Zostańmy chwilę przy tej Czwórce Pentakli, bo Madzialena_F trafiła w coś ważnego. Jest jeszcze jeden aspekt tej karty, który rzadko pada w interpretacjach - figura na niej dosłownie siedzi na murach miasta, jakby strzegła granic. Rodzina ma granice. Pewne rzeczy 'zostają w rodzinie'. To może być ochrona, ale może być też zamknięcie na zewnętrzny przepływ. Ciekawe, czy ktoś z was dostał tę kartę w kontekście rodowym i czuł jedno albo drugie?
Wracając do zaniedbanych kart - mnie uderzyło to, że bardzo rzadko czytam o Szóstce Pentakli w kontekście rodzinnym. A to jest karta dawania i brania, hierarchii, kto ma władzę rozdawania zasobów. W rodzinach to jest przecież kluczowe - kto decyduje co dziedziczy które dziecko, kto 'dostaje' uwagę, a kto jest pomijany. Czy ktoś w ogóle tak myślał o tej karcie?
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale chcę się upewnić - mówimy teraz o zaniedbanych kartach jako tych, które mają 'ukryte' rodowe znaczenie, czy zaniedbanych w ogóle, w każdym kontekście? Bo mam wrażenie, że zaczęliśmy od pytania Madzialeny o karty które ignorujemy, a teraz robimy listę kart rodowych. Czy to nie jest trochę inne pytanie?
A ja chcę dodać coś o Trójce Mieczy, bo to karta, którą każdy zna - serce przebite mieczami, ból, zdrada. Ale prawie nikt jej nie czyta jako ból przekazywany z pokolenia na pokolenie. Tymczasem jak patrzę wstecz na moją rodzinę, to tam były takie rany, które po prostu przechodziły z matki na córkę i nikt nie wiedział skąd. Czy ktoś miał tę kartę przy pytaniu o przodków?
Mnie nagle coś zaskoczyło przy tej rozmowie. Czy Dziewiątka Mieczy - ta z człowiekiem siedzącym w nocy i zakrywającym twarz - może być kartą zaniedbanych tajemnic rodowych? Znaczy, tej nocy, tego czegoś co nie daje spać, ale o czym się nie mówi? Bo w mojej rodzinie ta atmosfera była właśnie taka - coś wisiało w powietrzu ale nikt nie wymieniał tego po imieniu.
Słuchajcie, trochę gubie watek - zaczęliście od kart zaniedbanych, a teraz mamy już ze trzy różne karty jako 'karta dziedzictwa'. Czwórka Pentakli, Szóstka Pentakli, Trójka Mieczy, Dziewiątka Mieczy... Czy to nie jest tak, że każda karta może być 'rodowa' jeśli tylko dobrze się poszuka? To nie czyni tej kategorii trochę zbyt szeroką?
Dla mnie zdecydowanie Czwórka Kielichów. Zawsze ją czytałam jako 'nuda' albo 'apatia' i szłam dalej. A dopiero niedawno ktoś mi powiedział żeby spojrzeć na tę postac inaczej - ona nie jest tylko znudzona, ona celowo odwraca wzrok od tego co jest oferowane. I nagle pomyślałam, że to może być karta kogoś kto nauczył się nie oczekiwać. Co w kontekście rodzinnym może być bardzo wymowne. Czy wy też ją tak czytacie?
No dobra, ale jak dosłownie 'dziedziczy się odwracanie wzroku'? Rozumiem metaforę, ale co to znaczy w praktyce przy czytaniu kart? Że jak mi wychodzi Czwórka Kielichów, to mam przyjąć, że mama albo babcia też ją miała? To chyba trochę za daleko idące.
Przepraszam że wchodzę w to, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówimy o tym że pewne karty, zwłaszcza te z Małych Arkanów, można czytać jako opis wzorców dziedziczonych w rodzinie? Czy do tego potrzebny jest jakiś specjalny rozkład albo pytanie, czy to może wyjść w każdym układzie?
A wracając do tych zaniedbanych kart - czy ktoś miał sytuację, że karta, którą zawsze ignorował, nagle zaczęła wychodzić non stop i dopiero wtedy zaczął jej słuchać? Bo mam wrażenie, że te 'zaniedbane' karty może właśnie dlatego nas gonią, że ich nie czytamy porządnie?
Wiesz co, to jest ta sama energia co ta Czwórka Pentakli z początku rozmowy. Obie te karty mają coś w sobie z 'nie wchodź tu'. Jedna strzeże majątku, druga strzeże samopoczucia. Może zaniedbane karty to właśnie te, które mają wspólny temat, a my ich nie zestawiamy ze sobą?
O, to jest właśnie to co chciałam powiedzieć wcześniej! Dziękuję że ktoś to ubrał w słowa, bo mi brakowało języka do tego. Znaczy - czy wy w ogóle czytacie sekwencyjnie sąsiadujące karty, czy każdą do swojej pozycji osobno? Bo mi się wydaje, że jeśli mamy kilka kielichów w rozkładzie, to już samo to coś mówi, zanim zajmiemy się każdą kartą.
Dobra, ale jak to działa z tym dziedziczeniem, o którym gadaliśmy? Bo jeśli chodzi tylko o to że karta opisuje wzorzec, to to samo można powiedzieć o każdej karcie, nie? Czym ta Piątka Kielichów jako 'karta rodowej żałoby' różni się od zwykłej interpretacji? Nie rozumiem co tu jest wyjątkowego w tym całym kontekście rodzinnym.
