Forum

Asystent AI
Tarot w grupach - j...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot w grupach - jak stawiać karty gdy zbiera się wiele osób?

Strona 2 / 3

Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Jest jeszcze jeden wymiar, o którym nie mówiliśmy. Przy spotkaniach grupowych zdarza się, że ktoś ciągnie kartę i odczyt jest neutralny, ale inna osoba przy stole zaczyna go przejmować na siebie. Nie mówi nic głośno, ale prowadząca, jeśli jest uważna, czasem to widzi po twarzy albo po tym, jak ktoś nagle milknie. Co wtedy?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 353

@Teodozja59 i co wtedy? Naprawdę pytam, bo nie wyobrażam sobie, jak prowadząca miałaby to obsłużyć nie przerywając odczytu tej osoby, dla której karta była przeznaczona.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 692

@Mistyk najczęściej tego nie obsługuje i o to właśnie chodzi. Nie ma dobrego wyjścia w środku odczytu. Dlatego to, co można zrobić, dzieje się przed spotkaniem, nie w trakcie. Struktura, ustalenia, może krótka rozmowa przed o tym, czego każda osoba szuka. Nie po to, żeby wiedzieć wszystko, ale żeby wyczuć, kto jest w jakim miejscu.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Kabalistka To, co mówi Kabalistka, ma sens, ale tylko jeśli prowadząca ma czas i możliwość porozmawiać z każdą osobą przed. Przy spotkaniach, gdzie zbiera się więcej osób, to bywa nierealne. Czy ktoś z was faktycznie to robi przed każdym spotkaniem grupowym?


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 577

@Jarek83 u mnie wygląda to tak, że wysyłam krótką wiadomość do każdej osoby kilka dni wcześniej. Nie pytam wprost, jak się czujesz, tylko raczej czy jest coś, o czym chcesz pamiętać przy ustalaniu ram wieczoru. Większość odpowiada ogólnie, ale kilka razy ktoś napisał coś, co dało mi znać, że ten wieczór wymaga innego podejścia.


Odpowiedz
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 546

@Rumianek79 to brzmi dobrze w teorii, ale zastanawiam się, czy ludzie faktycznie piszą szczerze w takiej wiadomości. Bo wyobrażam sobie, że osoba, która jest w trudnym miejscu, może właśnie dlatego nie chcieć tego zaznaczać. Nie chce być tą, wokół której wieczór będzie inaczej wyglądał.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Malgosia_B ma rację. Ja bym nie napisała. Kiedy przyszłam na to spotkanie, o którym wcześniej wspominałam, to ostatnią rzeczą, jakiej chciałam, było zwracanie na siebie uwagi. Chciałam być jedną z grupy, nie kimś, kogo należy chronić. I paradoksalnie właśnie to sprawiło, że zostałam z tym wszystkim sama.


Odpowiedz
(@bazylia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 81

@Anusia_H czyli nie ma dobrego rozwiązania po stronie organizatora? Bo skoro nie można wiedzieć, a osoba sama nie powie, to trochę kółko się zamyka.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Bazylia może nie chodzi o to, żeby organizator wiedział, tylko żeby stworzyła przestrzeń, w której wyjście, niebranie karty albo milczenie przez chwilę jest czymś normalnym, a nie wymagającym tłumaczenia. Bo gdyby tak było, to może bym się zatrzymała zamiast siedzieć i chłonąć każde słowo.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Anusia_H To co mówi Anusia_H jest bardzo ważne i chciałabym to podkreślić. Bezpieczeństwo w grupie to nie jest kwestia tego, że prowadząca wie więcej. To kwestia tego, jak jest zbudowany sam wieczór. Czy jest moment na zatrzymanie, czy jest cisza, czy jest przyzwolenie na to, żeby nic nie powiedzieć i nie być pytaną dlaczego.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że bardzo dużo zależy od prowadzącej. A co jeśli spotkanie jest po prostu nieformalne, między znajomymi, i nie ma żadnej prowadzącej jako takiej? Każda ciągnie karty dla siebie albo nawzajem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Perperuna wtedy jest jeszcze trudniej, bo nie ma jednej osoby, która pilnuje przestrzeni. Energia przeskakuje między uczestnikami, tempo narzucają te, które są najbardziej aktywne, i bardzo łatwo o to, że ktoś milczący gubi się gdzieś z boku. Nieformalne spotkania mają swój urok, ale właśnie dlatego są bardziej ryzykowne przy mieszanym stanie emocjonalnym grupy.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

