Ta ulga to jest ważny sygnał. Ale chcę wrócić do tematu wątku bo troche odpływamy. danielka pytała o konkretną kartę dla porównywania się z innymi... zaneczka mówiła o Księżycu i Cesarzowej w cieniu. Felicja o Kochankach. Ja bym dodała jeszcze Sąd - tę kartę często widzę u osób, które ciągle oceniają gdzie są względem innych, jakby oczekiwały na werdykt. Czy ktoś pracował z Sądem w tym kontekście?
Danielka, to jest właśnie serce pracy z Wielkimi Arkanami... Każda karta ma dwa oblicza i to nie jest błąd systemu, to jest jego logika. Sąd jako przebudzenie działa gdy słyszysz wołanie i odpowiadasz. Sąd jako paraliż działa gdy słyszysz wołanie i czekasz aż ktoś ci powie czy odpowiedź jest właściwa. Ta sama energie, dwa sposoby przez nią przejścia.
Naparstnica, to co mówisz o dwóch obliczach - czy to dotyczy wszystkich 22 kart? Bo teraz myślę o Eremicie i zastanawiam się czy Eremita też ma taką ciemną stronę bo z opisu zawsze wydawał mi się dość jednoznaczny - odosobnienie, mądrość, szukanie wewnętrzne.
Weles robi ważny punkt, ale mam wrażenie że Danielka nie potrzebuje teraz spójności systemowej, tylko wejścia w kontakt z kartami. Możemy jej podać idealnie skalibrowany system i nic z tego nie wyniknie jeśli nie siądzie z talią. danielka, mam pytanie do ciebie bezpośrednio: czy ty w ogóle masz karty pod ręką? Czy to jest rozmowa teoretyczna czy praktyczna?
Danielka, ja się bałam dokładnie tego samego i powiem ci co się stało kiedy spróbowałam. Siedziałam z Księżycem i przez pierwsze dziesięć minut naprawdę nic. A potem zaczęłam patrzeć na tego raka wychodzącego z wody i pomyślałam: o, ja też tak robię, wychodzę trochę i wracam. kurcze i to był mój wgląd, nie z opisu. Więc nawet jeśli przez długi czas nic - poczekaj.
Danielka, żebyś się nie martwiła tym "nic nie poczuję" - możesz zrobić rytuał przed pracą z kartą żeby otworzyć się energetycznie. Zapal świecę, zrób kilka oddechów, ustaw intencję :D. To bardzo pomaga w odblokowaniu intuicji i potem karty mówią wyraźniej.
danielka napisała coś bardzo ważnego i chcę do tego wrócić w kontekście kart, żebyśmy nie odpłynęli za daleko. Ta myśl "niewystarczająco przygotowana do życia" to jest dokładnie Głupiec przed skokiem... Nie Głupiec który skoczył i żałuje. serio głupiec stojący na krawędzi i przekonany że musi jeszcze coś zrobić zanim będzie mozna. Danielka, czy tak to czujesz??
Czytam tę rozmowę i mam pytanie do Naparstnicy albo Kasjopei, bo nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie że Głupiec pojawia sie wielokrotnie na ścieżce - ale to jest numerologicznie zero więc jak może "wracać"? Czy chodzi o to, że za każdym razem kiedy wchodzimy w nowy etap Wielkich Arkanów zaczynamy od nowa jako Głupiec?
Muszę się tu wtrącić bo ta rozmowa o spirali i etapach jest dla mnie nowa i trochę mnie gubi. Rozumiem że Wielkie Arkany to jest jakiś porządek, ale czy naprawdę zakłada się ze każdy człowiek przechodzi przez te 22 etapy po kolei? Bo mnie się wydaje że ja mam jednocześnie i Eremitę i Głupca i jeszcze chyba Wieżę, sądząc po tym co się ostatnio działo.
Przepraszam że tak późno, czytałam wszystko i trochę mi się w głowie kręciło. Naparstnica, Zaneczka - odpowiadając na pytanie: to jest wszystko naraz ale najbardziej chyba osiągnięcia zawodowe i to poczucie że inni są "dalej" :). Koleżanka awansuje, inna skończyła studia podyplomowe, kolejna ma własną firmę. A ja mam wrażenie że stoję w miejscu. I najgorsze jest to że intelektualnie wiem że to bez sensu, a i tak porównuję.
Danielka, ja miałam dokładnie to samo z awansami. I wiesz co mi powiedziała karta?! Siedziałam z Kołem Fortuny i patrzyłam na te postacie na kole - te co są na górze i te co są na dole - i uderzyło mnie że wszystkie są na tym samym kole. Nie na różnych kołach. To znaczy ta twoja koleżanka co awansowała i ty co stoisz nie stoicie na różnych trasach, tylko na różnych punktach tej samej. Czy to w ogóle ma sens jako myśl?
Danielka, chcę tu wejść bo to ważne. Ta obawa "nie zobaczę nic" jest bardzo charakterystyczna i chcę powiedzieć wprost: to co czujesz przed pracą z kartą to jest ten sam mechanizm co porównywanie się z innymi. Myślisz "inni coś zobaczą, ja nie". Widzisz to połączenie?
Danielka, nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie i każdy kto ci powie inaczej, upraszcza. jedni pytają na głos, inni w myślach, inni po prostu otwierają się bez pytania. Ale skoro masz konkretny problem z porównywaniem - może zacznij od konkretnego pytania do karty. Co ta karta mówi mi o mojej własnej ścieżce, nie o czyjeś.
Ja robiłam tak że pisałam pytanie na kartce przed pociągnięciem karty. Żeby głowa nie kręciła się w kółko i nie zmieniała pytania. Czy to głupie? Bo teraz się zastanawiam czy nie nakładam za dużo struktury na coś co powinno być spontaniczne.
oo, nie. no dobra nigdy mi to nie przyszło do głowy. Zawsze szłam za tym co karta mi dała i zapominałam co pytałam ;). to może dlatego często miałam wrażenie że "nie trafiam"
To ciekawe co Lunella mówi, bo ja mam odwrotnie - za bardzo trzymam się pytania i potem nie widzę nic poza odpowiedzią na to konkretne pytanie. Karta mi mówi coś zupełnie innego i ja to ignoruję bo "to nie było pytanie". Zastanawiam się czy to nie jest ten sam mechanizm co u Danielki - patrzysz na to co chcesz zobaczyć, nie na to co jest.
Danielka, nie przepraszaj. To "znowu powiedziałam o innych" jest ważne... Zauważasz to sama. To nie jest mała rzecz. I swoją drogą - to przekonanie że inni są przy Słońcu - skąd to wiesz? Bo ktoś ci powiedział? Bo tak wygląda z zewnątrz?
Ja mam takie wrażenie czytając Danielkę że to porównywanie to nie jest problem z kartami ani z etapami... To jest problem z tym że zewnętrznie nie widać na jakim etapie jest człowiek i wtedy sobie dopowiadamy historię. Czy tarot może tu w ogóle pomóc, czy to jest raczej terapia?
Glogowa pyta o coś konkretnego i myślę że warto odpowiedzieć wprost zamiast filozofować. no dobra z mojego doświadczenia to działa tak: pociągasz kartę i zostaje ci w głowie jakiś jeden element. Nie cała karta, tylko szczegół. I potem kiedy wraca ta zła myśl, mózg łapie sie tego szczegółu zamiast myśli. nie zawsze ale wystarczająco często żeby miało sens.
To co Danielka właśnie napisała - "nie wiem czego szukam" - to jest moim zdaniem Głupiec w najczystszej postaci... Nie jako błądzenie, tylko jako gotowość. I wracam do tematu wątku bo trochę odpłynęliśmy: Głupiec jest zerem właśnie dlatego ze jest przed definicją, przed etapem. Może Danielka jest tu idealnie.
Naparstnica postawiła coś ważnego ;). Różne karty, różna logika. Eremita nie "przechodzi" w następną kartę przez działanie - on stoi i czeka na wewnętrzne światło. Koło Fortuny obraca się samo. Ale Magik, Cesarzowa - tam jest wyraźna sprawczość. haha może to nie jest jeden system tylko kilka różnych wzorców wplecionych w sekwencję?
to co piszecie o Kole Fortuny i odpuszczeniu trafia we mnie bardzo mocno, bo właśnie to czuję że jest moim problemem. ojej tyle że ja to interpretowałam jako słabość. Że odpuszczam bo nie mam siły, nie bo "jestem na etapie Koła". Czy to jest naciąganie, żeby się pocieszać kartami?
danielka, nie naciąganie. Ale mam pytanie: czy gdyby ktoś inny ci to powiedział - że jest na etapie Koła i odpuszcza - też byś powiedziała że to słabość? hej czy dopiero u siebie tak to widzisz?
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam wrażenie że wróciliśmy do sedna całego wątku, tylko przez inne drzwi. danielka na początku pytała o rytuał ktory zmieni myślenie. Teraz rozmawiamy o tym czy odpuszczenie jest słabością czy etapem. Czy karta może naprawdę zmienić to jak się coś ocenia, czy tylko daje alibi ;)?
