Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy pora dnia naprawdę ma znaczenie przy rozkładaniu kart. Ostatnio robiłam rozkład w nocy, już po północy, i karty jakby... mówiły inaczej niż zwykle. Więcej kart związanych z czekaniem, z Księżycem, z zatrzymaniem. Czy to zbieg okoliczności, czy noc naprawdę coś zmienia w odczycie? Ktoś to obserwował?
To ciekawe pytanie i sama się nad tym zastanawiałam. Moim zdaniem pora dnia może wpływać na nasz stan mentalny, a to z kolei przekłada się na to, jak interpretujemy karty. W nocy jesteśmy bardziej introspektywni, ciszej wokół nas, więc może łatwiej wyciągamy takie a nie inne wnioski. Ale czy karty same w sobie wypadają inaczej? Nie jestem pewna.
Nie no, karty nie wypadają inaczej dlatego, że jest ciemno za oknem 🙂 To nie tak działa. Talia nie wie, która jest godzina. To my się zmieniamy i dlatego inaczej odbieramy przekaz. Noc sprawia, że jesteśmy bardziej otwarci na te spokojniejsze, głębsze treści, stąd pewnie ta koncentracja na kartach czekania.
Prowadzę notatki z moich rozkładów od dłuższego czasu i faktycznie zaczęłam oznaczać porę dnia. Nie mam jeszcze twardych wniosków, ale rzeczywiście w rozkładach nocnych częściej pojawiają mi się Księżyc, Pustelnik i różne Dwójki z Małych Arkanów - czyli właśnie te karty czekania i refleksji. Zbieżność? Może. Ale obserwuję to dalej.
U mnie ostatnio za każdym razem jak pytam o pewną osobę wychodzi mi Księżyc albo Dwójka Mieczy i dopiero teraz po tym co tu piszecie zaczynam się zastanawiać czy to dlatego, że robię te rozkłady zawsze wieczorami. Może powinnam spróbować w ciągu dnia i zobaczyć czy coś się zmieni?
Ja szczerze to nigdy nie myślałam o tym, żeby w ogóle zwracać uwagę na porę. Zawsze jak mam ochotę, wtedy rozkładam. Może coś tracę?
A czy ktos próbował robić ten sam rozkłd o różnych porach dnia, tj. dosłownie to samo pytanie rano i w nocy? Ciekaw jestem czy karty by sie różniły. Chociaż rozumiem że to trochu bez sensu, bo nie pyta sie dwa razy o to samo...
To jest właściwie sedno całej rozmowy i dobrze, że to wróciło. Bo tutaj jest ważne pytanie - czy czekanie, które karty pokazują, to instrukcja do działania, czy raczej odzwierciedlenie twojego stanu? Kartom trudno zaufać, jeśli nie wiesz, czy czytasz sytuację, czy własne emocje. Czy próbowałaś robić rozkład w warunkach dla ciebie neutralnych, w ciągu dnia, w spokojnym ale nie sennym stanie?
Czytam ten wątek i mam takie wrażenie, że to może zależeć też od talie - podobno niektóre są bardziej 'nocne' z charakteru, np. te z ciemniejszą symboliką, i może przy nich pora dnia bardziej gra rolę? Albo to tylko coś, co gdzieś kiedyś wyczytałam i niekoniecznie ma sens.
Wracając do tego, co napisała Lunarna, bo to chyba najważniejsze w całym wątku - pytasz o tę sprawę od jakiegoś czasu i wciąż wychodzi czekanie. Ale ile to jest 'jakiś czas'? Tygodnie, miesiące? Bo to zmienia zupełnie interpretację.
Ale czy nie może być tak, że trzy, cztery miesiące tych samych kart to właśnie jest odpowiedź na pytanie o porę dnia? Tzn. jeśli Lunarna pyta wieczorami, a wieczorami 'przyciąga' karty wyciszenia i czekania, to może nie dowiaduje się nic o sytuacji, tylko o swoim wieczornym stanie emocjonalnym?
O, mam podobnie z tą Dwójką Mieczy, o której już pisałam. I teraz jak czytam co mówi Lunarna, to sama się zastanawiam czy moje wieczorne rozkłady naprawdę mi coś mówią o tej osobie, czy tylko o tym jak ja się czuję wieczorami myśląc o niej. Bo może to jest ta sama pułapka?
Wracając do pory dnia - czy ktoś keidykolwiek próbował pytać o to samo o różnych porach w ciągu jednego dnia dosłownie? Np. rano pytanie, potem wieczorem to samo? Bo teoretycznie jeśli by wyszło zupełnie co innego, to by udowadniało, że coś się zmienia, nie?
Lunarna - mam do ciebie konkretne pytanie. Czy te karty czekania, które wychodzą od miesięcy, są dla ciebie nieprzyjemne? Tzn. czy masz poczucie, że czekasz wbrew sobie, czy raczej że ta odpowiedź jakoś gdzieś ci pasuje?
Dobre pytanie i chyba uczciwie muszę powiedzieć, że gdzieś mi to pasuje, bo ta sytuacja jest naprawdę niepewna i 'nie czas jeszcze' jest odpowiedzią, która mnie w jakiś sposób uspokaja. I właśnie dlatego zaczynam się zastanawiać, czy karty mi to mówią, czy ja to sobie sama nakładam na karty.
Bardzo to uczciwe co napisałaś i myślę, że ta świadomość jest już sporym krokiem. Ja przez długi czas robiłam rozkłady dla potwierdzenia, nie dla odpowiedzi, i dopiero dziennik mi to pokazał - jak zobaczyłam że przez miesiące ciągnę ciągle te same karty przy jednym temacie, to zrozumiałam że to o mnie, nie o sytuacji.
Ale wracając do pytania z tytułu wątku - bo trochę odpłynęliśmy - czy to co mówimy o Lunarnie i o tym samopotwierdzaniu się nie jest właśnie odpowiedzią na to, czy pora dnia ma znaczenie? Tzn. może pora dnia nie zmienia kart, ale zmienia to, jak interpretujemy to co widzimy, i w nocy bardziej nakładamy swoje lęki i nadzieje na rozkład?
Właśnie to jest ten moment, który opisujesz, Lunarna - zignorowałaś Gwiazdę, bo nie pasowała. A co gdyby to była jedyna uczciwa odpowiedź, którą dostałaś przez te miesiące? Mam wrażenie, że to jest ważniejsze niż pytanie o porę dnia.
O matko, to mnie uderzyło. Bo ja też raz dostałam kartę, która była pozytywna i jakoś ją 'przykryłam' w głowie innymi kartami z rozkładu. I teraz się zastanawiam czy robiłam to samo co Lunarna, tzn. wybierałam co chcę widzieć. Ale jak to w ogóle kontrolować?
Trochę mi głupio pytać, bo to pewnie podstawy, ale co ta Gwiazda oznacza w kontekście czekania? Bo słyszę że jest pozytywna, ale nie rozumiem czemu wymagała zignorowania, skoro poprzednie karty mówiły żeby czekać, a czekanie chyba nie jest złe?
A ja mam takie pytanie do wszystkich - czy kiedykolwiek ktoś dostał kartę, której zupełnie nie rozumiał i zamiast szukać pasującego znaczenia powiedział sobie 'nie wiem co to znaczy'? Bo mi się wydaje że zazwyczaj zawsze coś wymyślamy.
Czytam ten wątek od początku i mam takie wrażenie, że rozmawiacie głównie o sytuacjach uczuciowych. Czy to znaczy że przy innych pytaniach - nie wiem, praca, zdrowie - ten problem z porą dnia i samopotwierdzaniem się mniej dotyczy? Bo może emocje przy miłości są po prostu silniejsze i dlatego tak to wpływa?
A ja się zastanawiam, czy to w ogóle da się obejść. Tzn. czy można być zakochaną albo bać się o związek i jednocześnie czytać dla siebie bez filtrowania? Bo mi się wydaje, że to może być strukturalnie niemożliwe i żadna pora dnia tego nie naprawia.
Lunarna, to jest taki piękny wniosek, że aż mi się łezka kręci. I dziękuję że tak szczerze o tym piszesz, bo to chyba pomaga wszystkim tu rozumieć siebie przy kartach. Mam pytanie - czy teraz, po tej całej rozmowie, myślisz że siadłabyś do czytania tej samej sprawy jeszcze raz? I kiedy?
Też jestem ciekawa odpowiedzi na to pytanie. I tak się zastanawiam, czy to by było w ogóle dobrze wracać do tej samej sprawy po tygodniach lub miesiącach pytania o nią? Bo może właśnie tutaj jest ta granica której potrzeba - nie pora dnia, tylko czas od ostatniego czytania.
Dobra, ale ja cały czas nie rozumiem jednego. Jak Lunarna mówi że Gwiazda była 'inna od wszystkiego co wychodziło wcześniej' - to czy to znaczy, że tamte wcześniejsze karty były tym szumem? Że przez kilka miesięcy dostała same nieużyteczne informacje bo pytała za często?
Dużo. Naprawdę dużo. I tak, prawie zawsze wieczorami. Teraz jak to piszę to trochę mi głupio, ale chyba wiedziałam wtedy że to za dużo i jakoś sobie tłumaczyłam, że 'no ale może tym razem będzie inaczej'.
