami - że estetyka może być przeszkodą.


Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Smiertka pytasz, czy zdanie się zmieniało. Tak, dużo. Przez kilka tygodni próbowałam różnych wersji. Jedna zaczynała się od 'Przyjmuję...' - ale to brzmiało jak formułka ze szkolenia. Inna była po prostu za smutna, za bardzo elegijnym tonem. Obecna wersja wyszła chyba w połowie sesji, kiedy po prostu powiedziałam ją do ściany bez żadnego przygotowania. I zostałam z niej spokojna, nie wzruszona. To był sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@almandynka-2)
Połączone: 11 miesięcy temu

To, co opisuje Jarzebinka z tą deklaracją, przypomina mi coś z tradycji nordyckiej - nie afirmację, ale właśnie wyrzeczenie się ozdób przy przejściu. Nagie słowa. Runiczne inskrypcje funerarne też często są zadziwiająco proste, prawie suche w formie. Myślę, że coś w nas rozumie, że przy granicy nie potrzeba retoryki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 283

@Almandynka.2 Ale czy to nie jest zbyt ogólne porównanie? Runy funerarne to jeden kontekst kulturowy, a medytacja z kamieniami to coś zupełnie innego. Nie wiem, czy można to tak zestawiać.


Odpowiedz
(@almandynka-2)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Henio83 Nie porównuję praktyki, tylko formę językową. Że ludzie w różnych tradycjach przy pracy z granicą i śmiercią instynktownie upraszczali słowa. To nie jest twierdzenie, że jedno wynika z drugiego - raczej obserwacja wzorca.


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

Ten test spokoju zamiast wzruszenia - to jest bardzo konkretny kryterium, który trudno opisać w instrukcji, ale rozumiem, o co chodzi. Wzruszenie angażuje, spokój uwalnia. Czy przy kamieniach też miałaś podobny test - że ich wybór potwierdził się właśnie spokojem, nie silnym doznaniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Galaktyka_F Dokładnie tak. Kamienie, które dawały silne doznania, odpadły. Zostały te, przy których po prostu... byłam. Onyx był jednym z pierwszych, bo przy nim nic się nie działo spektakularnego, i właśnie to mnie zatrzymało. 'Nic się nie dzieje' okazało się być właściwą odpowiedzią.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

To jest jedna z trudniejszych rzeczy do wytłumaczenia osobom zaczynającym pracę z kamieniami - że brak efektu dramatycznego nie jest brakiem efektu. Przy Jarzebince ten onyx działa właśnie przez nieobecność zakłócenia. Ale jak to odróżnić od kamienia, który po prostu nie robi nic?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Crystaline To pytanie zadaję sobie od lat. Serio. Moje robocze podejście jest takie - kamień który 'nie robi nic' zostawia mnie takim samym jak przed sesją. Kamień który 'nic nie robi a jednak działa' zostawia mnie jakby lżejszym albo bardziej osadzonym, ale nie potrafię wskazać momentu kiedy to nastąpiło. Czy wy macie jakiś inny sposób na to rozróżnienie?


Odpowiedz
(@zenobia95)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 167

@Bogumil.ka U mnie działa test 'co po'. Nie w trakcie sesji, tylko piętnaście minut później. Jeśli po zwykłym siedzeniu z kamieniem moje myśli są bardziej ułożone niż przed, to coś się wydarzyło. Niekoniecznie podczas, może nawet po odłożeniu. Ale wracam do wątku głównego - Jarzebinka, czy chalcedon przy gardle ma u ciebie jakiś związek z tą deklaracją, którą wypowiadasz na głos?


Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Zenobia95 Tak, to nieprzypadkowe. Chalcedon pojawił się właśnie dlatego, że jest przy gardle w momencie mówienia. Nie wiem czy to 'działa' w sensie, który można zweryfikować, ale intencja jest tam - że słowo wychodzi przez ten kamień. Że jest świadkiem. Potem odkładam go i przechodzę do ciszy z onyksem.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Kamień jako świadek - to jest interesujące ujęcie, bo wysuwa go z roli 'generatora energii' i stawia w roli obecności. Czy ktoś jeszcze pracował z kamieniami w ten sposób - nie żeby coś robiły, tylko żeby były?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ubiorek06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Nekromantka Ja tak. Przez długi czas miałam z tym problem, bo czułam, że to 'nie jest litoterapia'. Że kamień powinien działać. Ale przy pewnych sesjach, szczególnie tych trudnych emocjonalnie, samo trzymanie czegoś w dłoni - cokolwiek, co jest chłodne i stałe - spełniało funkcję zakotwiczenia. Kamień jako punkt stały kiedy reszta się rusza.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@mistika)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słuchajcie, przepraszam, że wchodzę z trochę innej strony, ale czytam ten wątek od dawna i mam pytanie, które mnie gryzie. Ta cała praca, którą opisuje Jarzebinka - kamienie, deklaracja, onyx, chalcedon, sesje kiedy jest stabilniej - to brzmi bardzo przemyślanie i spokojnie. Ale skąd ta pewność, że to w ogóle pomaga? Że to nie jest po prostu rytuał, który daje poczucie kontroli, ale sama praca duchowa, o którą chodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Mistika To jest uczciwe pytanie i nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Mogę powiedzieć tylko, co obserwuję: przed tą pracą myślenie o śmierci wywoływało u mnie lęk, który blokował myślenie. Teraz wywołuje coś bardziej w rodzaju melancholii, która nie paraliżuje. Czy to kamienie, czy regularność sesji, czy sam fakt że się tym zajmuję - nie wiem. Pewnie wszystko razem. Nie sądzę, żeby kamienie były magiczne same w sobie. Sądzę, że pomagają mi być w tym, w czym i tak muszę być.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@runomiraa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ta odpowiedź jest według mnie jedną z uczciwszych, które padły w tym wątku. Że nie wiesz, które konkretnie 'działa', ale wiesz, że całość działa. To jest podejście, które mi osobiście dużo daje - bo unika zarówno magicznego myślenia jak i odrzucenia całej praktyki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Runomiraa Ale czy to nie jest trochę wygodna pozycja? Jeśli nie wiemy, które element działa, to nie wiemy też, czy wymieniając kamień na cokolwiek innego - na kawałek drewna, na gumową kulkę - efekt byłby taki sam. Nie atakuję, naprawdę pytam.


Odpowiedz
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 26

@Amethysta92 To jest klasyczne pytanie o specyficzność efektu i myślę, że w kontekście tej rozmowy - w kontekście osoby, która umiera i szuka spokoju - jest ono trochę z innego porządku. Jarzebinka nie robi eksperymentu. Robi swoją pracę. Czy gumowa kulka mogłaby 'zastąpić' - może. Ale ona wybrała onyx. I to też jest akt. Intencja wyboru jest częścią praktyki, nie dekoracją.


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie o gumową kulkę jest uczciwe, ale mam wrażenie, że kieruje nas w stronę, która tutaj nie ma zastosowania. Nie dlatego, że odpowiedź jest nieważna - dlatego, że Jarzebinka nie wybrała gumowej kulki. Wybrała onyx i chalcedon z konkretnych powodów. I te powody - historia wyboru, intencja, skojarzenia - są częścią tego, co 'działa'. Gumowa kulka nie ma tej historii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Galaktyka_F Ale to jest trochę tautologiczne, nie? Twierdzisz, że działa, bo jest naładowana historią. Ale to historia nadaje jej moc, nie materia. To znaczy - zgadzam się, że historia ma znaczenie. Tylko chcę wiedzieć, czy materia też. Czy onyx coś wnosi poza tym, że Jarzebinka go wybrała?


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie zadawałam sobie przez lata i szczerze - nie mam na nie twardej odpowiedzi. Mam za to obserwację: różne osoby bez wcześniejszej wiedzy o kamieniach często reagują podobnie na te same minerały. Onyx pojawia się u wielu osób pracujących z granicą i przejściem, niezależnie od tego, czy wiedzą o jego 'właściwościach'. Czy to materia, czy wzorzec kulturowy, który jakoś przenika - nie wiem. Ale powtarzalność mnie zatrzymuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 283

@Crystaline Ale to może być po prostu efekt koloru. Czarny kamień kojarzy się ze śmiercią kulturowo. Więc ludzie bez wiedzy też po niego sięgają przy takich tematach, bo mają w głowie ten sam symbol. Niekoniecznie chodzi o coś w samym kamieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie się zastanawiam, czy te dwa wyjaśnienia - kolor jako symbol i coś w samym kamieniu - muszą się wykluczać? Może symbol działa właśnie dlatego, że do czegoś realnego wskazuje? Przepraszam, jeśli to naiwne pytanie, ale chyba nie rozumiem, dlaczego jedno musi zaprzeczać drugiemu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Smiertka Nie jest naiwne, ale ma konsekwencje. Jeśli symbol działa przez to, co 'wskazuje', to możemy przez symbol dotrzeć do tego samego, co przez materię. Czyli gumowa czarna kulka też by działała. I wracamy do początku.


Odpowiedz
Wpisy: 57
Rozpoczynający temat
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy o gumowej kulce i mam mieszane uczucia. Rozumiem pytanie - jest logiczne. Ale coś mi się w nim opiera. Nie dlatego, że jest złośliwe - tylko dlatego, że moje ciało by nie chciało trzymać gumowej kulki przy pracy z tym tematem. I nie wiem, czy to znaczy, że 'materia ma znaczenie' w sensie metafizycznym, czy po prostu, że materia ma znaczenie w sensie zmysłowym - że chłód kamienia, jego ciężar, tekstura, są częścią tego, co mnie zasypia do spokoju. Może nie trzeba wybierać jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

To, co Jarzebinka mówi o ciele, jest dla mnie kluczowe. Przy pracy z ciężką chorobą ciało jest zawsze w tle. I ciało czuje różnicę między gumą a minerałem - temperaturę, gęstość, fakturę. To nie jest kwestia metafizyki, to jest kwestia wejścia w stan. Kamień pomaga wejść w inny stan. Czy to jest 'litoterapia' w sensie, który możemy obronić - nie wiem. Ale jest prawdziwe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Bogumil.ka A czy to nie zmienia pytania o kamień jako świadka? Jeśli kamień pomaga wejść w stan przede wszystkim przez zmysły - przez chłód i ciężar - to 'bycie świadkiem' może być tym stanem, w który wchodzisz przy nim. Nie kamień jest świadkiem. Ty w sobie tworzysz przestrzeń świadkowania, a kamień jest bodźcem, który to otwiera.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: