Zastanawiam się, czy tarot w ogóle działa inaczej kiedy robi się odczytanie dla kilku osób jednocześnie. Byłem ostatnio na takim spotkaniu, siedziało nas czterech facetów i jedna kobieta robiła nam rozkłady po kolei. Moje pytanie jest takie: czy karty wyciągane dla jednej osoby przy obecności innych mogą w jakiś sposób mieszać energie?? Bo miałem wrażenie że to co wyszło u kolegi pasowało bardziej do mnie niż do niego, i odwrotnie.
To dobre pytanie i słyszę je zaskakująco rzadko. moim zdaniem tak, obecność innych osób wpływa na przestrzeń energetyczną. Pytanie tylko czy "mieszanie" to właściwe słowo. Ja bym powiedziała raczej, że przy grupowym rozkładzie tarcze między ludźmi robią sie cieńsze. Ale ciekawi mnie jedno: ta kobieta która robiła wam rozkłady, tasowała karty od nowa dla każdego czy używała tej samej rozłożonej talii :)?
Tasowanie to kluczowa sprawa właśnie przy takich sesjach grupowych. Każde tasowanie to niejako reset intencji, "przestrojenie" talii na nową osobę. Bez tego jest naprawdę duże ryzyko, że karty będą niosły resztki energii poprzedniej osoby. Chociaż znam wróżbitki które twierdzą, że robią jedno wielkie rozkładanie dla całej grupy i każdy bierze po kilka kart ze wspólnej puli. Nie jestem do tego przekonana szczerze mówiąc.
Podłączę się bo mnie to ciekawi choć podchodzę do tego sceptycznie :(. no dobra jak to w ogóle działa że energia jednej osoby może "wejść" w karty przeznaczone dla innej? To brzmi jakbyś mówił, że karty mają pamięć. czy chodzi o coś innego?
No i tu jest ta różnica zdań którą często widzę między tarocistami... Czy odczytanie to czysto intuicyjna praca z energią, czy raczej coś w rodzaju skupionej analizy symboliki? Bo jeśli to drugie, to obecność innych faktycznie rozbija koncentrację. Jeśli pierwsze, to pytanie o energie grupowe ma sens.
Dla mnie to nie jest "albo albo". przy dobrym odczytaniu obie te rzeczy działają równocześnie. I właśnie dlatego sesje grupowe są trudne bo wymagają utrzymania obu poziomów dla kilku osób naraz. Widziałem tarocistów którzy to robią świetnie i takich którzy kompletnie się gubią po trzeciej osobie.
Mam trochę inne pytanie do całego wątku. Czytam tu o kobietach które robiły wam sesje, kobietach tarocistkach, i zastanawiam się czy to przypadek czy jednak kobiety dominują w tym środowisku. Bo jak szukam czegokolwiek o tarocie w Polsce to wszystkie kursy, grupy, strony są jakby pisane z myślą o kobietach. Jako facet czuję się troche jak intruz
Lubomir04 ma rację i to jest realne zjawisko, nie paranoję. Sam pamiętam jak zaczynałem i większość przestrzeni tarotowych była po prostu niewidząca dla mężczyzn, nie wrogo ale tak jakby nas nie uwzględniano. z czasem sie to zmienia ale powoli.
przepraszam że się wtrącę bo jestem tu nowa w temacie tarota ale właśnie o to chciałam zapytać. Jak siedzą razem mężczyzna i kobieta i robiony jest jeden rozkład, to dla kogo on tak naprawdę jest? czy to nie jest mylące?
I dokładnie to jest odpowiedź na pytanie Kajusa z pierwszego posta, choć myślę że on sam jeszcze tego nie widzi. Jeśli na sesji grupowej każdy miał inne pytanie, inny poziom skupienia i inne oczekiwania, to "mieszanie" które poczuł to nie było przypadkowe. Ciekawa jestem co powiedziała ta kobieta która robiła wam rozkłady czy sama coś czuła w trakcie?
Skupienie to nie to samo co cisza. Możesz siedzieć w bezruchu i jednocześnie mieć głowę pełną szumu. Pamiętam sesję gdzie jedna osoba była zdenerwowana wynikiem poprzedniego rozkładu i to dosłownie czuć było w powietrzu gdy zaczynaliśmy rozkład dla kolejnej. Cisza zewnętrzna nic tu nie pomaga.
To mnie trochę uspokaja bo myślałem że to jest jakiś zmysł szósty którego albo się ma albo nie. A wychodzi że to tez umiejętność. Tylko pytanie: czy w grupie kilku osób ta umiejętność w ogóle wystarczy? Bo to brzmi jak zarządzanie kilkoma rozmowami naraz.
A czy są w ogóle jakieś techniki specjalnie pod sesje grupowe? Znaczy czy to się trenuje inaczej niż indywidualne odczytanie? pytam bo wcześniej w wątku było dużo o tym co może pójść nie tak ale nie bardzo widziałam co miałoby pójść dobrze :(.
U nas chyba było coś pomiędzy tym pierwszym a trzecim bo niby każdy pytał osobno ale wszyscy siedzieliśmy razem przez cały czas. i ta osoba co nas prowadziła chyba nie rozdzielała tego świadomie. Może to był błąd od początku?
Nie nazwałabym tego błędem, raczej niedoprecyzowaniem formatu. Są wróżbici którzy mówią jasno na początku: wy teraz jesteście obserwatorami, nie wchodzicie energetycznie. Inni tego nie robią i potem jest dokładnie to co opisujesz, mieszanina. To kwestia tego jak sesja była zaprojektowana, a nie czyjaś wina.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie do Szamana. Ten podział na trzy techniki który wymieniłeś, czy to jest gdzieś skodyfikowane :)?! Bo znam wróżbitów którzy twierdzą ze pracują grupowo i nigdy nie słyszałem zeby stosowali jakiś świadomy format. Po prostu siadają i jadą...
Właśnie to mi chodzi po głowie. Bo jeśli jeden człowiek potrafi to robić bez żadnej struktury, a inny nie potrafi nawet ze strukturą, to może pytanie nie powinno brzmieć jak robić sesje grupowe, tylko czy w ogóle dany wróżbita powinien je robić.
I to jest chyba najuczciwsza odpowiedź w całym wątku. Nie każdy tarocista to rozumie bo sesje grupowe to atrakcyjny biznesowo format. Więcej osób, ten sam czas :(. Ale to nie jest to samo co umiejętność.
Hej, to nie chcę zeby wyszło że obwiniam tę osobę która to prowadziła. Nie o to mi chodziło od początku :). pytałem bardziej czy format jako taki ma sens, nie czy ona cos zepsuła.
Trochę czytałam ten wątek i mam małe pytanie bo moze czegoś nie rozumiem. Piszecie o energii grupy, o mieszaniu się intencji ale czy jeśli siedzę cicho i naprawdę nie myślę o swoim pytaniu gdy ktoś inny ma rozkład, to czy moja obecność fizyczna wciąż coś miesza? Czy sama obecność wystarczy?