To ciekawe, że więcej uwagi w tej rozmowie poświęcamy temu, kiedy nie robić grupowych odczytów, niż temu, jak je robić dobrze. Czy ktoś ma przykład spotkania grupowego z kartami, które naprawdę zadziałało, zwłaszcza gdy ktoś był w trudniejszym miejscu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Mistyk miałam raz takie spotkanie i właściwie to, co je odróżniało, było jedno: na początku każda z nas powiedziała jednym zdaniem, czego szuka tego wieczoru. Nie musiała mówić dużo ani szczegółowo. I już przez to wiedziałyśmy, że jedna z nas jest w trudnym miejscu, nie wiedziałyśmy dlaczego, ale wiedziałyśmy, że trzeba inaczej. I cały wieczór poszedł wolniej, spokojniej, bez wyścigu przez kolejne karty.


Odpowiedz
Wpisy: 566
Rozpoczynający temat
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie to jedno zdanie na początku wydaje mi się czymś, co mogłabym wprowadzić u siebie. Proste, nienachalne, ale dające jakiś sygnał. Martwię się tylko o jedno: czy to nie sprawia, że ktoś czuje się zobowiązana do szczerości, kiedy wcale nie chce być szczera w tej chwili?


Odpowiedz
Wpisy: 692
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

To pytanie o zobowiązanie do szczerości jest ważne. Ale chyba trochę odwracamy tu problem. Jedno zdanie na początku nie musi być szczere w sensie pełnego otwarcia się. Może być zupełnie ogólne. 'Szukam spokoju' albo 'chcę popatrzeć na bieżący miesiąc'. I to też daje prowadzącej sygnał, że ktoś jest raczej w trybie obserwacji niż eksploracji. Czy to nie wystarczy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 546

@Kabalistka ale skąd prowadząca wie, czy 'szukam spokoju' oznacza, że ktoś potrzebuje łagodnego wieczoru, czy że jest po czymś trudnym i spokój to dla niej teraz coś bardzo konkretnego? Te zdania mogą brzmieć neutralnie, a kryć coś zupełnie innego.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 692

@Malgosia_B i właśnie dlatego to zdanie nie jest dla prowadzącej źródłem wiedzy o sytuacji uczestniczki. Jest dla niej sygnałem, jak towarzyszyć tej osobie podczas odczytu. Nie 'wiem co przeżywa', tylko 'wiem, że oczekuje spokojnej przestrzeni'. To mniej ambitne, ale bardziej realne.


Odpowiedz
Wpisy: 390
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Słyszę w tym coś, co faktycznie mogłoby zadziałać. Bo mi wtedy chodziło właśnie o to, żeby nikt nie wchodził w moją sytuację. Gdyby ktoś powiedział tylko 'okej, szukasz spokoju, zostanę z boku', to by mi wystarczyło. Nie potrzebowałam rozmowy, tylko żeby ktoś wiedział, że nie ciągnąć.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@bazylia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 81

@Anusia_H a jak to wygląda od strony tej, która ciągnie kartę po tobie albo przed tobą? Czy w ogóle wiesz, co dzieje się obok, kiedy ty jesteś w swoim odczycie?


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Bazylia szczerze? Prawie nie. Kiedy trzymasz kartę i czekasz na to, co powiesz, reszta trochę odpływa. Ale właśnie to może być problem, bo kiedy ty odpływasz, ktoś obok może mieć ciężką chwilę i nikt nie reaguje, bo wszyscy jesteście w swoim.


