Forum

Asystent AI
Tarot w grupach - j...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot w grupach - jak stawiać karty gdy zbiera się wiele osób?

Strona 1 / 3

Wpisy: 566
Rozpoczynający temat
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie do wszystkich, którzy regularnie używają tarotu w grupie. Chodzi mi konkretnie o sytuacje, gdy ktoś z grona przeżywa żałobę albo jest po stracie i właśnie wtedy spotykamy się i stawiamy karty. Byłam ostatnio na takim spotkaniu u znajomej, która straciła mamę kilka tygodni wcześniej. Siedziałyśmy w cztery osoby i zrobiło się bardzo ciężko, bo karty wychodziły jej naprawdę intensywne. Nie wiedziałam, czy przerywać, czy ciągnąć dalej. Jak wy to robicie? Czy w ogóle stawiać karty komuś, kto jest w środku żałoby?


Odpowiedz
186 odpowiedzi
Wpisy: 573
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest bardzo konkretne pytanie i cieszę się, że ktoś je wreszcie zadał. W grupie robi się inaczej niż jeden na jeden, bo jest świadek, jest presja, jest emocja zbiorowa. Mam jedno pytanie zanim cokolwiek powiem: czy ta znajoma sama chciała żeby postawić jej karty, czy to bardziej wyszło organicznie podczas spotkania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Hubert72 sama poprosiła, ale mam wrażenie, że trochę z desperacji. Jakby szukała odpowiedzi na coś, czego karty po prostu dać nie mogą. I właśnie to mnie niepokoiło najbardziej.


Odpowiedz
Wpisy: 692
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Desperacja to bardzo ważne słowo, które tu padło. W grupie ten stan jest jeszcze bardziej widoczny, bo reszta osób też to czuje i zaczyna projektować swoje emocje na odczyt. Miałam kilka takich sytuacji i za każdym razem kończyło się tym, że interpretacja stawała się wspólnym przeżywaniem żalu, a nie faktyczną pracą z kartami. Niekoniecznie to źle, ale trzeba wiedzieć co się robi.


Odpowiedz
Wpisy: 546
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

A jak w ogóle wygląda u was organizacja takiego grupowego stawiania? Bo ja wyobrażam sobie, że każda osoba po kolei zadaje pytanie i ktoś jeden ciągnie karty, ale może to działa inaczej? Pytam, bo nigdy nie byłam na takim spotkaniu i właśnie organizuję coś podobnego dla kilku osób, z których jedna jest po rozstaniu i jest jej naprawdę ciężko.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Malgosia_B zatrzymajmy się przy tej jednej osobie po rozstaniu, bo to jest podobna sytuacja do tej, którą opisała Rozmarynka. Zanim opowiem jak można to organizować technicznie, powiedz mi jedno: czy ta osoba wie, że przyjdzie kilka osób i że będą karty? Bo to ma ogromne znaczenie dla tego jak ona to przyjmie.


Odpowiedz
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 546

@Teodozja59 wie i sama się zgodziła, właściwie to ona chciała. Ale teraz zaczynam się zastanawiać czy to dobry pomysł właśnie po tym co czytam tutaj.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Malgosia_B Zgoda osoby to podstawa, ale to nie wszystko. Są karty, które w grupie wyglądają inaczej niż w cztery oczy. Śmierć, Wieża, Trójka Mieczy wyciągnięte przy innych ludziach mogą wywołać zupełnie nieproporcjonalną reakcję, bo nagle jest publiczność. Widziałem jak ktoś się kompletnie rozkleił przy Trójce Mieczy tylko dlatego, że pozostałe osoby westchnęły jednocześnie.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Malgosia_B Wracam do tego, co Malgosia_B napisała o swoim spotkaniu, bo to ciągle siedzi mi w głowie. Mamy tutaj dwie różne sytuacje nakładające się na siebie: jeden temat to jak w ogóle technicznie organizować grupowe stawianie, a drugi to co zrobić gdy ktoś z grupy jest po stracie. I mam wrażenie, że miesza nam się odpowiedź na oba na raz.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Tylko że Trójka Mieczy to karta smutku i straty, więc czy to nie jest tak, że ona po prostu powiedziała prawdę i ta osoba zareagowała adekwatnie? Nie rozumiem, dlaczego grupowy kontekst miałby to zmieniać na gorsze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Mistyk bo karta nie mówi prawdy. Karta otwiera przestrzeń do interpretacji i to co z nią zrobimy zależy od kontekstu. W grupie tę interpretację współtworzy kilka osób naraz, często nieświadomie. Jedna westchnie, druga popatrzy ze smutkiem, trzecia powie 'ojej' i zanim ktokolwiek coś sensownego powie, ten kto ciągnie kartę już dostał lawinę cudzych projekcji.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 353

@Hubert72 okej, to ma sens. Ale to by znaczyło, że grupowe stawianie jest w zasadzie obarczone tym ryzykiem zawsze, niezależnie od tego czy ktoś jest w żałobie czy nie?


Odpowiedz
Wpisy: 692
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

No właśnie i to jest sedno tego tematu moim zdaniem. Pytanie z tytułu jest szersze, ale teraz rozmawiamy o konkretnej warstwie, czyli o emocjonalnej wrażliwości osoby pytającej. Czy ktoś z was ma jakąś praktykę, jakiś sposób, żeby zanim zaczniecie w grupie, zorientować się w jakim kto jest stanie? Nie mówię o rozbudowanych rytuałach, tylko o czymś prostym.


Odpowiedz
Wpisy: 577
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

U nas zawsze jest taka chwila przed, gdzie po prostu siadamy i ktoś pyta jak kto się dziś czuje. Brzmi banalnie, ale naprawdę dużo to mówi. Raz jedna z dziewczyn powiedziała 'dobrze' a jej głos wyraźnie drżał i zanim w ogóle dotknęłyśmy kart, już wiedziałyśmy że jest coś głębszego. To pozwoliło nam inaczej podejść do jej odczytu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Rumianek79 i co wtedy zrobiłyście? Poczekałyście na nią z kartami czy mimo wszystko stawiałyście?


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 577

@Anusia_H stawiałyśmy, ale ona sama zdecydowała. Zaproponowałyśmy żeby zaczęła od krótkiego układu, trzy karty zamiast pełnego spreadu. I ona wybrała pytanie ogólne, coś w rodzaju 'czego teraz potrzebuję' zamiast wchodzić w konkretną sytuację. To trochę odsunęło od niej bezpośrednie uderzenie.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Rumianek79 To co opisuje Rumianek79 jest bardzo sensowne w praktyce. Jeśli ktoś jest w trudnym miejscu emocjonalnie, krótszy układ i bardziej otwarte pytanie daje mniej miejsca na interpretację, która mogłaby ranić. Ale jest jeszcze jeden aspekt, o którym nikt nie wspomniał: kto prowadzi odczyt w grupie? Bo to naprawdę zmienia wszystko.


Odpowiedz
(@bazylia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 81

@Teodozja59 Właśnie chciałam zapytać o to samo. Czy w grupie jedna osoba czyta dla wszystkich, czy każdy czyta dla siebie, czy może każdy czyta sąsiadowi? Bo u mnie w domu siadałyśmy ostatnio we dwie i każda czytała sama sobie i to było inne niż kiedy czytałam koleżance.


Odpowiedz
Wpisy: 573
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Są trzy podstawowe modele i każdy ma inne konsekwencje przy osobie w żałobie. Pierwszy: jedna osoba czyta wszystkim, wtedy mamy dużą asymetrię, bo ona ma władzę nad interpretacją. Drugi: rotacyjnie, każdy czyta kolejnej osobie, wtedy rozkłada się odpowiedzialność ale też rośnie ryzyko nietrafionych komentarzy od osób bez doświadczenia. Trzeci: każdy czyta sobie i potem ewentualnie dzieli się z grupą, co jest moim zdaniem najłagodniejsze przy kogoś, kto przeżywa stratę.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam tę dyskusję od początku i mam pytanie może naiwne, ale szczere: czy w ogóle powinno się w takich momentach proponować karty jako pomoc? Nie jest tak, że tarot to trochę za dużo dla kogoś, kto jest tuż po stracie? Może lepiej po prostu posiedzieć razem?


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Perperuna to wcale nie jest naiwne pytanie. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że dotykasz czegoś ważnego. W starszych tradycjach żałoba miała swój czas i przestrzeń i nie zagadywało się jej symbolami ani interpretacjami. Ale z drugiej strony znam osoby, którym właśnie karty dały punkt zaczepienia kiedy słowa nie wystarczały. Myślę, że różnica jest w tym czy ktoś szuka odpowiedzi czy potrzebuje po prostu czegoś, co go utrzyma.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 692

@Dziewanna właśnie to mnie zastanawia, bo mówisz o tradycjach, w których żałoba miała swój czas. Ale kiedy ktoś sam prosi o karty, to czy my w ogóle mamy prawo mu mówić, że to za wcześnie? Bo jedno to nasze obawy jako czytających, a drugie to decyzja tej osoby.


