Sprawdziłem ostatnio coś w karcie i okazało się, że Wenus może być "poranna" albo "wieczorna". Słyszeliście o tym podziale? Bo dla mnie to nowość, a podobno ma duże znaczenie. Sprawdziłem - moja Wenus jest wieczorna. Co to dla mnie znaczy w praktyce?
Klasyczne rozróżnienie, sięga starożytności. Wenus poranna (Phosphorus, Lucyfer u Rzymian) wschodzi przed Słońcem - jest "astrologicznie wschodnia". Wenus wieczorna (Hesperus, Vesper) zachodzi po Słońcu - "astrologicznie zachodnia". Mitologicznie traktowano je nawet jako dwie osobne planety, dopóki Pitagoras nie odkrył, że to ta sama. Astrologicznie mają zupełnie inny smak. Wenus poranna jest bardziej "jutrzeńska" - świeża, niezależna, pionierska w miłości. Wieczorna - dojrzała, harmonizująca, klasyczna w stylu kobiecym.
Demetra George wiele pisała o fazach Wenus. Według niej Wenus poranna to "Wenus wojowniczka" - bliska Marsowi w energii. Wenus wieczorna to "Wenus kapłanka" - bliska Księżycowi. Sama mam Wenus wieczorną i rozpoznaję się w tym opisie - jestem bardzo receptywna w miłości, harmonizująca, klasycznie "kobieca" w wyrazie. Mam koleżankę z Wenus poranną - ta jest zupełnie inna. Łamie konwencje, jest niezależna, bardziej "maskulinna" w podejściu do uczuć.
Mam Wenus poranną - na 22° Byka, Słońce na 28° Byka, czyli Wenus przed Słońcem. I rzeczywiście, opis pasuje. Nigdy nie umiałam grać w "tradycyjną kobiecą rolę" - czekanie, bycie obiektem zalotów, dyskretność. Ja zawsze inicjuję, sprawdzam, eksperymentuję. To po prostu jest moja Wenus, nie mogę inaczej.
Dla osób technicznych - sprawdzasz tak: jeśli stopień Wenus jest niższy niż stopień Słońca (w tym samym znaku lub wcześniej), to Wenus wschodzi przed Słońcem, czyli jest poranna. Jeśli wyższy stopień (lub w późniejszym znaku, do 47° dalej), to jest wieczorna - zachodzi po Słońcu. Max elongacja Wenus to 47°, więc nie może być dalej.
Klasyczna mitologia daje dwa różne archetypy: Wenus poranna = Inanna, sumeryjska bogini wojny i miłości, Lucyfer u Rzymian (nim chrześcijaństwo zmieniło konotacje). Wenus wieczorna = Wenus Vesper, klasyczna Afrodyta, oddająca się, harmonijna. To są dwie różne energie tego samego ciała niebieskiego.
Hellenistyczna astrologia rozróżniała 7 faz Wenus, nie tylko dwie. Każda faza ma swoje znaczenie: bezpośrednio po koniunkcji inferialnej (gdy Wenus jest "narodzona"), w maksimum elongacji rannej, dochodzenie do koniunkcji superialnej, "śmierć" (combust), narodziny wieczornej, maksimum elongacji wieczornej, dochodzenie do retro. Adam Gainsburg w "The Soul's Desire and the Evolution of Identity" opracował tę typologię na nowo dla współczesnych astrologów.
Mam Wenus wieczorną na 12° Lwa, Słońce na 4° Lwa. Wenus po Słońcu o 8 stopni. Czyli jeszcze wschodnia, ale tuż za Słońcem - prawie spalona, blisko combust. To bardzo specyficzna pozycja. Wenus tuż za Słońcem często oznacza, że miłość jest "pożerana" przez ego, ale też przez "misję słoneczną" - moje uczucia są blisko związane z moją tożsamością.
Klasyfikacja poranna/wieczorna to pierwsza warstwa. Druga warstwa - czy Wenus jest combust (mniej niż 8° od Słońca), spalona, cazimi (w środku 17' od Słońca - bardzo silna), czy "normalnie" w odległości. Combust Wenus to "spalona miłość" - uczucia pochłonięte przez tożsamość lub ojcowski wzorzec. Cazimi Wenus - rzadka, ale niesamowicie silna, jakby przeźroczysta wobec Słońca.
Sprawdziłam moją Wenus - 11° Skorpiona, Słońce 23° Wagi. Czyli Wenus dalej w zodiaku - wieczorna. Słońce w Wadze (władanej przez Wenus) i Wenus w Skorpionie (w wygnaniu). Jak to interpretować w kontekście poranna/wieczorna?
Wstałem rano i czytam. Sprawdziłem swoją Wenus - na 14° Bliźniąt, Słońce na 5° Bliźniąt. Wenus później od Słońca - czyli wieczorna. Mam 32 lata i muszę powiedzieć, że klasyczne "kobiece" Wenus nie do końca mnie pasuje, bo jestem mężczyzną. Jak interpretować Wenus wieczorną u mężczyzny?
Erin Sullivan w "Venus and Jupiter" napisała pięknie o cyklach Wenus. Ona opisuje 8-letni cykl synodyczny Wenus - pięć stacji, które tworzą pentagram na niebie. Każde 8 lat Wenus "zaczyna od nowa" w prawie tym samym miejscu w zodiaku. Stąd te osobiste cykle relacyjne co 8 lat - wiele osób doświadcza dużych zwrotów miłosnych w cyklach 8-letnich.
Coś, co dodam - Wenus poranna była często kojarzona w tradycji z Lucyferem (łac. "niosący światło"). Stąd potem skojarzenie z upadłym aniołem w chrześcijaństwie. Wenus jako "pierwsza światłość" poranna była demonizowana. Astrologicznie to nie powinno mieć negatywnej konotacji - Wenus poranna to "młoda Wenus", dynamiczna, pionierska, niekonwencjonalna.
Pamiętam, że Vettius Valens (starożytny astrolog) opisał już w "Anthologies" różne efekty Wenus rannej i wieczornej. Wenus ranna była dla niego bardziej "męska", Wenus wieczorna "kobieca". To nie było wartościowane - to było rozróżnienie funkcjonalne. Hellenistyczna astrologia szanowała te niuanse.
Dorzucę coś o relacjach - Wenus poranna ludzie często są w swoich związkach "pionierami": inicjują, eksperymentują, są niekonwencjonalni. Wenus wieczorna ludzie często wybierają tradycyjne, klasyczne formy związku - są lojalni, dyplomatyczni, estetyczni. To bardzo wyraźna różnica.
Pamiętam, że w mojej praktyce zauważyłem - Wenus poranni klienci często mają więcej rozstań, ale też więcej intensywnych relacji w życiu. Wenus wieczorni mają mniej rozstań, ale ich związki są dłuższe, bardziej stabilne. Statystycznie u mnie to się trzyma.
Cykl synodyczny Wenus jest powiązany ze starożytnymi mitami. Mit Inanny - bogini zstępującej do podziemia, gdzie oddaje swoje ozdoby na każdej bramie, a potem wraca. To dokładnie opisuje fazy Wenus retrogradacyjnej - "śmierci" i "odrodzenia". Inanna jest dokładnie cyklem Wenus przeniesionym do mitu.
Coś, co mnie zawsze ciekawiło - czy Wenus poranna kobiety jest pomocna czy utrudniająca w relacjach? Bo z jednej strony "niezależna kobieta" to wartość. Z drugiej - mężczyźni czasem nie radzą sobie z "pioniersko-marsowymi" kobietami.
Z dziedziny synastrii - jeśli twoja Wenus jest poranna, a partnera wieczorna (lub odwrotnie), tworzy to ciekawą dynamikę. Jeden inicjuje, drugi odpowiada. Może być świetnym dopasowaniem komplementarnym. Ale jeśli oboje macie Wenus poranną - dwie dynamiczne energie, dużo iskry, ale też kompetycja. Dwie Wenus wieczorne - harmonia, ale też bezczynność, brak inicjatywy.
Dorzucę coś o aspektach Wenus z innymi planetami w kontekście fazy. Wenus poranna z Marsem w aspekcie - bardzo silna i intensywna - klasyczny "wojownik miłości". Wenus wieczorna z Saturnem - "dojrzała stała miłość", często związana z trwałością. Te kombinacje wzmacniają lub niuansują fazę.
Wracając do mitologii - słynny cykl Wenus tworzący pentagram na niebie. Co 8 lat Wenus wraca prawie do tej samej pozycji ekliptycznej. Pięć tych powrotów tworzy pięcioramienną gwiazdę na zodiaku. To dla starożytnych był dowód "boskości" Wenus. Stąd pentagram jako symbol Wenus (i Lucyfera-Phosphorusa) w tradycji.
Dla osób, które chcą zacząć eksperymentować - kalkulator Phases of Venus na Astro-Seek. Wpisujesz datę, dostajesz fazę. To proste i daje natychmiastowy obraz. Polecam każdemu, kto chce zobaczyć swoją fazę.
Pytanie - czy ktoś z Was zauważył, że tranzyt Wenus wieczornej przez aktualne planety inaczej działa niż tranzyt Wenus rannej? Wydaje mi się, że tak, ale to bardzo subtelne.
Sprawdziłem cykl Wenus na ostatnie 8 lat mojego życia. I rzeczywiście - co 8 lat (mniej więcej) duże zwroty miłosne. W 2010 pierwsze poważne zauroczenie. W 2018 pierwsze małżeństwo (nieudane). Aktualnie znowu jestem w fazie "powrotu". Cykl Wenus widoczny.
Pytanie z innej beczki - czy Wenus retrogradacyjna w karcie natalnej wpływa na to, czy jest poranna czy wieczorna? Bo to wydaje się ważne.
Coś z mitologii - Inanna była nie tylko boginią miłości, ale też wojny. To kombinacja Wenus rannej. Późniejsze Wenus (Afrodyta, Wenus Vesper) traciły wojenny element, stawały się czystą miłością/pięknem. Stąd ewolucja archetypu - od dzikiej Inanny do delikatnej Afrodyty. Wenus poranna pamięta tę "wojenną" krew, Wenus wieczorna już jej nie ma.
Praktyczne pytanie - jak wybrać moment elekcyjny dla zaręczyn, ślubu, otwarcia związku? Tradycyjnie patrzymy na Wenus. Czy faza ma znaczenie?
