Przepraszam za wejście ale czytam ten wątek od początku i mam pytanie może podstawowe: skąd jako czytający masz w ogóle wiedzieć że ktoś ma PTSD? Ludzie nie zawsze mówią. Czy są jakieś sygnały z kart, z samej sesji które ci mówią że ta osoba prawdopodobnie nosi coś takiego?
Ten 'zbyt duży spokój' który Ludwinia opisuje - to jest dla mnie najciekawsze i najstraszniejsze jednocześnie. Bo jak ktoś płacze to wiesz że coś się dzieje. Ale jak ktoś mówi spokojnie o tragedii, to możesz wziąć to za zaakceptowanie. A to może być właśnie to zamrożenie o którym wcześniej pisałyście.
Ten 'zbyt duży spokój' który Ludwinia opisuje - to jest dla mnie najciekawsze i najstraszniejsze jednocześnie. bo jak ktoś płacze to wiesz że coś sie dzieje. Ale jak ktoś mówi spokojnie o tragedii, to możesz wziąć to za zaakceptowanie. A to może być wlasnie to zamrożenie. I tu mam pytanie do Balbinki - czy u tej klientki kturą opisywałaś na początku, był taki moment gdzie rozpoznałaś że to nie spokój tylko właśnie coś innego?
Ten opis oddechu który Balbinka podaje - to jest bardzo konkretny sygnał fizyczny. Przy dysocjacji często właśnie oddech się zmienia, albo zatrzymuje na chwilę. Mam pytanie do tych którzy prowadzą sesje: czy w ogóle obserwujecie oddech klientów? Bo to brzmi jakby to był ważniejszy sygnał niż sama reakcja na kartę.
Oddech to jedno, ale jest jeszcze coś co widzę - zmiana kontaktu wzrokowego. Ktoś kto jest obecny patrzy na kartę i na ciebie naprzemiennie, coś się między wami dzieje. Ktoś kto odpływa - patrzy w kartę bez mrugania. To głuche patrzenie. Widziałam to kilka razy i za każdym razem potem okazywało się że osoba była 'gdzie indziej'.
To co Ludwinia opisuje - imię, zdanie, kubek - to jest klasyczna praca z gruntowaniem. I tu wróciłabym do pytania o Arkany, bo wydaje mi sie że nie rozmawialiśmy o tym wprost: kture karty według waszego doświadczenia najczęściej wywołują to zamrożenie? Bo zakładam że nie wszystkie jednakowo.
Księżyc to ciekawe, bo ja bym się spodziewała że będzie jakiś spokojny. A wy mówicie że właśnie ta niewyraźność jest tym co uderza. To jak w ogóle można bezpiecznie pracować z Księżycem w sesji gdzie wiemy że ktoś nosi trudną historię?
Zaczęłam go zostawiać na koniec albo w ogóle nie wyciągać jeśli pracuje z układem który mogę trochę kontrolować. Ale to nie jest odpowiedź na pytanie Asterki, bo Księżyc i tak wyjdzie kiedy ma wyjść. Bardziej chodzi mi o to jak go podać. Nie 'to karta iluzji i strachu' tylko - co widzisz na tym obrazku teraz, w tej chwili. I czekać co osoba przyniesie.
To 'co widzisz teraz' zamiast gotowej interpretacji - stosujesz to tylko przy trudnych kartach czy w ogóle przy pracy z osobami po traumie? Bo zastanawiam sie czy właśnie odejście od podawania znaczeń jest kluczem, niee tylko przy Księżycu.
To brzmi jakby tarot był tutaj bardziej projek... jak to się mówi, techniką projekcyjną? Jak te plamy Rorschacha? Że nie chodzi o znaczenie karty tylko o to co osoba na niej zobaczy? 😀
Przepraszam że wchodzę z boku, ale chciałam zapytać o jedną konkretną kartę której tu jeszcze nie wymieniliście - Śmierć. Bo to pierwsza karta której się boją wszyscy, a nie tylko osoby po traumie. Czy przy pracy z traumą jest ona jakoś szczególna czy wręcz przeciwnie - wszyscy tak bardzo się jej boją że w sumie jest oswojona?
Oj, to co Taurus mówi o uldze przy karcie Śmierci - to jest cos czego bym sie nie spodziewała. Że ktoś odczuwa ulgę. Czy to nie jest niepokojące? Czy to nie jest właśnie sygnał że coś jest bardzo nie w porządku?
A wracając do Arkanów kture 'przemieniają cierpienie' bo to było w tytule tego wątku - czy my w ogóle o tym rozmawiamy? Bo rozmawiamy dużo o kartach trudnych, o tym co wyzwalają. A które karty według was niosą ten element przemiany, odbudowy? Gwiazda? Sąd? Słońce?
Wracam do pytania Kryski o Sąd, bo mi zostało. Sąd Ostateczny w kontekście traumy to karta którą traktuję bardzo ostrożnie - i nie dlatego że jest ciężka wizualnie, tylko dlatego że niesie ten motyw oceniania. A osoby po traumie, szczególnie po traumie interpersonalnej, bardzo często mają głęboko zakorzenione poczucie winy. i Sąd może to aktywować zanim zdążysz cokolwiek powiedzieć.
Myśle że to zależy od tego kto interpretuje i jak. Jeśli prowadzisz osobe przez tę kartę powoli, pytając co ona sama widzi - wtedy może dojść do tego odwrócenia sama, na własnych warunkach. Ale jeśli ty podasz gotową ramę 'to koniec starego siebie' - to jest ryzyko że osoba to przyjmie intelektualnie, a ciało i tak zrobi swoje i odpali winę. To jest ta różnica między słyszeniem a czuciem o której mówiła Franciszka przy karcie Śmierci.
Przepraszam że pytam o taką podstawe ale cały czas czytam ten wątek i niee rozumiem jednej rzeczy - jak wy w ogóle wiecie przed sesją że ktoś niesie traumę? Czy ludzie sami mówią? Bo z tego co tu opisujecie to wymaga zupełnie innego podejścia, a nie wiem jak to rozpoznać zanim zacznę rozkładać karty.
A wracajac do kart przemiany bo to był tytuł wątku - powiedziałam Gwiazda, Sąd. Nikt nie powiedział o Słońcu. Czy Słońce jest za jasne dla traumy? Tak intuicyjnie mi się wydaje że ktoś kto nosi ciemność może wręcz poczuć się skarcony taką kartą, jakby mu ktoś powiedział 'no bądź już szczęśliwy'.