A czy mozna zapytac, bo trochę się gubie - czy te pozycje 'korzenie' to są tylko w Celtyckim Krzyżu, czy są jakieś inne rozkłady, które specjalnie patrzą na linie rodową? Pytam bo słyszałam kiedyś o jakimś rozkładzie drzewa genealogicznego, ale nie wiem czy to oficjalny rozkład czy ktoś to sam wymyślił.
Ja raz robiłam taki rozkład, nie wiedziałam że to ma swoją nazwę. Rozłożyłam karty tak, żeby góra była dla starszego pokolenia a dół dla siebie. I wyszły mi dwie Trójki - Trójka Mieczy u siebie i Trójka Kielichów gdzieś wyżej. Przez długi czas myślałam, że to przypadek. Ale teraz jak o tym czytam, to zastanawiam się, czy może nie było.
Wow, to zdanie o kielichach co zostają będę pamiętać długo. To jest całkowicie inne czytanie i nigdy na to nie wpadłam! Mam pytanie - czy te 'zaniedbane' karty to u każdego są inne, czy jest jakiś zestaw, który większość ludzi pomija? Bo mam wrażenie, że tu cały czas wychodzą kielichy i zastanawiam się czy to przypadek tej rozmowy.
To nie jest przypadek. Kielichy są kolorem emocji, relacji, tego co płynne i nieuchwytne - więc w kontekście rodziny i dziedziczenia wzorców naturalnie wychodzą częściej. Nie dlatego że są ważniejsze, ale dlatego że ta konkretna rozmowa kręci się wokół tematu, który kielichy opisują. Jak byśmy rozmawiali o pracy i ambicjach, pewnie częściej mówiłoby się o Pentaklach.
Dziękuję za to wyjaśnienie, bo też zaczęłam się zastanawiać czy kielichy to nie jest mój ulubiony kolor i dlatego je ciągnę. A wracając do zaniedbanych kart - nikt jeszcze nie wspomniał o Szóstkach. Szóstka Pentakli, Szóstka Kielichów. Mnie one zawsze były 'takie letnie', ani nic złego ani nic dobrego. Może dlatego właśnie je omijałam.
No ale poczekaj - powiedziałaś 'długi ogon', ale jak konkretnie? Bo to co opisujesz brzmi jak każda karta Pentakli. Każda z nich może dotyczyć zasobów i ich przepływu. Dlaczego akurat Szóstka miałaby być specjalnie dziedziczna?
Szóstka Mieczy to akurat karta, o której myślę, że jest całkowicie pominięta w tym kontekście. Ktoś kogoś wiezie, i się nie odwracają. W sensie dosłownym - jest tam postać która wiezie inne postacie z jednego miejsca w drugie. I ta aktywna rola - przewodnika, tego który zabiera - to może być wzorzec, który w rodzinie przechodzi z pokolenia na pokolenie. Jeden zawsze ratuje, zabiera, ciągnie dalej.
Ja mam Czworke Kielichow w swoim urodzinowym rozkładzie juz drugi raz z rzędu i zawsze myślalam ze to o mnie. Ale jak tak teraz czytam to piszecie to sie zastanawiam czy nie jest to cos z domu. U nas w domu bylo zawsze tak, ze sie nie przyjmowało pomocy. Mama zawsze mówiła ze sobie poradzim. Czy to może miec zwiazek?
No tak, chyba tak. Mama nie lubiła jak ktos sie wtrącał, nawet z dobroci. Tata podobnie. Jak teraz o tym myśle to moze ja tez tak mam i nawet nie wiedzialam ze to sie 'odziedzicza'. Ale wracajac do tematu - czy sa jakies inne karty, które sie podobnie ignoruje? Bo mam wrazenie ze Czworka Kielichów to jednak ludie troche znaja.
Wracając do pytania o zaniedbane karty - z mojej perspektywy najbardziej pomijaną kartą w całym systemie jest Dwójka Pentakli. Aleister Crowley w swoim komentarzu do Thoth Tarota pisał o niej jako o 'karcie wiecznego żonglowania' i to jest właśnie jej pułapka interpretacyjna. Wszyscy widzą żonglerkę i mówią 'balans, zarządzanie'. Ale ta karta ma nieskończoność wbudowaną w symbol na karcie - i to jest pytanie o to, co w rodzinie kręci się w kółko bez końca.
Przepraszam że może głupie pytanie, ale nie rozumiałam jednej rzeczy - jak mówimy o kartach zaniedbanych w kontekscie rodowym, to czy chodzi o to że te karty wychodzą rzadziej w rozkładach o rodzinie, czy że wychodzą ale my ich nie interpretujemy dobrze? Bo to są chyba dwa różne problemy i zastanawiam sie ktory mamy na myśli przez cały czas w tym watku.
Ale to co Madzialena mówi otwiera kolejne pytanie - czy da się w ogóle wyuczyć nowych nawyków interpretacyjnych, czy to zawsze zależy od intuicji i doświadczenia? Bo jak mam nawyk czytania Dwójki Pentakli jako budżet, to czy samo wiedzenie że mogę czytać inaczej wystarczy, żeby to zmienić?
