Założyłem ten watek, bo od jakiegos czasu szukam rozkladow ktore pomoglyby mi zrozumiec, czego mozna sie nauczyc od starszych osob w rodzinie albo od mentorow. Wiekszos materiałow ktore trafiaja mi w rece jest pisana jakby wylacznie dla kobiet - przykladyy dotycza corek i matek, babć i wnuczek. A ja mam pytanie do ojca i dziadka, ktorych juz nie ma. i nie wiem od czego w ogole zaczac. Czy ktos robil cos takiego? Jak wy podchodzicie do kart kiedy pytanie dotyczy przekazu od starszego pokolenia, ale z perspektywy mezczyzny?
Zatrzymałam się na tym co napisałeś o materiałach dla kobiet. To nie twoja wyobraźnia - naprawdę zdecydowana większość poradników do tarota wychodzi z perspektywy kobiecej linii. Ale sama symbolika kart tego nie zakłada. Hierofanta, Cesarz, Pustelnik - to figury przez które mężczyźni mogą bardzo naturalnie czytać przekaz od starszych. Zanim jednak powiem więcej o rozkładzie - odpowiedz mi na jedno pytanie: czy chodzi ci o kontakt z przodkami ktorzy odeszli, czy raczej o zrozumienie jakie wzorce po nich przejąłeś?
Dobrze ze ktos to w koncu napisal wprost. Sam jestem facetem i tez mialem problem ze znalezieniem czegokolwiek co nie byloby pisane z zalozeniem ze czytajacym jest kobieta. jak pracujesz z kartami sam na sam to w koncu ignorujesz te przyklady i interpretujesz po swojemu. ale na poczatku to naprawde dezorientuje. Oleandra, a czy w klasycznych rozkladach jest cos co ty dostosujesz kiedy pytajacy to mezczyzna, czy traktujesz to tak samo?
Też to zauważyłam i szczerze - myślę że wynika to z tego, kto przez lata pisał o tarocie w Polsce. Ale wracając do pytania Bolka: do pracy z dziedzictwem po starszych pokoleniach polecam rozkład który ktoś ładnie nazwał "mapą mądrości". Podstawowy szkielet to 5 kart: co przejąłem nieświadomie, co przejąłem świadomie, co z tego buduje mnie teraz, co blokuje, co mogę zintegrować. Próbowałeś już czegoś podobnego czy zupełnie zaczynasz?
Nie pochodzi z jednego miejsca - spotkałam podobne układy u kilku różnych autorek, każda nazywa to trochę inaczej. Logika jest bliska pracy z cieniem w rozumieniu jungowskim, tylko przełożona na karty. Pozycja "co blokuje" jest tu kluczowa, bo często pojawia się tam coś, co dostaliśmy od bliskich jako "dar", a co nam w rzeczywistości ciąży.
Ciekawy temat, ale mam wrazenie ze rozmowa idzie od razu w strone konkretnych rozkladow. warto sie zatrzymac przy samym pytaniu. Bolek, kiedy piszesz o ojcu i dziadku - czy wiesz juz jakie konkretne wzorce chcesz zbadac? Bo pytanie "co po nich przejąłem" jest bardzo szerokie i karty moga pokazac wszystko i nic jednoczesnie. im bardziej precyzyjne pytanie tym bardziej uzyteczna odpowiedz.
Przepraszam ze wchodze z boku, ale to co napisal Edek mnie zatrzymalo. czy przy takim rozkladzie naprawde trzeba miec konkretne pytanie z gory? zawsze myslałem ze karty same wskaza co wazne...
Szczerze mam mieszane uczucia do całego tematu z przodkami i kartami. Rozumiem że to ma sens psychologicznie, przepracowanie wzorców i tak dalej. Ale czy tarot naprawdę nadaje się do czegoś tak abstrakcyjnego? Bolek, masz jakis przyklad co konkretnie chcialbys zobaczyc w kartach? Bo moze to mi rozjasni o co chodzi.
To jest dokładnie to pytanie z którym karty mogą realnie pracować. I słyszę w tym coś, co widzę często u mężczyzn którzy przychodzą z tym tematem - szukają nie tylko tego co im ciąży, ale też potwierdzenia że dostali coś dobrego. To ważna intencja przed rozkładem. Filomena, jak byś zmodyfikowała ten pięcioelementowy układ pod tak postawione pytanie?
Czytam ten wątek z zainteresowaniem, bo pracuję głównie z numerologią, ale wzorce pokoleniowe to temat który w obu systemach wygląda podobnie. Mam pytanie do Oleandry i Filomeny: czy przy takim rozkładzie pozycja kart ma dla was znaczenie - mówię o tym czy karta wychodzi prosto czy odwrócona? Przy temacie dziedzictwa odwrócone karty potrafią mówić zupełnie inną historię niż przy standardowym pytaniu o teraźniejszość.
Czytam tę rozmowę i mam proste pytanie bo może przegapiłam: Bolek, czy planujesz robić ten rozkład sam, czy szukasz kogoś kto by ci go poprowadził? Bo to dość różne sytuacje i do każdej inaczej się przygotowuje.
Wracam do watku ktory troche przeplynal - Lutoslaw pytal czy Oleandra cos dostosuuje przy pytajacym mezczyzynie. To ciekawe, bo w systemie Rider-Waite płeć figur na kartach była całkiem świadoma i osadzona w konkretnej symbolice. Ale interpretacja od dawna nie musi być dosłowna. Rycerz Buław dla mężczyzny pytającego o linię ojcowską to co innego niż ta sama karta dla kobiety pytającej o partnera. Nie chodzi o dostosowywanie, ale o świadome czytanie kontekstu.
