Wracając do tego co Tytus napisał o Thocie - czy w tarocie Thoth w ogóle jest jakiś klucz do tego, które zwierzęta się pojawiają? Mam wrażenie, że tam wszystko jest bardziej zaszyfrowane i nie ma takiej czytelnej ikonografii jak w Rider-Waite. czy ktoś, kto zna Thota, mógłby powiedzieć - czy jest tam jakaś logika obecności zwierząt?
to mi rodzi pytanie które może być naiwne - czy w ogóle istnieje jakaś karta w Rider-Waite, gdzie zwierzę jest wyraźnie ważniejsze od postaci ludzkiej? Siła ma kobietę i lwa i trudno powiedzieć kto ważniejszy. Na Głupcu jest pies ale Głupiec wydaje się ważniejszy. serio czy jest taka karta, gdzie zwierzę jest naprawdę pierwszoplanowe?
Tetramorfy - tak, właśnie chciałam zapytać o tę kartę. One są na Świecie i na Kole Fortuny. I tu mam pytanie do Kabalistki albo Almandynki - czy Tetramorfy to są zwierzęta w sensie symboliki zwierzęcej, czy to jest inny rodzaj symbolu który tylko wygląda jak zwierzęta?
To jest pytanie, ktore naprawdę lubi mnie zatrzymywać. Tetramorfy mają korzenie w Księdze Ezechiela i Apokalipsie Jana, potem przeszły przez ikonografię chrześcijańską jako symbole czterech ewangelistów. do tarota weszły przez hermetyczną reinterpretację czterech żywiołów i czterech stałych znaków zodiaku - Byk to Byk, Lew to Lew, Orzeł to Skorpion, a Człowiek to Wodnik. Czy to są "zwierzęta" w sensie tej dyskusji? Powiedziałabym, że to jest osobna kategoria - symboliczne stworzenia, które pożyczają zwierzęcą formę, żeby mówić o czymś kosmologicznym.
Dobra, bo zaraz ta rozmowa odpłynie w stronę teologii i stracimy wątek. Wróćmy do pytania Janeczki z początku - czy każda karta ma swoje zwierzę. Tetramorfy i bestia z Thotha to są przypadki brzegowe. Ale jest cała masa kart, gdzie nie ma żadnego zwierzęcia w żadnym sensie - ani dosłownie, ani emblematycznie. Wieża, Gwiazda, Sąd. Co z nimi? Czy brak zwierzęcia też coś znaczy?
Właśnie o to chodzi - jeśli spojrzysz na Kapłana, Hierofanta, Sąd, to tam nie ma zwierząt i to nie jest przypadek. To są karty instytucji, doktryny, transcendencji. Zwierzę wnosi to co ziemskie, zmysłowe, żywe. Gdzie go nie ma, tam ikonografia mówi coś innego.
To otwiera kolejne pytanie - czy ktoś z was zwracał uwagę na to, które zwierzęta są aktywne, a które pasywne na kartach? Lew na Sile jest oswajany. Koń na Śmierci niesie jeźdźca. Ryby na Księżycu po prostu są. Czy ta różnica aktywność-bierność coś zmienia w odczycie?
przepraszam że się znowu wtrącę, ale czytając was zastanawiam się - czy na Głupcu pies jest aktywny czy pasywny :)? Bo on jakby szczeka albo gryzie w nogę, ale Głupiec i tak idzie. Czy pies próbuje go powstrzymać czy tylko idzie razem z nim?
Ta niejednoznaczność psa na Głupcu to jest akurat moim zdaniem celowa i nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi. Ale wracając do szerszego pytania - mamy już kilka kart bez zwierząt: Wieża, Sąd, Hierofant. Ktoś chce uzupełnić listę?! Bo ciekawi mnie czy jest jakaś reguła dotycząca tego które karty z Wielkich Arkanów zostały pozbawione symboliki zwierzęcej.
to mnie zaciekawia - skoro ibis na Gwieździe jest tak schowany, to czy w ogóle liczy się do symboliki karty, skoro większość osób go nie widzi podczas czytania? Czy symbol działa tylko wtedy, gdy go zauważamy?
To co Gabrysienka piszę dotyczy mnie bezpośrednio bo właśnie dlatego zaczęłam ten wątek. Przez długi czas czytałam karty i nie widziałam połowy zwierząt, które na nich są... Dopiero jak zaczęłam celowo ich szukać, zobaczyłam ile ich jest. I to zmieniło moje odczyty, nie dramatycznie, ale coś się przesunęło ;).
Wchodzę tu z innej strony - mówicie dużo o Rider-Waite i trochę o Thocie, ale czy ktoś pracuje z talią marsylską? bo tam ikonografia jest znacznie bardziej oszczędna i część zwierząt, które znamy z Waite, po prostu nie istnieje w tej tradycji. Jak wtedy wygląda cała ta symbolika zwierzęca?
W Marsylii faktycznie jest zupełnie inaczej i mam wrażenie, ze ta tradycja często jest pomijana w takich rozmowach, bo wszyscy zakładają Rider-Waite jako punkt odniesienia. W Marsylii Głupiec ma psa, Świat ma cztery istoty w narożnikach, Koło Fortuny ma swoje zwierzęta - ale już Siła to tylko kobieta i lew, bez całej tej bogatej sceny tła, którą znamy z Waite. Czy to znaczy że Marsylia jest "uboższa" symbolicznie, czy po prostu operuje innym językiem?
Szczerze mówiąc, zaczęłam od Waite bo na nim ćwiczę ale bardzo chciałabym rozmawiać szerzej. To co Almandynka pisze o Marsylii otwiera zupełnie inne pytanie - czy sposób przedstawienia zwierzęcia zmienia to, co ono wnosi do odczytu? Bo jeśli lew w Marsylii jest herbem, a lew w Waite jest partnerem kobiety na karcie, to może to są właściwie dwa różne symbole mimo tej samej formy?
To jest dla mnie nowe rozróżnienie i muszę się przy nim zatrzymać. Herb kontra aktor - to rzeczywiście brzmi jak coś istotnego. ej ale czy heraldyczny lew nie wnosi żadnego znaczenia do odczytu? Bo lew to lew, siła to siła, niezależnie od stylu rysunku.
To chyba nie jest coś, co analizujesz na bieżąco, Gerwazy. To się wchłania przez długi czas pracy z konkretną talią ;). Po jakimś czasie czujesz różnicę między kartami, które "żyją" a tymi, które "mówią". przynajmniej u mnie tak to działało.
Wracając do listy kart bez zwierząt, bo nikt tego nie skończył - mamy Hierofanta, Wieżę, Sąd, Kapłankę. Co z Papieżycą w Marsylii versus Kapłanką w Waite - czy ta różnica w nazwie idzie też za różnicą ikonograficzną w kontekście fauny?
Ale tu jest pułapka, na którą chcę zwrócić uwagę. Brak zwierzęcia nie zawsze oznacza "odcięcie od natury". Człowiek na karcie też jest częścią natury. A w hermetyce człowiek stojący wyprostowany, odzwierciedlający makrokosmos, to nie jest byt "ponad" naturą, tylko byt będący jej częścią na innym poziomie. Trzeba uważać z tym podziałem.
To znaczy że na kartach, gdzie człowiek i zwierzę są razem, zawsze chodzi o jakiś rodzaj relacji między tymi dwoma zasadami? a co z Głupcem i psem - bo tam ta relacja jest niejednoznaczna jak ustaliliśmy wcześniej...
hej, śledziłem ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanko - czy ktos sprawdzał, ile talii na rynku ma inne zwierzęta na tych samych kartach co Rider-Waite :)? Bo kupiłem ostatnio talie fantasy i tam na Sile zamiast lwia jest jakaś chimera chyba, i zastanawiam się czy to zmienia cokolwiek w symbolice czy to tylko estetyka
Zaraz zaraz, bo trochę gubię się w tym wątku z chimerą... Czy my mówimy teraz o tym, że konkretne zwierzę na karcie niesie konkretne znaczenie, i że zamiana tego zwierzęcia zmienia interpretację? bo jeśli tak, to wróćmy do listy Wiesława - które karty mają zwierzęta "wymienne", a które mają takie, bez których karta by nie działała?
To jest właśnie to, o co mi chodziło od początku, kiedy zadawałam to pytanie. Czy są zwierzęta, które są "niezastępowalne" w sensie symbolicznym? Ewunia, masz na myśli, że możemy zrobić test - wyobrazić sobie kartę bez danego zwierzęcia i sprawdzić, co się "rozpada"?
Dokładnie taki test proponuję. Wyobraź sobie Głupca bez psa. kurcze co zostaje? Młody człowiek idący nad przepaść, lekkomyślny albo ufny - to nadal działa... Wyobraź sobie Siłę bez lwa. Co zostaje? Kobieta stojąca sama, może z uniesionymi rękami. Gdzie jest treść tej karty? Gdzie jest napięcie?
Robiłam kiedyś takie ćwiczenie ze swoją grupą - zakrywałyśmy fragmenty kart i próbowałyśmy odgadnąć znaczenie z tego, co zostało. Siła bez lwa rzeczywiscie robiła się kartą o... niczym konkretnym. Ale ciekawe było to że Koło Fortuny bez zwierząt w narożnikach nadal było rozpoznawalne jako karta cykli.
To co opisujecie z tym ćwiczeniem to klasyczna analiza ikonograficzna, tylko stosowana praktycznie. W historii sztuki nazywa się to badaniem "motywu wiodącego" - elementu, bez którego scena traci swój sens narracyjny. W tarotu zwierzę bywa właśnie takim motywem. Ale nie zawsze - i to jest sedno pytania Janeczki.
A co z Kapłanką i jej kotem w niektórych taliach? Bo w Waite nie ma tam kota ale w kilku innych taliach jest i wydaje się naturalny przy tej karcie. Czy to znaczy że twórcy tych talii uznali, że Kapłanka "potrzebuje" zwierzęcia które Waite pominął :)?
Dla mnie tak - zasłona to bariera, granica między jawnym a ukrytym. Kot to ktoś, kto tę granicę przekracza swobodnie, kto jest po obu stronach. to zupełnie inna jakość, prawda?? Zasłona mówi "jest coś za mną", a kot mówi "ja to znam i mogę cię zabrać".
