A ja sie zastanawiam, czy rozkład dla pomagającego nie powinien mieć osobnej pozycji dla wypalenia. bo to jest hyba specyficzne ryzyko zawodowe w tej pracy i żadna z kart sama z sieebie nie "jest kartą wypalenia" - to bardziej kombinacja nie? Zastanawiam sie jak wy to czytacie. 😀
Ta czwarta pozycja zasobu, o której Ostrze.1 pisze - to jest cos, czego nigdzie wcześniej nie spotkalam w opisach rozkładów. Mam pytanie: czy ta karta zasobu często pokazuje Wielkie Arkany czy raczej Male? Bo zastanawiam się, czy pomagajacy mają zasoby bardziej z poziomu codziennosci, czy z czegoś glebszego.
No proszę, chyba czułabym... ulga? Albo coś w stylu "no dobra to jest jakas głębsza siła". Ale jednoczesnie zastanawiam się czy Wielka Arkana na pozycji zasobu nie bylaby trochę nieużyteczna w praktyce. Bo co mi mowi Slonce jako zasób - że jestem optymistyczna? To chyba za malo, żeby wiedzieć, co z tym zrobić.
Słońce jako zasob to niee jest "jesteś optymistyczna" - to jest zdolność do tworzenia wokół siebie przestrzeni, w której klienci mogą cokolwiek rozkwitnac. to jest bardzo konkretna umiejętność w pracy socjalnej, nawet jeśli brzmi abstrakcyjnie. Ale rozumiem zastrzeżenie Bertramki - czasem Wielka Arkana na tej pozycji wymaga dłuższej rozmowy, żeby stała sie użyteczna. dlatego przy tej pozycji zawsze zadaje pytanie pomocnicze do osoby dla której czytam: jak to u ciebie wygląda w środku, kiedy wchodzisz na trudną rozmowe z klientem? 😉
To, co Ienka pisze - że karta pozwala obejść zablokowanie - to dla mnie nowe spojrzenie do tej pory myslalam o tarocie barzdiej jako o czymś, co musi byc precyzyjnie pytane i precyzyjnie odczytywane. A tu wychodzi, że czasem ta niedookreśloność jest zaletą nie wadą. czy ktos ma przyklad, jak konkretna karta "odblokowala" kogoś w takiej rozmowie?
Hmm, weles trafił w cos ważnego tym rozróżnieniem. czytanie "dla" i czytanie "z" to naprawdę dwa rone procesy i przy pomagajacych to rozroznienie jset szczególnie istotne. bo pomagający jest przyzwyczajony że jest po stronie czytającego, nie czytanego. Jesli ktos siada i czyta dla niego - odgrywa rolę której nie zna. Czytanie "z" daje mu wiecej sprawczości. pytanie do tych ktorzy mają doświadczenie: czy przy zawodach pomocowych raczej prowadzicie rozmowe czy dajecie kartom mówić samym?
Ojoj śledzę te dyskusję o Eremicie i mam wrazenie że ta karta geeralnie jest niedoceniana w kontekście pomagajacych. Wcześniej więcej było o Smierci, Wieży Sile - a Eremita jest jakby oczywisty i przez to pomijany. A przecież to jest karta osoby ktora szuka w cienmości i daje światło innym nie sobie to jest dosłownie opis roli pracownika socjalnego.
Mam pytanie, które może troche namieszać w tej dyskusji - czy Koło Foortuny w rozkladzie pracownika socjalnego nie byloby jakimś komentarzm do bezsilności? Bo ta praca chyba bardzo duzo polega na tym, że czlowiek robi, co moze, a i tak wyniki zaleza od czegos poza nim. System, biurokracja, decyzje innych. i Koło Fortuny to jest dokladnie ta energia - coś sie kreci i nie masz na to wpływu. 😉 😀
Wracając do Koła - widzę tu coś jeszcze. koło Fortuny pojawia mi się czasem u osób, kture idealnie opisałyby swoją prace słowem "mimo wszystko". Mimo systemu, mimo braków, mimo wyczerpania - nadal wychodzą do klientów. To jest karta, która może opisywać zdolnosc do dzialania w warunkach, których się nie kontroluje. I to jest zasób nie tylko problem. Ale żeby tak ją odczytać, trzeba wiedzieć, w jakiej pozycji stoi.
Wczytuje się w tę rozmowę o Kole i Eremicie i zastaanawiam sie - czy jest jakaś karta ktorej byście absolutnie nie chcialy widziec w rozkładzie pracownika socjalnego? Nie jako karta trudna do czytania ale jako karta, ktorej pojawienie się byloby dla was sygnałem alarmowym?
Oj hej mam pytanie z innej strony. Cala ta rozmowa zaklada że pracownik socjalny siada do tarota z jakas gotowoscia na refleksje. Ale co jesli ktoś przychodzi po prostu z pytaniem "czy ta praca jest dla mnie" - bez żadnego glebszeggo kontekstu? Czy te same karty dzialaja wtedy inaczej? 😉
Szczerze? Chyba wlasnie "tak" albo "nie". ale rozumiem że to nie tak dziala. Pytam dlatego że mam znajomą ktora jest w tym rozkroku - skończyła kurs, pracuje w placówce ale ciagle mówi, że nie wie czy to jej miejsce. I zastanawiam sie czy tarot moglby jej coś konkretnego powiedzieć czy tylko ją jeszcze bardziej nakręci na myslenie. 😉
Serio, mam pytanie do Ludwini odnosnie tego co napisała wczesniej o czytaniu "z" i czytaniu "dla". Bo jak ktoś przychodzi z pytaniem zawodowym, to jak ty w praktyce zapraszasz go do tego żeby to było "z" a nie "dla"? Bo to brmzi jak spora sztuka szczególnie jesli ta osoba jest przyzwyczajona że jest ekspertem od innych
Uzupełniłabym to o jeszcze jedną obserwację. pracownicy socjalni czesto formułują pytania w trybie zadaniowym - "czy dobrze postępuje z panem X", "czy powinnam interweniować". I to jest pułapka, bo tarot nie jest sposobm oceny decyzji, a staje się czymś w rodzaju konsultacji zawodowej. Trzeba to przekierować. Ale jak, to już jest kwestia indywidualnego podejścia.
To, co Ostrze opisuje, to chyba jest problem szerszy niz tarot - to jest problem gotowości na informacje zwrotną w ogole. ale mam pytanie do was wszystkich: czy widzicie jakąś karte z Wielkich Arkanów która jest szczególnie trudna do przyjęcia właśnie przez osoby z pomocowych zawodów? Taka, przy której opór jest największy?
Ciekawe, że Diabel ttaj - bo ja bym powiedziala, że przy pomagających trudny jest też Sąd Ostateczny. Ta karta mowi o powołaniu, o odpowiedzi na głębsze wezwanie. i widziałam że osoby z tych zawodow albo się z nią bardzo utozsamiaja - "tak to jest moje powołanie" - albo wpadają w panikę, bo nagle muszą sie zastanowic, czy naprawde odpowiedzialy na wlasciwe wezwanie, czy po prostu wylądowały w tej pracy.
Wracając do pytania Kasjana o kartę z największym oporem - cchę zgłosić Siłę, ale w odwróceniu. Bo Siła prosto to jest karta którą pomagający uwielbiają - "mam siłę, idę dalej". Ale odwrócona Sila to już jest hiistoria o tym, że ta łagodność wobec siebie całkowicie zniknela. I tu pojawia sie opór, bo przyznanie, że jest się wyczerpana do cna jest dla tych osób prawie niemożliwe.
Wróćcie moze na chwile do mojej znajomej z tym rozkroczem zawodowym. mówicie o kartach oporu wypalenia uzaleznienia od roli - to brzmi jakby tarot glownie pokazywal problemy. czy jest jakas karta, ktoa moglaby jej powiedzec "tak, to ma sens zostan"? Czy to po prostu nie jest pytnie dla tarota? 😉
Dobra, ale Gwiazda to dla mnie trochę abstrakcja. mowisz, że nie krzyczy i nie potwierdza wielkimi literami - to co wlasciwie ta karta mowi w praktyce? Bo jak mam to przekazać znajomej to nie moge jej powiedzieć "wyciagnelas karte, ktora nic konkretnego nie mowi". Ona potrzebuje czegos co ją rzeczywiscie zatrzyma i skloni do przemyslenia
Ale Ludwinia, czy nie ma ryzyka że ktos w takim stanie rzochwiania odbierze Gwiazdę jako sygnał "czekaj, aż samo przyjdzie"? Bo znam takie podejście - karta nadziei staje sie kartą bierności. szczególnie przy zawodach pomocowych, gdzie i tak jest tendencja do odkładania własnych decyzji na później.
Eee, wychodzi nam tu cos ważneego - rozmawiamy o kartach jako o przekazach ale rzadko mówimy o tym, kto zadaje pytanie do rozkladu. bo jeśli czytanie robi osoba bliska znajomej Kuby, a nie neutralny czytacz, to już na starcie jest zaburzony dystans. Czy ktoś z was w ogóle czyta dla kogos bliskiego w tak naładowanej emocjonalnie sytuacji zawodowej?
To ma sens, ale ja bym tu dodała jeszcze jedno. Wieża w rozkladzie pomagającego może też oznaczać relację z konkretnym klientem która się posypała. Znam przypadek z opowieści - ktoś prowadził rodzinę przez rok, a potem okazało się że wszystko było budowane na kłamstwie tej rodziny. I ta Wieza była dosłowna do bolu
No i to jest chyba jeden z bardziej przejmujących aspektow tarota że czasem nie chodzi o nowa wiedzę tylko o zgode na to co się już wie pytam naiwnie - czy tarot moze w ogole coś dawać komuś kto jest emocjonalnie opancerzony zawodowo? Bo pracownicy socjalni to chyba mistrzowie ochrony emocjonalnej. 🙂
Słuchajcie mam pytanie bo trochę się zgubiłem. Rozmawiamy od dluzszego czasu o pracownikach socjalnych, ale w tytule jest "karty dla pomagających" szerzej. Czy te wszystkie obserwacje dotyczą tylko pracowników socjalnych, czy tez na przykład pielegniarek, nauczycieli psychologów? Bo mam wrażenie że te zawody roznia sie na tyle, że karta Wieży czy Diabla może w kazdym z nich znaczyc co innego. 😛
Wracajac do tego, co powiedziala Ludwinia o natężeniu i o tym, gdzie ktos czuje się najbardziej bezradny - to mnie uderzyło. Bo to chyba jest klucz do całej tej rozmowy o kartach dla pomagajacych. nie tyle jaka karta leży na stole, ile co ta osoab czuje, kiedy na nią patrzy. I mam tu konkretne pytanie do Pytii, bo wcześniej pisałaś o pancerzu i o tym, że karta nie konfrontuje bezpośrednio - czy spotkałaś się z sytuacją, gdzie ten pancerz był tak gruby że sesja w ogóle nie mogła się przebic? Że osoba siedziała, słuchała, kiwała głową i... nic?