Nie myslałem o tym od tej strony. matka byla inna, duzo cieplejsza, ale tez miala swoje wzorce - glownie zwiazane z tym zeby nie pokazywac slabosci na zewnatrz. moze to jest polaaczone? ale szczerze, bardziej chce sie skupic na ojcu, bo tam czuje wiekszy opor. czy to znaczy ze rozklad powinien miec osobne pozycje dla obu linii czy wystarczy jedna ogolna na "to co przyszlo z domu"?
To jest właśnie moment, w którym warto podjąć decyzję przed rozłożeniem kart, nie w trakcie. Jeśli czujesz że opór jest po stronie ojca - zacznij tam. Jedna linia zrobiona porządnie daje więcej niż dwie linie zrobione powierzchownie. Do linii matki zawsze możesz wrócić osobnym rozkładem.
Wracam do pytania Lutosława o konkretne pozycje bo to zbyt szybko zeszło. W klasycznych rozkładach do pracy z dziedzictwem jest kilka tradycji - jedna wywodzi się z układów celtyckich, gdzie linia przodków szła pionowo, druga z rozkładów jungowskich tworzonych przez autorów lat 80. Różnią się tym czy umieszczasz przodków jako osobne karty, czy jako kontekst jednej centralnej pozycji. Lutosław, czy masz na myśli konkretny typ - z kartami dla każdego przodka osobno, czy bardziej symboliczny?
Wisia ma rację co do logiki pionowej. Dodam tylko jedno: nie zawsze musi byc konflikt albo wsparcie. Czasem karta wyżej jest po prostu obecna, neutralna - i to też jest informacja. Brak obciążenia ze strony linii może byc równie ważne jak obciążenie. Bolek, pytanie praktyczne: czy masz już konkretną talię z którą chcesz to robić? Bo naprawdę ma to znaczenie przy tym temacie.
Mam Rider-Waite, standardowa. kupiłem kilka miesiecy temu i to jedyna talia jaka znam. czy to odpowiedni wybor do takiego rozkladu, czy lepiej wziac cos innego?
Rider-Waite jest akurat dobry do pracy z przodkami, bo obrazki są czytelne i jest w nich dużo relacji między postaciami - łatwo złapać intuicję nawet bez głębokiej znajomości symboliki. Mam notatki z kilku różnych podejść do tego tematu i Rider-Waite pojawia się jako rekomendacja częściej niż np. Thoth który jest dużo bardziej abstrakcyjny.
Troche mnie to ciekawi od strony praktycznej - jak w ogole wyglada ten moment "zatrzymania i zbadania" o ktorym piszesz? siadasz, patrzysz na karte i co konkretnie robisz, zeby nie wpas w projekcje?
Do tego co napisała Filomena dodam jedno - przy rozkladach pokoleniowych projekcja jest zreszta czescia procesu. Pracujesz z wlasna pamiecia i wlasnymi skojarzeniami z ojcem, dziadkiem. Jesli Trojka Mieczy od razu ci przypomina konkretna klotnie z dziecinstwa - to nie jest blad, to jest material. Problem zaczyna sie kiedy nie odrozniasz tego co karta mowi od tego co ty juz wiedziales przed rozkladem.
To co mowi Edek zmienia mi troche podejscie. czyli projekcja jest okej o ile jestes swiadomy ze to twoja projekcja? Rozumiem to tak ze rozklad pokoleniowy to bardziej praca z wlasna psychika niz odpytywanie kart o fakty?
Właśnie tak to czuje i chyba o to mi chodziło od poczatku. nie oczekuje ze karta powie mi cos obiektywnego o ojcu - on mial swoje powody, swoje zycie. chce zobaczyc jak to siedzi we mnie. Czy mozliwe ze jedna karta moze jednoczesnie opisywac jego wzorzec i moj?
Możliwe i zdarza się to często. Dlatego przy tym rozkładzie zawsze pytam przed odczytem: czy chcesz zobaczyc wzorzec jako coś zewnętrznego co dostałeś, czy jako coś co już jest twoim własnym? Obie intencje są dobre ale prowadzą do innego odczytu tej samej karty. Nie musisz decydowac raz na zawsze - możesz to rozstrzygnąć kartą.
czytam ten watek od dluzszego czasu i mam jedno pytanie ktore mi ciagle wraca: czy ktos tu faktycznie robil taki rozklad z mysla o linii ojcowskiej i moze powiedziec jak to przebieglo? nie o wynik, tylko o sam proces - czy bylo trudno siedziec z tymi kartami?
Bolek, cieszy mnie ze tak to rozumiesz - ze chodzi o cos w tobie a nie o fakty dotyczace ojca. bo wlasnie to mnie hamuje przed zrobieniem podobnego rozkladu dla siebie mam wrazenie ze siadajac z kartami o linii matki otwieram cos czego nie jestem pewna czy chce ogladac czy ktos mial to uczucie przed rozkladem i co z nim zrobil - odlozyl do innego momentu czy po prostu usiadl mimo wszystko?
Nie robilem jeszcze. ciagle odsuwam bo jakoś nie wiem kiedy jest "właściwy moment". Ewunia pytała czy napiszę jak poszło - zamierzam, ale najpierw chcę wiedziec jedna rzecz praktyczną: czy powinno sie to robic w ciszy, samemu, czy moze z kims kto zna sie na kartach? nie mam nikogo takiego w otoczeniu, wiec pytam czy robienie tego samotnie ma w ogole sens 🙂
Samotnie ma sens i dla wielu osób jest wręcz lepsze przy takich tematach. Świadek zmienia dynamikę - zaczynasz trochę grać dla kogoś, tłumaczyć, uzasadniać. Przy pracy z przodkami to może przeszkadzać. Cisza jest dobra choć nieobowiązkowa - ważniejsza jest koncentracja na intencji przed odwróceniem kart.
