To jest dokładnie to co ja robiłam. Dosłownie to samo zdanie w głowie - 'może tym razem będzie inaczej'. I zawsze wieczorami. Czy to jest coś co przyciąga do kart w nocy? Ten stan kiedy jesteś zmęczona i chcesz jakiejś odpowiedzi żeby móc iść spać?
To co Lunarna właśnie opisała to jest dla mnie clou tej dyskusji. Nie pytamy 'czy pora dnia wpływa na odczyt' - pytamy 'dlaczego wybieramy konkretną porę'. I okazuje się, że ta pora jest symptomem, a nie przyczyną. Wieczór nie psuje czytania, ale jest momentem w którym najczęściej robimy to z niewłaściwych powodów.
A da się to w ogóle rozróżnić przed czytaniem, czy dopiero po? Bo jak mi to teraz tłumaczycie, to brzmi tak, że żeby wiedzieć czy siadać do kart trzeba już mieć tę samoświadomość, którą podobno dają karty. Trochę błędne koło?
Lunarna, to co robisz - czekanie do rana - to jest chyba jeden z lepszych sposobów jakie słyszałam. Ale mam pytanie: czy to nie zmienia trochę samego pytania? Bo jak rano siadasz do tej samej sprawy co wieczorem chciałaś zapytać, to czy to jest to samo pytanie w tym samym stanie emocjonalnym?
Zastanawiam się czy rozmowa nie ucieka nam trochę w interpretację samych kart. Bo temat jest o porze doby - czy ta sama karta znaczy cos innego o różnych porach, czy jednak niezależnie od godziny Wiszący to Wiszący i koniec?
Lunarna, ale to otwiera kolejne pytanie. Jeśli my jesteśmy zmienną, a nie karta - to czy w ogóle jest jakaś pora dnia która jest 'lepsza' do wróżenia, czy to jest zawsze indywidualne i nie da się generalizować?
Czytam ten wątek od początku i mam jedno przemyślenie. Wszyscy tutaj mówią o Wiszącym i o czekaniu jako o sygnale stopu. Ale czy ktoś pomyślał że może ten znak czekania z kart wieczornych jest akurat trafiony - że kartom chodzi o to żebyś poczekała do rana właśnie? I to jest dosłowna odpowiedź, nie metafora?
Ja mam inną tezę, ale może głupią. A co jeśli pora wpływa na same karty, nie na nas? Czytałam gdzieś że talia 'wchłania' energię otoczenia. Więc może karta wyciągnięta nocą jest dosłownie naładowana inaczej niż ta sama karta rano?
Ja gdzies czytalem o czymś takim jak 'nabijanie' obiektow energia. Talie mozna podobno czyścic i nabijac na nowo. Jesli to działa, to logiczne ze pora dnia przy nabijaniu miałaby znaczenie. Ale nie wiem czy to ma zwiazek z normalnym codziennym czytaniem.
Lunarna, na razie nie wróciłam, ale szczerze? Trochę za nimi tęsknię. Wieczorne czytania były bardziej... intensywne? Nawet jeśli byłam w złym stanie, to coś się działo. Teraz jest spokojniej, ale czy trafniej - naprawdę nie wiem. Dziękuję że zapytałaś, bo sama sobie teraz to układam w głowie.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam proste pytanie do wszystkich - czy w ogóle ważne jest kiedy czytacie, skoro i tak nie wiecie czy czytacie dobrze? Mam wrażenie że wszyscy zakładamy że nasze interpretacje są trafne, ale skąd to wiemy.
No ale właśnie tu leży problem który próbowałam poruszyć wcześniej. Jeśli nie możemy sprawdzić trafności, a tendencje w notatkami są subiektywne, to co tak naprawdę ustalamy w tym wątku? Nie pytam złośliwie, serio chcę zrozumieć co chcemy z tej rozmowy wyciągnąć.
Może to głupie pytanie ale - a co z tymi znakami czekania? Bo tytuł wątku mówi o porze dnia, ale gdzieś na początku był dodatkowy kontekst o kartach które mówią 'czekaj'. Czy pora ma wpływ na to jak czytamy takie karty? Bo wyobrażam sobie że nocą taka karta może być bardziej niepokojąca.
To jest właśnie trop, który mi się wydaje najbardziej sensowny w całej tej dyskusji. Nie karta się zmienia, tylko my się zmieniamy. A skoro my czytamy, to wynik jest inny. Tylko - jak to sprawdzić? Nie da się zadać dokładnie tego samego pytania dwa razy, bo między porankiem a wieczorem coś się zawsze wydarzy.
