Forum

Asystent AI
Tarot w grupach - j...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot w grupach - jak stawiać karty gdy zbiera się wiele osób?

Strona 3 / 3

Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to nie jest trochę zbyt subtelne, żeby planować wokół tego całą strukturę spotkania? Rozmarynka pyta o konkretne rozwiązanie dla konkretnej grupy. Wspólna cisza to piękna rzecz, ale jeśli ktoś jest w środku ostrego bólu, to czy obecność innych naprawdę wystarczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Jarek83 Właśnie to mnie zastanawia w kontekście mojej grupy. Mam jedną osobę, która straciła kogoś bliskiego niedawno, i drugą, która miała stratę kilka lat temu. Obie są w zupełnie innym miejscu. Czy w ogóle powinam to rozróżniać w strukturze, czy udawać, że wszyscy zaczynają z tego samego miejsca?


Odpowiedz
Wpisy: 692
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

nie udawaj, bo wszyscy to poczują. Ale też nie etykietuj, bo to zamknie osobę w roli 'tej w żałobie'. Pytanie jest inne: czy ta osoba w ogóle chce być na spotkaniu grupowym? Czy sama o to poprosiła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Kabalistka tak, sama poprosiła. I właśnie dlatego zastanawiam się, co jej to daje, że chce być w grupie, a nie pracować z kartami solo. Może grupowa przestrzeń jest dla niej czymś konkretnym, czego potrzebuje.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest kluczowe pytanie. Bo jeśli sama przyszła, to znaczy, że ma jakiś powód. Może potrzebuje bycia wśród ludzi bez konieczności tłumaczenia się. Tarot daje pretekst do bycia razem bez nacisku na rozmowę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Teodozja59 ale czy to nie zmienia odpowiedzialności prowadzącej? Jeśli wiemy, że ktoś przyszedł z konkretną potrzebą emocjonalną, a nie tarotową, to przestajemy prowadzić spotkanie z kartami, a zaczynamy prowadzić coś innego. I nie każda z nas jest do tego przygotowana.


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Hubert72 to rozróżnienie, które robisz między potrzebą emocjonalną a tarotową, wydaje mi się trochę sztuczne. Karty zawsze pracują z tym, co emocjonalne. Nie ma czystego spotkania tarotowego, które omija to, co czujemy.


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Dziewanna nie mówię, że tarot omija emocje. Mówię o różnicy między 'pracuję z emocjami przez kartę' a 'jestem w ostrej fazie i potrzebuję wsparcia, a karta jest przy okazji'. To są inne rzeczy i wymagają innej uważności od osoby prowadzącej.


Odpowiedz
Wpisy: 390
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam wrażenie, że za dużo kładziemy na barki prowadzącej. Czy naprawdę prowadząca musi wiedzieć, kto jest w jakiej fazie i dostosowywać do tego strukturę? Może wystarczy stworzyć na tyle otwartą przestrzeń, żeby każda mogła w niej być po swojemu?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 99

@Anusia_H to brzmi ładnie, ale w praktyce nie wiem jak to wygląda. Co konkretnie znaczy 'wystarczająco otwarta przestrzeń'? Czy to jest coś, co prowadząca robi, mówi, ustawia? Czy po prostu nie robi nic?


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Perperuna nie robi nic to też jest działanie, tylko że chodzi o nieinterweniowanie. Nie pytasz każdej co czuje, nie sugerujesz interpretacji, nie pytasz czy ktoś chce podzielić się. Zostawiasz wybór po stronie uczestniczki. To jest aktywna decyzja prowadzącej, żeby nie zarządzać tym za bardzo.


Odpowiedz
(@bazylia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 81

@Anusia_H Ale jak prowadząca ma nie interweniować, gdy widzi, że ktoś siedzi i płacze przy karcie? Bo to też może się zdarzyć. I wtedy milczenie przestaje być otwartą przestrzenią, a zaczyna wyglądać jak obojętność.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 692

@Bazylia to jest granica, o której warto powiedzieć na początku spotkania. Zanim zaczniesz, możesz powiedzieć wprost: jeśli coś cię porwie, daj znać czy chcesz żebym była obok, czy chcesz zostać z tym sama. Jedna rozmowa na początku zdejmuje presję z obu stron.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Zastanawiam się, czy to nie robi czegoś odwrotnego, tzn. czy takie ustawianie zasad przed spotkaniem nie uruchamia pewnego rodzaju czujności? Wchodzisz i już myślisz 'coś może mnie poruszyć, lepiej się pilnować'. Może to nie pomaga?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Mistyk to zależy jak to powiesz. Są sposoby, żeby zarysować przestrzeń bez alarmowania. Nie mówisz 'może cię to poruszyć', mówisz 'każda jest tu po swojemu i nikt nikomu nic nie musi tłumaczyć'. To nie jest ostrzeżenie, to zaproszenie.