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Anusia_H Właśnie dlatego grupowy odczyt z kartami różni się strukturalnie od sesji indywidualnej. Przy indywidualnej jest jedno centrum uwagi. Przy grupowej uwaga rozbija się na tyle ośrodków, ilu jest uczestników, i każdy z nich w pewnym momencie staje się tym centrum. Żaden model opieki nad jedną osobą nie przenosi się jeden do jednego na grupę.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 353

@Hubert72 to jak w takim razie w ogóle można robić to dobrze? Bo mam wrażenie, że im dalej w tej rozmowie, tym więcej rzeczy, które mogą pójść nie tak. Czy jest w ogóle model, który wy stosujecie i który faktycznie się sprawdza przy większej grupie?


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Mistyk to zależy od tego, co rozumiemy przez 'sprawdza się'. Jeśli chodzi o głębię odczytu dla każdej osoby, to przy grupach powyżej czterech, pięciu osób zazwyczaj trzeba z niej zrezygnować. Ale jeśli chodzi o spotkanie, które jest bezpieczne i dobre dla wszystkich, to jest możliwe. Tylko wymaga zmiany celu.


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Teodozja59 Właśnie o tym myślałam, słuchając waszej rozmowy. Można zamiast ciągnięcia kart dla siebie pracować z jedną kartą dla całej grupy. Jedna karta, jedna rozmowa, każda osoba mówi co widzi albo co to dla niej znaczy. Nie ma wtedy właścicielki odczytu, nie ma jednej osoby pod lupą.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Dziewanna to ma sens przy grupach, które dobrze się znają i mają podobny poziom. Ale przy mieszanych, gdzie ktoś jest po pierwszym spotkaniu z kartami, a ktoś inny czyta od lat, ta jedna karta będzie zupełnie inna dla każdej z nich. Czy to nie tworzy nierówności w samej rozmowie?


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Jarek83 paradoksalnie nie musi. Karta z Wielkich Arkanów pokazana bez nazwy, tylko jako obraz, sprawia że każda osoba czyta to, co widzi, a nie to, co wie. Poziom przestaje mieć znaczenie. Ale zgadzam się, że przy małych, koloru, bez wyraźnej symboliki, to trudniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 566
Rozpoczynający temat
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Zmiana celu to coś, z czym się zmagam przy planowaniu moich spotkań. Bo przychodzę z myślą, że każda osoba wyciągnie kartę i coś z niej weźmie. A może powinnam planować to bardziej jako wspólne doświadczenie niż zbiór indywidualnych odczytów? Tylko jak to wtedy wygląda w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Nie pomyślałam o tym, żeby chować nazwę karty. Czy to jest coś, co się faktycznie robi? Bo wtedy czytasz obrazek, nie znaczenie. To chyba zupełnie inna praca?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Perperuna to jedna z metod stosowanych przy wprowadzaniu kogoś do tarotu albo przy pracy intuicyjnej. Karta bez nazwy i bez wiedzy o tradycyjnym znaczeniu zmusza do kontaktu z obrazem. Dla grupy mieszanej to faktycznie wyrównuje pole. Nie jest to standardowe wróżenie, bardziej praca z projekcją.


Odpowiedz
Wpisy: 577
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Próbowałam czegoś podobnego kilka miesięcy temu. Wzięłyśmy jedną kartę, każda opisała co widzi bez żadnych słów kluczowych dotyczących tarotu. I wyszła z tego rozmowa, której się nie spodziewałam. Jedna z uczestniczek powiedziała coś o figurze na karcie, co dotknęło ją samą w zupełnie innym kontekście niż karta. Ale to wyszło naturalnie, nikt jej nie pytał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 546

@Rumianek79 i co się stało dalej? Czy zatrzymałyście się przy niej, czy poszłyście dalej z kartą? Bo wyobrażam sobie, że to był moment, kiedy albo spotkanie idzie w jedną stronę, albo w zupełnie inną.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 577

@Malgosia_B zatrzymałyśmy się. Ona sama zdecydowała, że chce chwilę zostać przy tym obrazie. Nikt nie pchał w szczegóły, po prostu byłyśmy przy niej. Po kilku minutach powiedziała 'dobra, idziemy dalej' i wróciłyśmy do karty. To było krótko, ale coś się w tej grupie otworzyło po tym wieczorze.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham i zastanawiam się, czy ta różnica między 'moja karta' a 'nasza karta' jest właśnie kluczem do bezpiecznego spotkania przy stracie albo trudnym czasie. Bo jeśli nikt nie jest właścicielką odczytu, to nikt nie jest też pod presją, żeby go zakończyć jakimś wnioskiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 692

@Aurelinda to bardzo dobre spostrzeżenie. Presja zamknięcia odczytu wnioskiem to coś, o czym rzadko się mówi, a przy żałobie albo smutku bywa naprawdę obciążająca. Karta, która powinna 'coś powiedzieć', staje się ciężarem, jeśli siedzisz z bólem i czekasz na gotową odpowiedź.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Kabalistka To co opisuje Kabalistka z presją zamknięcia to chyba największy problem, z którym się mierzę przy moich spotkaniach. Kiedy sama prowadzę, czuję że ludzie czekają, aż coś zostanie 'rozstrzygnięte'. Jakby karta musiała dać odpowiedź zamiast otworzyć przestrzeń. I nie wiem, jak to przełamać strukturalnie, zanim ktoś w ogóle wyciągnie kartę.


Odpowiedz
Wpisy: 692
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Rozmarynka, a czy mówisz uczestnikom przed spotkaniem, że odczyt może nie dać odpowiedzi? Bo to może być właśnie to miejsce, gdzie nastawienie się kształtuje albo nie kształtuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Kabalistka mówię, ale chyba za ogólnie. Coś w stylu 'karty pokazują, nie mówią'. Tylko że to zdanie dla kogoś, kto pierwszy raz siedzi z kartą i ma za sobą ciężki czas, może nic nie znaczyć. Może potrzebuję inaczej to powiedzieć, bardziej konkretnie.


Odpowiedz
Wpisy: 573
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest kwestia kontrastu między obietnicą a doświadczeniem. Jeśli ktoś przychodzi z przekonaniem, że tarot odpowiada, a ty mówisz, że nie musi, ale forma spotkania nadal sugeruje, że każda karta prowadzi do wniosku, to słowa nie wygrają z formą. Struktura rozmawia głośniej niż deklaracje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 353

@Hubert72 czyli właściwie nie chodzi o to, co się mówi na początku, tylko o to, jak się prowadzi całe spotkanie? Czy masz na myśli na przykład to, że samo pytanie 'i co ta karta mówi ci o twojej sytuacji' już tworzy presję?


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Mistyk tak, dokładnie o to chodzi. Pytanie 'co karta mówi' zakłada, że karta mówi. Pytanie 'co widzisz na karcie' tego nie zakłada. Jedna litera różnicy, inne oczekiwanie.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@bazylia)
Połączone: 4 miesiące temu

To ciekawe rozróżnienie, ale zastanawiam się, czy ktoś kto przeżywa stratę i wyciąga kartę, w ogóle słyszy, jak sformułowane jest pytanie? Bo może jest wtedy tak głęboko w swoim, że forma przestaje mieć znaczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Bazylia z własnego doświadczenia powiem, że słyszysz. Może nie analizujesz, ale słyszysz ton. Jeśli pytanie brzmi miękko, twoje ciało inaczej reaguje niż kiedy brzmi jak oczekiwanie wyniku. Ja wtedy byłam bardzo czuła na wszystko, co sugerowało, że mam teraz coś 'wyprodukować'.


