To ważne co powiedziałeś - że nie chcesz żeby myślał że robisz coś zamiast. eh to brzmi jakbyś traktował karty jako trochę zakazaną alternatywę, a nie uzupełnienie. A jak sam to widzisz :)? Czy dla ciebie to jest zamiast czy jednak obok?
chyba obok ale sam nie jestem pewien. Właśnie dlatego tu pytam, bo chcę zobaczyć czy to ma sens zanim powiem terapeucie. trochę głupio mi mówić o czymś co sam do końca nie rozumiem.
to akurat rozumiem. ale z drugiej strony - jeśli karta przy kubku działa jako punkt zatrzymania się na chwilę, to jest to dokładnie ten sam mechanizm co uważność o której prawdopodobnie mówi terapeuta... Możesz to powiedzieć właśnie w taki sposób, bez słowa "tarot" jeśli ci głupio.
Dobra, to może spróbuję jutro powiedzieć jedno słowo na głos do tej karty. Zastanawiam się tylko - czy to słowo ma być o tym co widzę czy o tym co czuję? bo jak patrzę na Eremitę, to widzę starca z latarnią ale czuję... nie wiem, może jakąś samotność? To są dwie różne rzeczy.
To bardzo dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. A jak myślisz - skąd ta samotność?? Z obrazka czy z czegoś w sobie??
No właśnie nie wiem. Może dlatego że on tam stoi sam ;). Ale może też trochę dlatego że ja też trochę tak mam ostatnio...
i właśnie to jest cały sens tego ćwiczenia. Karta działa jak lustro, nie jak słownik. To co mówisz o samotności jest sto razy wartościowsze niż zapamiętana definicja Eremitę z książki...
Mam wrażenie że ta dyskusja trochę przeskakuje nad czymś ważnym. Tytus mówił że problem jest z samym pamiętaniem i ciągłością - a teraz rozmawiamy o jakości interpretacji. Czy on w ogóle zdążył wyciągnąć kolejną kartę po tym Eremicie?
Szczerze, nie. Dziś rano zapomniałem zupełnie. Karta wciąż stoi przy kubku bo jej nie schowałem ale jakoś minęło i nie pomyślałem żeby wyciągnąć nową.
To znaczy że Eremita tam stoi już drugi dzień? Powiem ci, że to nie jest najgorszy scenariusz. Może po prostu ta karta jeszcze coś ma do powiedzenia.
Hej, a czy można w ogóle zostawić tę samą kartę na kilka dni? Myślałam że trzeba codziennie nową. Czy to jakieś zasady są?
Właściwie to przy poważnej pracy z tarotem zostawianie tej samej karty to może zaburzać przekaz, bo talia chce mówić co dzień co innego. Eremita drugi dzień z rzędu to trochę tak jakbyś pytał wróżkę to samo pytanie dwa razy i oczekiwał innej odpowiedzi.
A mnie bardziej ciekawi co Tytus czuje teraz do tego Eremitę po kilku dniach. Czy coś się zmieniło w tym jak na niego patrzy? Bo może właśnie to jest odpowiedź na pytanie czy zostawiać jedną kartę dłużej.
powiem szczerze że trochę przestał mi przeszkadzać ten jego ponury wygląd. Dziś rano nawet nie pomyślałem "o, ten smutny stary dziadek", tylko po prostu go zobaczyłem. Nie wiem czy to coś znaczy.
To znaczy oswoiłeś kartę. I to jest coś czego często nie doceniamy na początku - sam kontakt wzrokowy przez kilka dni robi robotę zanim jeszcze zaczniemy cokolwiek analizować. Mam pytanie - jak myślisz czy ten Eremita pasuje do tego co przerabiasz na grupie? Niekoniecznie symbolicznie, bardziej intuicyjnie.
To co teraz powiedziałeś - że on czeka - jest właśnie tym czego żadna interpretacja z książki ci nie da. To jest twoja karta, twój Eremita. Dobra, mam pytanie do reszty: kiedy u was pojawiło się pierwsze skojarzenie które było naprawdę wasze, a nie z opisu? Jak długo to trwało?
No, zdarzało się. Na grupie mówią że opór to sygnał, nie przeszkoda... Ale z kartami jakoś tego nie połączyłem. Teraz jak tak piszecie to myślę że moze właśnie dlatego ten Eremita tak mi siedzi bo on mi trochę nie pasuje, jest za spokojny jak na to co u mnie się dzieje.
"Za spokojny jak na to co u mnie sie dzieje" - to jest zdanie które mówi dużo więcej niż ci się wydaje. Możesz powiedzieć co teraz u ciebie się dzieje, jeśli chcesz ;)? Bo ta karta może być właśnie odpowiedzią na to tempo, a nie jego odzwierciedleniem.