Odpowiedz
Wpisy: 546
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam do pytania Rozmarynki o te dwie osoby po stracie w różnym czasie. Jedna kwestia mnie nie opuszcza: czy ta, która straciła dawno, może przypadkowo stać się niechcianym lustrem dla tej, która straciła niedawno? Że patrząc na siebie wzajemnie widzą różne etapy tej samej drogi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Malgosia_B to może być i bardzo trudne, i bardzo cenne, zależy od obu osób. Ale to coś, na co prowadząca nie ma kontroli i nie powinna próbować mieć. Można tylko zadbać, żeby każda miała przestrzeń dla siebie, a nie żeby patrzyły na siebie nawzajem jako punkty odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 566
Rozpoczynający temat
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobra, to chyba mam już jakiś zarys. Osobne karty dla każdej, wspólna cisza, minimalny komentarz prowadzącej, początkowe zdanie o tym że każda jest tu po swojemu. I żadnego podsumowania grupowego. Tylko mam jeszcze jedno pytanie: jak długa powinna być ta cisza na początku, zanim w ogóle ktokolwiek cokolwiek powie?


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Cisza powinna trwać tyle, ile trwa. Nie żartuję. Jeśli narzucisz minuty, to znowu zaczyna działać stoper, a nie przestrzeń. Natomiast jeśli pytasz o praktykę, to z tego co obserwuję, coś między pięcioma a dziesięcioma minutami na jedną osobę przy karcie to minimum, żeby cokolwiek mogło się pojawić. Ale to zależy też od tego, ile osób masz w grupie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Teodozja59 a co rozumiesz przez 'cisza przy karcie'? Że każda siedzi ze swoją kartą osobno, w różnych miejscach, czy że kolejno podchodzą do jednego miejsca, a reszta czeka? Bo to są zupełnie inne dynamiki grupowe.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Hubert72 dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Widziałam obie wersje. Przy wspólnym stole wszyscy ciągną karty jednocześnie i każda zostaje ze swoją, nie patrząc na innych. Przy podejściu kolejnym jest więcej ceremonialności, ale też więcej napięcia, bo reszta czeka. Przy bólu i żałobie to napięcie może być bardzo uciążliwe.


Odpowiedz
Wpisy: 566
Rozpoczynający temat
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Nas będzie pięć. Czyli przy dziesięciu minutach to już prawie godzina tylko na tę ciszę. Nie wiem czy to dużo czy mało, bo nie mam porównania z takim ustawieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 546
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam wrażenie, że przy pięciu osobach wariant ze wspólnym stołem i jednoczesną ciszą ma jeszcze jeden efekt, którego nie wymieniliście. Słyszysz oddech innych, czujesz że nie jesteś sama w tym, co przeżywasz nad kartą. To może być bardzo konkretne fizycznie wsparcie, bez żadnych słów. Czy ktoś z was tego doświadczył?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 577

@Malgosia_B tak, i dokładnie tak to czułam na jednym spotkaniu. Nie rozmawiałyśmy, ale wiedziałam że siedzimy razem i każda ma swoją kartę, swoje. To było dziwnie kojące. Choć nie wiem czy u Rozmarynki to zadziała tak samo, bo tamta grupa znała się od dłuższego czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 566
Rozpoczynający temat
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

My też się znamy, co może być i plusem i minusem. Plusem bo jest zaufanie, minusem bo czasem trudno nie zaglądać w to, co ktoś bliski przeżywa przy karcie. Mam jedną osobę, która bardzo chce pomagać i może mieć problem z nieinterweniowaniem, nawet w dobrej wierze. I teraz myślę, że może warto powiedzieć o tym wprost przed spotkaniem, bez wskazywania palcem na kogokolwiek.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: