Zastanawiam się ostatnio nad czymś, co nie daje mi spokoju przy rozkładach rodzinnych. Robię układ dla siebie w sprawie relacji z mamą i mam wrażenie, że zanim w ogóle wyciągnę karty, coś już się dzieje. Jakby talia 'wiedziała' o co chodzi. Czy wy też macie tak, że wasza energia przed rozkładem jakoś wpływa na to, jakie karty wychodzą? Ostatnio wyszła mi Księżycowa i Cesarzowa w jednym układzie i pomyślałam, że to nie przypadek, bo byłam wtedy bardzo emocjonalnie nakręcona tą sytuacją z mamą.
To co opisujesz to jest właśnie sedno całej sprawy z tarota. Energia querentu nie zaczyna się w momencie ciągnięcia karty, ona jest już w chwili kiedy formułujesz pytanie. Ja przed każdym rozkładem robię kilka minut świadomego oddechu właśnie po to, żeby nie wejść do rozkładu z chaosem emocjonalnym. Ale żeby zapytać wprost, czy uważasz, że ten chaos 'zabrudzał' ci odczyt, czy może właśnie dał ci trafniejsze karty?
Moim zdaniem energia querentu to podstawa i bez tego żaden rozkład nie ma sensu. Karty po prostu czytają pole energetyczne osoby pytającej. Dlatego zawsze mówię, że trzeba się najpierw wyczyścić przed rozkładem, najlepiej białym szałwią. Bez tego karty mogą pokazywać przeszłe blokady zamiast aktualnej sytuacji.
Zatrzymałbym się tutaj na chwilę, bo ta rozmowa idzie w stronę oczyszczania, a pytanie było o coś innego. Jak energia przygotowuje karty, nie jak ją wyczyścić. Z mojego doświadczenia karty nie potrzebują neutralnej energii, żeby dać trafny odczyt. Wręcz przeciwnie, silna emocja querentu często precyzuje co talia ma pokazać. Szczególnie w sprawach rodzinnych, gdzie emocje są warstwe po warstwie.
A mogę zapytać, bo dopiero zaczynam z tarota, czy to znaczy, że jak jestem bardzo zdenerwowana zanim zacznę rozkład to karty pokażą inne rzeczy niż gdybym była spokojna? Bo ostatnio robiłam rozkład o sytuacji z tatą i byłam chyba za bardzo w emocjach. Czy w ogóle warto było to ciągnąć w takim stanie?
Żeby to jakoś uprościć, bo ta dyskusja się rozjeżdża, może warto by było spytać o konkretny mechanizm. Czy ktoś ma jakieś doświadczenie z tym, że robił ten sam rozkład w spokoju i w silnych emocjach i widział różnicę w kartach? Bo bez takiego porównania to jest tylko teoria.
Słucham tej dyskusji i zastanawiam się, czy nie pomaga tu też data rozkładu. W numerologii są dni, kiedy energia osobista jest bardziej otwarta na odbiór, i takie kiedy jest zamknięta. Jeśli robisz rozkład w swoim dniu osobistym 7 albo 11, to połączenie z wyższą warstwą informacji jest po prostu silniejsze. Czy ktoś z was w ogóle bierze to pod uwagę?
A ja mam takie pytanko bo może gupie ale skad wiadomo ze to energia quernta a nie po prostu lslos ze wyszly takie a nie inne karty? Bo moja susiadka mowila ze to wsszystko przypadek i karty nic nie czuja.
Ja czytałem gdzieś że tarota działaja jak lustro psychiki i dlatego nastaweine przed rozkładem ma znaczenie. Ale nie rozumiem jendej rzeczy, czy to znaczy że jak ktoś inny robi rozkład za mnie np. wróżka to jej energia czy moja wchodzi do kart?
Trzymanie kart przez querentem to bardzo ważny krok i każdy tarociasta powinien to robić. Klient musi przejąć karty żeby jego energia weszła do talii, inaczej odczyt jest zaburzony. To jest standard.
Czytam i jestem trochę zmieszana. Sama ostatnio robiłam rozkład w sprawie relacji z siostrą i byłam tak roztrzęsiona, że ledwo mogłam tasować. Wyszły mi same trudne karty, Wieża i Trójka Mieczy. I teraz zastanawiam się czy to przez mój stan wewnętrzny, czy naprawdę jest coś złego w tej relacji. Jak to rozróżnić?
Wtrące się bo słucham tej dyskusji od początku i mam inne zdanie niz większosc. Mim zdaniem strach i roztergnowanie przed rozkładem to nie przeszkoda tylko sygnał że pytanie jest naprawde ważne dla querentu. I właśnie wtedy karty moga pokazać coś naprawde istotnego. Relacje rodzinne zawsze niosą ze sobą ładunek emocjonalny i to jest normalne.
A ja mam pytanie troche z boku, czy jak querент robi rozkład w sprawie relacji rodzinnych to ta osoba z rodziny musi o tym wiedziec? Bo robiłem rozkład o relacji z bratem i nie pytałem go o zgodę i teraz mam wątpliwości czy wynik był wogole ważny.
To jest moim zdaniem clou całej sprawy. W pracy z energią mówi się że kiedy myślisz o kimś, tworzysz z tą osobą pewien splot energetyczny. Więc rozkład w sprawie relacji z tatą czy bratem nie jest rozkładem tylko o tobie, jest o tej więzi. Ale wciąż przez twój filtr percepcji. To czy to jest 'ważne' to inna kwestia.
A ja mam takie pytanko do Kazia84, ona pisala że prosiła klientów żeby trzymali karty przed ciagnięciem. Ale co jak ktoś nie chce dotykac? Bo moja kuzynka mowi że nie chce dotykac cudzych kart bo się boi że coś na siebie weźmie. Czy ona musi dotykasc żeby odczyt byt dobry?
Słucham tej dyskusji od początku i jedno mi nie daje spokoju. Czy energia, o której cały czas mówicie, to jest coś co querент świadomie kieruje do kart, czy to się dzieje samo bez jego wiedzy? Bo jeśli samo, to po co w ogóle jakiekolwiek przygotowanie?
Dobra, wracam do tego co mnie nurtuje od początku. Mówimy dużo o stanie querentu, ale Kazia84 na początku pisała o przygotowaniu kart, nie tylko o przygotowaniu osoby. To są dwie różne rzeczy. Czy talia sama w sobie coś zbiera między sesjami, czy to tylko querент wnosi energię w momencie rozkładu?
A ja chce wrócic do mojego pytania bo nie dostałem do końca odpowiedzi. Jeśli talia zbiera energie między odczytami, to czy jak robię rozkład o bracie, to czy on jakoś to czuje albo czy to na niego wpływa? Bo to juz by był wiecze temat o wpływie na innych bez ich zgody.
A co jak ktoś nawet nie wie co chce zapytac? Moja sąsiadka robiła rozkład i mówiła ze po prostu 'czuje coś' z córką ale nie wie co. Czy jak pytanie nie jest sprecyzowane to karty sobie same cos wybierają czy to wychodzi bałagan?
Wracam po przerwie i widzę ze dyskusja poszła głeboko. Chce powiedziec że robiłam kiedyś rozkład o relacji z mamą trzy razy pod rzed w różnych dniach i za kazdym razem wychodził Sąd. Nie te same karty dookoła niego, ale on sam sie utrzymywał. To mnie przekonuje że coś jest stałe, jakis rdzeń sprawy, a reszta zależy od stanu w danej chwili. Nie wiem jak to nazwac energetycznie ale tak to wyglądało.
Przepraszam że się wtrącam ale chce zapytac cos prostego. Tyle tu mówicie o energii querentu i kartach, ale jak ktoś robi rozkład sam dla siebie o relacji z rodziną, to chyba jest i kwerentem i czytającym naraz? Czy to nie miesza tej energii za bardzo? Bo nie wiem czy ja jak czytam sama dla siebie to wogule mogę być obiektywna.