Odpowiedz
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 546

@Kabalistka masz rację i ja też zaczęłam to mieszać. Wiesz co, powiem wprost: zaczynam myśleć, że może jednak lepiej żebym najpierw spotkała się z tą koleżanką sam na sam, a dopiero potem ewentualnie robiła większe spotkanie. Tylko nie wiem, czy to nie jest tak, że uciekam od problemu zamiast go rozwiązać.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Malgosia_B to wcale nie jest ucieczka. To jest właśnie dobre rozeznanie. Grupowe stawianie ma swój sens, ale nie zawsze i nie dla każdego w każdym momencie. Czy ta koleżanka w ogóle zna inne osoby, które miałyby przyjść na to spotkanie?


Odpowiedz
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 546

@Teodozja59 zna, ale nie wszystkie dobrze. To jest właśnie problem, bo będą osoby, z którymi łączy ją tylko to, że wszystkie interesujemy się ezoteryką. Żadnej bliskiej przyjaźni między nimi.


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Malgosia_B to jest kluczowa informacja, którą powinnaś była napisać wcześniej. Obca publiczność przy czytaniu dla kogoś wrażliwego emocjonalnie to zupełnie inny scenariusz niż spotkanie bliskich osób. Ryzyko, o którym pisałem, rośnie wielokrotnie.


Odpowiedz
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 99

@Hubert72 A powiedz mi, Hubert72, skąd to wiesz? Czy to jest kwestia, którą gdzieś czytałeś, czy raczej własna obserwacja? Bo wydaje mi się, że sporo tu piszecie z doświadczenia, ale chciałabym wiedzieć czy to jest też jakoś opisane w literaturze.


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Perperuna własna obserwacja głównie, ale też rozmowy z innymi. W literaturze tarotu rzadko się o tym pisze, bo większość podręczników zakłada kontekst jeden na jeden. Mary K. Greer wspomina o dynamice grupy przy pracy z kartami, ale raczej w kontekście warsztatowym, nie terapeutycznym.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 692

@Hubert72 Właśnie, warsztaty tarotu to osobna kategoria i tam ta dynamika działa inaczej, bo jest facylitator, jest struktura, jest cel edukacyjny. Spotkanie u kogoś w domu z osobą po rozstaniu to coś zupełnie innego. Nie porównywałabym tych dwóch sytuacji.


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Kabalistka ale czy na takim spotkaniu domowym nie mogłaby być jedna osoba, która pełni taką rolę porządkującą? Nie facylitator z certyfikatem, ale ktoś kto po prostu trzyma przestrzeń i decyduje kiedy zwolnić, kiedy zatrzymać?


Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 706

@Hubert72 Poczekajcie, bo chcę wrócić do pytania technicznego, które postawiła Malgosia_B dużo wcześniej i które trochę zgubiliśmy. Ona pytała jak to w ogóle wygląda organizacyjnie. Hubert72 opisał trzy modele, ale nie dokończyliśmy która z tych opcji jest lepsza dla kogoś w trudnej sytuacji emocjonalnej. Który to jest?


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Jacek żaden z tych trzech nie jest automatycznie lepszy. Powiedziałem, że każdy ma inne konsekwencje, bo zależy od składu grupy i od tego kto czyta. Ale jeśli zmuszasz mnie do wskazania jednego, to model trzeci, gdzie każdy czyta sam sobie, daje tej osobie największą kontrolę i najmniej ekspozycji na cudze reakcje.


Odpowiedz
Wpisy: 577
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

U nas tak właśnie jest. Zawsze jest jedna osoba, którą po cichu nazywamy 'strażniczką spotkania'. Nie czyta dla wszystkich, nie interpretuje, ale pilnuje klimatu. Jak coś zaczyna iść w złą stronę, po prostu mówi zaproponuję teraz krótką przerwę albo zmieńmy temat. Brzmi skromnie, ale robi naprawdę dużą różnicę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Rumianek79 ale jak to się stało, że ta rola w ogóle u was powstała? Ktoś ją zaproponował, czy samo się wykształciło przez lata spotkań?


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 577

@Anusia_H samo. Właściwie przez jedno konkretne spotkanie, gdzie nikt takiej osoby nie było i skończyło się trochę chaosem. Jedna z nas zaczęła płakać, inna próbowała tłumaczyć karty na wszystkie możliwe sposoby żeby ją pocieszyć i robiło się coraz gorzej. Potem długo rozmawiałyśmy o tym co poszło nie tak i z tej rozmowy właśnie wyszła ta idea.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@bazylia)
Połączone: 4 miesiące temu

Czy ta 'strażniczka' jak to mówisz musi znać się na tarocie? Bo u mnie jest koleżanka, która absolutnie nie interesuje się kartami, ale jest bardzo spokojna i rozważna. Zastanawiam się czy mogłaby pełnić taką funkcję.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Bazylia znajomość kart to tutaj drugorzędna sprawa. Ważniejsze jest coś innego, żeby ta osoba potrafiła czytać atmosferę i nie bała się przerwać gdy sytuacja tego wymaga. To jest umiejętność społeczna, nie ezoteryczna.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 353

@Jarek83 Ale to trochę brzmi jakbyście robili z tarotu coś w rodzaju terapii grupowej z przypadkowym moderatorem. Czy to nie jest przekraczanie jakiejś granicy? Pytam serio, bo coraz bardziej mam wrażenie, że to może być niebezpieczne właśnie dla osoby, która przyszła po pomoc.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Mistyk to zależy od tego jak się definiuje tę granicę. Tarot od zawsze był używany w kontekście społecznym, nie gabinetowym. Problemem nie jest grupowe stawianie samo w sobie, tylko brak refleksji nad tym, kto jest w grupie i w jakim stanie.


Odpowiedz
(@bazylia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 81

@Jarek83 To brzmi jak coś, co mogłoby się zdarzyć nawet przy najlepszych intencjach. I teraz mam pytanie do Jarek83, bo wcześniej powiedziałeś, że znasz tarota dobrze, a osoby bez znajomości kart mogą pilnować atmosfery. Ale co jeśli ta strażniczka sama zaczyna się angażować emocjonalnie? Jak wtedy?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Bazylia to jest właśnie ryzyko. Jeśli strażniczka się wciągnie, to przestaje pełnić tę funkcję. Dlatego u Rumianek79 chyba dobrze, że to ktoś, kto jest trochę z boku. Ale idealnej odpowiedzi nie mam.


Odpowiedz
Wpisy: 546
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dobra, bo ja chyba podjęłam decyzję czytając tę całą dyskusję. Najpierw spotkam się z koleżanką sam na sam, po prostu porozmawiamy i może wyciągniemy razem kilka kart bez presji i bez widowni. A grupowe spotkanie odłożę na kiedy ona będzie w lepszym miejscu. Dzięki za tę rozmowę, naprawdę otworzyła mi oczy na kilka rzeczy, których wcześniej nie widziałam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Malgosia_B cieszę się, że podjęłaś tę decyzję, bo przez całą dyskusję miałam wrażenie, że sam na sam to był właściwy kierunek od początku. Ale mam do ciebie pytanie, bo to ważne: jak zamierzasz to zaproponować koleżance? Czy powiesz jej wprost, że zrezygnowałaś z grupowego spotkania, czy raczej przedstawisz to jako 'najpierw zrobimy tak, a potem zobaczymy'?


Odpowiedz
Wpisy: 546
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dobre pytanie i szczerze mówiąc sama nie wiem. Chyba jednak wolę nie mówić, że 'odłożyłam' grupowe spotkanie, bo to brzmi jakbym planowała to wrócić. A nie wiem czy wrócę. Może po prostu powiem, że mam ochotę spotkać się tylko my dwie i zobaczyć jak jej będzie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 692

@Malgosia_B Albo mówi o tym, że na forum prowadzimy konkretną rozmowę o konkretnym problemie Malgosia_B i nie każdy wątek trzeba rozwijać w filozofię. Ja przynajmniej trzymam się praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 577
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest mądre podejście. I wiesz, nie musisz tego jakoś oficjalnie ogłaszać. Zapraszasz koleżankę, siadacie, może wychodzi rozmowa o kartach, może nie. Nie trzeba robić z tego ceremonii ze wstępem i zapowiedzią.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Rumianek79 Właśnie, i to jest moim zdaniem jedna z podstawowych różnic między spotkaniem dwóch osób a grupowym. Przy grupie zawsze jest jakiś element spektaklu, bo każdy wie, że ktoś patrzy. Przy dwóch osobach ta presja odpada i karta może naprawdę zadziałać, a nie być odgrywana na widownię.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 353

@Teodozja59 ale czy to 'zadziałanie' nie jest przypadkowe zawsze? Mówisz to tak, jakby karta w cztery oczy działała lepiej niż w grupie, a mnie ciekawi na jakiej podstawie to twierdzisz. Czy to jest tylko odczucie, czy jest za tym coś więcej?


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Mistyk masz rację, że użyłam skrótu myślowego. Nie chodzi o to, że karta 'działa inaczej', bo to by wymagało udowodnienia. Chodzi o to, że interpretacja jest głębsza, gdy nie ma presji społecznej. To jest różnica psychologiczna, nie metafizyczna.


Odpowiedz
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 99

@Rumianek79 Słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że za mało powiedzieliście o tym, co konkretnie może pójść nie tak podczas grupowego odczytu dla kogoś w złym stanie. Rumianek79 wspominała o jednym takim spotkaniu, ale nie skończyła. Co się wtedy właściwie stało?


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 577

@Perperuna skończyło się na tym, że ta osoba wyszła wcześniej, a my siedziałyśmy potem przez chwilę dość cicho i nikt nie wiedział co powiedzieć. Nie było żadnej kłótni, żadnego dramatu, po prostu każda z nas czuła się trochę winna, że nie zadziałała lepiej. I od tamtej pory właśnie pojawił się ten zwyczaj ze 'strażniczką'.


Odpowiedz
Wpisy: 573
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

No i tu w końcu mamy to rozróżnienie, którego brakowało w tej rozmowie. Bo przez ostatnią godzinę mieszamy ze sobą dwie rzeczy: czy karty 'działają' inaczej w grupie, co jest pytaniem metafizycznym, i czy ludzie inaczej reagują na odczyt w grupie, co jest pytaniem psychologicznym. Te dwie kwestie trzeba trzymać osobno, bo inaczej dyskusja idzie w kółko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 706

@Hubert72 dobrze, że to powiedziałeś, ale przez całą rozmowę nikt tak naprawdę nie próbował iść w stronę metafizyczną. Wszyscy rozmawiamy o tym jak ludzie reagują, jakie są ryzyka, jak prowadzić grupę. Może to mówi coś o tym, czym tarot naprawdę jest?


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Z mojego doświadczenia ta rola najlepiej sprawdza się gdy osoba, która ją pełni, nie ma żadnego osobistego pytania na danym spotkaniu. Jeśli przyszłaś z własną sprawą, to siłą rzeczy jesteś gdzieś myślami przy sobie. A do pilnowania innych trzeba być naprawdę obecnym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Dziewanna ale to trochę wyklucza taką osobę z uczestnictwa, prawda? Bo albo bierzesz udział i masz swoje pytanie, albo pilnujesz grupy. Nie można robić obu naraz?


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Anusia_H właśnie nie można, przynajmniej nie dobrze. I to jest moim zdaniem jeden z powodów, dla których grupowe spotkania w trudniejszym klimacie emocjonalnym tak łatwo się sypią. Każdy ma swoje, nikt nie ma całościowego widoku.


Odpowiedz
Wpisy: 566
Rozpoczynający temat
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do tego, o co pytałam na początku, bo mi się trochę zgubił wątek: kiedy kilka osób zbiera się żeby stawiać karty, to czy w ogóle jest jakiś model, który lepiej chroni uczestników? Słyszę teraz dużo o tym co nie działa, ale nie słyszę co działa.


Odpowiedz
Wpisy: 573
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi i mówię to z przekonaniem, nie z lenistwa. Zależy od grupy, od celu, od składu. Ale jeśli miałbym powiedzieć co zmniejsza ryzyko, to powiedziałbym: jawność intencji przed spotkaniem, dobrowolność na każdym etapie i jedna osoba, która nie jest zanurzona w swoim własnym pytaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 692
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Dodałabym do tego jedno: umówienie się na początku, że każdy może powiedzieć 'nie chcę ciągnąć karty' i to nie wymaga wyjaśnienia. Że cisza albo odmowa są w porządku. Bo często to właśnie ta presja grupowa, żeby wziąć udział, popycha ludzi do sytuacji, na które nie są gotowi.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 353

@Kabalistka Ale czy wy naprawdę robicie tak przed każdym spotkaniem, że siadacie i ustalasz te zasady na głos? Bo mi to brzmi trochę jak formalność, którą trudno utrzymać, gdy wszyscy się znają i jest luźna atmosfera.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 692

@Mistyk tak, robimy to. I nie brzmi to jak formalność, gdy jest powiedziane zwyczajnie, bez ceremonii. Wystarczy jedno zdanie na początku: 'jak ktoś nie chce ciągnąć, to nie ciągnie, bez gadania.' To tyle. Nie potrzeba regulaminu.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Kabalistka Właśnie to mnie interesuje, to co powiedziała Kabalistka. Czy te ustalenia na początku faktycznie coś zmieniają w praktyce? Bo wyobrażam sobie, że jeśli wszyscy się dobrze znają, to i tak pojawia się ta nieformalna presja, żeby wziąć udział.


Odpowiedz
Wpisy: 573
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

zmieniają, ale nie dlatego że ludzie nagle przestają wywierać presję. Zmieniają dlatego, że osoba, która chce odmówić, ma teraz gotowe zdanie do użycia. Nie musi tłumaczyć, bo zasada była. To małe, ale robi różnicę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Hubert72 Potwierdzam to z własnych spotkań. Kilka razy widziałam, jak ktoś korzystał właśnie z tej furtki i widać było wyraźnie ulgę. Nie musiała wymyślać powodu, nie musiała udawać bólu głowy. Po prostu powiedziała 'nie dziś' i to przeszło bez komentarza.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 353

@Dziewanna ale co w sytuacji, gdy ta osoba potem siedzi w tym kółku i słucha, jak inni ciągną karty? Bo wyobrażam sobie, że sama odmowa to jedno, ale siedzenie obok i obserwowanie odczytów, które mogą dotyczyć bliskich tematów, to osobna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

To dobre pytanie i właściwie rzadko o tym mówimy. Odmowa udziału nie jest tym samym co opuszczenie przestrzeni. Ktoś może nie chcieć własnej karty, ale wciąż słucha odczytów innych i bywa, że to jest bardziej obciążające niż własny odczyt.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Teodozja59 doświadczyłam tego raz. Nie ciągnęłam, ale siedziałam i słuchałam jak inna osoba dostaje Wieżę i zaraz potem Śmierć, i prowadząca zaczyna mówić o nagłym końcu czegoś ważnego. I siedziałam z tym przez cały wieczór, bo to pasowało do mojej sytuacji, tylko że to nie była moja karta.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 577

@Anusia_H i właśnie dlatego mówię, że przy trudnych emocjonalnie spotkaniach to naprawdę nie ma prostego przepisu. Bo skąd prowadząca ma wiedzieć, że ktoś, kto nie wziął karty, i tak bierze do siebie każde słowo?


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@bazylia)
Połączone: 4 miesiące temu

Chyba w ogóle nie da się tego wiedzieć, chyba że ta osoba sama powie. A raczej nie powie, bo właśnie dlatego odmówiła, że nie chciała wchodzić w to głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dlatego przy spotkaniach, gdzie jest ryzyko, że ktoś jest w trudnym miejscu emocjonalnie, warto wziąć pod uwagę nie tylko to, kto bierze kartę, ale też kto jest w pokoju. To nie jest pytanie retoryczne, to dosłownie pytanie do organizatora przed spotkaniem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 99

@Jarek83 czyli mówisz, że organizator powinien wiedzieć przed spotkaniem, co się dzieje u każdego uczestnika? To brzmi jakby wymagało dużo zaufania. Albo bardzo małej grupy.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Perperuna nie, nie chodzi o znanie szczegółów. Chodzi o to, żeby przed zaproszeniem kogoś, kto niedawno przeżył coś trudnego, zadać sobie pytanie, czy to spotkanie jest dla niej bezpieczne. Nie trzeba wiedzieć wszystkiego, wystarczy zatrzymać się na chwilę.


Odpowiedz
Wpisy: 546
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie, które mnie męczy od dłuższego czasu. Mówimy o osobach w złym stanie emocjonalnym na spotkaniach grupowych, ale skąd właściwie bierze się przekonanie, że tarot może pomóc komuś w żałobie albo kryzysie? Bo ja sama tak myślałam, a teraz nie jestem pewna.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 692

@Malgosia_B to jest jedno z ważniejszych pytań w tej rozmowie. I moja odpowiedź jest taka, że tarot nie 'pomaga' w żałobie w tym sensie, w jakim pomaga rozmowa z przyjacielem albo czas. Może natomiast dać punkt zaczepienia dla czegoś, co jest trudne do nazwania. To nie to samo.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Kabalistka Zgadzam się z Kabalistką, ale dodałabym jedno: różnica między 'tarot jako punkt zaczepienia' a 'tarot jako sposób na poradzenie sobie z bólem' jest ogromna i często ludzie przekraczają tę granicę bez świadomości, że to robią. I wtedy robi się niepotrzebna presja na kartę, żeby powiedziała coś konkretnego.


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Teodozja59 dokładnie. I to jest moment, w którym najłatwiej o błędny odczyt albo o to, że interpretacja trafi w coś czego nikt nie chciał ruszyć. Osoba szuka potwierdzenia albo ukojenia, a dostaje np. kartę, która tego nie daje. I co dalej?


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Hubert72 Właśnie 'i co dalej' jest kluczowym pytaniem w grupie. Bo w cztery oczy prowadząca może zatrzymać się, zmienić kierunek, poczekać. W grupie tempo jest inne, kolejna osoba czeka, wszyscy patrzą, i ta przestrzeń na zatrzymanie się po prostu znika.


Odpowiedz
Wpisy: 566
Rozpoczynający temat
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

I to chyba dotyczy też sytuacji grupowej, o którą pytałam na początku, prawda? Jeśli ktoś przychodzi na grupowe spotkanie z tarota z nadzieją, że karta mu 'coś powie' o stracie, to jest już w innym trybie niż reszta grupy.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam, że się wtrącam, bo śledzę tę rozmowę i jestem trochę nowicjuszką jeśli chodzi o spotkania grupowe. Czy dobrze rozumiem, że wiele osób tutaj uważa, że grupowe odczyty tarota dla kogoś w żałobie lub w kryzysie to zły pomysł? Czy jest jakaś sytuacja, w której jednak miałoby to sens?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 577

@Aurelinda nie powiedziałabym, że to zawsze zły pomysł. Raczej, że wymaga dużo więcej uwagi i świadomości niż spotkanie, na które nikt nie przychodzi z ciężką sprawą. Jeśli osoba w kryzysie jest w grupie, w której wszyscy ją dobrze znają i czują się odpowiedzialni za jej dobrostan, to inaczej to wygląda. Ale taka grupa to rzadkość.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 692

@Rumianek79 ale właśnie to 'wszyscy ją dobrze znają' jest kluczem i myślę, że warto to rozwinąć. Bo spotkania grupowe z tarotem rzadko wyglądają tak, że wszyscy się dobrze znają. Częściej jest mix: kilka znajomych, kilka osób z polecenia, może ktoś nowy. I w takiej mieszanej grupie, kto właściwie bierze odpowiedzialność za to, co się wydarzy, gdy odczyt trafi w coś trudnego?


Odpowiedz
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Kabalistka to mnie zatrzymuje. Czy prowadząca w ogóle może brać odpowiedzialność za to, co czuje każda osoba w grupie? Pytam szczerze, bo nie wiem, gdzie jest granica.


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Aurelinda odpowiedzialność to może za duże słowo. Ale świadomość, że sytuacja wymaga ostrożności, to już minimum. Nie chodzi o to, żeby prowadząca czytała w myślach, tylko żeby nie ciągnęła odczytu w kierunku, który jest wyraźnie niebezpieczny. To różnica między prowadzeniem a po prostu rzucaniem kart i gadaniem co się widzi.


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Hubert72 dokładnie to obserwuję. W grupie łatwo o efekt, gdzie każdy myśli, że ktoś inny zareaguje, jak dzieje się coś trudnego. I zanim ktokolwiek się ruszy, chwila już minęła, a osoba siedzi z tym sama pośród ludzi.


Odpowiedz
Wpisy: 566
Rozpoczynający temat
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do pytania Aurelidy, bo ono właściwie dotyka sedna tego, o co mi chodziło, gdy zakładałam ten temat. Kiedy stawiamy karty w grupie, to kto tak naprawdę pilnuje, żeby przestrzeń była bezpieczna? Przy odczycie dla jednej osoby ta rola jest jasna. Przy grupie rozmywa się i każdy zakłada, że zrobi to ktoś inny.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: