mam pytanie, bo od jakiegoś czasu pracuję w miejscu, gdzie kompletnie się wypalałam. Ciągłe dawanie z siebie, inni biorą i biorą, a ja zostałam z niczym. Zrobiłam sobie rozkład i wypadła mi Śmierć w pozycji tego, co mnie teraz otacza. Najpierw się przestraszyłam ale potem pomyślałam ze może to nie jest takie złe? Chciałabym wiedzieć jak wy w ogóle podchodzicie do tej karty. Czy zawsze trzeba się bać, kiedy wychodzi :)?
Śmierć to jedna z tych kart, które robią złe wrażenie tylko dlatego, że mają nazwę i obrazek, który od razu kojarzy się najgorzej. Ale powiedz mi najpierw, w jakim układzie to robiłaś i co było w pozostałych pozycjach :)? Bo Śmierć w kontekście z innymi kartami może znaczyć zupełnie różne rzeczy.
no właśnie, kontekst to podstawa. Jak wychodzi sama w środku rozkładu, to najczęściej mówi o zakończeniu czegoś, co i tak już się skończyło. Że coś jest przeterminowane. W twoim przypadku, skoro piszesz o pracy i o dawaniu z siebie - to niemal podręcznikowy przykład ze karta sygnalizuje konieczność odcięcia się od czegoś, co cię wysysa.
Dziesiątka Kijów to przeciążenie. Dosłownie karta mówi: dźwigasz za dużo, i to nie swoje. A Księżyc na górze sugeruje że coś jest niewyraźne, ukryte, że sama do końca nie widzisz tej sytuacji jasno. Śmierć w tym otoczeniu to nie groźba - to wyraźna informacja że ten etap musi się skończyć. Pytanie, czy ty sama już to czujesz, czy dopiero karty ci to powiedziały?
Ja zawsze się boję tej karty jak wychodzi, szczerze mówiąc. Nawet jak logicznie wiem, że to zmiana, to i tak coś w środku zamiera. Macie jakiś sposób na to, żeby się przestawić i nie reagować lękiem automatycznie?
A ja powiem, że warto też spojrzeć na ilustrację konkretnej talli. W Rider-Waicie ta szkieletowa postać jedzie na białym koniu - biel to czystość, nowe początki. flaga z różą. oj to nie jest karta zagłady, to karta progu :)... ale wiem, ze jak się to komuś mówi po raz pierwszy, to i tak brzmi jak pocieszanie.
To co opisujesz - to takie wyczerpanie, gdzie nawet po fizycznym odejściu z miejsca nadal to ciągnie - znam to. Masz poczucie że to jest coś, co siedzi w konkretnym miejscu ciała? Bo oczyszczanie oczyszczaniu nierówne i zanim cokolwiek zaproponuję, wolę wiedzieć, skąd to bierzesz, gdzie to czujesz.
Przepraszam że wchodzę z takim pytaniem podstawowym, ale nie rozumiem - co znaczy, że wypisujesz się energetycznie? mówisz o emocjach, o zmęczeniu psychicznym, czy o czymś innym :(? Szczerze pytam, bo nie jestem zaawansowana w tych tematach, ale wątek mnie wciągnął.
Mnie się przytrafiło coś podobnego po pracy w pewnej instytucji. Przez długi czas po odejściu śniły mi sie tamte miejsca, tamci ludzie, jakby mój sen nie mógł się od tego oderwać. Dopiero po kilku miesiącach to ustało. Nie wiedziałam wtedy w ogóle, że mozna cokolwiek z tym robić świadomie
Wracając do kart - bo wątek zaczął się od tarota i chce, żebyśmy tego nie zgubili - Śmierć często pojawia się właśnie wtedy, kiedy coś się przeciągnęło za długo. Ktoś trzyma się sytuacji, miejsca, relacji długo po tym, jak powinny się skończyć. I wtedy karta nie zwiastuje końca, który nadchodzi bo ten koniec już trwa. Ona mówi: to sie już dzieje, musisz to zobaczyć. pytasz o lęk przy tej karcie - lęk bierze się stąd, że coś kończyć jest trudno, nawet jeśli to coś nas niszczy.
A co z tym oczyszczaniem konkretnie? Bo kilka osób wspomniało, ale nikt nie powiedział wprost co robić. Mnie też interesuje ten temat, bo mam podobne odczucia po kontaktach z pewnymi ludźmi - zostaje po nich jakiś lepki ślad. Czy są jakieś techniki, które działają szybko?
Właśnie to jest mój problem chyba... piszę rezygnację ale głowa jeszcze tam jest. Ciągle analizuję czy dobrze robię, czy nie zostawiam ludzi na lodzie, czy mogłam inaczej. I moze dlatego to oczyszczanie nie może ruszyć, skoro sama jestem w połowie tam, w połowie tu?
To, co piszesz na końcu - że głowa jeszcze tam jest - to jest właśnie sedno. oczyszczanie energetyczne przy aktywnym umyśle, który wciąż przetwarza tę samą sytuację, to troche jak próba osuszenia podłogi przy otwartym kranie. Mam pytanie do ciebie: kiedy myślisz o tej pracy, to co przychodzi pierwsze - poczucie winy, lęk czy może żal?
A nie można po prostu zrobić jakiegoś mocnego oczyszczenia i tyle? Dym, sól, cokolwiek? Czemu to musi być takie skomplikowane że najpierw głowa, potem rytuał... Mnie zawsze mówią, że trzeba zacząć działać, a nie tylko analizować.
To poczucie winy w kontekście Śmierci jest bardzo ważne. Ta karta często przychodzi wlasnie wtedy, kiedy ktoś wie że zakończenie jest konieczne, ale nie może go zaakceptować emocjonalnie. Jakbyś trzymała drzwi otwarte dla siebie i zamknięte jednocześnie. czy w rozkładzie była jakaś karta która mogła wskazywać na to poczucie odpowiedzialności za innych?
Czytam tę rozmowę i mam takie podstawowe pytanie - czy jak ktoś robi sobie sam czytanie w takiej ważnej sprawie, to może być obiektywny? Bo mi się wydaje, że jeśli bardzo chcesz usłyszeć konkretną odpowiedź, to możesz ją sobie wyinterpretować nawet z nieodpowiednich kart.
Wracając do tego oczyszczania - bo czuję, że to jest teraz ważniejsze dla ciebie niż sama analiza kart. Poczucie winy, o którym piszesz, energetycznie może siedzieć w obszarze splotu słonecznego. Tam zbieramy to, co cudze, brany cudzej odpowiedzialności. Masz poczucie takiego fizycznego napięcia gdzieś w okolicach brzucha lub klatki, kiedy o tym myślisz ;)?
Nie chcę wchodzić w środek, ale bardzo dziękuję tej rozmowie bo sama mam podobny problem, tylko u mnie nie praca a rodzina... Nie wiedziałam, że karty mogą w ogóle pokazać skąd pochodzi poczucie odpowiedzialności, to jest dla mnie coś nowego i bardzo cennego. Czy ktoś mógłby powiedzieć, czy przy pytaniach o rodzinę czyta się tak samo?
wracam do oczyszczania bo kilka postów temu padło pytanie o konkretne techniki i widzę że ugrzęźliśmy w analizie. Mam takie zdanie które może nie wszystkim się spodoba: żadna technika oczyszczania nie zadziała, dopóki sama nie podejmiesz wewnętrznej decyzji, że odchodzisz. Nie papierowej rezygnacji, tylko tej w sobie. To jest warunek konieczny, bez którego szałwia, sól i kamienie to po prostu ładnie pachnie albo błyszczy.
To jest właśnie to pytanie które warto sobie zadać przed jakimkolwiek rytuałem. Jeśli decyzja jest podjęta naprawdę, to zwykle nie ma już potrzeby pytania, czy jest podjęta. Lęk może być, smutek może być ale pytanie "czy na pewno?" przestaje się kręcić w kółko. Jak to u ciebie wygląda teraz?
Chyba właśnie to mi Śmierć próbowała powiedzieć i ja jej nie słuchałam, tylko się bałam samej karty. Głowa wiedziała od miesięcy. Reszta nadal siedzi w tamtym miejscu.
To brzmi jak coś, co już się zakorzeniło głębiej. Nie mówię tego żeby straszyć ale żeby powiedzieć, że jednorazowy rytuał oczyszczenia może nie wystarczyć. Czy robiłaś kiedykolwiek coś regularnie z ciałem - niekoniecznie magicznie, moze oddechowo albo przez ruch?
Krzyż Celtycki ma dziesięć pozycji. Pierwsza to ty i twoja sytuacja, druga to to, co cię krzyżuje, czyli przeszkoda albo dodatkowy element :P. Trzecia to fundament, coś głębszego pod spodem. Czwarta to przeszłość, piąta to możliwy kierunek, szósta to najbliższa przyszłość. Potem jest kolumna po prawej - od dołu: ty jako osoba, twoje otoczenie, twoje nadzieje albo lęki i wynik...
Ma sens, choć zaznaczę od razu, ze czytanie cudzego układu z opisu jest obarczone sporym marginesem błędu - bo nie wiemy, jakie były pytanie, nastrój, intencja podczas kładzenia. To nie jest niemożliwe, ale wyciągajmy wnioski ostrożnie. napisz co masz, zobaczymy co z tym można zrobić.
Mam takie pytanie z boku, które może brzmieć naiwnie - czy Śmierć w Krzyż Celtycki na różnych pozycjach znaczy coś innego? Bo intuicyjnie czuję że ta karta na pozycji przeszkody to co innego niż na pozycji wyniku, ale nie wiem, czy to jest faktycznie tak czytane.
czytam tę dyskusję i mam pytanie bo interesuję się też numerologią. Śmierć to karta numer trzynaście. trzynaście to cztery w redukcji, czyli stabilizacja albo stagnacja. Czy ktoś z was uwzględnia numer karty podczas czytania czy skupiacie sie wyłącznie na obrazie i pozycji?
Wracam do swojego pytania bo nikt nie odpowiedział - czy ktoś z was uwzględnia numerologię podczas czytania tarota? Śmierć jako trzynastka, czwórka w redukcji... mam w notatkach kilka przypadków, gdzie to dawało dodatkowy kontekst. Ale nie wiem czy to jest powszechna praktyka, czy raczej moje własne kombinowanie.
