Mam taką obserwację, którą chciałam się podzielić, bo trochę mnie to niepokoi. Przez ostatni miesiąc wyciągnęłam Księżyc chyba cztery albo pięć razy przy różnych układach. Raz robiłam rozpiętą trójkę, raz ciągnęłam pojedynczą kartę na dzień, raz próbowałam spreadu na sytuację w pracy. I za każdym razem on. Czy to w ogóle możliwe, że talia 'uparcie' pokazuje coś jednego? Czy to raczej moje złudzenie i po prostu lepiej zapamiętujemy te karty, które nas niepokoją?
To nie złudzenie, z tym spotyka się chyba każda osoba, która pracuje z tarotem dłużej niż kilka tygodni. Pytanie brzmi trochę inaczej: co ty sama czujesz, gdy ta karta wypada? Czy masz jakieś pierwsze, natychmiastowe skojarzenie, zanim jeszcze sięgniesz po opis?
To co napisałaś na końcu to jest według mnie bardzo uczciwa obserwacja. Część kart Wielkich Arkanów jest tak pojemna znaczeniowo, że można je dopasować do każdej sytuacji. Księżyc, Koło Fortuny, Wieża, Pustelnik - wszystkie są bardzo szerokie. Mam pytanie do bardziej doświadczonych: czy jest jakiś próg, od którego mówicie 'ta karta się powtarza nieprzypadkowo'? Trzy razy? Pięć? W konkretnym czasie?
Słucham tej rozmowy i mam trochę inne podejście. Pracuję głównie z kamieniami, ale talię mam od lat i mam podobne doświadczenie, tylko z inną kartą, z Pustelnikiem. Przez długi czas wypadał mi tak często, że zacząłem go traktować jak coś w rodzaju 'domyślnej karty'. I dopiero gdy przestałem go interpretować, a zacząłem po prostu siedzieć z nim chwilę bez szukania znaczenia, coś zrozumiałem. Może to nie jest kwestia co karta znaczy, tylko jaką odpowiedź w tobie wywołuje?
A ja mam pytanie może głupie ale czemu nie spytać - czy powtarzająca sie karta znaczy że poprzednia wróżba sie NIE spełniła i dlatego wychodzi znowu? Tzn że dopoki cos nie zostanie 'wykonane' to będize wychodziło? Przepraszam za literówki pisze z telefonu
Czytam ten wątek z uwagą. Chcę zapytać wprost, bo widzę, że trochę kręcimy wokół sedna: czy ktoś z was prowadzi dziennik tarotowy? Nie chodzi mi o zapisywanie znaczeń kart z encyklopedii, tylko właśnie o notowanie, co poczuliście, w jakim kontekście losowaliście, co się działo w życiu. Bo bez tego trudno stwierdzić, czy powtórzenie jest wzorcem, czy wrażeniem wzorca.
Zmieniło interpretację bardzo. Zaczęłam widzieć, że ta sama karta w różnych momentach miesiąca znaczy dla mnie coś innego, nawet jeśli pozycja w spreadzie jest taka sama. Przy Księżycu na przykład: raz notowałam, że poczułam spokój, innym razem niepokój. I to mnie nauczyło więcej niż jakikolwiek opis z książki.
Przepraszam że wchodzę, bo to moje pierwsze zetknięcie z tym tematem w ogóle. Chciałam zapytać: czy to dotyczy tylko Wielkich Arkanów, czy jeśli ktoś ciągle wyciąga tę samą kartę z Małych Arkanów, to też jest coś znaczącego? Bo u mnie ostatnio cały czas Pięć Pucharów.
Wracając do głównego pytania z wątku, bo mi się nikt nie pytał a mam doswiadczenie akurat z tym: pracuje z kartami jakiś czas i odkryłam że powtarzająca sie karta to często nie jest wiadomość tylko pytanie zwrotne. Jakby talia pytała cię: a ty co z tym zrobisz? I odpowiedzi nie ma gotowej, trzeba ją znaleźć samemu. Może to brzmi banalnie ale dla mnie to było odkrycie.
Chcę tu dorzucić coś praktycznego, bo mi się wydaje, że ta rozmowa krąży wokół jednej kwestii bez jej nazwania. Pytanie brzmi tak: czy powtarzająca się karta to komunikat czy objaw? Komunikat z jakiegoś źródła zewnętrznego albo wewnętrznego, albo objaw tego, jak losujemy, jak interpretujemy, jak zapamiętujemy. I odpowiedź brzmi: może być jedno i drugie naraz, i nie zawsze da się to rozdzielić.
A można tak prosić kogoś obcego o losowanie? Myślałam, że talia jest jakoś związana z osobą, która jej używa. Że nie wolno jej nikomu dawać albo że traci swoją wartość. Czy to jest mit?
No to jest wlasnie coś! Karta bez pytania to jest czysty sygnał, nie zabarwiony tym co oczekujesz uslyzeć. Moim zdaniem to są najbardziej szczere losowania, te kiedy nie masz z góry tematu. I jeśli ta sama karta wychodzi w takich warunkach, to jest wiecej powodow żeby jej słuchac niż przy losowaniu z konkretnym pytaniem.
Dobra, ale wróćmy do tego co jest w tytule wątku, bo mi się gubi. Czy mamy jakiś wniosek co do tego powtarzania? Bo mam wrażenie, że dyskutujemy o wszystkim wokół, ale nadal nie wiem: jeśli ta sama karta wychodzi mi przez kilka tygodni, to co mam z tym zrobić konkretnie?
Ja próbowałam tak robić i utknęłam na tym, że moja pierwsza reakcja na Księżyc to zawsze coś w stylu 'o, znowu ty'. Nie wiem czy to emocja, czy już interpretacja. Czy ta irytacja coś znaczy?
Ta irytacja to jest bardzo konkretna informacja. To, że mówisz 'znowu ty' zamiast np. 'o, ciekawe' już coś wskazuje. Jakiego rodzaju jest ta irytacja, zmęczenie, opór, może poczucie że karta ma rację i to boli?
To co opisujesz to jest dla mnie jeden z wyraźniejszych sygnałów, że karta nie jest przypadkowa. Nie mówię o mistyce, mówię o tym, że skoro twój opór jest taki wyraźny, to temat musi być dla ciebie realny. Pytanie tylko jakie to jest przykrywanie, świadome unikanie czy coś, czego jeszcze nie potrafisz nazwać?
Wracam do tego co Teodozja mówiła o losowaniu bez pytania. Ona powiedziała, że Księżyc wyszedł jej właśnie w takim losowaniu i że to ją najbardziej zastanowiło. Mam podobne doświadczenie z Wieżą, wychodziła mi trzy razy bez pytania i za każdym razem w ciągu kilku dni coś się zmieniało w zewnętrznych okolicznościach. Zbieżność? Może. Ale trudno to ignorować.
Ja mam pytanie bo trochę się zgubiłam. Piszecie o dzienniku tarotowym, ale co jak np. wyciągam karty nieregularnie? Raz na tydzień, raz przez kilkanas dni codziennie, potem przerwa. Czy takie powtórzenie z karta nadal cos znaczy czy musi być regularnie?
Przepraszam że się wtrącam, bo nie wypowiadałam się wcześniej w tym wątku. Ale to o Dziewięć Buław mnie trafiło. Ja tę kartę zawsze traktowałam jako coś pozytywnego, wytrwałość i tak dalej. I nigdy by mi nie przyszło do głowy żeby ją czytać jako wyczerpanie. Skąd wiadomo, że interpretacja idzie w tę stronę, a nie w inną?
No to znowu wracamy do tego samego problemu. Skoro każda karta może znaczyć cokolwiek w zależności od osoby, to jak w ogóle sensownie rozmawiać o tym, że coś 'wychodzi' i coś 'oznacza'? Pytam serio, bo to mnie blokuje od dłuższego czasu przy kartach.
Wracając do pytania Ruty o to, czy to w ogóle ma sens, to chcę się podzielić czymś, co mnie przekonało do prowadzenia dziennika. Przez długi czas miałam dokładnie ten sam zarzut, że skoro znaczenia są subiektywne, to co z tego wynika. I dopiero gdy zaczęłam notować i po miesiącu porównywać, zobaczyłam, że moje subiektywne odczytania mają wewnętrzną logikę. Nie randomową. Czy Ruta próbowała kiedyś czegoś takiego?
To jest naprawdę konkretne pytanie. Z mojego doświadczenia karta przestaje dominować, gdy zmienia się twoja reakcja na nią. Nie dlatego, że problem znikł, ale dlatego, że przestaje być tematem, który wymaga natychmiastowej uwagi. Ale powiedz mi, czy twoja irytacja na Księżyca jest zawsze taka sama, czy w ciągu tych tygodni cokolwiek się w niej przesunęło?
Ta zmiana z złości na rezygnację to jest dużo. Złość często jest reakcją obronną, trzyma temat na odległość. Rezygnacja brzmi jak odpuszczanie oporu. Chociaż 'no dobra, wiem' może też znaczyć różne rzeczy. Czy to jest 'wiem i zaraz coś z tym zrobię', czy raczej 'wiem i trudno, nie zmienię tego'?
Słucham tej rozmowy o zmienianiu się reakcji i zastanawiam się, czy ktoś próbował celowo wystawiać się na kartę, którą unika. Na przykład wziąć ją z talii, położyć przed sobą i po prostu siedzieć przez jakiś czas. Nie losować, nie interpretować, tylko patrzeć. Brzmi banalnie, ale słyszałem, że przy kamieniach podobna metoda działa przy oswajaniu energii, z którą ktoś ma trudność.
Znam tę metodę, zwykle mówi się na to 'praca z kartą w skupieniu'. I nie, nie psuje to losowania. To są dwa różne tryby kontaktu. Jedno to dialog, drugie to spotkanie. Teodozja, zastanawiam się czy to mogłoby ci cokolwiek dać przy Księżycu. Nie musisz nic interpretować, możesz po prostu posiedzieć z tą kartą i zobaczyć co się pojawia.