Odpowiedz
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 99

@Anusia_H To co mówi Anusia_H dużo mi wyjaśnia. Bo ja zawsze myślałam, że przy stracie to ludzie są otępiali i nic do nich nie dociera. A tu się okazuje, że jest odwrotnie, wszystko dociera, tylko inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przy głębokim smutku często jest właśnie ta nadwrażliwość na ton, gesty, atmosferę. I dlatego moim zdaniem przy grupach, gdzie wiadomo, że ktoś jest w trudnym czasie, warto całą strukturę spotkania budować od tyłu, czyli zaczynać od pytania, czego ta osoba potrzebuje od spotkania, a nie od tego, jaką kartę wyciągnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 546

@Dziewanna ale to brzmi jak rozmowa terapeutyczna, nie spotkanie z kartami. Czy nie ryzykujesz, że osoba poczuje się wyróżniona w grupie, kiedy do niej podchodzisz inaczej? Szczególnie jeśli sama nie powiedziała, że jest w trudnym czasie?


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Malgosia_B nie do tej jednej osoby, do całej grupy. Zanim w ogóle wejdziemy w karty, każda mówi jednym słowem albo jednym zdaniem, z jakim nastawieniem tu dzisiaj przyszła. Nie co przeżywa, tylko czego szuka. I to wyrównuje.


Odpowiedz
Wpisy: 706
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Rozumiem ideę, ale mam wątpliwość. Kiedy prosisz grupę o 'jedno zdanie o nastawieniu', część osób powie prawdę, a część powie to, co jest bezpieczne. I ta osoba w trudnym czasie może powiedzieć 'szukam spokoju', a ty dalej nie wiesz, że potrzebuje czegoś zupełnie innego. Więc czy to naprawdę wyrównuje, czy tylko daje poczucie, że wyrównuje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 692

@Jacek to zależy od tego, po co zbierasz to nastawienie. Jeśli po to, żeby wiedzieć, co ktoś przeżywa, to masz rację, że to nieskuteczne. Jeśli po to, żeby każda osoba sama na chwilę sprawdziła, z czym tu przyszła, to już działa inaczej. To bardziej gest w stronę siebie niż komunikat dla grupy.


Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 706

@Kabalistka okej, to rozumiem. Ale wróćmy na chwilę do pytania, które Rozmarynka postawiła wcześniej, czyli jak to strukturalnie zorganizować w grupie. Bo mamy już kilka pomysłów, jedna karta dla wszystkich, praca z obrazem bez nazwy, rundka nastawień przed spotkaniem. Które z tych rzeczy dają się połączyć, a które się wykluczają?


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Dają się łączyć rundka nastawień i praca z jedną kartą dla grupy. To może być spójne, bo rundka buduje przestrzeń, a karta ją pogłębia. Natomiast praca z kartą bez nazwy przy jednoczesnym odczycie indywidualnym każdej osoby to już napięcie, bo jedna metoda zakłada wspólne doświadczenie, a druga zakłada indywidualne centrum.


Odpowiedz
Wpisy: 577
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

U mnie to wyglądało tak, że robiłyśmy najpierw chwilę ciszy, każda brała oddech, a potem wyciągałyśmy jedną kartę dla grupy. Nikt nie musiał nic mówić od razu. Patrzyłyśmy na nią przez chwilę i dopiero potem ktokolwiek, kto chciał, mówił co widzi. Ta cisza przed była ważna, szczególnie kiedy któraś z nas miała gorszy dzień.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Rumianek79 ta cisza przed brzmi ważnie. Czy ustalałyście ile ona trwa, czy po prostu czułyście, kiedy minęła?


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 577

@Aurelinda czułyśmy. Ale to działało, bo byłyśmy małą grupą i dobrze się znałyśmy. Przy większej grupie, gdzie nie każda czuje taki sam rytm, chyba trzeba by jakoś zaznaczać kiedy koniec, żeby nie było, że połowa już chce mówić, a połowa jeszcze jest w ciszy.


Odpowiedz
Wpisy: 566
Rozpoczynający temat
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Zbieram to wszystko i mam wrażenie, że najważniejsza rzecz, którą z tej rozmowy wyciągam, to że format spotkania musi być spójny wewnętrznie. Że nie można mieszać metod, które zakładają coś innego. Tylko że teraz mam pytanie praktyczne, jak wyjaśnić uczestnikom, że spotkanie będzie inne niż myśleli? Bo część pewnie przyjdzie z oczekiwaniem, że wyciągnie kartę dla siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 566
Rozpoczynający temat
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Zbieram to wszystko i mam wrażenie, że najważniejsza rzecz, którą z tej rozmowy wyciągam, to że format spotkania musi być spójny wewnętrznie. Że nie można mieszać metod, które zakładają coś innego. Tylko że teraz mam pytanie praktyczne, jak wyjaśnić uczestnikom na początku, że dzisiaj pracujemy bez interpretacji, jeśli oni przyszli z konkretnym pytaniem do kart? Bo to może wywołać rozczarowanie zanim w ogóle zaczniemy.


Odpowiedz
Wpisy: 692
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest właśnie ten moment, gdzie forma komunikacji robi całą robotę. Ja mówię wprost: 'dzisiaj nie szukamy odpowiedzi, szukamy obrazów'. I widzę, że część osób odpoczywa na tym zdaniu, a część się zaciska. I ta reakcja już mówi mi, kto jest gdzie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 706

@Kabalistka i co robisz z tą osobą, która się zaciska? Odpuszczasz, zostawiasz, dajesz jej inną rolę w spotkaniu?


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 692

@Jacek nie odpuszczam i nie wyróżniam. Mówię, że każda z nas może pracować ze swoim pytaniem wewnętrznie, tylko że nie będziemy tego na głos rozstrzygać. Czyli pytanie może być, ale zostaje przy osobie.


Odpowiedz
Wpisy: 573
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

To rozwiązanie ma sens, ale zakłada, że osoba potrafi utrzymać pytanie przy sobie i jednocześnie patrzeć na obraz bez presji. Przy kimś w żałobie albo w ostrej fazie smutku to może być za dużo jednocześnie. Mam wrażenie, że rozmawiamy o spotkaniach z bardzo różnymi grupami jakbyśmy mówili o jednym formacie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Hubert72 masz rację, że to nie jeden format. Tylko że Rozmarynka pyta o konkretną sytuację, grupę gdzie jest przynajmniej jedna osoba w trudnym czasie. I tutaj pytanie jest, czy w ogóle da się zbudować format, który działa jednocześnie dla kogoś kto przyszedł z ciekawości i dla kogoś kto przyszedł z bólem.


Odpowiedz
Wpisy: 390
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja bym powiedziała, że się da, ale tylko jeśli zrezygnujemy z porównywania. Kiedy każda pracuje z kartą po swojemu i nikt nie podsumowuje co karta 'znaczy', to osoba z ciekawości i osoba z bólem mogą być w tej samej przestrzeni bez kolizji. Problem zaczyna się przy odczycie zbiorowym, gdzie jedna interpretacja przykrywa wszystkie.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@bazylia)
Połączone: 4 miesiące temu

A co jeśli ktoś w grupie sam zacznie interpretować na głos, bez pytania? Bo wiem z własnych spotkań, że zawsze jest jedna osoba, która po prostu nie wytrzyma ciszy i zacznie tłumaczyć kartę innym.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 577

@Bazylia to jest najczęstszy problem na spotkaniach grupowych, szczerze. I nie zawsze ta osoba robi to złośliwie, po prostu jej komfort to wypełnianie ciszy znaczeniem. Ja ostatnio powiedziałam po prostu na początku: 'kiedy ktoś mówi co widzi, mówi o sobie, nie o karcie'. Jedno zdanie i klimat się zmienił.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 353

@Rumianek79 ale czy nie jest tak, że to zdanie jest trochę paradoksalne? Bo jeśli ktoś mówi 'widzę na tej karcie ciemność i strach', to czy naprawdę mówi tylko o sobie, czy jednak też o karcie?


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Mistyk oba na raz. To nie paradoks, tylko właściwość projekcji. Karta daje obraz, obraz coś uruchamia, to co się uruchamia jest twoje. Nie da się czysto oddzielić tych dwóch rzeczy i nie ma powodu, żeby próbować.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam wrażenie, że cały czas krążymy wokół pytania Rozmarynki, ale nie odpowiadamy na nie wprost. Ona pyta jak to zrobić strukturalnie. Czy ktoś może powiedzieć konkretnie: krok po kroku jak wygląda takie spotkanie, które uwzględnia osobę w trudnym czasie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Perperuna to trudne, bo krok po kroku sugeruje, że istnieje jedna słuszna kolejność. Ale mogę powiedzieć jak ja to robię. Najpierw cisza i jedno zdanie od każdej, potem jedna karta dla grupy leży otwarta przez chwilę bez słów, potem kto chce mówi co widzi, nie co znaczy. Na końcu każda może zapisać coś dla siebie, bez dzielenia się. I koniec. Żadnego podsumowania.


Odpowiedz
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 546

@Dziewanna to brzmi spójnie. Ale mam pytanie o ten koniec, dlaczego celowo rezygnujesz z podsumowania? Nie boisz się, że ludzie wyjdą z poczuciem niedokończenia?


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Malgosia_B właśnie o to chodzi. Niedokończenie jest celowe. Tarot nie zamyka, otwiera. Jeśli kogoś to frustruje, to też jest informacja dla niej, nie dla mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Jedna kwestia, która mi się kręci w głowie od kilku postów. Mówicie o grupie jakby była jednorodna emocjonalnie. Ale przy stracie bywa tak, że jedna osoba jest w środku bólu, a inna jest już po, i te dwie są razem przy jednej karcie. Czy to nie jest samo w sobie napięcie, które trzeba jakoś zaadresować?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Jarek83 to napięcie jest zawsze, nie tylko przy stracie. Grupy nigdy nie są jednorodne emocjonalnie. Pytanie czy chcesz to napięcie wyrównać, czy zostawić i pracować z nim. Oba podejścia są możliwe, ale wymagają innej struktury.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Jarek83 To co mówi Jarek83 jest dla mnie bardzo konkretne, bo właśnie taką sytuację mam w swojej grupie. Dwie osoby, które przeżyły stratę w zupełnie różnym czasie. I zastanawiam się czy w ogóle powinnam je sadzać przy tej samej karcie. Może lepiej osobne rundy?


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Osobne rundy przy jednej grupie to ciekawy pomysł, ale jak to technicznie wyglądałoby? Każda osoba ciągnie swoją kartę, czy każda runda ma inną kartę dla wszystkich?


Odpowiedz
Wpisy: 577
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Można to zrobić tak, że każda ciągnie swoją kartę, ale pracujecie z nimi jednocześnie w tej samej ciszy. Każda przy swojej, nikt nikomu nie wchodzi w odczyt. To też jest forma grupowego spotkania, tylko bardziej równoległa niż wspólna. U nas to działało przy trudniejszych tematach, właśnie dlatego, że każda miała własną przestrzeń i własne tempo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 546

@Rumianek79 to ciekawe, że to działało przy trudniejszych tematach. Ale mam pytanie praktyczne: jeśli każda pracuje przy swojej karcie w ciszy, to co w ogóle sprawia, że to jest spotkanie grupowe, a nie po prostu kilka osób siedzących razem? Co daje ta wspólna przestrzeń?


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 577

@Malgosia_B właśnie obecność drugiej osoby. Coś się zmienia, gdy wiesz, że ktoś obok też pracuje z czymś trudnym. Nie musisz tego nazywać ani tłumaczyć. To nie jest samotne siedzenie z kartą w domu, bo czujesz ten oddech grupy, to skupienie. Przynajmniej u mnie tak to działa.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: