Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy pozycje planet w momencie czytania kart mają realny wplyw na to, co wychodzi w układzie. Nie chodzi mi o to, czy tarot 'dziala' czy nie - to zostawmy na bok. Chodzi mi konkretnie o to czy ktoś z was zauwazyl korelacje między np. retrogradem Merkurego a wyciąganiem kart zwiazanych z komunikacją i blokami, albo czy pełnia Księżyca jakoś zmienia charakter odczytu. Bo ja mam wrazenie, ze tak ale chcę wiedzieć, czy to tylko moje subiektywne odczucie.
To jest bardzo konkretne pytanie i cieszę się, ze ktoś je wreszcie postawil wprost. Ja pracuję z tarotem od lat i powiem ci, że roznica między czytaniem w pełnię a np. podczas nowiu jest dla mnie wyraźna - nie tyle w samych kartach, które wychodzą, co w tym, jak je odczytuję. Jakby głębokość interpretacji była inna. Ale tu jest moje pytanie do ciebie: czy mówimy o wpływie na same karty, na osobę czytajaca, czy może na pytającego?
Wchodze w to. Ja od jakiegoś czasu prowadzę coś w rodzaju dziennika czytań i zapisuję też datę oraz fazę Ksiezyca. Po kilku miesiącach zauważyłam, że w nowiu znacznie częściej wychodziły mi karty z grupy Wielkich Arkanów, szczegolnie Pustelnik i Kapłanka. W pełnię z kolei - dużo pentakli i kart napełnienia. Zbieżność? Może. Ale wzorzec był dość powtarzalny.
Wchodzę tu od strony astrologii, bo tarot znam słabiej. W astrologii zakłada się, że energia planetarna wpływa na pole zbiorowe i jednostkowe. Retrograd Merkurego to faktycznie czas, kiedy komunikacja bywa zakłócona, przeszłość wraca, rzeczy się komplikują. Jeśli tarot jest sposobem, które 'wyciąga' to, co jest aktywne w polu energetycznym - logiczne byłoby, że w takim czasie pojawią się karty z tymi motywami. Ale tu mam pytanie do znawczyń tarota: czy karty komunikacyjne to w waszej tradycji Miecze?
Ojej, ale chwileczkę - skoro Miecze to powietrze a Merkury to tez powietrze, to może tarot i astrologia maja wspólny system symboliczny i dlatego się pokrywają? Nie znam sie bardzo ale chyba obie te rzeczy wywodzą się z podobnych tradycji?
To co Romek pisze jest ważne bo jeśli systemy są ze sobą powiązane od samego poczatku, to pytanie zmienia się trochę. Nie brzmi juz 'czy planety wpływają na karty', tylko raczej 'czy pracujac z jednym systemem, automatycznie pracujemy tez z drugim'. I tu mnie ciekawi, czy ktoś swiadomie integruje oba systemy podczas czytania - tzn. sprawdza uklad planet przed rozlozeniem kart?
Ja to robię od jakiegoś czasu. Przed każdym ważnym czytaniem zaglądam do efemeryd, sprawdzam co jest w ruchu i uwzględniam to przy interpretacji. Na przykład jak Saturn tworzy trudny aspekt, wiem że karty mogą pokazywać temat odpowiedzialności i ograniczeń, nawet jeśli pytanie jest o coś innego. Działa to całkiem nieźle moim zdaniem.
Słuchajcie, ja jestem dopiero na początku drogi z kartami i to wszystko brzmi dla mnie trochę jak dwa języki naraz. Ale mam pytanie może naiwne: czy jak ktoś czyta tarota bez żadnej wiedzy astrologicznej, to znaczy, że jego czytania są gorsze albo mniej trafne? Bo zaczynam się zastanawiać, czy powinnam się teraz uczyć też astrologii żeby dobrze czytać karty.
Mam takie doświadczenie, że moje czytania są zupełnie inne w zależności od tego, jak się w danym dniu czuję. Raz jestem skupiona, raz rozbita i to wpływa na interpretacje bardziej niż jakikolwiek układ planet. Więc zastanawiam się, czy może to co ludzie przypisują planetom, to po prostu ich własny stan psychiczny w danym czasie, a planeta jest tylko symbolem, który daje temu nazwę?
To co Paradoxa napisała jest dla mnie kluczowe. jesli planety wplywaja na nasz nastroj i percepcję, to wystarczy być tego swiadoma żeby uwzględnić to w czytaniu - niekoniecznie znać cala astrologię. Trochę jak ze snami: nie musisz znać Junga, zeby wiedzieć, że sen po ciężkim dniu wygląda inaczej niż po spokojnym.
Wracając do pytania o retrograd Merkurego - mam konkretny przykład. Czytałam dla koleżanki podczas jednego z ostatnich retrogradów i wyszły jej karty, które normalnie interpretuję jako blokady komunikacyjne ale ona odebrała je zupełnie inaczej, jako zaproszenie do przemyślenia starej decyzji. I obie byłyśmy zadowolone z czytania. Więc może retrograd nie daje jednej konkretnej interpretacji, tylko otwiera pewien obszar tematyczny? 🙁
Przepraszam, że może głupie pytanie, ale co to właściwie znaczy retrograd Merkurego? Rozumiem, że planeta się cofa, ale to chyba tylko złudzenie optyczne, prawda? Jak coś, co nie dzieje sie naprawdę, może wpływać na czytanie kart?
Ok ale jak to się ma do czytania kart konkretnie? Chodzi o to ze jak jest retrograd to karty 'widza' inaczej, czy ze my interpretujemy inaczej bo jesteśmy pod wpływem?
Właśnie, to jest to co próbowałam powiedzieć wcześniej. Czuję że mój stan psychiczny tego dnia robi więcej niż jakikolwiek uklad planet. Ale teraz zastanawiam sie - a co jeśli mój stan psychiczny jest wlasnie efektem planety? Trochę kręcimy się w kółko.
Czytam te dyskusję od dłuższego czasu i mam pytanie praktyczne: czy jest jakaś tabela albo coś, co mowi kiedy najlepiej robić czytania ze względu na planety? bo mnie te wszystkie retrogradacje i aspekty trochę przytłaczają a chciałbym to jakoś wykorzystać.
Ildefons, rozumiem potrzebę czegoś konkretnego ale Wiktor ma rację. Gotowe schematy mogą być pulapka. jeśli chcesz zacząć laczyc astrologię z tarotem, to polecam zacząć od obserwacji swojej własnej energii w różnych fazach Ksiezyca, zanim zaczniesz sięgać po efemerydy. To prostszy wejscie i daje lepsze podstawy niż tabela z zewnątrz.
Chcę wrzucić coś ze swojej strony - sny faktycznie mają związek z ukladami planet, szczególnie z Neptunem. I w snach, podobnie jak w kartach, symbol może byc ten sam, ale każdy go przeżywa inaczej. Myślę, ze tarot działa dokładnie tak samo jak sny - dostajemy zbiorowy obraz, ale interpretacja jest zawsze osobista.
No coś ty, Przepraszam że wchodzę z boku, ale prowadzę notatki od kilku lat i mam jedno konkretne spostrzeżenie do tej dyskusji. Moje czytania w czasie Saturna w opozycji do Słońca były konsekwentnie cięższe, niezależnie od pytania. Nie twierdzę, ze wiem dlaczego, ale korelacja jest dla mnie wystarczająco powtarzalna żeby ją uwzględniać. Czy ktoś ma podobne doświadczenia z konkretną planetą?
Ja gubie się troche w tej rozmowie bo pojawia się dużo terminów, których nie znam. ale to co powiedziała Jagodzianka93 o tym, że planet ustawia temat - to jakoś do mnie trafia. Czy to znaczy, że jak nie znam astrologii, to mogę i tak korzystać z tego podejścia, tylko intuicyjnie?
A ja mam pytanie bo trochę zgubiłam watek - jak mówicie o planetach to macie na myśli tylko tranzity osobiste czy też te globalne, co dotykają wszystkich naraz? Bo to chyba duża różnica?
Wracając do pytania Sigilia - ja obserwuję to tak, że globalne tranzyty bardziej wpływają na to jakie tematy w ogóle pojawiają się w sesjach, a nie na to jak konkretna karta się czyta. Jakby planeta ustawiała szerszy kontekst, a osobisty tranzyt doprecyzowywał gdzie ty w tym siedzisz. Ale to tylko moje odczucie, nie mam twardych danych.
Dobra ale ja wróciłbym do czegoś praktycznego - czy ktos z was faktycznie zmienia plan czytania zależnie od aktualnych układów? nie mówię o rezygnacji, tylko o tym zeby np. inaczej podejść do pytania albo wybrać inny rozkład?
Tak, robię to regularnie. Przy bardzo napiętych układach - szczegolnie gdy Mars tworzy trudne aspekty - unikam czytan dotyczących konfliktów interpersonalnych, bo energia jest wtedy zbyt gorąca i interpretacja może być wyolbrzymiona. Nie jest to reguła z książki, po prostu wyciągnęłam to z własnej praktyki.
Ja cos odwrotnego probowalem - wybierałem pytania pod kątem aktualnych planet żeby jakby grać z energią a nie przeciw niej. Przy Wenus w dobrym aspekcie pytalem o relacje, przy Merkurym o komunikację. Brzmi logicznie ale nie zauwazylem zeby dawalo lepsze czytania niż przypadkowe pytania.
To co mówi Jagodzianka ma sens, ale tylko jeśli zakładamy że planeta w ogóle coś robi z kartami. Jeśli wpływa tylko na czytającego, to dopasowanie tematu do planety nadal ma znaczenie, bo jesteś po prostu bardziej lub mniej 'otwarty' na dany typ informacji.
Ja jestem tu raczej laiczką jesli chodzi o astrologie ale czytając tę rozmowę mam takie pytanie - czy nie jest tak, że każda metoda wróżbiarska działa trochę jak projekcja? I wtedy astrologia i tarot dzialaja podobnie - oba są ramami w które wkładamy to co i tak gdzieś w sobie mamy?
I tu wracamy do sedna całego wątku. Czy planety to rama zewnętrzna, która modyfikuje naszą projekcję, czy tylko metafora dla czegoś co i tak w nas siedzi? Bo to nie jest pytanie o smak - od odpowiedzi zależy jak w ogóle rozumieć cały związek tarota z astrologią 😀