Wisielec jako 'poczekaj' to uproszczenie, ale rozumiem skąd pochodzi. Problem z kartami czekania jest taki, że często wygodnie je ciągniemy kiedy nie chcemy działać. I wtedy wieczorem, zmęczona, ciągniesz cokolwiek i interpretujesz jako sygnał żeby nic nie robić. To nie tarot, to prokrastynacja.
Mnie sie wydaje ze wieczorem mam wlasnie te gotowe odpowiedzi bardziej niz rano. Rano jestem pusty, nie mysle jeszcze o niczym. Moze dlatego porannek jest lepszy dla szczerzych pytan? Ale wcale nie wiem czy to cokolwiek znaczy, bo malo robie rozkladow.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i zastanawiam się - czy ktoś próbował dopasować porę czytania do swojego znaku zodiaku albo do fazy księżyca? Bo może to nie jest godzina zegarowa tylko jakiś szerszy rytm.
A mnie ciekawi czy ktoś ma tak, że ta sama karta w pytaniu głównym i pytaniu kontrolnym zmienia znaczenie? Jak ciągnę Księżyc na główne pytanie, a potem znowu Księżyc na kontrolne, to mam wrażenie że karta krzyczy 'serio mówię, czekaj', ale może to tylko moje myślenie życzeniowe. Nie wiem.
Ja bym sie nie zgodizl z tym ze rano jestesmy mniej emocjonalni. Mi rano bywa ze budze sie z jakims wewnetrznym niepokojem i nie wiem nawet skad. Moze sen zostawia emocje? Jak wtedy robic odczyt?
Ten wątek z porannym lękiem po śnie jest naprawdę trafiony, bo chyba o to mi też chodziło kiedy zaczynałam ten temat. Pytałam o porę, ale właściwie pytałam o stan w którym czytamy. I rano po niepokojącym śnie wcale nie jest lepiej niż wieczorem zmęczoną. To bardziej skomplikowane niż po prostu godziny.
Czytam i zastanawiam się czy ktoś próbował zapisywać po prostu godzinę każdego odczytu razem z tym jaką kartę dostał i jak się potem wydarzyło. Takie proste śledzenie przez kilka tygodni. Bo całą tę rozmowę prowadzimy trochę z pamięci, a pamięć jest selektywna.
A wracając do kart czekania, bo jakoś znowu zeszliśmy - czy Eremita i Księżyc 'czekają' tak samo? Bo mam wrażenie że Eremita to czekanie świadome, z wyboru, a Księżyc to bardziej czekanie bo coś jest niejasne i nie możesz ruszyć. To trochę różne rzeczy.
O, nie pomyślałem o tym tak. Czyli Eremita rano, Księżyc wieczorem jako jakiś wzorzec? Ale to by znaczyło że karta zależy od pory, a nie od pytania. Czy to nie odwraca całej logiki tarota?
Pierwsze wrażenie to tak, jest inne. Eremita ma w sobie jakiś spokój, Księżyc bardziej niepewność. Ale właśnie pytanie czy to nasze projekcje na symbolikę, czy coś co karta faktycznie niesie. I to wracamy do rdzenia tego wątku - czy stan w jakim patrzymy na kartę zmienia to co widzimy?
No i tu jest pies pogrzebany. Wieczorem to Księżyc będzie wyglądał inaczej niż rano, bo wy go będziecie inaczej widzieć. To nie karta się zmienia, to wy się zmieniacie. Dlatego mówię od początku - pora dnia wpływa na odczyt, ale nie przez jakieś energetyczne dopasowanie, tylko przez wasz stan psychiczny.
Nie wiem czy te dwa wyjaśnienia tak bardzo się wykluczają. Możemy powiedzieć że wieczorem jesteś w innym stanie i że ten stan jest bardziej otwarty na pewne treści. Niekoniecznie trzeba rozstrzygać czy to twoja psychika czy coś więcej. Ważne że odczyt działa inaczej i warto być tego świadomą.
A ja mam głupie pytanie może - czy w ogóle powinno się pytać o to samo dwa razy? Znaczy, skoro dostałaś odpowiedź rano, to po co wieczorem znowu? Czy to nie jest właśnie ten znak że nie chcemy zaakceptować odpowiedzi?
