Halny77 i Laurka dotknęli czegoś, co w filozofii religii nazywa się problemem mediacji. Czy przedmiot sakralny działa sam, czy przez to, co uruchamia w osobie praktykującej? W większości tradycji nie rozróżniano tych dwóch rzeczy tak ostro jak robimy to teraz. Kamień był nośnikiem intencji i środowiskiem skupienia jednocześnie. Może pytanie "czy fluoryt działa" jest po prostu źle postawione.
Trochę się zgubiłam w tej dyskusji, ale bardzo dużo z niej wyciągnęłam, naprawdę. Chciałam zapytać jeszcze jedno, może trochę z boku, ale czy kolor fluorytu ma znaczenie przy wyborze? Widzę, że jest zielony, fioletowy, przeźroczysty. Czy do jasności umysłu lepszy jest konkretny kolor?
I to jest chyba najlepsze podsumowanie całej tej rozmowy, choć nie o kolor tu chodzi, tylko o to, że system jest niejednolity i każde źródło może mówić co innego. Wróćmy jednak do tematu ekologii, bo chciałabym wiedzieć, czy ktoś faktycznie zmienił swoje nawyki zakupowe pod wpływem tych rozważań. Nie chodzi mi o teorię, ale o konkrety.
Chciałabym wiedzieć, czy ktoś faktycznie zmienił swoje nawyki zakupowe przez pracę z kryształami. Bo dużo się tu mówiło o ekologii i rdzennych tradycjach, ale czy ktoś z was np. przestał kupować nowe kamienie i zaczął wymieniać, pożyczać, szukać lokalnie?
Ja przestałem kupować w sklepach internetowych, gdzie nie wiadomo skąd pochodzi kamień. Teraz jak chcę coś nowego, to szukam na giełdach mineralogicznych albo od znajomych, którzy sami zbierają. To nie rozwiązuje wszystkiego, bo i tak nie wiem, co było wcześniej w łańcuchu, ale przynajmniej mam kontakt z człowiekiem, który mi coś o kamieniu powie. Fluoryt, który mam teraz, pochodzi z Czech, i sprzedawca wiedział z jakiej kopalni. To dla mnie robi różnicę.
A to nie jest trochę wewnętrznie sprzeczne? Jeśli oczyszczamy kamień z energii, które zebrał po wydobyciu, to co zostaje? Czysta substancja mineralna bez żadnego śladu? Bo wtedy argument o wibracjach specyficznych dla fluorytu w ogóle traci sens.
Przepraszam, że pytam o podstawy przy takim poziomie dyskusji, ale to oczyszczanie to coś, co trzeba robić raz czy regularnie? I czym się czyści fluoryt, bo widziałam, że niektórych kamieni nie wolno moczyć w wodzie?
A to znaczy, że jak kupię szałwię do oczyszczania fluorytu, to robię coś zaczerpniętego z tradycji indiańskich? Bo jakoś nigdy o tym nie myślałam. Wszędzie piszą po prostu "oczyszczaj szałwią" i nikt nie dodaje skąd to pochodzi.
